Cztery polskie transformacje systemowe
Couple of facts from memo of a labour emigrant 2005 - 2007
Alienacje i próby ich przezwyciężenia w twórczości Stanisława Brzozowskiego.
Flâneurie istota zjawiska i transformacje
Chemia 1994/2000
Ulica jedokierunkowa
dejnekap@poczta.onet.pl
http://www.dejneka.fp.pl/
Szkoła Nauk Społecznych
Instytut Filozofii i Socjologii
Polskiej Akademii Nauk


Piotr Dejneka
Alienacje i próby ich przezwyciężenia w twórczości Stanisława Brzozowskiego.


Rozprawa Doktorska

Napisana pod kierunkiem

Prof. dr. hab. Stanisława Borzyma Warszawa 2004

Alienacje i próby ich przezwyciężenia w twórczości Stanisława Brzozowskiego.

Poza sobą i ponad sobą ludzkość otacza mrok i próżnia. Lecz nie jest to pobudka do rozpaczy, lecz wezwanie do twórczego męstwa. Próżnia ta znaczy że ludzkość jest panią swych losów, nieokreśloność nie ma być pojęta jako los nieznany i wszechwładnie rządzący ludzkością, lecz jako zadanie do spełnienia.
(Stanisław Brzozowski, Kultura i życie, s. 256.)

Podziekowania

Obrona Pracy Doktorskiej:
Alienacje i próby ich przezwyciężenia w twórczości Stanisława Brzozowskiego.

Podziękowania.
  1. Prof. Stanisławowi Borzymowi – mojemu promotorowi - za owocną współpracę i wszelką możliwą pomoc, konsultacje i porady, których mi udzielił w trakcie naszej czteroletniej współpracy. Także za ocenę celującą z Historii Polskiej Myśli Społecznej, która niewątpliwie była dodatkową motywacją do udania się na półroczny pobyt do warszawskich bibliotek i dokończenia prac nad doktoratem, co zaowocowało złożeniem rozprawy doktorskiej na ręce Rady Naukowej IFiS PAN w grudniu 2004.
  2. Prof. Maryli Hopflinger, mojemu opiekunowi naukowemu w trakcie pierwszych dwóch lat studiów w Szkole Nauk Społecznych, za opiekę i jej wyrozumiałość w trakcie moich poszukiwań badawczych.
  3. Prof. Stefanowi Amsterdamskiemu, wieloletniemu szefowi Szkoły Nauk Społecznych za przyjęcie mnie do szkoły.
  4. Prof. Henrykowi Domańskiemu, dyrektorowi IFiS PAN – za sfinansowanie przewodu doktorskiego.
  5. Szanownej Komisji Egzaminacyjnej : Przewodnicym Prof. Alinie Motyckiej, Prof. Joannie Kurczewskiej oraz, Prof. Józefowi Niżnikowi, Prof. Marianowi Skrzypkowi, Prof. Eugeniuszowi Górskiemu, Dr hab. Stanisławowi Czerniakowi za motywację do porządnego uporządkowania posiadanej przeze mnie wiedzy, jak również za ich chęć uczestnictwa w procedurach weryfikacyjnych w pracach nad moim przewodem doktorskim.
  6. Recenzentom mojej rozprawy doktorskiej: Prof. Włodzimierzowi Tyburskiemu oraz Dr hab. Barbarze Szotek za ich zainteresowanie moją pracą i podjęcie się roli recenzentów. Za wskazanie plusów i minusów niniejszej rozprawy, jak również za inspirację do dalszej pracy nad tekstem.
  7. Dr. Ewie Grzeszczyk, Mgr. Katarzynie Majak, Mgr. Tomaszowi Łysakowi za porządny kurs języka angielskiego oraz wszelką nieformalną pomoc jakiej mi w tej materii udzielili.
  8. Pani Mgr. Jolancie Głębockiej za jej serdeczną opiekę, zaangażowanie i poradę w trakcie całej procedury weryfikacyjnej.
  9. Wykładowcom Szkoły Nauk Społecznych oraz CEU za przekazaną mi wiedzę i motywację do pracy naukowej. Chcę przede wszystkim podziękować: Prof. Stanisławowi Borzymowi, Prof. Maryli Hopflinger, Prof. Barbarze Skardze, Prof. Marii Janion, Prof. Markowi Siemkowi, Prof. Edmundowi Wnukowi Lipińskiemu, Prof. Iriemu Musilowi, Prof. Thomasowi Knorr - Siedowowi, Prof. Ivanowi Tosicsowi, Dr hab. Agacie Bielik, Dr hab. Stanisławowi Czerniakowi oraz Dr hab. Janowi Kordysowi.
  10. Pani Iwonie Trochimczyk oraz Pani Malgorzacie Żach z sekretariatu Szkoły Nauk Społecznych za wszelka pomoc formalną oraz przychylność i poradę w moich zmaganiach z procedurami biurokratycznymi w trakcie moich pięcioletnich studiów.
  11. Panu Mariuszowi Jankowskiemu za wszelką pomoc udzieloną mi w materii informatycznej.
  12. Pani Lidii Wójcickiej, oraz Pani Beacie Podsiadłowskiej z biblioteki CEU w Warszawie, obecnie biblioteki Centrum Studiów Społecznych, za stworzenie cieplarnianych warunków do pracy naukowej, jak również wszelka pomoc merytoryczną.
  13. Dyrekcji i pracownikom biblioteki IFiS za wszelką pomoc, której mi udzielili w trakcie moich 5 letnich studiów doktoranckich. Zwłaszcza dyrektorowi Januszowi Siekowi, Pani Krystynie Dziak, Pani Zofii Wlazły panu Adamowi Barańskiemu oraz Panu Jackowi Borowcowi.
  14. Dyrekcji i pracownikom Wojewódzkiej Biblioteki Pedagogicznej w Warszawie za nieocenioną pomoc i serdeczność, jaką uzyskałem z ich strony w trakcie pisania dysertacji. Zwłaszcza jej kierownikowi Pani Grażynie Leonowicz oraz: Pani Krystynie Kamińskiej, Pani Krystynie Polemberskiej-Górce, Pani Zofii Szatkowskiej, Pani Marii Korczyńskiej, Pani Elżbiecie Orzeł Orlewicz, Pani Dorocie Hryniewickiej, Panu Markowi Kamińskiemu, Panu Januszowi Murszyckiemu, Panu Janowi Jelonkowi. To właśnie w tym miejscu, w ciągu 6 miesięcy codziennej 8 – 10 godzinnej, systematycznej pracy powstał tekst, który przedstawiłem w grudniu 2004 roku Radzie Naukowej IFiS PAN do weryfikacji. Miejsce to od 15 maja do 14 listopada 2004 roku było moim drugim a właściwie pierwszym domem. Chciałem więc złożyć wyrazy mojej wdzięczności na Państwa ręce.
  15. Rodzicom, że w ciągu 5 lat, pomimo bardzo trudnej sytuacji materialnej wspierali mnie duchowo i utrzymywali.
  16. Przyjaciołom i znajomym za to, że w tym czasie nie odwrócili się ode mnie i wspierali mnie duchowo. Chciałem zwłaszcza podziękować Magdzie Zenie Sadurskiej, bez której wsparcia duchowego mogłoby nie dojść do dzisiejszego spotkania. Serdecznie chciałem podziękować także Dr. Grzegorzowi Pyszczkowi, Dr. Teresie Swięckowskiej, Dr. Ewie Grzeszczyk, Dr. Marcinowi Kramerowi, Arkadiuszowi i Małgorzacie Madajewskim, moim przybranym babciom Pani Wandzie Wyszomirskiej, Pani Janeczce Leoniak, Pani Basi Żebrowskiej za „babcine wsparcie”.
Jestem dumny i wdzięczny losowi, że spotkałem wszystkie wyżej wymienione osoby na swojej drodze życiowej. Dziękuję wam za to co dla mnie zrobiliście.

Pracę tę dedykuję mojej matce, żeby miała siłę walczyć ze swoją chorobą.

Warszawa 18 maja 2005
Piotr Dejneka
SNS PAN

Plan dysertacji doktorskiej

  • Wstęp.
  • 1.Uzasadnienie podejmowanych badań.
  • 2.Metodologia pracy.
  • Część pierwsza – Rekapitulacje.
  • 1.Alienacja, wyjaśnienie i zawężenie pojęcia badawczego.
  • 2.Losy recepcji spuścizny twórczej dzieł Stanisława Brzozowskiego w kontekście tematyki alienacji.
  • 2.1.Pierwsze tropy.
  • 2.2.Głosy wśród nocy.
  • 2.3.Człowiek wśród skorpionów.
  • 2.4.Listy Brzozowskiego.
  • 2.5.Stanisław Brzozowski - kształtowanie myśli krytycznej.
  • 2.6.Stanisław Brzozowski – drogi myśli.
  • 2.7.Absolut moralny i faktyczność istnienia.
  • 2.8.Rekapitulacja.
  • Część Druga - Interpretacje.
  • Preludium.
  • 1.Sztuka.
  • 1.1.Artysta i jego rola - próba pierwsza.
  • 1.2.Bunt sztuki i jego racjonalizacja.
  • 1.3.Powroty.
  • 1.4.Przeciw generalizacjom.
  • 1.5.Teatr Narodowy.Próba.
  • 1.6.Artysta i jego rola.Próba druga.
  • 1.7.Powroty.Próba druga.
  • 1.8.Nadczłowiek i Herosi.
  • 1.9.Rekapitulacja.
  • 2.Praca.
  • 2.1.Konstruktywistyczne pojmowanie rzeczywistości.
  • 2.2.Heglowskie konstruowanie historii u Brzozowskiego.
  • 2.3.Jeszcze jedna uwaga dotycząca konstruktywizmu.
  • 2.4.Czy możemy mówić o dekonstrukcji w twórczości Stanisława Brzozowskiego?
  • 2.5.Dwie inspiracje filozofii pracy.
  • 2.6.Pierwsza inspiracja.
  • 2.7.Druga inspiracja filozofii pracy.
  • 2.8.Człowiek a przyroda.
  • 2.9.Na nowo odkryta swoboda ludzkiej aktywności.
  • 2.10.Trzy wizje człowieka swobodnego.
  • 2.11.Uprawomocnienie roli intelektualisty w filozofii pracy.
  • 2.12.Rekapitulacja.
  • 3.Naród.
  • 3.1.Naród, patriotyzm, nacjonalizm.Koneksje ideowe.
  • 3.2.Naród – organizm pracy.
  • 3.3.Buntownik.
  • 3.4.Polityka na bok, a twórczość na pierwszy plan.
  • 3.5.„Zapomniana” Legenda.
  • 3.6.Wykorzeniony kwiat.
  • 3.7.Narodowe problemy z inteligenckoscią polskiej inteligencji.
  • 3.8.Technologiczne źródła wykorzenienia - opowieść o żelaznym wilku.
  • 3.9.Lekcja z klęski – rewizja romantyczna.
  • 3.10.Rekapitulacja.
  • Rekapitulacja.
  • Literatura.
  • Archiwum.
  • Wstęp spis treści

    1. Uzasadnienie podejmowanych badań spis treści

    Jest dużo prawdy w stwierdzeniu mówiącym, że idee podlegają pewnemu specyficznemu ruchowi. że krążą w czasie i przestrzeni. Często coś, co wydaje się już pomysłem przebrzmiałym, nieaktualnym powraca, natomiast często to, co jest uważane za coś ponadczasowego, szybko zanika wraz z upadkiem napędzającej to struktury myślowej, pewnego dyskursu w obrębie, którego trwa byt danej idei, pomysłu czy faktu. I tak na przykład nie odbiegając daleko od problematyki, którą zajmował się w swojej twórczości sam Brzozowski, popularna w drugiej połowie dziewiętnastego stulecia metoda matematycznego wyjaśnienia zjawisk z obrębu życia społecznego zaproponowana przez empiriokrytycyzm została dawno zarzucona jako teoria, nie posiadająca siły weryfikującej, mówiąc słowami Durkheima, nie poddała się procedurze falsyfikacji i została zweryfikowana w sposób, który był dla niej zarazem wyrokiem – przestała istnieć jako dyskurs, w obrębie, którego toczy się dyskusja. Oczywiście przykład empiriokrytycyzmu i dyskursu toczącego się w jego obrębie, a właściwie jego braku, to tylko najbliższy z możliwych przykładów. Co na przykład ze średniowiecznym dyskursem dotyczącym kształtu świata i miejsca ziemi w porządku kosmologicznym, co z innymi dyskursami, które przebrzmiały jak głosy ludzi prowadzących zażarte dyskusje, spory czasem i wojny w imię obrony ideologicznie, czy też kosmologicznie rozumianego porządku rzeczy, który był porządkiem aktualnym i właściwym dla ludzi żyjących w pewnych uwarunkowaniach historycznych i mających płynące z tych faktów wyobrażenia, procedury myślowe, sposoby rozumienia rzeczywistości?

    Thomas Kuhn pisał o tych problemach w swojej książce Struktura rewolucji naukowych [1] , w której idee, rozumiane jako pewne paradygmaty naukowe rodzą się, oddziaływają na życie społeczne w danym czasie, tworząc wspólny dyskurs, na bazie którego toczy się komunikacja i wymiana symboliczna w obrębie kultury, w końcu zaś obumierają, dając pole do wyłonienia się nowych, bardziej aktualnych, lepiej tłumaczących rzeczywistość społeczną pomysłów. Autor nadmienia także, że pomysły te krążą, ulegając pewnym transformacjom, mogą po jakimś czasie wyłonić się ponownie w obrębie nowego dyskursu, współtworząc nośną bazę ideologiczną do kształtowania się nowej dyskusji, sporów, kształtowania się opinii odnośnie rzeczywistości, pomagających zrozumieć, wyjaśnić, opisać to, co się wokół nas dzieje.

    Tak chociażby dyskurs literacki toczący się w obrębie romantyzmu wyłonił się powtórnie po kilkudziesięciu latach jako tzw. europejski neoromantyzm, dyskurs toczący się przed drugą wojną światową nad modernizmem i wyłonieniem się sfery publicznej w dziewiętnastym wieku toczony np. przez niemieckich intelektualistów takich jak Simmel, Weber, Benjamin, Kracauer, czy wielu innych wyłonił się ponownie w koncepcjach globalnej wioski Mc - Luhana, a teraz powtórnie jako dyskurs w obrębie globalizacji.

    Jak to jest w przypadku idei proponowanych przez Stanisława Brzozowskiego swoim współczesnym już przecież sto lat temu? Czy mają one wciąż w sobie coś aktualnego, co i dla nas, współcześnie żyjących ludzi początku dwudziestego pierwszego stulecia niesie z sobą niezbędny ładunek aktualności, uprawniający powtórne wprawienie w ruch tak odległego wydaje się dyskursu? To pytanie na razie pozostawię bez odpowiedzi. Odpowiedź pojawi się z czasem właściwie może dopiero będzie można odpowiedzieć na tak zadane pytanie dopiero na samym końcu niniejszego tekstu, po przedstawieniu wszystkich faktów i analiz. Jakkolwiek to pytanie padło i będzie oczekiwało na definitywne ustosunkowanie się autora do tej kwestii.

    Głównym zadaniem tej pracy ma być wprawienie w ruch umysłowej spuścizny Stanisława Brzozowskiego. Przypomnienie jej nośności i wartości oraz sprzeczności i wpływów, które kierowały wewnętrznym życiem duchowym jednego z największych krytyków literackich Polski początku XX wieku. Jakkolwiek jest ono zadaniem głównym, ale nie jedynym. Dlatego że zostaje jeszcze problem postawiony już w tytule tej pracy, problem, który daje siłę legitymizującą do jej napisania i jest to zarazem problem kluczowy dla konstruowania fabuły niniejszego tekstu. Należy się więc, już tu na wstępie, krótkie scharakteryzowanie i wyjaśnienie sensowności pracy interpretacyjnej w obrębie tak zaproponowanej problematyki badawczej tj. przedstawienia uzasadnienia dla powrotu do badań nad życiem i twórczością Stanisława Brzozowskiego, prawie już po stu latach od jego śmierci, z perspektywy zarysowanej tytułem niniejszej pracy.

    Czytając dzieła Stanisława Brzozowskiego nie mogłem oprzeć się przekonaniu, że samotność i alienacja, jak również protest przeciwko tym zjawiskom, próby ich deklaratywnego i literackiego zwalczenia są nieustannym trudem podejmowanym przez pisarza.

    Samotność jako egzystencjalna przypadłość człowieka, jej rozpoznawanie, oswajanie i zwalczanie są stale widoczne na kartach twórczości autora Legendy. Widać to począwszy od wczesnych rozważań nad sztuką, poprzez budowaną w opozycji do przyrody antropologiczną koncepcję człowieka, nie zawsze dość wyraźnie postrzegany z różnych względów patriotyzm, a skończywszy na twórczości literackiej. Już sam tytuł pierwszej, nigdy nieukończonej części powieści Dębina, czyli Sam wśród Ludzi jest tutaj wymowny. Także biograficzne szczegóły życia zarysowane na kartach listów oraz pamiętnika, wnoszą dużo światła na problematykę połączenia twórczości artystycznej z nieodłączną w tym przypadku samotnością i alienacją. Wreszcie oskarżenia o współpracę z carską tajną policją ,,Ochraną,” i próby ich przezwyciężenia poprzez zwołanie sądu międzypartyjnego dla wyjaśnienia sprawy, jak również samotne a heroiczne zmaganie się z chorobą, próby jej przezwyciężenia, też ciężki nieustanny trud pracy pomimo prawie fizycznej niemożności jej kontynuowania w ostatnich spędzonych we Florencji latach życia, nieuwzględnione w wystarczający sposób w dotychczasowej recepcji, mogą być, jak mi się wydaje, dodatkowym argumentem za powrotem do studiów nad twórczością ,,florenckiego samotnika,, i podjęcia ponownych rozważań nad całością jego twórczości, z perspektywy, która ma ukazać jak istotna w tym wypadku dla całokształtu kulturowego kreacjonizmu była prawie kompletna samotność Brzozowskiego, i jak ten fakt został przez niego przekształcony poprzez twórczość literacką. Dlatego teza, jaką chciałbym postawić i zweryfikować w mojej dysertacji doktorskiej, głosi, że aktywizm i kreacjonizm twórczy Stanisława Brzozowskiego był podejmowany przez niego w celu przezwyciężenia alienacji, w którą wikłała go jego własna egzystencja.

    2. Metodologia pracy spis treści

    Jeżeli mówić chcemy o analizie alienacji głównie jako pewnego jednostkowego zjawiska, dotyczącego pewnej konkretnej i realnej egzystencji należy pewne fakty dojrzeć, ukazać i podjąć nad nimi pracę interpretacyjną. W tym konkretnym przypadku wielość tych faktów zostanie wyłowiona i poddana analizie literackiej w toku niniejszej rozprawy. Rozprawa ta jest pracą teoretyczną, dlatego też metodologia badań opierać się będzie na pracach porównawczych i analizach tekstów źródłowych.

    Dysertacja składać się będzie z dwóch części.

    W części pierwszej zatytułowanej „rekapitulacje” zostanie przedstawiony problem badawczy, oraz zawężona problematyka pojęcia badawczego tj. alienacji. Następnie przedstawię losy recepcji spuścizny twórczej dzieł Stanisława Brzozowskiego w kontekście tematyki alienacji pojawiające się w literaturze przedmiotu.

    W części drugiej mojej dysertacji, którą nazwałem „interpretacje” będę starał się zweryfikować postawioną przeze mnie tezę badawczą. Wybrałem szkielet konstrukcyjny, którego osiami będą trzy duże bloki problemowe, na bazie których oprę swój wywód. Będą to Sztuka, Praca i Naród. Te trzy słowa klucze będą nazwami trzech głównych bloków tematycznych drugiej części niniejszej rozprawy.

    Uzasadnieniem zbudowania takiego planu badawczego jest chęć przyjrzenia się rozwojowi twórczości autora Idei w kontekście jego historycznych ewolucji twórczych. Metoda ta ma oczywiście swoje wady, jako że przy takiej pracy nad tekstem istnieje niebezpieczeństwo powielania autorskich schematów interpretacyjnych. Zwrócił już na to uwagę Mieczysław Sroka analizując wypowiedź Jana Władysława Dawida określającą jego twórczość. Pozwolę sobie przytoczyć tę wypowiedź pomimo jej obszerności, gdyż zawiera ona ważne konstatacje.

    Dawid podał taką oto charakterystykę Brzozowskiego: „ Był to przede wszystkim potężny aparat myślowy, wprawiany najczęściej w ruch, nie przez rzeczy, doświadczenia, ale przez cudze myśli, systemy, książki, i ten materiał nieustannie na swój sposób przerabiający. Praca myśli była tak intensywna, łatwa i produktywna, że stawała się namiętnością, celem sama w sobie, bez względu na cel dalszy, na rezultat. Główny motyw działania był energetyczny – nadmiar siły, potrzeba jej wyładowania i towarzysząca temu rozkosz intelektualna. Zetknąwszy się z jakimś nowym systemem myśli, Brzozowski nie troszczył się o dokładne jego poznanie, i przedstawienie jako takiego, brał go za punkt wyjścia, za wątek, żeby na nim rozsunąć własne kombinacje i mieć ogólną platformę dla sądzenia krytyki współczesnych objawów życia i literatury.

    Stąd z jego studiów, krytyk nie można było nigdy poznać autora lub systemu, o którym pisał. Zapewne wypowiadając nowo przyjęty pogląd, wierzył weń wtedy, ale obiektywny cel, prawda, nie odgrywała u niego istotnej roli. O ile względem obojętnych mu lub niesympatycznych poglądów lub autorów był krytyczny, przenikliwy, o tyle, gdy raz dał się pociągnąć zapominał o wszelkim krytycyzmie, nie o to mu szło ażeby stanowisko pewne sprawdzić, ale żeby je przeżyć, doznać, jak z tego punktu widzenia widzi się, odczuwa, i myśli o świecie. Wszelkie wątpienie, kontrola faktów byłyby tylko zmąceniem tego widoku, przeszkodą w jego przeżywaniu; trzeba było, przeciwnie, poddać mu się, ulec, wchłonąć w siebie system, nie krytykując i nie sprawdzając, a za to bardzo swobodnie i dowolnie przystosowując go i przykrawając do swojej potrzeby. Powiedzieć by można, że Brzozowski odbywał ciągłą podróż, w której nie szło o przybycie do jakiegoś celu, ale o zwiedzenie różnych miejsc; albo, że jak sam się raz wyraża, widział przed sobą <<polimorfizm prawdy, w której umysł się rozkochał, jak w poszukiwaniu przygód>> (Pamiętnik, 136). Każde nowe stanowisko, nowy system był dla niego jakby zwiedzeniem nowego lądu, nową intelektualną przygodą. Tak kolejno lądował on i rozkoszował się powietrzem i widokami: empiriokrytycyzmu, nietzscheanizmu, przybyszewszczyzny, marksizmu, fichteanizmu, bergsono-sorelizmu, aż wreszcie za pośrednictwem Bergsona i Sorela, a także modernistów i Newmana, dorobił się katolicyzmu. (J. Wł. Dawid, Psychologia religii, „Krytyka” 1913, Z. XII, s. 276-277).

    Mieczysław Sroka umieścił tę wypowiedź we wstępie do listów Stanisława Brzozowskiego opatrując ją takim oto komentarzem: „W przytoczonej charakterystyce autorzy legendy likwidatorskiej otrzymali w gruncie rzeczy „summę” wskazówek interpretacyjnych i – jak można wykazać na przykładach – czerpali z niej obficie, nie weryfikując ocen i tez Dawida z samym skomplikowanym dziełem Brzozowskiego, ale w większości przypadków doszukując się w nim potwierdzenia spostrzeżeń autora Psychologii religii”. [2]

    To prawda, jest wiele racji w wypowiedzi Mieczysława Sroki, ale czy taka interpretacja procesu twórczego nie jest zbyt surowa? Wydaje się, że prześledzenie rozwoju twórczości autorskiej musi być osadzone zawsze w pewnym schemacie rozwojowym. To prawda, że łatwo jest taki schemat, choć częściowo powielać, lub uznać go za ważny element swojej konstrukcji umysłowej, ale często to konieczność interpretacyjna wymusza taka metodę.

    W niniejszej pracy tzw. „triada historyczno - rozwojowa”, czyli oparcie całokształtu moich wywodów na konstrukcji: Sztuka, Praca, Naród - jest również w pewnej mierze powieleniem tych tendencji. Choćby dlatego, że całość twórczości autora Legendy trzeba umieścić w kontekście historycznym, aby ukazać jak na przestrzeni jego życia samotność i alienacja były zapośredniczone poprzez fakty biograficzne, ukazać jak ich całokształt wpływał na rozwój twórczości i jak ta twórczość była zapośredniczona przez poczucie alienacji i jej kolejne próby przezwyciężenia. Uszczegóławiając moje wyjaśnienie przedstawię poniżej plan rozwojowy niniejszej pracy.

    W analizie nad sztuką w części pierwszej niniejs zej rozprawy będę starał się pokazać, jak zagadnienia związane z twórczością artystyczną są zapośredniczone w tym konkretnym wypadku przez samotność i alienację, jak te tendencje są uświadamiane samemu sobie i twórczo przetwarzane wraz z rozwojem światopoglądu społecznego Brzozowskiego.

    W części drugiej poświęconej zagadnieniom pracy będę starał się ukazać, jak idea pracy stała się wewnętrznym antidotum na bezwzględnie manifestowany w zagadnieniach związanych ze sztuką i twórczością indywidualizm: postulat twórczy, który w konfrontacji z „filozofią pracy” nabiera pejoratywnego zabarwienia, i coraz wyraźniej jest traktowany jako światopogląd szkodliwy społecznie. Praca ma być ostatecznym przezwyciężeniem alienacji jednostkowej duszy, która teraz mając możliwości integracji z szerszym społecznie kontekstem większej całości jest zarazem uzyskaniem pewnej wewnętrznej swobody. Tak wiec jest też praca rozumiana jako pewnego rodzaju remedium na marksistowskie wyobcowanie, „urzeczowienie” stosunków międzyludzkich. Praca jest bowiem jedyną możliwą formą aktywności, która nadaje ludziom w perspektywie jednostkowej jak i społecznej szansę integracji z ogółem, w ostatniej fazie twórczości rozumianej już jako naród, będąc tym samym mechanizmem dezalienacyjnym.

    W części trzeciej poświęconej narodowi będę próbował pokazać, jak z jednej strony konsekwencje filozofii pracy skierowały autora idei w stronę nacjonalizmu jako prostego następstwa tego stanowiska, a z drugiej postaram się ukazać jak istotną wartością dla autora idei była świadomość potrzeby walki o niepodległy byt państwowy. Śledząc fakty biograficzne z życia autora Legendy będę próbował pokazać te fakty, próbując odnieść je do całokształtu twórczości autora Idei. Także spróbuję na nowo przedstawić jego ambiwalentny stosunek do romantyzmu i jego konsekwencje dla światopoglądu autora Legendy.

    Wreszcie zostaje jeszcze problem wiary tj. katolicyzmu Brzozowskiego, którego ekspresje są coraz bardziej zauważalne w późniejszym okresie pobytu Brzozowskiego we Florencji, zwłaszcza w ostatnim okresie jego życia. Spróbuję odpowiedzieć na pytanie, czy katolicyzm traktowany był przez Brzozowskiego tylko jako jedna z głównych formacji kulturowych współczesnej mu Europy, i z tej pozycji warta głębszej analizy i namysłu, czy też była ona jedną z następnych, już niestety ostatnią próbą wyjścia z następnej alienacji, w którą wplątała go jego własna egzystencja.

    Część Pierwsza - Rekapitulacje spis treści

    1. Alienacja, wyjaśnienie i zawężenie pojęcia badawczego spis treści

    Aby móc rozpocząć moje rozważania powinienem na początku odpowiedzieć na kluczowe, wydaje się dla tego tekstu, pytanie, czym właściwie jest alienacja, jak ją można rozumieć, a jak ja ją pragnę przedstawić i zawężać jej znaczenie dla potrzeb niniejszego tekstu.

    Problematyka, którą można ogarnąć tym jednym słowem, ma bardzo szerokie konotacje, bywa i bywała używana już w wielu toczących się w obszarze filozofii i nauk społecznych dyskursach. Najbardziej znane to ten toczący się w obrębie marksizmu, a z drugiej strony egzystencjalizmu, choć to nie jedyne formy, ale najbardziej transparentne.

    Alienację można podzielić na dwie główne kategorie, alienację społeczną i alienację jednostkową lub jak np. proponuje w swojej książce Adam Schaff [3] alienację obiektywną i alienację subiektywną. W tym wypadku rozróżnienie to jest zakreślone linią podziału na przyczyny społeczne i jednostkowe wywołujące to zjawisko, dyskurs zaś toczy się głównie w obrębie marksistowskiego rozumienia alienacji, którą Adam Shaff nazywa alienacją obiektywną z jednej strony, a z drugiej, alienacją traktowaną jako wyobcowanie z szeroko pojętych struktur sensu nadawanych przez społeczeństwo poszczególnym jednostkom współtworzącym rzeczywistość społeczną, nazwaną przez autora alienacją subiektywną. W tym wypadku klasyfikacja ta w dużej mierze pokrywa się z podziałem proponowanym w filozofii przez marksizm i egzystencjalizm. Słabą stroną tej koncepcji jest tylko bardzo pobieżne zarysowanie problematyki, którą już od ponad stu lat zajmują się nauki społeczne. Problematyka ta wyznacza w moim przekonaniu trzeci wielki nurt rozważań, a mianowicie wyalienowanie społeczne tak jak i jednostkowe zapośredniczone przez szybką zmianę technologiczną w obrębie społeczeństwa, tj. alienację ze względu na szybka zmianę społeczną.

    Kategoria ta nie ma prostego przełożenia na którąś z dwóch głównych, omawianych powyżej. Można by rzec uwzględnia obydwa główne podziały, które powyżej zostały zarysowane. Co prawda w niniejszej pracy zostanie ona tylko omówiona, jako że jej użyteczność dla podejmowanych przeze mnie badań jest marginalna, ale trzeba tę kategorię przedstawić. Ograniczam się przy tym do historycznego rysu tej koncepcji, omawiając tę problematykę na kanwie dyskursu, który ją właśnie ukonstytuował w czasach współczesnych Stanisławowi Brzozowskiemu. W poniższym tekście pojawi się jeszcze kategoria alienacji twórczej, która mogłaby być ujęta w ramach szeroko rozumianej alienacji jednostkowej, jakkolwiek dla potrzeb warsztatowych wyodrębniłem ją jako odrębną figurę.

    Słowo alienacja jest pochodzenia łacińskiego. Alienus znaczy obcy, a alienatio wyobcowanie. Termin ten ma wiele różnych znaczeń w życiu codziennym w nauce i w filozofii. Większość z nich może być traktowana jako modyfikacje głównego znaczenia, nadawanego przez morfologię i etymologię tego słowa, oznaczającego alienację jako akt, przez który coś lub ktoś zostaje wyobcowany, wykluczony od czegoś lub od kogoś. W powszechnym użyciu słowo to często znaczy wykluczenie lub zerwanie stosunków z wcześniejszymi przyjaciółmi, znajomymi, kręgiem towarzyskim lub wspólnotą. W prawie na przykład słowo to oznacza przekazanie praw własności z jednego podmiotu prawa na inny [4] . W psychiatrii to samo słowo jest używane do opisania, postępującego procesu rozwoju choroby psychicznej. Jego głównym syndromem jest właśnie postępująca społeczna alienacja. W socjologii i psychologii słowo to często używane jest na określenie indywidualnego odczucia wykluczenia z reguł normatywnego funkcjonowania społecznego, wyobcowania od otaczającego środowiska naturalnego, poczucia obcości w stosunku do innych ludzi lub do siebie samego.

    Źródeł koncepcji alienacji można doszukiwać się już w Starym Testamencie. Przymierze z jedynym bogiem Jahwe, czego wyrazem jest tablica dziesięciu przykazań danych swojemu ludowi wybranemu przez Pana, mogą być traktowane jako jedna z pierwszych prób mitologiczno - kulturowego normowania prawa obyczajowego starożytnych ludów semickich. Są to też zarazem reguły określające dozwolone społecznie formy zachowania, których łamanie powodowało surowe sankcje społeczne, kary, często wykluczenie ze wspólnoty, powiedzielibyśmy współczesnymi słowami, ostracyzm społeczny, alienację. W tych kategoriach należałoby potraktować zakaz wielobóstwa, początkowo popularnego wśród tych ludów. Zostaje ono potępione w prawie zwyczajowym jako sprzeczne z tym, ufundowanym przymierzem Mojżesza z jedynym bogiem. Wielobóstwo, więc jest wyobcowaniem od jednego boga, wyalienowaniem się od niego i akceptowanych społecznie norm wspólnoty [5] .

    Problematyka alienacji pojawia się też w twórczości jednego z najsławniejszych filozofów starożytności Platona. Zakłada on, że obraz świata realnego jest niedoskonałym obrazem świata, idei. Dysproporcja miedzy światem myśli a światem rzeczy może być traktowana jako obraz wyobcowania czy też niedopasowania świata, w którym realnie żyjemy, do świata konstruktów myślowych – idei. Przyjrzyjmy się tej idei bliżej. W siódmej części traktatu filozoficznego Państwo [6] przedstawia Platon życie człowieka w alegorii. Powiada w nim o ludziach, żyjących w jaskini, którzy przytłoczeni łańcuchami do ziemi pozostają w mroku, obserwując jedynie grę cieni na przeciwległej jej ścianie. Cienie te są rzucane przez przedmioty, które ponad jaskinią noszą ludzie. To zachowanie jest wyjaśnione przez autora Uczty w następujący sposób: „ ludzie noszą różnorodne wytwory, które sterczą ponad murek; i posągi i inne zwierzęta z kamienia, i z drzewa, i wykonane rozmaicie, i oczywiście jedni z tych, co je noszą, wydają głosy, a drudzy milczą [7] ”. Po pewnym czasie ludzie ci, w istocie niewolni, nabierają przekonania, że są wolni, na skutek błędnego wyobrażenia, że los, który przypadł im w udziale jest ich własnym losem. Pozorny świat cieni, który oni dostrzegają z wnętrza jaskini, uznają za prawdziwą rzeczywistość. Człowiek, bowiem całe swoje życie żyje w świecie złudy i pozoru, powiedzielibyśmy współczesnymi słowami jest wyalienowany od rzeczywistego obrazu świata, zaś jego wiedza, poglądy, wyobrażenia, co do tego, co go otacza, jest tylko urojeniem. Człowiek jednak ma szansę wyzwolenia. Tę daje mu filozofia. Jedynie dzięki niej może wyzwolić się z kajdan i porzucić jaskinię, wyjść na wolność i ujrzeć prawdziwy świat takim, jakim on jest. Jest, więc filozofia mechanizmem dezalienacji człowieka: to tylko poprzez zdobywanie wiedzy, możemy wyjść z rzeczywistości cieni, która nie jest jedyną rzeczywistością, poza nią właśnie istnieje inny świat, świat idei prawzorów, których odbiciem są wszystkie rzeczy materialne. Jest on prawdziwy, doskonały, będący właściwym przedmiotem wiedzy i poznania.

    Z koncepcji tej wynika pewna dialektyka rzeczywistości, a mianowicie fakt, iż rzeczywistość w gruncie rzeczy jest czymś duchowym, bowiem istnieje, jak to pokazałem powyżej, obiektywnie i niezależnie od świata materialnego. Ale żeby ten stan zrozumieć, trzeba zdobyć się na wyjście z jaskini, klucza użycza nam zaś filozofia.

    Pod kątem tematyki alienacji można także analizować wszelkiego rodzaju schizmy chrześcijańskie, tworzenie się nowych idei i utopii społecznych, ponieważ bunt, niezgoda na zastany porządek, wyjście na zewnątrz systemu społecznego, próba ustanowienia alternatywnego porządku, mogą być tu przywołane, jako że podstawowym motywem ich ustanowienia było zawsze poczucie wyobcowania i alienacji z otaczającego świata faktów i rzeczy [8] . Fenomen powstawania utopii jako pewnego rodzaju ideałów porządku społecznego można rozpatrywać jako wciąż na nowo podejmowane próby intelektualnej kreacji wizji sprawiedliwszego świata, zresztą często mających zapośredniczenia w realnych działaniach społecznych. „Tak na przykład” jak pisze Jerzy Szacki „w okresie rewolucji 1789 roku monarchiści uporczywie dowodzili niemożliwości zaprowadzenia republiki w takim kraju, jak Francja, nazywając jej zwolenników „utopistami”. Z takim samym zarzutem spotykali się w niespełna sto lat później marksiści, postulujący zniesienie prywatnej własności środków produkcji. W naszym już stuleciu (wiek dwudziesty) „utopistami” mieniono bolszewików układających pierwsze pięciolatki [9] ” Nie przeszkodziło to jednakże wprowadzeniu wyżej wymienionych idei w życie, tym samym umożliwiając wcielenie w życie wcześniej założonych „utopijnych” spekulacji intelektualnych.

    Jednym z głównych celów konstruowania i realizacji tego typu utopii jest przezwyciężenie społecznie funkcjonujących form niesprawiedliwości, powodujących wyobcowanie, i nierówny podział dóbr społecznych. Tak pisał o tym zjawisku Aleksander Świętochowski „ Utopia jako idealna postać stosunków społecznych jest najpowszechniejszym pierwiastkiem w świecie ducha. Wchodzi ona w skład wszystkich wierzeń religijnych, teorii moralnych i prawnych, systemów wychowawczych, utworów poetyckich, słowem wszelkiej wiedzy i twórczości, dającej wzory życia ludzkiego. Niepodobna bowiem wyobrazić sobie ani jednej takiej epoki, ani takiego narodu, ani nawet takiego człowieka, który by nie marzył o jakimś raju na ziemi, który by nie był mniej lub więcej utopistą. Gdzie tylko istnieją – a istnieją zawsze i wszędzie – nędza, krzywda i boleść, tam musi zjawić się rozważanie sposobów usunięcia przyczyn złego. W olbrzymiej skali, która się rozciąga przez całą historię kultury od rojeń dzikiego koczownika do rozmyślań nowoczesnego filozofa, mieści się niezliczona ilość odmian utopii [10] ” Jerzy Szacki powołując się na wyżej przytoczony fragment rozważań Aleksandra Świętochowskiego zauważa, że „utopia staje się tutaj synonimem moralnego i społecznego ideału, utopista zaś każdy, kto dostrzega zło i szuka środków zaradczych” [11] .

    W filozofii tematyka, o której mówię pojawia się jako forma toczącego się dyskursu dosyć niedawno, bo w drugiej połowie osiemnastego stulecia. Jednym z pierwszych, który ją porusza, jest Jan Jakub Rousseau [12] . W jego Umowie Społecznej czytamy miedzy innymi: „Według mego rozumienia dwie spotykamy u gatunku ludzkiego odmiany nierówności; jedną nazywamy naturalną lub przyrodzoną, ponieważ ustanowiona jest przez naturę i polega na różnicach wieku, sił, zdrowia, zalet umysłu czy duszy, drugą można by nazwać obyczajową, polityczną albo społeczną, gdyż zależy od czegoś w rodzaju umowy i albo jest zgodnie przez ludzi ustanowiona, albo moc swoją przynajmniej czerpie z tej zgody. Ta druga polega na różnych przywilejach przysługujących jednym z uszczerbkiem dla drugich, jak np. większe bogactwo, zaszczyty, potęga, lub zgoła możność wymuszania na tamtych posłuchu [13] ”. W cytowanym wyżej fragmencie wyraźnie widać wprowadzony przez autora Emila i Rozprawy o nierówności podział na czynniki powodujące nierówności w obrębie społeczeństwa. A mianowicie na czynniki naturalne i na czynniki społeczne. Podział ten nie jest przypadkowy i powinien być ukazany w perspektywie, która ukazuje rozważania o nierównościach społecznych w obrębie społeczeństwa jako integralną część szerszych rozważań dotyczących człowieka i społeczeństwa oraz reguł kształtujących społeczny konsensus, czyli umowę, na mocy, której może ono funkcjonować. Źródłem tych rozważań jest założenie, że człowiek wyobcował się od swojej prawdziwej natury i musi żyć w ciągłej rozterce pomiędzy tym, co go kształtowało gatunkowo (natura), a tym, co ma coraz większy wpływ na jego życie społeczne (kultura). Egzystencja ludzka jest pełna konfliktów jako rezultat dialektycznego napięcia pomiędzy tymi dwoma głównymi czynnikami kształtującymi jego życie. Człowiek rodzi się wolny, ale żyje w społeczeństwie, które go zniewala [14] , całe życie dąży do szczęścia, ale rzadko je osiąga, raczej skazany jest na jego namiastki. W gruncie rzeczy człowiek jest nieszczęśliwy i wyobcowany. Wchodząc w relacje z innymi ludźmi traci to, co jest w nim naturalne. Ten proces jest jednak nieuniknionym następstwem rozwoju cywilizacyjnego. Tak naprawdę to rozdarcie jest gatunkową cechą człowieka, gdyż dopiero wchodząc w relacje z innymi ludźmi człowiek staje się tym, czym jest - człowiekiem. Umowa społeczna jest koniecznym kompromisem niwelującym skutki osobniczego poczucia alienacji i wyobcowania, jako skutku ścierania się sił konstytuujących dwuczłonową naturę ludzką. Jest ona następstwem tego faktu i koniecznością wprowadzenia regulacji społecznych dla sytuacji, w której znalazł się człowiek po odejściu od stanu natury. A ponieważ „żaden człowiek nie ma władzy naturalnej nad innym człowiekiem i ponieważ siła nie tworzy nigdy prawa, pozostaje, więc układ jako postawa wszelkiej władzy legalnej ludzi [15] ” dalej zaś kontynuuje Rousseau, uściślając swoją wypowiedź, że: „Każdy z nas z oddzielna oddaje swoją osobę i całą swa moc (puissance) pod naczelne kierownictwo woli powszechnej i wszyscy my pospołu, jako ciało polityczne, przyjmujemy każdego członka jako część niepodzielną całości [16] ”.

    W rozważaniach nad dwoma rodzajami nierówności społecznych, które zacytowałem na wstępie omawiania poglądów Rousseau ten podział jest widoczny. Człowiek żyjący kiedyś w stanie natury żył w sprawiedliwszym świecie, gdzie nierówności były następstwem naturalnych osobniczych predyspozycji kształtowanych przez naturę, takich jak wiek, siła, zdrowie, zalety umysłu czy duszy a nie źródłem kompromisu, umowy, na którą skazany jest współczesny człowiek. Następstwem umowy społecznej i wytworzenia cywilizacji jest powstanie nierówności ze względu na „przywileje przysługujące jednym z uszczerbkiem dla drugich” a więc powstanie nienaturalnego zdaniem autora Emila rozwarstwienia społecznego a w konsekwencji niesprawiedliwości społecznej. Jest to skutkiem wyobcowania człowieka ze stanu natury, i koniecznością życia we wspólnocie. Rousseau jest też prekursorem tezy wykorzystywanej później w egzystencjalizmie, głoszącej bezwzględną wolność człowieka, wraz z jej konsekwencjami. Mówi on miedzy innymi, że „ wolność każdego pospołu wynika z samej natury człowieka. Pierwszym jego prawem jest czuwanie nad zachowaniem samego siebie, pierwsze troski winien jest sobie, jak tylko osiąga wiek dojrzały, decyduje sam, jak najlepiej zachować życie, i staje się przez to panem siebie [17]

    Z początkiem dziewiętnastego wieku problematyka alienacji pojawia się w filozofii Georga Wilhelma Friedricha Hegla. Pojęcie alienacji związane jest u tego filozofa z koncepcją samorozwoju idei absolutnej, która realizuje się w przyrodzie, będącej alienacją ducha i poddającej się dialektycznej negacji w procesie dziejów ludzkich. Trzeba zaznaczyć, że Hegel pojmuje historię ludzkości jako proces rozwoju świadomości wolności, który jest konsekwencją dialektycznej negacji tych form świadomości, instytucji społecznych i wartości, które ulegając wyalienowaniu, rodzą zło moralne. Przezwyciężenie alienacji dokonuje się poprzez rozwój świadomości, samowiedzy ludzkiej. To jedyna droga według Hegla do przezwyciężenia samoalienacji.

    Tematyka ta jest też widoczna u innego filozofa pierwszej połowy dziewiętnastego wieku, mianowicie u Ludwiga Feuerbacha. Feuerbach stosuje to pojęcie jako narzędzie interpretacyjne zjawisk religijnych. Co prawda akceptuje on poglądy Hegla dotyczące samoalienacji człowieka, ale przeciwstawia tej koncepcji twierdzenie, że natura jest wyalienowana z ducha, jak również twierdzenie, że Duch jest procesem dezalienacji. Wyjściem do tej problematyki jest postulat traktowania człowieka jako istoty materialno - zmysłowej. W idei Boga widzi on przyczynę alienacji materialnych cech człowieka, których się człowiek wyzbywa, aby obdarować nimi Boga, w ten sposób zubażając samego siebie. Według Feuerbacha człowiek nie jest wyalienowaną postacią Boga, ale przeciwnie to Bóg jest wyalienowaną postacią człowieka. Jest on istotą wyabsolutyzowaną i wyobcowaną od człowieka. Innymi słowy to człowiek stworzył sobie Boga na swój wzór i podobieństwo a nie na odwrót. Człowiek przestaje być wyobcowany od samego siebie, kiedy odrzuci stanowisko mówiące o naturze jako wyalienowanej formie boga. To człowiek jest wyalienowany od siebie, kiedy stworzy sobie figurę Boga, którego wielbi i stawia nad sobą jako idealny obraz samego siebie. Staje się on wtedy niewolnikiem figury, którą stworzył. Dezalienacja polega na uświadomieniu sobie tego stanu rzeczy.

    Następną, a zarazem pierwszą z dwóch chyba najbardziej znanych [18] i wciąż nośną ideologicznie koncepcję alienacji stworzył w dziewiętnastym wieku Karol Marks. Koncepcja ta była i wciąż pozostaje mimo upływu już ponad stu pięćdziesięciu lat od jej opracowania, żyznym gruntem dla dyskusji, sporów i badań między innymi na polu nauk społecznych, filozofii, ekonomii i polityki.

    Marks pokazywał w swojej koncepcji, że we współczesnym mu kapitalistycznym społeczeństwie burżuazyjnym żywiołowy rozwój stosunków społecznych ma charakter dehumanizujący. W takim społeczeństwie alienacja staje się totalna i obejmuje całokształt stosunków międzyludzkich. Marks nadał swojemu pojęciu alienacji sens filozoficzno - ekonomiczny analizując urzeczowienie stosunków międzyludzkich w społeczeństwie kapitalistycznym i nazywając ten proces fetyszyzmem towarowym. Oparł on swoją teorię alienacji na obserwacjach poczynionych w trakcie analizy procesu pracy robotników fabrycznych. Zauważył między innymi, że produkt pracy robotnika jest czymś obcym dla jego twórcy, a obrót produktów i kapitału na rynku ekonomicznym pozbawiony jest śladów podmiotowości jego twórców. Sama praca jako produkt zapotrzebowania rynku kapitalistycznego, niepozwalająca na realizację jednostkowych potrzeb, a będąca tylko życiową koniecznością narzuconą przez ten rynek, staje się czymś robotnikowi obcym. Proces pracy tak funkcjonujący jest wyalienowany od życiowych potrzeb człowieka i powoduje tylko jego zniewolenie na skutek życiowej potrzeby podjęcia jej w celu biologicznego przetrwania. Tak rozumiana praca staje się mechanizmem, który zabiera wszelką godność ludzką podejmującemu ją robotnikowi. Prowadzi to w konsekwencji do alienacji istoty gatunkowej człowieka, alienacji kulturowej, gdyż kultura przestaje pełnić rolę narzędzia pozwalającego zaspokoić człowiekowi jego ludzkie jednostkowe i społeczne integracyjne potrzeby. Ostatecznie Marks stara się ukazać mechanizmy, poprzez które w społeczeństwie burżuazyjnym następuje masowy proces wyobcowania, zepchnięcia na margines grup i klas społecznych [19] . Ten typ alienacji omawiany powyżej nazwę dla celów mojej pracy alienacją społeczną.

    Pozostaje jeszcze trochę więcej powiedzieć o alienacji jednostkowej, rozumianej jako rezultat zagrożenia indywidualnej egzystencji ludzkiej ze strony świata rzeczy, stosunków społecznych, ideałów przez nieautentyczność egzystencji, pozbawienie wolności, możliwości podejmowania decyzji i płynące stąd poczucie wyobcowania. Koncepcję tę już w pewnej mierze pokazałem mówiąc krótko o alienacji jako zjawisku na polu socjologii, psychologii czy nawet psychiatrii. Należy dodać tutaj, że tak rozumiana alienacja jednostkowego bytu od otaczającego go świata ludzi, rzeczy i wydarzeń ukonstytuowała nośny dyskurs społeczny pierwszej połowy zeszłego stulecia – egzystencjalizm.

    Prekursorami egzystencjalizmu byli tacy filozofowie jak Sřren Kierkegaard, Max Stirner, Fryderyk Nietzsche. W Polsce można by częściowo zaliczyć do tego grona Stanisława Przybyszewskiego i Stanisława Brzozowskiego. Według wczesnego egzystencjalizmu świat jawi się jako twór absurdalny, ponieważ jednostka nie może zobiektywizować się inaczej, niż stając się rzeczą, a wiec stając się czymś wyzbytym podmiotowości, wyobcowanym. Każda obiektywizacja jest, więc procedurą alienacyjną człowieka od swojego prawdziwego ja, a więc każdy człowiek jest samotny, jako że dostępne mu są pozbawione autentyczności rezultaty działań innych ludzi. Wszelkie kontakty ludzkie zapośredniczone są przez anonimowe wytwory kultury takie jak zwyczaje, język, formy komunikowania, które fałszują przekazywane treści, ale, bez których nie można się obejść. To jest główna przyczyna niemożności zrozumienia innego człowieka, jako że nie można spojrzeć na jego sposoby myślenia i działania z perspektywy jego świadomości. Charakterystyczny także dla wczesnego egzystencjalizmu jest pogląd nie tylko, że człowiek jest w życiu sam wśród innych ludzi, ale ponadto jest osamotniony wobec otaczającego go świata przyrody, w którym nie ma on wskazówek, jak ma żyć i postępować. Te reguły musi on sobie wyrobić samodzielnie w opozycji do tego świata, poprzez codziennie podejmowany na nowo trud zmagania się z życiem [20] . Człowiek musi sam budować sobie wartości, światopogląd, nie znajdując oparcia w otaczającym go uniwersum. Jako takie życie jednostkowe człowieka wobec otaczającego go świata jawi się jako codziennie na nowo podejmowana walka z wyobcowaniem z otaczającego człowieka świata. Wszelka świadomość jest nieszczęśliwa, wewnętrznie rozdarta, człowiek zaś, określający się poprzez swoje rozdarcie, nie może być zredukowany do czegoś bardziej ogólnego. Widoczny tu jest postulat bezwzględnego indywidualizmu jednostki ludzkiej, ale rozumianego w sposób zgoła tragiczny, jako konsekwencja konieczności istnienia w obcym mu zewnętrznie świecie. O tyle jest to postawa tragiczna, jako że człowiek chciałby się realizować społecznie w zupełnie inny sposób, ale otaczający jednostkę świat ludzi, rzeczy i zjawisk mu na to nie pozwala. Warto tutaj dodać, że wcześni egzystencjaliści nie uważali filozofii za wiedzę sprawdzalną, lecz za indywidualne przeżycie absurdalności świata dostępne każdemu, które można wyrazić w mowie potocznej. Przeżycia tego nie można ująć w system i wytłumaczyć, lecz tylko wyrazić. Stąd programowa wręcz rezygnacja z wszelkiej systematyczności, ścisłej nomenklatury i artykulacji problemów, co wyrażało się w korzystaniu z takich form literackich jak min: przypowieści, opowiadania, pamiętniki, dialogi. Ten nurt egzystencjalizmu zaczął swoje oddziaływanie społeczne pod koniec dziewiętnastego stulecia.

    Odrodzenie egzystencjalizmu w połowie dwudziestego wieku jest następstwem ciągu przyczynowo - skutkowego mającego swój początek w dekadentyzmie przełomu stuleci. Charakterystyczne dla tego światopoglądu przeświadczenie, że świat rzeczy jest obcy człowiekowi, pojawiające się wraz z tym światopoglądem, nasila się wraz z wydarzeniami historycznymi pierwszej wojny światowej, wielkiego kryzysu ekonomicznego przełomu lat dwudziestych i trzydziestych, dojściem Hitlera do władzy i kryzysem demokratycznego sprawowania władzy lat trzydziestych, jak również wydarzeń drugiej wojny światowej. Zaowocowało ono odrodzeniem się egzystencjalizmu. Główne wątki myślowe wczesnego egzystencjalizmu uzyskały sformułowania pełniejsze i precyzyjniejsze w tej drugiej fazie recepcji tej koncepcji gdzieś pomiędzy latami trzydziestymi a pięćdziesiątymi głównie w Niemczech i we Francji. W obrębie drugiej fali recepcji egzystencjalizmu można wyróżnić prąd egzystencjalizmu religijnego i prąd egzystencjalizmu świeckiego. Głównymi reprezentantami tego pierwszego są: K. Barth, N, Bierdiajew G.Marcel, P. Tillich, drugiego zaś: G. Bataille, A. Camus, M. Heidegger, M. Merleau-Ponty, J.P.Sartre, M.de Unamuno.

    Na ponowną recepcję koncepcji egzystencjalizmu niebagatelny wpływ miała myśl Husserla. Przede wszystkim egzystencjalizm zawdzięcza mu powrót do problematyki „rzeczy”, czyli do opisu przedmiotów bezpośrednio uobecnianych przez świadomość. Recepcja egzystencjalizmu ukonstytuowała się na nowo wokół problemów: ścisłego przeciwstawiania świadomości i rzeczy oraz świadomości i psychiki, uznania psychiki za intencjonalną, –jako że wszelka świadomość czegoś dotyczy, jest świadomością czegoś, a więc w tym już fakcie jest ukryta intencja myślenia, tezy mówiącej, że istnienie człowieka polega na „byciu świadomym własnej świadomości”. Ponadto przejęła z myśli Husserla metodę badania i opisu świadomości.

    Zdaniem drugiej generacji egzystencjalistów, z poglądów autora Medytacji Kartezjańskich wynika fakt, że nie istnieje jakieś „ja” różne od świadomości własnej świadomości. Tak, więc człowiek ma zarazem świadomość własnej świadomości jak i świadomość intencjonalnie skierowaną ku światu, jako że do świadomości każdego człowieka należy „bycie w świecie” i „współbycie” z innymi ludźmi.

    Tak na przykład Sartre zamyka to pojęcie w określeniu „bytu dla siebie” zaś Heidegger w pojęciu „Dasein”. Świadomość intencjonalnie skierowana ku światu, i świadomość własnej świadomości sprawia według egzystencjalistów, że człowiek jest wewnętrznie rozdarty, ma poczucie wewnętrznego wyobcowania.. Rozdarcie to przejawia się u Sartre’a w „stałym doznawaniu braku”, u Heideggera w „zatroskaniu” i jest ono głównym źródłem aktywności ludzkiej.

    Nasza egzystencja – „bycie w świecie” jest tworzeniem sensu jako następstwa wolności ludzkiej świadomości. W rozumieniu egzystencjalistów charakterystyczne dla człowieka jest to, że zakłada on pewne ideały i zmierza do ich urzeczywistnienia i to jego nastawienie się na przyszłość jest właściwością wyróżniająca go z otaczającego świata przyrody. Jest jego specyficzną cechą ludzką. Przeszłość pojmowali egzystencjaliści jako zbiór urzeczowionych aktów świadomości, której sens ulega stałej zmianie i aktualizacji. Teraźniejszość – to wybór i realizowanie możliwości, które tym sposobem przekształcają się w rzeczy, to znaczy poprzez ten akt podlegają alienacji. Przyszłość zaś jest sferą możliwości tj. wolności. Stąd sartrowskie „skazanie na wolność” jako konieczność życia w świecie ciągłej możliwości i jej konsekwencji konieczności dokonywania wyborów. Ponieważ owym celom możliwym nie przysługuje byt, dopóki nie są one zrealizowane, przeto egzystencjaliści twierdzą, że świadomość paradoksalnie określa się przez to, czym nie jest tj., że „jest ona tym, czym nie jest”, czyli, że jest „nicością”. Istnienie świadomości polega na stałym wykraczaniu przez nią poza siebie, poza to, czym ona jest, ku temu, czym nie jest. Heidegger i Sartre wyciągają z tych stwierdzeń odmienne wnioski, stanowiące o istocie różnicy miedzy dwiema najważniejszymi postaciami drugiej fali recepcji egzystencjalizmu. Heidegger uważa za podstawową dla „Dasein” zdolność do kwestionowania wszystkiego, z wyjątkiem własnej śmierci, podkreślając, że „Dasein” jest skończone, jest bytem dla śmierci, co człowiek uświadamia sobie w akcie trwogi. Drugi akcentuje odpowiedzialność bytu za siebie jako konsekwencję jego wolności; wskazuje na akt niepokoju jako na uświadomienie sobie tej odpowiedzialności przez człowieka oraz ukazuje heroizm i ryzyko wolności.

    Ogniwem spajającym wszystkie autorskie wersje egzystencjalizmu tak pierwszej jak i drugiej jego fazy, jest wspólne przeświadczenie o moralnym charakterze aktów wyboru dokonywanych przez człowieka w życiu codziennym oraz o samotności człowieka w chwili podejmowania decyzji. Tak, więc człowiek działa zawsze tylko na własną odpowiedzialność, co oznacza, że nie ma prawa usprawiedliwiać się żadnymi zewnętrznie mogącymi wpływać na podejmowaną decyzję okolicznościami.

    W przedstawionym powyżej omówieniu problematyki alienacji wprowadziłem dla potrzeb pracy dwie główne kategorie: alienację społeczną i alienację jednostkową. Oczywiście te podziały nie są ścisłe, ale pozwalają na wprowadzenie pewnego już rozróżnienia. Mówiąc o tym, że dyskurs w obrębie problematyki alienacji ukształtował się dość niedawno mam na myśli referencje i odnośniki, które, na szerszą skalę, zaczęły ukazywać się nie wcześniej jak w drugiej połowie lat trzydziestych [21] . Wiązało się to przede wszystkim z nową recepcją dzieł Marksa, na którą miało wpływ opublikowanie w latach trzydziestych szeregu wcześniej niepublikowanych prac Karola Marksa, jak również zdobywającego również w tym czasie popularność węgierskiego neomarksisty György Lukácsa, którego nowatorskie intuicje interpretacyjne zamieszczone w książce „Geschichte und Klassenbewusstsein. Studien über marxistische Dialektik [22] ” wydanej w Berlinie w 1923 roku potwierdziło opublikowanie z początkiem lat trzydziestych wczesnych rękopisów autora Kapitału. Lukácsa zainteresowało zjawisko urzeczowienia stosunków społecznych nie dość wyraźnie dostrzegane w poprzedzającej opublikowanie wczesnych rękopisów marksowskich recepcji jego myśli. Lukács dowodził, rekonstruując poglądy Marksa, że urzeczowienie stosunków jest następstwem deformacji społecznej świadomości wynikającej z fetyszyzującego oddziaływania samej formy towarowej na stosunki międzyludzkie, zwłaszcza na ten ich zasadniczy wymiar, jakim jest sposób ich postrzegania i przeżywania przez samych ludzi. Deformacja ta powoduje odpodmiotowienie stosunków międzyludzkich, ich urzeczowienie. Świadomość podmiotowa, która powstaje jako następstwo takiego stanu rzeczy, jest świadomością „pozorną”, wyobcowaną, niebędącą w stanie przeniknąć i zrozumieć prawdziwego obrazu rzeczywistości społecznej [23] .

    W dziewiętnastym wieku problematyka alienacji widoczna jest głównie u takich badaczy zjawisk społecznych i filozofów, jak już wspomniani: Georg Wilhelm Friedrich Hegel, Ludwig Feuerbach Karol Marks, a ponadto, Emile Durkheim, Max Weber i Georg Simmel. Z tych wszystkich najbardziej chyba znana, jak wspomniałem w dużej mierze wciąż wykorzystywana jako narzędzie badawcze w analizach z zakresu zrozumienia zjawisk życia społecznego jest ta zaproponowana przez Karola Marksa. Marksizm reprezentuje jednak tylko jeden z nurtów dyskusji o problematyce alienacji ukonstytuowany w tym czasie, drugi tworzy powstający pod koniec dziewiętnastego wieku egzystencjalizm, trzeci pojawia się mniej więcej w tym samym czasie w socjologii.

    Obserwując procesy industrializacyjne drugiej połowy dziewiętnastego i początków dwudziestego wieku Durkheim, Weber i Simmel widzą w nich, jako konsekwencję modernizacji, odchodzenie od tradycyjnych osadzonych w kulturze form życia społecznego, i w następstwie tego faktu zanik tradycyjnie pojmowanego pojęcia wspólnoty. Nowoczesny człowiek jest osamotniony jak nigdy przedtem, anonimowy i odpersonalizowany w bezimiennym tłumie, wyzbyty tradycyjnie starych, kształtujących sens życia wspólnotowego mieszkańców norm i zasad postępowania. Nie jest przygotowany na nowe realia konkurencyjnego kapitalistycznego świata, wtłoczony w biurokratyczne normy, próbujące zastąpić dawne struktury sensu kształtowane na przestrzeni dziejów przez tradycyjne formy życia społecznego. Za prekursora tego podejścia metodologicznego w naukach społecznych należałoby jednak uznać Fryderyka Engelsa. W tym samym czasie, co Karol Marks, jego przyjaciel i zarazem współtwórca doktryny, która wkrótce zyska miano marksizmu, zaczyna interesować się problematyką alienacji widzianej z perspektywy, charakterystycznej później dla nauk społecznych, mianowicie - problemem wyalienowania społecznego, tak jak i jednostkowego, zapośredniczonego przez szybką zmianę technologiczną w obrębie społeczeństwa. Podstawą jego analizy jest pojawiający się właśnie gdzieś w połowie dziewiętnastego stulecia na szeroką skalę fenomen tłumu miejskiego. Analizując życie współczesnego mu Londynu Engels pisze: ,,Miasto takie jak Londyn, po którym można wędrować godzinami nie dochodząc nawet do początku końca i nie natrafiając na najmniejszą oznakę bliskości pól – to przecież rzecz osobliwa. Ta kolosalna centralizacja, to skupienie dwóch i p ół miliona ludzi w jednym punkcie ustokrotniło energię tych dwóch i pół miliona... Ale dopiero później odkrywa się, kosztem jakich ofiar dokonało się to wszystko. Gdy kto wałęsał się kilka dni po głównych ulicach... dopiero wtedy postrzega, że ci Londyńczycy umieli poświęcić najlepszą cząstkę swego społeczeństwa, aby dokonać tych wszystkich cudów cywilizacji, od których roi się ich miasto, że ogromne drzemiące w nich siły nie zostały uruchomione, lecz stłumione. Już tłum uliczny ma w sobie coś odpychającego, coś, przeciw czemu buntuje się natura ludzka[...]” Dalej kontynuując pyta Engels: „[...] Czyż te setki tysięcy ludzi z różnych klas i stanów, którzy tłoczą się obok siebie, czyż nie są oni wszyscy ludźmi, mającymi te same właściwości i uzdolnienia oraz jednakie zainteresowanie w zdobyciu szczęścia? A jednak pędzą oni obok siebie, jakby nie mieli ze sobą nic wspólnego, jakby nic ze sobą nie mieli do czynienia, a wiąże ich jedynie ta milcząca umowa, która nakazuje każdemu trzymać się prawej strony chodnika tak, by obie mijające się fale tłumu nie zatrzymywały się wzajemnie. A jednak nikomu nie przychodzi na myśl poświęcić drugiemu choćby jedno spojrzenie”. [24] Fryderyk Engels przytacza ten opis na poparcie tezy mówiącej, że nowoczesne stosunki społeczne są stosunkami powodującymi alienację. Pojawienie się wielkomiejskiego tłumu, przynosi z sobą zmiany w sferze postrzegania, oraz sposobie postępowania ludzi. Konieczność ciągłego kontaktu z tak dużymi masami ludzi powoduje wytworzenie pewnych mechanizmów obronnych, które bronią ludzki umysł przed nadmiernym natłokiem informacji płynących z zewnątrz. Engels wraz z Marksem, obserwujący bacznie w tym czasie zmiany w zakresie funkcjonowania społecznego interpretowali je jako następstwo zaburzenia ludzkiej natury. Jest ono następstwem przekształcenia stosunków społecznych i narodzin kapitalizmu. Kapitalizm zaburzył ludzką naturę. Tworząc dychotomię społeczną, spowodował, że ludzie wyalienowali się od własnego potencjału, od własnych możliwości. W takim układzie społecznym jednostka nie może się zrealizować. Stąd tak dramatyczna wizja wielkomiejskiego tłumu - tych setek tysięcy ludzi z różnych klas i stanów, którzy tłoczą się obok siebie, brutalnie obojętni, zamknięci w kręgu swoich własnych spraw. Obserwacje wielkomiejskiego życia doprowadziły Engelsa do wniosku, że w kapitalizmie zostaje zaburzony stosunek człowieka z otoczeniem. Londyńskie masy ludzkie amorficzne i anonimowe są unaocznieniem tego procesu.

    Paradoksalnie wydaje mi się, że w ujęciu Engelsa alienacja jest rozumiana w sposób, który będzie charakterystyczny dla omawiania tej problematyki w socjologii przełomu stuleci. Zwłaszcza analogie do tez Georga Simmla, analizującego wpływ wielkiego miasta na życie jego mieszkańców wydają się warte podkreślenia.

    Początkowo problematyka ta pojawia się w twórczości francuskiego socjologa Emila Durkheima, który analizując nowe formy społecznego życia i komunikacji zaproponował pojęcie anomii ( z greckiego, anomia – brak prawa) jako sytuacji charakteryzującej się bezwzględnym indywidualizmem i zanikiem społecznie obowiązujących norm. Durkheim analizując rytuały religijne doszedł do wniosku, że „doniosłość i „wieczność” religii w takiej lub innej formie biorą się stąd, że jednostka pozbawiona moralnego oparcia w grupie zatraca zdolność do normalnego życia, a społeczeństwo niezdolne do sprawowania nad jednostką kontroli i opieki staje na progu rozkładu”. [25] Nowoczesne, zlaicyzowane społeczeństwo nie wytworzyło mechanizmów, które by zastąpiły funkcje religii we współczesnym społeczeństwie przemysłowym. Taką funkcję powinno pełnić według niego państwo, ale nie jest w stanie podołać tej roli. [26] Drogą diagnozy współczesnej sytuacji społecznej ukazującej problem wyobcowania człowieka we współczesnym społeczeństwie podążyli później Weber i Simmel. Weber ukazał fundamentalne przesuniecie w formach funkcjonowania społecznego pokazując jak społeczne mechanizmy ulegały racjonalizacji, a proces ten stopniowo zaczął obejmować wszelkie dziedziny życia, alienując ludzi od tradycyjnych sensów rozumienia społecznego konstytuowanego wcześniej przez wspólnotę [27] . Weber kładł też duży nacisk na powiązany z tym procesem postęp biurokratyzacji jako właśnie następstwo racjonalizacji. Konsekwencją tego stanu rzeczy jest fakt, że kontakty międzyludzkie stają się coraz bardziej powierzchowne, zinstytucjonalizowane - mówiąc językiem Maxa Webera, zbiurokratyzowane i zapośredniczone przez rozrastającą się odpersonalizowaną biurokrację. Simmel zaś kładł nacisk na fakt ze w życiu społecznym zaczyna wytwarzać się wyraźna różnica na sferę subiektywną i osobistą jako następstwo modernizacji. Ponadto kładzie nacisk na narastającą anonimowość jako cechę charakterystyczną dla nowoczesnego życia ludzi we współczesnych mu dużych aglomeracjach miejskich podobnie jak kilkadziesiąt lat wcześniej Fryderyk Engels. Dla Simmla także, narodziny wielkomiejskiego intelektualizmu, są spowodowane koniecznością obrony umysłu ludzkiego przed naporem bardzo dużej liczby płynących z zewnątrz informacji i koniecznością ich racjonalizacji. Ten proces jest procesem koniecznym dla przezwyciężenia ogarniającego mieszkańca dużego miasta poczucia wyobcowania z otaczającego go anonimowego tłumu. To właśnie w przestrzeniach modernistycznych miast, jak mówi Simmel, powstaje intelektualizm. Dzieje się to na „skutek zmiany natężenia podniet nerwowych”, wynikających z szybkich, nieustannych zmian zewnętrznych i doznań wewnętrznych. Takiego natłoku zmieniających się obrazów, nieciągłości i zróżnicowania doznań bombardujących świadomość, dostarcza człowiekowi „każde przejście przez ulicę, obserwacja tempa i różnorodności życia gospodarczego, zawodowego i społecznego”. Jak sam pisze w swoim eseju Mentalność mieszkańców wielkich miast: „Ten, kto widzi, ale nie słyszy, doznaje znacznie więcej niepokoju, niż ten, kto słyszy, ale nie widzi. Jest w tym pewien [...] charakterystyczny rys wielkiego miasta. Stosunki wzajemne mieszkańców wielkich miast [...] wyróżniają się znaczną przewagą w aktywności wzroku nad słuchem. Głównym powodem tego są publiczne środki lokomocji. Przed wprowadzeniem autobusów, kolei, tramwajów w wieku dziewiętnastym, ludzie nie znajdowali się w takim położeniu, by musieli przez długie minuty, a nawet godziny patrzeć na siebie nie zamieniając ze sobą słowa”. Simmel traktuje świadomość jako „organ ochronny” wytworzony przez człowieka dla poradzenia sobie z tym nowym typem zjawisk społecznych. „Reakcja na te zjawiska zachodzi nie w sferze uczuć, a w sferze intelektu, któremu natężenie świadomości, spowodowane przez te same przyczyny, daje psychiczną prerogatywę. Innymi słowy reakcja zachodzi w najmniej uwrażliwionym, najbardziej odległym od głębokich warstw osobowości organie psychicznym [28] ”. Według Simmla intelektualizm jest niczym innym jak środkiem chroniącym subiektywne życie przed przemożnym naporem wielkiego miasta i próbą racjonalizacji jego alienacyjnego wpływu.

    Typ alienacji opisywany przy okazji omawiania tej problematyki w socjologii przełomu dziewiętnastego i dwudziestego stulecia nazwę dla potrzeb mojej pracy alienacją ze względu na szybką zmianę społeczną.

    Kończąc moje krótkie rozważania dotyczące tematyki alienacji chciałbym jeszcze na chwilę zatrzymać się przy problematyce buntu, jako narzędzia stymulującego do twórczości intelektualnej, buntu nierozerwalnie złączonego z poczuciem wyobcowania, alienacji właśnie z otaczającego twórcę kosmosu ludzkich spraw, ale buntu stymulującego do twórczości. Mianowicie należałoby się tu na chwilę zająć figurą zbuntowanych intelektualistów, których samotność, a także próby jej przezwyciężenia pchały ich na drogę kreacji twórczej. Ten typ alienacji nazwę alienacją twórczą.

    Jest rzeczą powszechnie znaną, że wielkimi samotnikami byli renesansowi twórcy Leonardo Da Vinci i Michał Anioł. Samotność, a zarazem niezależność płynąca z tego faktu zaowocowała wieloma arcydziełami kultury, z których dzisiaj już po prawie pięciuset latach, rodzaj ludzki może być wciąż dumny. Pierwsza nowoczesna powieść „Don Kichot” Cervantesa powstała w wiezieniu w dużej mierze dla zabicia czasu zmagającego się z samotnością autora powieści o walczącym z wiatrakami błędnym rycerzu. Przykład Rousseau [29] żyjącego na marginesie wszystkich ustalonych struktur społecznych swojej epoki, dziewiętnastowieczny heroizm twórczy programowo samotnego i nieszczęśliwego pokolenia romantyków, (w Polsce Słowacki, Krasiński, Norwid) fakty biograficzne z życia Baudelaire’a, Vincenta Van Gogha, czy Nietzschego, w tym samym czasie w Polsce Przybyszewskiego czy właśnie Brzozowskiego, później Benjamina, Lacana, czy Foucaulta, to tylko przykłady, których można by było podać tu chyba prawie bez liku. Tak więc czy możemy powiedzieć o alienacji z wyboru, która staje się inspiracją twórczą? Z pewnością tak, choć alienacja ta nigdy nie występuje w czystej formie, jest ona zazwyczaj skutkiem zbiegu różnego rodzaju okoliczności i wydarzeń takich jak, fakty biograficzne, historyczne, oddziaływania społeczne. Gdzieś na styku tych różnych oddziaływań twórca postanawia, lub często los postanawia za niego, że drogą właściwą dla niego jest samotność. A wypełnienie jej twórczością jest podyktowane koniecznością przetworzenia tego stanu rzeczy w kreację twórczą. Ten rodzaj twórczej alienacji będzie mnie interesował najbardziej w tej pracy. Chciałbym przyjrzeć się temu procesowi śledząc fakty z życia i twórczości Stanisława Brzozowskiego. Nie znaczy to oczywiście, że inne wyżej wymienione kategorie alienacji nie zostaną uwzględnione w moich rozważaniach. Może poza typem alienacji, który nazwałem alienacją ze względu na szybką zmianę społeczną, gdyż tematyka ta, jak pisałem, będzie miała raczej marginalne znaczenie dla omawianej przeze mnie problematyki.

    Oczywiście będę musiał ustosunkować się do tego typu alienacji, który nazwałem alienacją społeczną w ujęciu marksowskim, jest to jeden z głównych wątków rozważań „dojrzałego” Brzozowskiego z okresu fascynacji pracą, która przez autora Idei jest traktowana jako jedyne remedium na ten stan rzeczy. Alienacja jednostkowa, zwłaszcza traktowana w kontekście pierwszej fali egzystencjalizmu będzie w tym tekście także często przywoływana, jako że jest ważną rzeczą pokazać Brzozowskiego jako stricte egzystencjalistę. Zwłaszcza, że w dotychczasowej recepcji twórczości tego pisarza jest to pole analizy zaniedbane, prawie wcale nieruszone [30] .

    Reasumując powyższe, chcę powiedzieć, że alienacja jako zjawisko, będzie mnie interesowała z różnych perspektyw, przedstawiających problematykę w zależności od kontekstu sytuacyjnego. Z zaznaczeniem jednak, że alienacja jednostkowa, w różnych jej aspektach rozumienia będzie podstawą poniższej analizy.

    2. Losy recepcji spuścizny twórczej dzieł Stanisława Brzozowskiego w kontekście tematyki alienacji. spis treści

    Problematyka osamotnienia Brzozowskiego, jego zmagań z pozaludzkim żywiołem, obojętnością, a czasem również z wrogością ludzi wydaje się być faktem powszechnie znanym tak zwanym powszednikiem kulturowym. Przede wszystkim odniesienia te pojawiają się nieustannie w jego pracach pisanych w przeciągu całej jego drogi twórczej. Te odniesienia prześledzimy później.

    Pojawiają się one także w jego prywatnych listach. Listy te jak mówił Mieczysław Sroka, - autor, który po wojnie podjął się trudu dokończenia dzieła, które jeszcze przed wojną chcieli zrealizować Artur Górski i Stefan Kołaczkowski -„informują o kontaktach Brzozowskiego [...] uświadamiają nam stopień osamotnienia autora Legendy, tragedię jego oderwania od środowisk intelektualnych kraju. Jednocześnie dają świadectwo szlachetnej postawy nielicznej grupy jego przyjaciół [31] ”.

    Opublikowanie listów, choć z dużym opóźnieniem, rzuciło zupełnie nowe światło na problem samotności pisarza. Niestety w czasie, kiedy pisarz jeszcze żył, dostępne były one jednak tylko bardzo wąskiemu gronu znajomych i nie miały prawie żadnych możliwości oddziaływania recepcyjnego.

    Za życia Stanisława Brzozowskiego, oprócz stwierdzeń sformułowanych przez autora w toku pisania własnych prac oraz informacji zawartych w listach i pamiętniku nie natrafiamy prawie nigdzie na wzmianki dotyczące interesującej nas problematyki.

    2.1. Pierwsze tropy. spis treści

    Informacje o nędzy i osamotnieniu Brzozowskiego pojawiają się z czasem. Pierwsze informacje dotyczą nie bezpośrednio alienacji, ale są opisem bardzo trudnej sytuacji materialnej Stanisława Brzozowskiego.

    Pierwszą chyba publikacją, która poruszała tę sprawę jest list Tadeusza Ulanowskiego zamieszczony jednocześnie w „Naprzodzie [32] ” i „Głosie Robotniczym [33] ” w roku 1906, w którym Ulanowski jako osoba wykreowana przez oskarżycieli Brzozowskiego na główną ofiarę jego zeznań [34] bierze go publicznie w obronę. Właśnie tu natrafiamy na opis nędzy, który ma być zarazem jednym z czynników usprawiedliwiających jego ówczesne zachowanie. Brzozowski „widząc beznadziejną nędzę, grożąca jego najbliższym (patrzyłem niejednokrotnie na ten obraz wraz z kolegami[...] zrobił nadużycie, wziął z tego funduszu <<publicznego>> pewną sumę dla najbliższych sercu swemu nędzarzy [35] ” pisał Ulanowski. „Usprawiedliwiając go pisał dalej: Wiem notorycznie, dziś bardziej niż wówczas, jak dalece Brzozowski był pewien, że sumę ową zwróci w terminie. Odkładał z dnia na dzień, czepiał się wszystkiego, byle wybrnąć z zawikłanego położenia” [36] . Zresztą sąd koleżeński, znając jego warunki życiowe, nie mógł na razie zdobyć się na wyrok potępiający, tak zdania sędziów były podzielone”. Pomimo nędzy i beznadziejności sytuacji życiowej, pomimo zdefraudowania pieniędzy publicznych, Brzozowski ukazany jest przez autora w świetle pozytywnym. Chce oddać pieniądze „w terminie” jednak sprawa wcześniej wychodzi na jaw i wszystkie plany upadają a sam winny, pogrążony, skazany wyrokiem koleżeńskiego sądu odsunięty zostaje od towarzyskiego życia.

    Rozwijająca się choroba i wzrastające na emigracji osamotnienie Brzozowskiego na skutek oskarżenia go o współpracę z ochraną powodują konieczność obrony publicznej Brzozowskiego przez najbliższych przyjaciół. Obrony tej podejmują się Karol Irzykowski i Ostap Ortwin w swojej obronie publicznej Lemiesz i Szpada przed sądem publicznym opublikowanej we Lwowie w drugiej połowie lipca 1908 roku. Do pracy tej załączono także jako dodruk krótki artykuł Wacława Nałkowskiego pt.: „ W sprawie Stanisława Brzozowskiego” z 21 numeru „Społeczeństwa” [37] z roku 1908.

    Broszura składa się z czterech części. W pierwszej podejmuje się obrony oskarżonego Karol Irzykowski, druga jest osobistą wypowiedzią Ostapa Ortwina w tej sprawie, trzecią stanowi krótki artykuł Wacława Nałkowskiego a czwarta to bibliograficzny rejestr dorobku twórczego autora Idei.

    Irzykowski w swojej obronie kładzie główny nacisk na dorobek twórczy Brzozowskiego, oraz bezkrytyczne potępianie go przez ogół opinii publicznej bez gruntownego zbadania sprawy [38] . żąda bezwzględnego jej wyjaśnienia. W artykule tym szkicuje krótki rys wszystkich etapów twórczości Brzozowskiego, oceniając funkcje jego światopoglądu pracy i swobody, uwypuklając szczególny postulat jego krytyki - postulat podciągnięcia kwestii artystycznych pod kategorie etyczne. Irzykowski dochodzi do wniosku, że w świetle dzieł Brzozowskiego całe oskarżenie musi być bezpodstawne.

    Podobnie uważa Nałkowski. Pisze o konieczności zwołania sądu międzypartyjnego dla wyjaśnienia sprawy, o który ubiega się Brzozowski. Kończąc swoje wystąpienie stwierdza „ Dopóki dowodów takich nam (się P.D) nie przedstawia, należy w tym oskarżeniu, przypuścić raczej wszystko inne niż prawdę. Ktokolwiek, nie posiadając takich dowodów, głosi i rozgłasza takie oświadczenie przeciw takiemu jak Brzozowski człowiekowi, ten staje się winnym nie tylko niezmiernej krzywdy jednostkowej, ale i ciężkiej klęski społecznej [39] ”.

    Ortwin również krytykuje polską publicystykę zwłaszcza lewicową za brak obiektywizmu i „wydawanie wyroku zanim sprawa została wyjaśniona”. Publicystyka ta buduje niesprawiedliwy i wielce krzywdzący obraz całej sytuacji, stwarzając odpowiednie przeświadczenia społeczne, bez gruntownego zbadania problemu. Zwracając się do PPSu jako partii oskarżającej Brzozowskiego apeluje o przedłożenie faktów, dowodów, dokumentów a do czasu przedstawienia tych dowodów należy uważać oskarżenie za fałszywe [40] .

    Pisząc o niesprawiedliwej w jego opinii „konsolidacji” opinii publicznej w sprawie Brzozowskiego mówi on, że należy zrobić wszystko, aby opinię tę jak najszybciej powtórnie „rozkonsolidować” [41] – a więc stworzyć warunki dla rzetelnej dyskusji publicznej dla obiektywizacji całej sprawy, a także poprzez zwołanie obiektywnego sądu międzypartyjnego dla zbadania tej specyfiki i dopiero na tej podstawie wydawania jakichkolwiek wyroków.

    W części czwartej, poprzez zwrócenie uwagi na całokształt pracy twórczej autora Legendy, i podejmowaną przez niego w rozważaniach filozoficzno - literackich tematykę autorzy chcą wywrzeć dodatkowe wrażenie, potęgujące wartość ich wcześniejszych wypowiedzi. Moglibyśmy powiedzieć, że chcą oni unaocznić szerszej publiczności heroiczny trud pracy podejmowanej całym życiem przez Brzozowskiego a poprzez rzetelne przedstawienie tematyki jego zainteresowań twórczych absurdalność - wysuwanych przeciwko niemu oskarżeń. Należy dodać, że jest to zarazem pierwsze usystematyzowane, przedstawione w porządku historycznym kompendium twórczości autora Legendy [42] .

    Obrona podejmowana przez autorów w tym tekście miała na celu zwrócenie baczniejszej uwagi szerszej publiczności na stronniczość publicystów i szefostwa PPSu, konstruujących w sposób nieuprawniony negatywny stosunek opinii społecznej do sprawy Brzozowskiego. Była też głosem otuchy tych nielicznych, którzy osamotnionego i z góry już „osądzonego” pisarza wspierali w jego staraniach o zwołanie niezależnego sądu międzypartyjnego, którego zadaniem miało być wyjaśnienie w sposób rzetelny rzeczywistej zasadności tych oskarżeń.

    2.2. Głosy wśród nocy spis treści

    W kilka lat po śmierci pisarza, w formie fragmentarycznej do szerszego obiegu społecznego zaczyna trafiać treść jego listów do przyjaciół. Pojawiają się one w publikacji Witolda Klingera Brzozowski jako człowiek.(1912), w „nocie wydawcy” pióra Ostapa Ortwina zamieszczonej w Głosach wśród nocy (1912), oraz w objaśnieniach do Pamiętnika tegoż autora (1913). W „nocie wydawcy” Ostap Ortwin, relacjonując koleje powstania książki eksponuje w sposób bardzo wyraźny wątek osamotnienia i coraz gwałtowniej się rozwijającej choroby pisarza. Ponadto z całą wyrazistością przedstawia heroizm jego zmagań z życiem w obliczu tej tragicznej sytuacji.

    Omawiając historię powstania książki pisze on, że Brzozowski zaczął pracować nad tą książką w kwietniu 1910 jeszcze w trakcie prac nad Ideami. Początkowo tom miał nosić nazwę Dusze i Zagadnienia [43] i stanowić drugi tom Idei, lecz ostatecznie Brzozowski zaproponował Głosy wśród nocy. Studia i szkice krytyczne nad przesileniem romantycznym [44] . Już w tym czasie przygotował wstępny koncept. Miał on ulec jeszcze znacznym przeróbkom, lecz w pracy nad książką musiała nastąpić ponad półroczna przerwa, gdyż trawiąca Brzozowskiego od lat gruźlica coraz wyraźniej daje o sobie znać [45] .

    Pobyt we Florencji wpływa na nasilenie się objawów choroby a pisarz nie ma pieniędzy żeby przeprowadzić się gdzieś dalej na południe relacjonuje Ortwin. Dodatkowo Brzozowski wyjeżdża z Włoch dwa razy na posiedzenia sądu partyjnego, zwołane w jego sprawie w Krakowie a „bolesne przejścia, na jakie tam jest narażony, wstrząsające wzruszenia moralne, troski o teraźniejszość i obawy o przyszłość, wreszcie nader ostra zima 1909 r. podkopują do reszty siły fizyczne, nadwerężone i tak nadmierną, niezmordowanie płodną, wciąż podsycaną, ani chwili niepróżnującą pracą umysłową [46] ”. Kontynuując Ortwin pisze: „Od wiosny 1910 r coraz częściej i obłożniej Brzozowski zapada na zdrowiu. Cały ten rok schodzi mu na ustawicznych zapasach z nieubłaganą, paraliżującą wszystkie plany i zamierzenia chorobą. Tygodniami przykuty do łoża, obezwładniony gorączką, skazany jest na przymusową bezczynność, na przerwy i zwłoki w toku pracy, wymagające następnie podwójnego wysiłku energii nerwowej, celem utrzymania ciągłości i spoistości dzieł podjętych. Przewlekle okresy choroby, odbierające całkowicie zdolność do intensywniejszej pracy twórczej, wprawiały go oczywiście w stan depresyj i zdenerwowania. „Nie zdołacie sobie wyobrazić – pisze w jednym z listów we wrześniu tegoż roku, – co zrobiło ze mnie to całe lato na chorobach strawione: nerwy mam poszarpane i stale ciąży nade mną przygnębienie niewypowiedziane”. [47] [...] Tymczasem jednak nadzieja trwałego polepszenia zdrowia [...] zawodzi. Pełen niedowierzającego optymizmu, z rojeniami nowych robót w mózgu, donosi jeszcze w połowie lutego (1911 P.D) roku: „Mam znowu exudat, ale na szczęście nie leżę i mogę pisać, zresztą lekarz pocieszył mnie bardzo. Na bardzo solenne moje wezwanie, by mi powiedział prawdę, oświadczył, że na pewno nie wyjdę ze stanu półkalectwa, lecz że mogę jeszcze żyć nawet dziesiątki lat, byłem sam dbał o to a przyznam, żem się już trapił perspektywą bliższego o wiele terminu.” [48] Już w miesiąc później proces choroby komplikuje się. Zachodzi potrzeba ciężkiej operacyj wyjęcia części żeber i mostka. „W ciągu najbliższych dni, dla uniknięcia fistuły - donosi – rzecz musi być zrobiona”. […] Ta zima przedystansowała u mnie Mojżesza z jego plagami [49] ” – dodaje. Rozpoczyna się ostatni akt tego tragicznego żywota. O napisanie jednego bodaj więcej jeszcze zdania trzeba walczyć i zmóc niemoc cielesną. Dźwignąwszy się ledwo po operacyj, próbuje pisać na przekór bandażom, utrudniającym ruchy ręki [50] . „W przededniu nowej, drugiej z rzędu operacyj, już z widmem przedwczesnej śmierci w oczach, kończy studium o Lambie. [...] Potwierdzając dnia 17 kwietnia odbiór egzemplarza powieści swej „Sam wśród ludzi”, która w porę jeszcze, właśnie się pojawiwszy, rąk jego dochodzi [...] Równocześnie donosił o niepomyślnym wyniku pierwszej operacyj i fatalnym stanie zdrowia, pisząc: „w pierwszych dniach maja znowu krajać mnie będą, a ponieważ to bez chloroformu i wiem jak to smakuje, myślę o tem ze strachem [51] ”. „Nie wiem kiedy mnie znowu pod nóż wezmą – powtarza w następnym zaraz liście – tembardziej, że oczekiwania chirurga co do pierwszej operacyj zawiodły nas ... Uważał za wskazane odłożyć operacyę do pierwszych dni maja, ale lękam się, że wypadnie ją przyśpieszyć” (list z 21 kwietnia). Ostatni to jednak list już, jaki Brzozowski pisze. Dziesięć dni później nie żyje [52] ”.

    Zrelacjonowanie tragicznej sytuacji, w jakiej w ostatnim okresie swojego życia znajdował się Stanisław Brzozowski oraz jego heroicznej postawy wobec niego wpisuje tę tak skonstruowaną wypowiedź w nurt recepcji ukazujący konieczność analizy fenomenu pisarskiego autora Legendy na styku połączenia wątków biograficznych uwarunkowań z samym procesem twórczym. Pokazanie osamotnienia pisarza, jego cierpień i heroicznej postawy wobec czającego się gdzieś w pobliżu, i wciąż bliższego „terminu” ukazywało ponadto publicznie po raz pierwszy tragiczne fakty do tej pory zarezerwowane jedynie do wiadomości najbliższego mu kręgu rodziny i przyjaciół. Należałoby zadać pytanie - w jakiej mierze takie „upublicznienie” nieszczęścia i cierpień pisarza miało swoje uprawomocnienie?. Wydaje się, że służyć miała ta wypowiedź dodatkowemu przedstawieniu Stanisława Brzozowskiego szerszej „widowni” właśnie przy okazji publikacji, już pośmiertnej, ostatniej książki, nad jaką autor pracował. Oczywiście przedstawienia w pewnym świetle, jako, że Brzozowski już w tym czasie jest aż „zanadto” dobrze znany. Głównie za sprawą oskarżenia go o współpracę z Ochraną. Czy Nota wydawnicza pióra Ostapa Ortwina jest kontynuacją „obrony” Brzozowskiego zapoczątkowaną artykułem Lemiesz i Szpada przed sądem publicznym? Moim zdaniem tak. Choć już w łagodniejszej postaci, bo sprawy Brzozowskiego nie ma. Przynajmniej na razie. A pozostało dzieło, które należy przedstawić szerszemu ogółowi. Zwłaszcza, że jest to ostatnia książka, nad którą, mimo cierpień i bólu pracuje Brzozowski aż do ostatnich dni swojego życia.

    Ale czy rzeczywiście sprawy już nie ma? Ortwin upubliczniając treść prywatnej korespondencji z pisarzem chce przybliżyć czytelnikom tragiczność sytuacji, w jakiej ona powstała. Jest to też podjęcie dalszej obrony autora Idei właśnie poprzez przybliżenie cech charakteru Brzozowskiego, jego męstwa w obliczu śmierci. Trochę przypomina to strategię zastosowaną przez autorów Lemiesza i szpady, gdy pisząc „obronę” przedstawili na poparcie swoich argumentów cały dorobek twórczy pisarza. W tym wypadku argumentem przemawiającym dodatkowo na rzecz Brzozowskiego byłaby sama postawa pisarza w ostatnim okresie jego życia. Notą wydawcy Ortwin kontynuuje swoje starania podjęte już w czasie obrony z roku 1908. Działania podejmowane przez niego służą dalszej - przywołując użytą dla celów tamtej publikacji terminologię - „rozkonsolidacji” opinii publicznej niesprawiedliwie „skonsolidowanej” sprawą Brzozowskiego. Podsumowując napisze on jeszcze, eksponując fakt osamotnienia pisarza, że, pomimo tak trudnej sytuacji osobistej Brzozowski, „w zupełnym osamotnieniu, pracując bez poprzedników niemal i bez towarzyszy na zaniedbanej u nas całkowicie roli filozofii kultury, opuszczony zewsząd na pustkowiu, skwapliwie szukał i rad znajdował punkty styczne u przedstawicieli pokrewnych sobie kierunków społeczno – filozoficznej myśli zachodu” [53] .

    Ciekawą sprawą jest zmiana tytułu książki. Ortwin nie wyjaśnia jej, informując tylko o faktach [54] . Początkowo, w okresie, kiedy Brzozowski ma jeszcze więcej optymizmu nazywa ją Dusze i Zagadnienia, ale już po kilku tygodniach zamiar zmienia. Nazywa ostatecznie książkę Głosy wśród Nocy. Studia i szkice krytyczne nad przesileniem romantycznym [55] . Dlaczego nastąpiła tak nagła zmiana? Czy Brzozowski żyjąc już coraz bardziej w obliczu zbliżającej się śmierci chce tym tytułem podsumować w jakimś sensie swoją przerwaną drogę twórczą? Zdaje sobie przecież sprawę z przedwczesności i niedojrzałości swojego pisania. Pisze już o tym w liście Do Salomei Perlmuter z Nervi z początkiem lutego 1906 roku. Pisze tam miedzy innymi: [...] mam na sumieniu dużo chaotyczności, właściwie cała moja działalność pisarska była i jest przedwczesna, i może znaleźć usprawiedliwienie jedynie jako pewien rodzaj dziennika artystyczno - filozoficznego w formie artykułów etc”. [56]

    Po kilku latach te same stwierdzenia w dużo mocniejszej formie pojawiają się przy okazji pisania pamiętnika. Pamiętnika, który jak pisał Ostap Ortwin w przypisach do tegoż miał być właśnie rodzajem filozoficznej autobiografii, „Dziejami pewnego umysłu” a ostatecznie był formą zapisu ulatniającej się myśli Brzozowskiego zimą 1910/11, kiedy wskutek rozwijającej się choroby nie mógł się poświęcić normalnym studiom [57] .

    Brzozowski stwierdza już w pierwszej notatce zamieszczonej w pamiętniku, że: „Niewątpliwie jest to dla mnie czas krytyczny: młodość przeszła doszczętnie i nastał czas, w którym nie wolno już zapowiadać, lecz trzeba dawać rzeczy mogące istnieć, mające chociażby pewne tylko prawa do istnienia. I jednocześnie coraz jaśniej występują wszystkie braki w przygotowaniu, wszystkie zaniedbania. Rozpacz jest rzeczą łatwiejszą, niż spokojne i zimne spojrzenie na rzeczy tak, jak one są. Bardziej niż wszystkie braki kultury ciąży i jest groźniejszy wewnętrzny rozstrój woli, wzrastający brak odwagi. Do pewnego stopnia on to szukając dla siebie usprawiedliwienia stwarza poczucie owych braków, chociaż byłoby rzeczą śmieszną wprost przeczyć, że są one straszliwe [58] .

    Pracując nad Głosami wie już, że jest to - jak to wyrazi w rok później w pamiętniku - „czas krytyczny”. Zna też swoje braki warsztatu pisarskiego. Chce jednak, aby ta książka była „ jedną z lepszych” [59] , nad jaką pracuje. Z jednej strony bardzo wysokie jak zawsze twórcze ambicje z drugiej coraz bardziej widoczny brak czasu. Może to, dlatego, ze względu na te uwarunkowania zmienia tytuł swojej książki. Może to właśnie w obliczu coraz bardziej galopującej gruźlicy i jej nieuchronnej konsekwencji tytuł zmienia swój charakter. Ma podkreślić historyczność perspektywy, ale także jest właśnie „głosem wśród nocy” umierającego pisarza. Brzozowski nie zdradza tajemnicy zmiany tytułu. Na podstawie zachowanej korespondencji nie możemy się więcej dowiedzieć na temat motywów kierujących pisarzem w momencie dokonania zmiany. Pozostaje tylko zwięzła notatka, fragment listu do Ostapa Ortwina, który szczęśliwie zachował się dzięki umieszczeniu go w przedmowie wydawcy. Brzozowski pisze: „ Czy uważacie Dusze i zagadnienia za tytuł możliwy? Mnie się on przestał podobać, – ale jaki? Gdyby można: - Głosy wśród nocy. Studia i szkice krytyczne nad przesileniem romantycznym lub coś w tym rodzaju [...]. Sądzę, że ten tytuł zostanie już [...]. Będę chciał, aby ta literacka książka była pisana nowym stylem, tj. miała dużo konkretności” [60] .

    Mimo iż jest to „głos wśród nocy”, Brzozowski nie rezygnuje z pracy twórczej. Podejmuje dalej trud walki z życiem o nie samo, o wyrwanie „nieludzkiemu”, ile się tylko da. Wciąż z podniesioną głową i nawet w tym ostatnim, tragicznym okresie życia nie przestaje intensywnie pracować. Po pierwszej operacji mimo „bandaży krępujących ruchy ręki” pisze wciąż nadal. Jak Wyspiański, na którego pisarz powołuje się kilkakrotnie w swoich listach [61] .

    Ortwin przedstawia całą tragiczną sytuację Brzozowskiego w sposób, który może trafić do szerszego ogółu odbiorców zmieniając negatywne w sumie nastawienie szerszej opinii publicznej do pisarza, a tym samym służy „rozkonsolidowaniu” jej poprzez ukazanie trudu i heroiczności pracy pisarza podejmowanej w obliczu zbliżającej się śmierci.

    2.3. Człowiek wśród skorpionów spis treści

    Po śmierci Brzozowskiego przyjaciel jego Witold Klinger ogłosił pracę Brzozowski jako człowiek (Kraków 1912) Egzemplarze jej są mityczne, a jednak prawdopodobnie ona to powinna znaleźć się na wstępie do wydania dzieł zbiorowych filozofa [62] ” pisał po latach Czesław Miłosz. Przywołując to nazwisko miał na myśli własne cele. Gdy mówił o mityczności tych egzemplarzy, niemożności dotarcia do nich teraz, już po latach, i wspominając konieczność umieszczenia tej pracy na wstępie do zbiorowych wydań dzieł pisarza miał głębszy postulat na uwadze. Już na samym wstępie swojej książki tłumaczy fakt, iż z Brzozowskim przebywać jest trudno. Dzieje się tak ze względu na bardzo trudny dostęp do jego dzieł. Wyrażając swoją opinię miał na myśli fakt, że dzieła te wydawane były za życia pisarza albo w formie publikacji zamieszczonych w pismach i periodykach, albo w małych nakładach jako książeczki, a duże całości tak jak Kultura i życie. Legenda Młodej Polski czy Idee, wydane kilkadziesiąt lat wcześniej, w małych nakładach, same już są białymi krukami.

    Pomimo że Brzozowski był jednym z największych pisarzy polskich XX wieku [63] to jednak „nie ma po nim w jego rodzinnym kraju nawet takiej pamiątki jak zbiorowe wydanie dzieł. Większość jego książek to już dzisiaj białe kruki i ktokolwiek chce się z nim zapoznać, musi wyławiać je po jednej w katalogach wielkich bibliotek, [64] ” konkluduje swoje rozważania pisarz.

    Miłosz w gruncie rzeczy sugeruje podjęcie na nowo trudu zebrania wszystkich tych publikacji i powtórnego ich wydania. W latach trzydziestych, rozmowy na ten temat były nie na czasie [65] . W obliczu faszyzowania się Europy, Brzozowski pod polskimi „strzechami” postrzegany był jako pisarz faszyzujący a tym samym tożsamy z samą kwintesencją zła. Ponadto niewyjaśniona sprawa oskarżeń o współpracę z ochraną rzucała dalej cień na jego twórczość a co za tym idzie nie tworzyła sprzyjającej atmosfery do podjęcia tego zadania. Brzozowski jest tak niewygodny, że jego cień krąży nawet nad jego grobem i rodziną. Jego żona Antonina, prowadząca na uniwersytecie we Florencji zajęcia z kultury polskiej nie dostała żadnej formy wsparcia ze strony rządu polskiego. Nawet w formie książek do prowadzonego przez nią lektoratu. [66] W pięćdziesięciolecie jego śmierci w roku 1961, nawet nie ma co się spodziewać jakiejś, choćby skromnej uroczystości wyprawionej przez polski rząd [67] .

    Powołując się na Wacława Kubackiego, Miłosz napomknął o tym, że w latach trzydziestych z taką inicjatywą jednak wystąpiono. Krakowski wydawca Wojciech Meisels postanowił zebrać fundusze i wydać dzieła zbiorowe pisarza. Zaprosił do kampanii reklamowej żonę pisarza, Antoninę. Ta przyjechała do Polski. „Była w Warszawie, Krakowie, Lwowie, w Wilnie i w Poznaniu, obeszła niezliczoną ilość redakcji i urzędów [68] ”, w następstwie czego Fundusz Kultury Narodowej przyznał subsydium. To subsydium - pisze Miłosz - „ „było zadziwiająco małe”, niewielu kwapiło się z subskrypcją i rzecz się rozbiła, mimo że prof. Stefan Kołaczkowski przygotował „kilka przemów”. [...] Profesor Stefan Kołaczkowski zdołał jednak po długich staraniach wydostać jakieś pieniądze i projekt wznowił. W latach 1936 –1939 wydrukowano tomy IV, VI, VIII i IX Dzieł wszystkich. Nieliczne chyba egzemplarze ocalały z nakładu” [69] .

    Wątki recepcyjne kończy pisarz odniesieniem się do książki Bogdana Suchodolskiego. Stanisław Brzozowski. Rozwój ideologii [70] . Sam do tej książki nie dotarł ze względu na brak tej pozycji w katalogach bibliotecznych Francji i Ameryki, stąd nie miał możliwości rozpoczęcia z nią polemiki, jednak przytacza opinię Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Według niego: „próba ta, usiłując wykazać, że Brzozowski odbył w swoim rozwoju filozoficznym konsekwentną drogę od idealizmu poprzez marksizm i nacjonalizm do katolicyzmu, wypadła zupełnie nieprzekonywująco. Można znaleźć w jego studiach i szkicach z ostatniego okresu twórczości, kiedy żył prawie wyłącznie w kręgu pism kardynała Newmana, myśli wyrażone już w pierwszych wprawkach krytycznych [71]

    Ustosunkowując się jednak do wyżej przywołanego cytatu Miłosz konkluduje „Istotne jest podkreślenie, że Brzozowski nie wyrzekł się swoich wcześniejszych poglądów. W swoiście pojmowanym materializmie historycznym jątrzyły go stale punkty dla niego niezbyt jasne i luki, luki te stopniowo wypełniał, ale „izmom” nadawał sens inny niż potocznie przyjęty i dlatego ustawianie go na szczeblach wiodących od jednego „izmu” do drugiego jest błędem. Nie znaczy to wcale, że wszystko układało się u niego harmonijnie, że nie zwracał się nigdy przeciw sobie. Jednakże w każdym jego ruchu można wyczuć tę samą orientację i ruch następny ją tylko wzmacniał, jakby Brzozowski całe życie wyrabiał sobie tylko środki pojęciowe, posuwając się od niedostatecznych do bardziej zadawalających” [72] . W powyższym stwierdzeniu widać analogię do opinii Ostapa Ortwina sformułowanej we wstępie do Głosów wśród nocy. Autor w sposób analogiczny sformułował specyfikę rozwoju ideologicznego autora Idei. Pisał on: „ Twórczość jego, rozgałęziając się wszerz, wzwyż i wgłąb z każdem nowem dziełem, ogarniała łukiem o coraz silniejszem rozpięciu coraz rozleglejszy zakres świata duchowego, ale kręgi, które zataczała, pozostawały ze sobą w stosunku do kół koncentrycznych o wciąż jednem i wspólnem ognisku. W tym punkcie wyjścia zestrzelały się najdalej wybiegające promienie jego widnokręgów myślowych, w nim umocowana była oś krystalizacyjna całego systemu jego idei. Rozwój natomiast i postęp zasadzał się już tylko na gromadzeniu i pomnażaniu konkretnej treści, na wzmacnianiu spoideł i przęseł ideowego wiązania. O zmienności przytem poglądów zasadniczych nie może być mowy. „Zmieniały się moje stosunki – jak sam przyznaje – do różnych grup, ludzi i kierunków, ale wewnętrznie działalność pisarska była nieustannym pamiętnikiem pracy filozoficznej, zmierzającej konsekwentnie do jednego i tego samego celu [73] ”. Trudno powiedzieć, czy analogie są konsekwencją studiowania Głosów wśród nocy, a tam wstępu Ortwina czy też powstają niezależnie. Ważnym jest natomiast fakt zwrócenia przez obydwu autorów bacznej uwagi na fakt, iż myśl Brzozowskiego nie daje się łatwo sklasyfikować, a wszelkie jej traktowanie w kategoriach pewnych schematów rozwojowych skazane jest na upraszczające potraktowanie zagadnień prezentowanych przez autora Idei. Studiując jego twórczość skazani jesteśmy - jak słusznie zauważa Miłosz na dialektyczne rozpatrywanie jego dorobku, gdyż w tym przypadku poglądy przeciwstawne wydawałoby się współegzystują ze sobą, przezwyciężając się wzajemnie, aby dawać impuls umysłowi do tworzenia nowych myśli [74] . A jeżeli działalność pisarska była „nieustannym pamiętnikiem pracy filozoficznej, zmierzającej konsekwentnie do jednego i tego samego celu” to można by było zaryzykować twierdzenie, że celem tym był człowiek, problem jego miejsca w świecie, czasowości i historyczności ludzkiej egzystencji, problem cierpienia i przemijania. Tak więc problematyka poruszana w jego twórczości koncentruje się na poziomie semantycznym wciąż na tych samych problemach próby odpowiedzi na pytanie o człowieka.

    W roku 1959 pisarz zaczyna pracę nad książką [75] . Ostatecznie wydana w 1962 roku pod tytułem Człowiek wśród Skorpionów jest bardzo interesującą próbą zabrania głosu w sprawie Brzozowskiego. Już na wstępie swoich rozważań autor stwierdza, że koło Brzozowskiego nie można przejść obojętnie. Zabierając głos musimy się opowiedzieć za albo przeciw całości poglądów autora Idei - co świadczy o wielkiej aktualności jego myśli. [76] . U Brzozowskiego wszystko krąży wokół problemu alienacji a praca podejmowana przez niego to w gruncie rzeczy „egzystencjalna analiza historycznych struktur [77] ” Na potwierdzenie tej tezy mogą świadczyć przywołane w końcowej części książki rozważania. Autor przywołał dyskusję, która rozegrała się w Ecole normale w grudniu roku 1961 w trakcie seminarium „ Semaine de supérieure de la Pensée Marxiste [78].

    Zreferuję ją tu za nim krótko:

    W trakcie tej dyskusji, jak powiada Miłosz, zarysowały się dwa wyraźne stanowiska. Jean Paul Sartre uważał, że heglowska jedność bytu i myśli została przełamana przez Marksa, który zastąpił ją więzią dialektyczną pomiędzy bytem i myślą. Najbardziej podstawowym pojęciem o człowieku jest ( totalité). Człowiek odkrywa siebie i realizuje siebie w najobszerniejszej całości, jaką tworzy i jaka go tworzy: w historii.

    Ale całość musi być pomyślana, bo musi być objęta wiedzą i realizowana w ludzkiej praktyce. Bez ludzkiej świadomości, która go pomyśli, nie ma żadnego zbioru ( ensemble). Poza człowiekiem nie ma „ani całości, ani negacji”. Dialektyka poczyna się w człowieku, i sama się określa, „jest swoją własną postawą”. Niestety marksiści – a zawinił tu raczej Engels niż Marks, chcieli rozciągnąć dialektykę na naturę, żeby tak zapewnić jedność wiedzy. Przez to „odtworzyli” heglowskie utożsamienie myśli i bytu odrzucone przez Marksa. Są przekonani, że przedmiot, poza myślą i przed myślą, jest dialektyczny. Jest to niemożliwe, bo natura istnieje dla istot ludzkich tylko jako zewnętrzność ( extériorité). Jeżeli istnieją w niej struktury, są one dla nas najzupełniej zewnętrzne, a więc nieuchwytne. Granicą wiedzy ludzkiej jest władza ludzka nad naturą, poza tym zasięgiem filozofia staje się teologią. Naturę możemy pomyśleć tylko jako nieskończoną i jeżeli odróżniamy w niej poziomy rzeczywistości ( niveaux de réalité), musimy przyjąć ich nieskończoną ilość, a każdy z nich z kolei będzie nieskończony. Jest to zaprzeczenie rzeczywistości dialektycznej konkludował filozof.

    Jak widać - zauważa Miłosz - Jean – Paul Sartre mówił w 1961 z katedry niemal to samo, co Brzozowski napisał ponad 50 lat wcześniej w Ideach.

    Jean Hyppolite, prezentował w gruncie rzeczy podobne stanowisko jak i Sartre. Według niego filozofia jest projektem dążącym do ogarnięcia swym badaniem całości rzeczywistości. Jednak jest projektem ciągle zaczynanym od nowa, zawsze niekompletnym. Natura jest dziedziną raczej prawdopodobieństwa niż pewności czy konieczności. Historia natomiast nie da się objąć żadną myślą, która by była wobec niej adekwatna. Skonfrontowanie powyższych przemyśleń filozoficznych z poglądami Brzozowskiego pozwoliło ukazać aktualność, myśli, która jeszcze po pięćdziesięciu latach, miała swój, choć niezamierzony oddźwięk w debatach francuskich egzystencjalistów.

    Niewątpliwym osiągnięciem tej pracy jest po raz pierwszy podjęty na tak szeroką skalę trud skonfrontowania życia pisarza z jego bardzo trudnym i rozległym dziełem. Mamy tu bardzo interesujący rys biograficzny. Miłosz zbiera też fakty i zabiera głos w sprawie Brzozowskiego tym samym uprawamacniając słowa wypowiedziane na początku o konieczności zajęcia takiej postawy.

    Porusza też problem recepcji twórczości pisarza już po jego śmierci, o czym pisałem powyżej.

    Ponadto pisarz po raz pierwszy przedstawia interpretacje filozofii pracy w kontekście zadań stojących przed intelektualistą -rozumiejąc je, jako osobiste usprawiedliwienie podjętej przez Brzozowskiego drogi życia. Zauważa on słusznie, iż zarzucano nieraz Brzozowskiemu to, że jego uwielbienie pracy ma cechy obsesyjne. Ale, jak uważa Miłosz - „nie starano się tego połączyć z jego osobistą drogą życia. Nie mówiono o tym, że swoje prawo do gloryfikacji pracy nabył on zużyciem całej swojej istoty. Łatwo jest oczywiście wygłaszać takie poglądy, ale jeśli się je zderzy z prawdą biograficzną Stanisława Brzozowskiego, dalsze ich podtrzymywanie jest, co najmniej nie na miejscu” [79] . Kontynuując pisze: „Ktokolwiek wie, ile fizycznej energii wymaga napisanie jednej książki, z rodzajem grozy musi myśleć o tym człowieku, który żył lat 32, był na całe tygodnie i miesiące obezwładniony przez chorobę, operacje, rekonwalescencje po operacjach i zostawił kilka tysięcy drukowanych stronic przewracających do góry nogami pojęcia zadomowione wśród literatów jego kraju [80] ”.

    Brzozowski krytykował młodopolskie odcięcie kwiatów od korzeni, ale miała ta krytyka swoje uzasadnienie. Dla młodopolskiej inteligencji literatura była owocem nastrojów i natchnień, on zaś realizował się jako robotnik pióra z poczuciem, że to ma być zrobione, bo jeżeli on tego nie zrobi, nie zrobi nikt inny. „Przez tak rozumianą pracę pokonywał inteligenta w samym sobie i zapewne słowa „klasa robotnicza”, „klasa pracującą” mają w jego ustach odcień ciepły, osobisty, bo siebie, choć nie z pochodzenia do niej zaliczał [81]

    Jeżeliby próbować zanalizować tytuł tej książki, to posiada on swoje uprawomocnienie w obronie Brzozowskiego podejmowanej przez Miłosza w kontekście historii recepcji twórczości pisarza. Mimo faktu, że mamy tu do czynienia z fenomenem nieprzeciętnym, „pomimo że Brzozowski był jednym z największych pisarzy polskich XX wieku” [82] to oddziaływanie myśli tego pisarza jest wciąż zbyt słabe. Brzozowski, który za życia nie miał szczęścia do ludzi, - sam Miłosz zauważa, że jedynymi jego przyjaciółmi byli Ostap Ortwin i jego żona Antonina, - a jeszcze po śmierci jest prześladowany przez złe fatum. Cały zapis recepcji jego twórczości to historia porażki geniusza w zderzeniu z historią. Przed wojną początkowo „zdrajca”, potem przed drugą wojną „faszysta”, zaczyna być postrzegany już po niej nie jako filozof, ale jako literat, bo tak jest bezpieczniej i może bardziej poprawnie. Sam Miłosz początkowo pierwszy raz stykając się z jego twórczością, jeszcze w czasie wojny piętnuje go. Pisząc artykuł o Witkacym, ulegając namowom panujących w obiegowej opinii stereotypów włącza się w nurt potępiający pisarza. Mówiąc, że są dwie osobowości w literaturze polskiej, do których trzeba ciągle powracać, Stanisław Ignacy Witkiewicz i Brzozowski napisał, że Brzozowski jest „odrażający” [83] . Dopiero po latach w dojrzałym spojrzeniu na problem Brzozowskiego zabiera głos już w innej tonacji. Brzozowski za życia jak i nawet później, o czym świadczy historia recepcji otoczony był przez ludzkie „skorpiony”, bo tak było prościej i wygodniej. A sama refleksja ulegała zazwyczaj dużej symplifikacji, co ostatecznie kończyło się właśnie takim zajęciem stanowiska przez ogół oceniających.

    Dodatkowo Brzozowski jako filozof i myśliciel na skutek braku zrozumienia musiał ze swoją myślą zostać na uboczu. Nowatorstwo jego sformułowań filozoficznych jest nadal aktualne. W czasach Miłoszowi współczesnych, pięćdziesiąt lat po śmierci pisarza, w główny nurt rozważań filozoficznych zaczyna wkraczać tematyka, którą zajmował się w swoich rozważaniach Brzozowski. Dyskusja miedzy Sartrem a Hyppolitem, to w gruncie rzeczy powrót do rozważań, które pobudzały myślenie autora Idei. I w tym wypadku nie możemy oczywiście mówić o presartryźmie. Jest to wielkie nieporozumienie. Brzozowski bowiem dopracował się swojego sposobu myślenia samodzielnie i to kosztem „zużycia całej swojej istoty”.

    Ze względu na słaby dostęp do materiałów źródłowych Miłosz nie eksponuje wystarczająco mocno wątków osamotnienia pisarza. Nie mogąc dysponować bogatym materiałem źródłowym z listów, mając do dyspozycji jedynie książki autora, oraz materiały publikowane w przedwojennej prasie [84] i zawarte tam informacje nie decyduje się na rozwój tego zagadnienia sumując całość sformułowaniami ogólnymi. Wydaje się, że dlatego próba ukazania „pechowej” historii recepcji twórczości ma być decydującym potwierdzeniem obrazu człowieka samego wśród otaczających go skorpionów. Jest to też pierwsza książka o Brzozowskim poszukująca prawdy o pisarzu na przecięciu twórczości i biograficznych faktów z życia pisarza.

    2.4. Listy Brzozowskiego spis treści

    Próbuje się obecnie w Polsce uratować Brzozowskiego. W 1956 r. nakładem Wydawnictwa Literackiego wydano „ Płomienie”, wkrótce potem „ Sam wśród ludzi”. Pokazuje się go jednak tylko jako powieściopisarza i krytyka, cofając się z drżeniem przed jego filozofią [85] ,”pisał na początku lat sześćdziesiątych Czesław Miłosz w zakończeniu rysu historii recepcji twórczości pisarza. Historia ta na szczęście miała ciąg dalszy, i z biegiem lat zaczęto traktować Brzozowskiego z baczniejszą uwagą. Pierwszym tego symptomem było właśnie dokończenie przerwanej przez wojnę przedwojennej edycji listów.

    W roku 1970, po wielu dziejowych zawirowaniach w końcu listy Brzozowskiego ujrzały światło dzienne. Tym samym stało się zadość testamentowi pisarza, który w niepublikowanym przez Ortwina wstępie do pamiętników takie posuniecie wydawnicze sugerował [86] . Listy wraz z pamiętnikiem miały stanowić dodatkowy zapis rozwoju koncepcji pomysłów pisarza. Brzozowski zdawał sobie sprawę z konieczności szerszej ich dokumentacji, informował więc swoich rozmówców o kolejnych pomysłach i pracach nad nimi. Z listów dowiadujemy się miedzy innym o pomyśle „filozofii pracy, o pracach nad kolejnymi książkami i artykułami stanowiącymi ich treść, jak również o troskach i obawach autora związanych z zagadnieniami teoretycznymi, jak i sprawami dotyczącymi codziennego życia. Listy wreszcie pokazują stosunek Brzozowskiego do spraw związanych z oskarżeniem go o płatną współpracę z ochraną, pokazują jego samotność we Florencji, oraz są bardzo sugestywną relacją opisu cierpień i heroizmu Brzozowskiego w walce z szybko postępującą gruźlicą.

    Edycję listów zaplanowano już przed wojną w ramach ukazującej się w latach 1936 – 1939 nakładem Instytutu Literackiego w Warszawie pełnej edycji dzieł pisarza pod redakcją Artura Górskiego i Stefana Kołaczkowskiego. Miały one wraz z pamiętnikiem stanowić tom XII niniejszej edycji. Listy stanowiące przedwojenny materiał edytorski zawierały około 700 woluminów [87] . Listy te w roku 1937 zostały przekazane przez instytut literacki Dr Marii Stokowskiej, która przygotowywała ich edycję. Niestety zamierzenia wydawniczego nie udało się zrealizować, przerwał je tragiczny wybuch wojny. Maria Stokowska ukryła powierzone jej woluminy w swoim majątku Plecka-Dąbrowa koło Kutna, aby zabezpieczyć je przed zniszczeniem na skutek działań wojennych. Niestety listy te zaginęły.

    Główną zawartość edycji z roku 1970 stanowią listy, które zachowały się w odpisach, były wcześniej publikowane lub stanowiły fragmenty szerszych publikacji oraz listy nie wchodzące do planowanej edycji z końca lat trzydziestych. Są to Listy do Marii i Wilhelma Feldmanów, Bronisława Gałczyńskiego, Karla Kautsky’ego, Franciszka Brzozowskiego, Witolda Jodki-Narkiewicza, Wacława Salkowskiego, część listów do Witolda Klingera.

    Nie udało się i przed wojną i do edycji z roku 1970 odnaleźć listów do szeregu osób, z którymi – jak wiadomo z zachowanych listów i innych źródeł – prowadził korespondencję (m.in. z matką, z dalszą rodziną, Bronisławem Chlebowskim, Ignacym Daszynskim, Józefem Herbaczewskim, Jędrzejem Moraczewskim, Józefem Piłsudskim; z wydawcami: Hermanem Altenbergiem, Albinem Staudacherem, Wydawnictwem Sierp, i in [88] .

    Ostatecznie udało się zgromadzić powtórnie tylko 522 listy. Mieczysław Sroka, edytor wydania szacował, że udało się ocalić około 2/3 całości spuścizny epistolarnej pisarza. Przede wszystkim zaginęła w majątku Dr Stokowskiej prawie cała korespondencja pisarza z Ostapem Ortwinem, a zachowały się prawie wyłącznie fragmenty listów wykorzystane przez pisarza w nocie wydawcy Głosów wśród nocy, objaśnienia do Pamiętnika i odpisy fragmentów dokonane przez Dr Marię Stokowską. Jest to bardzo duża strata gdyż listy te stanowiły integralną część dokumentacji biograficzno - filozoficznej pisarza, oraz jego zmagań z samotnością i chorobą w ostatnim „florenckim” okresie życia.

    Edycję listów przedstawiono w porządku historycznym od najwcześniej zachowanych do ostatniego telegramu pisanego przez Brzozowskiego w dniu śmierci do Edmunda Szalitta.

    Mieczysław Sroka uporządkował całość listów opatrując je rzetelnymi i często bardzo rozbudowanymi przypisami dotyczącymi poszczególnych kwestii omawianych przez Brzozowskiego oraz rozległymi przypisami bibliograficznymi. Sama edycja listów poprzedzona jest rozległą przedmową pióra Mieczysława Sroki. Składa się ona z dwóch integralnych części. Części pierwszej pt. Legendy Brzozowskiego oraz części drugiej tj.: Uwagi o listach.

    W części pierwszej edytor zwraca uwagę na fakt, iż w dziedzinie znajomości dorobku twórczego pisarza obracamy się wciąż, pomimo upływu już przeszło półwiecza od śmierci pisarza, pośród pewnych mitów i legend. Powstanie tych legend, lub trafniej to ujmując, bałaganu interpretacyjnego wokół całokształtu życia i twórczości pisarza określiły trzy czynniki: niezwykła złożoność struktury formalnej i ideowej jego pisarstwa, jego biografia i losy spuścizny [89] .

    Mieczysław Sroka ukazuje przede wszystkim subiektywny charakter twórczości Brzozowskiego. Charakter ten wynika, jak zauważa autor z niejednokrotnie podkreślanego przez autora Legendy założenia, żeby: „Wypowiadać siebie, nie zaś tworzyć jasne, zdolne trwać przedmioty”. Konsekwentnie podążając za tym założeniem wartościowym jest jedynie to, co jest zapośredniczone biograficznie. Co nie jest tak zapośredniczone, nie ma żadnej wartości. Dlatego w jego twórczości musiały mieć odzwierciedlenie wszelkie uwarunkowania osobiste i społeczne [90] . Brzozowski sam wielokrotnie podkreślał, że jego twórczość nie jest zbiorem raz na zawsze słusznych i dogmatycznie przedstawionych prawd, a ich zadaniem jest nie dowodzić, a oddziaływać na odbiorcę [91] . „ W ogóle chciałbym – pisał w Głosach wśród nocy – by czytelnik zrozumiał, że moje książki są zawsze systemem wyznań i podniet intelektualnych:, że nie mają gotowej treści, i na próżno by jej w nich szukał. Moją rzeczą jest tak czytelnika zaskoczyć, usytuować, by, jeżeli chce on zgody z sobą i z życiem, musiał myśleć i znaleźć mniej więcej te myśli, o które mi chodzi. Jeżeli czytelnik z góry już nie chce dać nie książce, ale samemu sobie z jej powodu ani okrucha żywej i własnej energii, niech lepiej nie czyta tych rzeczy: istnieją książki polskie pisane tak, by się dzieci polskie, łysiejące i posiwiałe, ale wciąż posłuszne dzieci, uczyły bez trudu. Może są one pożyteczne, jestem innego zdania: współzawodniczyć z tak pojętą sztuką pisania nie mam ani możności, ani chęci [92] .”

    Wadą tej koncepcji twórczości był fakt, iż proces obiektywizacji społecznej dzieła miał następować w miarę upływu czasu. Dzieło musiało się samo obronić w oczach odbiorców Tylko ta jedynie forma recepcyjnego oddziaływania nadawała jej ponadczasową wartość [93] . Stąd też szereg problemów interpretacyjnych dotyczących jego twórczości, a konsekwencją tego diametralnie różne próby jej ujęcia. Z jednej strony próbowano wtłoczyć rozwój światopoglądowy w pewne schematy rozwojowe, często symplifikujące problematykę i rozległość twórczości pisarza (Suchodolski, Spytkowski) z drugiej strony próbowano ją przedstawić jako integralną całość (Stawar). Próby rzetelnego prześledzenia ewolucji ideowej Brzozowskiego, w oparciu o możliwie kompletny materiał źródłowy, na podstawie chronologicznej, były jak dotąd nieliczne pisze Mieczysław Sroka. Drogę zasadniczo przetarła tutaj monografia Bogdana Suchodolskiego [94] , oraz książka Józefa Spytkowskiego [95] , prace wymagające – rzecz oczywista, po tylu latach – korektur i faktograficznych i interpretacyjnych. Krytycy uwzględniający ewolucję Brzozowskiego posługują się nader często schematem: anarchizujący indywidualista – marksista lub „marksista” – nacjonalista, katolik. Inni natomiast, skłonni są traktować Brzozowskiego, jeśli nie jako monolit, to przynajmniej jako twórczość o „dość wyraźnej linii”. „Zboczenia i wyjaskrawienia” w niej występujące, wedle tych kryteriów, „znoszą się wzajemnie” (Stawar). Nie ma faz w jego pisarstwie i nie na nie też powołują się krytycy wyrażający diametralnie różne sądy o twórczości autora Idei. „Dlatego właśnie śledzenie szczegółów ewolucji pisarza bywa zajęciem nie tylko żmudnym, ale i jałowym [96] ”. Jeszcze inni widzą w dziele Brzozowskiego jedynie „chaos poglądów”, kłębowisko najrozmaitszych postaw myślowych. W takim przedstawieniu ewolucji ideowej Brzozowskiego konkluduje Sroka, w powoływaniu się na tezy z różnych okresów, i rozciąganiu tych tez na inne okresy, w odrywaniu jednego zagadnienia od innych, w wyrywaniu pojęć i problemów z kontekstu stanowiska zajmowanego w danym okresie w przypisywaniu pojęciom innego znaczenia – tkwi jedno z głównych źródeł kontrowersyjności ocen i sądów o Brzozowskim. [97] Dodatkowym problemem interpretacyjnym jest sposób ujmowania i przedstawiania poglądów innych pisarzy. Zarzuty koncentrują się tu na tym, iż Brzozowski nie jest dobrym informatorem o omawianych przez siebie myślicielach i pisarzach. Brzozowski w myśl swojej metody opisanej powyżej, „przeżywa” poszczególne zagadnienia i tego samego oczekuje od czytelnika. Stąd jego interpretacje myśli poszczególnych twórców są jego własnymi przeżyciami, niosącymi duży ładunek subiektywizmu.

    Legenda biograficzna, czyli jak mówi edytor: „pewien kursujący w opinii publicznej zbiór informacji prawdziwych i fałszywych o faktach z życia pisarza, pozwalający jego postać w odpowiedni sposób wartościować, stwarzający wokół niego odpowiednia aurę” [98] . To składowa część legendy Brzozowskiego. Legendę tę formułują przede wszystkim trzy tragiczne fakty; sprawa Bratniaka, zeznania złożone w 1898 roku w cytadeli warszawskiej oraz oskarżenie z kwietnia 1908 roku o współpracę z carską ochraną. Ponadto trzeba uwzględnić wszystkie komentarze dotyczące pochodzenia, imienia i nazwiska, narodowość, oraz ważniejsze niewymienione wyżej fakty i wydarzenia z życia pisarza konkluduje edytor [99] . „Będą więc kursowały pogłoski, że Brzozowski jest „dzieckiem z nieprawego łoża, że zmienił imię z Leopolda na Stanisława w celu zatarcia śladów „błędów młodości” czy też zdyskontowania dorobku imiennika, poety Koraba – Brzozowskiego; ludzie ze świecznika kultury (m, in. Henryk Sienkiewicz) informować będą „po cichu”, że nazywa się Goldberg i jest żydem”.[...] Fakt piastowania funkcji prezesa „Bratniaka” na uniwersytecie warszawskim obrośnie w różnorodne interpretacje polityczno – ideologiczne, powstanie wiele wersji na temat okoliczności zużycia pieniędzy społecznych na cele osobiste; [...] sprawie „nazbyt wylewnych” zeznań z 1898 r. jedni nadadzą rangę „haniebnego czynu”, inni uważać je będą za „wymysł”, szukającej rewanżu endecji. [...] Na temat oskarżenia z 1908 r. powstania – już za życia Brzozowskiego dziesiątki błędnych informacji dotyczących genezy, przyczyn zwołania sądu, jego charakteru, składu, przebiegu i rezultatu. Po jego śmierci – przez całe dwudziestolecie międzywojenne – toczyć się będzie kampania o rehabilitację [100] ”. Kursowaniu „legendy biograficznej” sprzyjał będzie fakt, że jedyny bezbłędnie niemal opracowany diagram dotyczący Pisarza ukaże się dopiero w Polskim Słowniku Biograficznym wydanym w roku 1937. [101]

    Legenda biograficzna miała swój wpływ na kształtowanie się form recepcji twórczości autora Legendy. W rezultacie konieczności zajęcia stanowiska wobec kwestii Brzozowskiego, stanowiska określanego biegunowością postaw, powstaną dwie legendy interpretacyjne, legenda apologetyczna – jako odzwierciedlenie postawy przyjmowanej przez wyznawców i obrońców pisarza oraz legenda likwidatorska tożsama ze stanowiskiem zajmowanym przez jego przeciwników [102] . Legendy te, zauważa edytor, charakteryzuje swoiste powiązanie. Współistnieją one na zasadzie sprzężenia zwrotnego. Jako reakcja na publikacje oceniające w sposób krytyczny poszczególne aspekty twórczości pisarza lub jego „legendy biograficznej” pojawią się publikacje diametralnie przeciwne i odwrotnie. Obie bowiem legendy pełnią wobec siebie funkcje obronne.

    I tak na przykład.

    W odpowiedzi na broszurę Lemiesz i szpada przed sądem publicznym Karola Irzykowskiego i Ostapa Ortwina [103] powstanie „ Rzecz o „Płomieniach” St. Brzozowskiego pióra Emila Haeckera [104] ; przeciwwagę do Haeckera stworzy recenzja Zofii Nałkowskiej, która opublikowała w tym czasie bardzo pochlebną recenzję Płomieni. [105] Na bardzo pochlebną recenzję Legendy Młodej Polski Bronisława Chlebowskiego [106] Józef Albin Herbaczewski, zareaguje Neo -Pankracym i Męczennikiem Pracy [107] a wesprze go jeszcze Konstanty Srokowski [108] . Witolda Klingera Stanisław Brzozowski jako człowiek [109] powstanie dla zrównoważenia artykułów nekrologowych („pisaniny tchórzliwej, głupiej lub obłudnej”); dla zrównoważenia Klingerowskiej sylwety psychologicznej Jan Władysław Dawid scharakteryzuje Brzozowskiego w pracy Psychologia religii. [110] Na syntetyczną ocenę Bronisława Chlebowskiego z 1917 r. [111] ”, Andrzej Niemojewski zareplikuje Szpiegiem pokolenia bezimieńców [112] ; Po studium Stefanii Zdziechowskiej [113] ukaże się hasło w encyklopedii Ultima Thule. [„Cała działalność Brzozowskiego nie przyniosła literaturze ani krytyce polskiej żadnych pozytywnych wartości. Wniosła raczej do literatury i krytyki chaos myślowy” [114] .]; krytyka tego hasła przeprowadzona przez Kazimierza Wykę w artykule Encyklopedyczność a pewna encyklopedia [115] zamieszczonym w „Tygodniku Ilustrowanym” skończy się procesem sądowym i wyrokiem skazującym go na dwa tygodnie aresztu. Ponadto za opublikowanie tego artykułu sąd skazał redaktora pisma Zdzisława Dębickiego na tydzień aresztu [116] .

    Apoteoza zawarta w Gloryfikacji pracy [117] Mariana Zdziechowskiego zaniepokoi Andrzeja Stawara [118] itd. Przez następne ćwierćwiecze. Aż do ostatniego klasycznego przykładu „sprzężenia” osobistego: „jedno pogardliwe zdanie” napisane o Brzozowskim przez Czesława Miłosza zmusi go - jak sam wyzna – do napisania apologetycznego Człowieka wśród skorpionów.

    Szerokie przedstawienie dyskursów likwidatorskiego i apoteozującego na kanwie „legendy biograficznej przedstawia edytor pod koniec książki w drugim aneksie, dotyczącym losów recepcji twórczości pisarza.

    W części drugiej „ Uwagi o listach” Mieczysław Sroka zauważa, że listy mogą stanowić dodatkowy klucz do zrozumienia zarówno skomplikowanej umysłowości Brzozowskiego, jak i złożonej struktury jego pisarstwa. Listy prezentują biografię intelektualną Brzozowskiego, pozwalają śledzić etapy jej rozwoju, dostrzec przyczyny wahań i zmiany zajmowanych stanowisk, przyczyny często osobiste wypływające z uwarunkowań jednostkowych i społecznych. Listy zapoznają z genezą, założeniami pozostawionych i niezrealizowanych prac, zakresem prowadzonej lektury. Korespondencja pozwala ściślej datować ich powstanie, czas studiowania poszczególnych lektur.

    Korespondencja ta jest również bardzo dobrą dokumentacją biograficzną, tym samym pozwalając na precyzyjne ustalenie kolejnych miejsc zamieszkania, daty wyjazdów, pozwala uzupełnić informacje o stosunkach rodzinnych zamieszczonych w Pamiętniku. Zwłaszcza tych dotyczących matki. Listy też jak zauważył wcześniej Mieczysław Sroka: „[...] uświadamiają nam stopień osamotnienia autora legendy, tragedię jego oderwania od środowisk intelektualnych kraju. Jednocześnie dają świadectwo szlachetnej postawy nielicznej grupy jego przyjaciół” [119] . Są więc bardzo ciekawym materiałem dla badaczy analizujących twórczość Brzozowskiego nierozłącznie z jego „legendą biograficzną.

    Do publikacji dołączone są trzy aneksy.

    Jako aneks nr 1 zamieszczone są w edycji listów stenogramy z posiedzeń sądu obywatelskiego odbywających się w Krakowie w dniach 14 –16 lutego oraz 20, 21, 24 marca 1909 roku. Jest to uporządkowany, zawierający w formie przypisów wiele dodatkowych informacji, przedruk Akt sądu obywatelskiego w sprawie Stanisława Brzozowskiego, publikowanych od stycznia do listopada 1935 roku (wyłączając numer z maja) na łamach „Drogi” przez Emila Borowskiego, sekretarza sądu krakowskiego.

    Jako aneks nr 2 Mieczysław Sroka przedstawia w bardzo rzetelny i uporządkowany sposób, w porządku historycznym, odwołując się do niemal całej dostępnej dokumentacji i recepcji publicystycznej dalsze dzieje „sprawy Brzozowskiego”. Tytuł publikacji: „ ...Sprawa toczy się dalej” sugeruje już na wstępie konieczność uporządkowanego przedstawienia dalszych losów tej nigdy nierozwikłanego definitywnie do końca problemu polskiej kultury narodowej.

    Sroka przedstawia cały przebieg publicznej debaty w tej sprawie od czasu śmierci pisarza aż do czasów jemu współczesnych. W zakończeniu tego rozdziału reasumując całość dotychczasowych wysiłków zmierzających do definitywnego rozwiązania „problemu Brzozowskiego, przedstawiając własną opinię na ten temat pisze: Jakiekolwiek korektury wprowadza dalsze badania historyczne nad sprawą Brzozowskiego do podanych tutaj ustaleń faktycznych – Historia z pewnością zaaprobuje jedynie postawę [...] Nałkowskich, Irzykowskich, Klingerów, Buberów, Orkanów, Ortwinów” [120] . Tym samym zajmuje też pewne i zdecydowane stanowisko w przedstawianej przez siebie kwestii.

    Jako aneks nr 3. przedstawione są w porządku historycznym: „ Ważniejsze daty z życia i działalności Stanisława Brzozowskiego.

    Edycja z roku 1970 przygotowana przez Mieczysława Srokę zakończyła pewną epokę historii recepcji dzieł pisarza i otworzyła zupełnie nowy, w myśl intencji Miłosza skupiający baczniejszą uwagę badaczy na szczegółach biograficznych oraz ich wpływie na jego twórczość. Po opublikowaniu całości spuścizny epistolarnej autora Legendy wraz z bardzo szerokimi i wyczerpującymi komentarzami, zawierającymi ponadto opis recepcji spuścizny pisarskiej autora cześć heroicznego trudu pracy polegająca na uporządkowaniu i publicznym przedstawieniu całości dotychczasowego stanu badań została zakończona. Oczywiście prace toczą się dalej, ze względu na fakt, iż mimo ogromu pracy włożonej w przygotowanie listów zespołowi redakcyjnemu nie udało się ustalić niektórych faktów lub dotrzeć do źródeł publikacji. Tak było chociażby w przypadku powiązań Brzozowskiego z Niemojewskim. Nie udało się redaktorom dotrzeć do artykułu Andrzeja Niemojewskiego Krakowska fronda PPS, „Kurier Lwowski” 1926 nr 26, w którym polemizuje on z Daszyńskim na temat bieżącej sytuacji politycznej. Brzozowski odnosi się do tego listu bardzo krytycznie w swoim liście do Wuli i Rafała Buberów z Nervi z 28 stycznia 1906 roku [121] oraz odnosi się w następnym do nich pisanym liście z Nerwi z 7 lutego tegoż roku [122] . Nie udało się też ustalić, do jakiego artykułu tego autora odwoływał się Brzozowski w swoim liście do Witolda Klingera z Florencji z 2 maja 1910 roku. [123] . Oczywiście to tylko jeden z możliwych do przytoczenia przykładów.

    Mieczysław Sroka tłumaczy ten fakt tym, że prace nad edycją prowadzone były poza instytucjami powołanymi do tego rodzaju przedsięwzięć. Stąd też dotarcie do szeregu kartotek i materiałów bibliograficznych w kraju, dotarcie do materiałów znajdujących się w prywatnych zbiorach oraz w archiwach zagranicznych w trakcie przygotowywania edycji listów nie było sprawą prostą. Dlatego powstały braki w zakresie uwzględniania ścisłych rygorów, jakim taka praca powinna podlegać [124] . Tak wiec pomimo ogromu pracy edytorskiej wciąż istnieje możliwość i potrzeba prac historyczno edytorskich, jako że wciąż istnieje potrzeba weryfikacji ustalonych faktów, jak i też potrzeba zamazywania „białych plam” niewiedzy dotyczących życia i twórczości autora Idei.

    Po opublikowaniu edycji listów stopniowo zaczął tracić na znaczeniu podział na likwidatorów i apologetów twórczości poety. Ze względu na coraz większy dystans czasowy, coraz mniejszą szansę definitywnego jej rozwiązania potrzeba ta stała się mniej istotną. „Sprzężenie zwrotne” będące formą obrony zajmowanych pozycji wobec dorobku twórczego pisarza przestało być wyraźne, a potrzeba analizy filozoficznej i literackiej powtórnie zaczęła być dominującym nurtem rozważań. W latach następnych powstają miedzy innymi takie książki jak: książka Pawła Trzebuchowskiego Filozofia pracy Stanisława Brzozowskiego(1971) [125] , praca zbiorowa pod redakcją Andrzeja Walickiego i Romana Zimanda Wokół myśli Stanisława Brzozowskiego(1974) [126] , książka Ewy Sowy Pojecie pracy w filozofii Stanisława Brzozowskiego(1974) [127] , Cezarego Rowińskiego „ Legenda Młodej Polski” na tle epoki(1975) [128] , Andrzeja Mencwela Stanisław Brzozowski. Kształtowanie myśli krytycznej(1976) [129] , Mariana Stępnia Spór o spuściznę po Stanisławie Brzozowskim(1976) [130] , Andrzeja Walickiego Stanisław Brzozowski – drogi myśli(1977) [131] , Witolda Mackiewicza Brzozowski(1979) [132] , Marii Wyki, Brzozowski i jego powieści(1981) [133] , Marii Prussak Krytyka teatralna Stanisława Brzozowskiego(1987) [134] oraz na emigracji Andrzeja Walickiego Romantic Nationalism: the case of Poland(1982) [135] z rozbudowaną częścią poświęconą twórczości Stanisława Brzozowskiego oraz Andrzeja Walickiego Stanisław Brzozowski and the Polish beginnings of “Western Marxism” (1989) [136] .

    Tematyka alienacji nie jest w nich jednak szerzej poruszana poza dwoma wyjątkami: książką Andrzeja Mencwela Stanisław Brzozowski. Kształtowanie myśli krytycznej, oraz Andrzeja Walickiego Stanisław Brzozowski - drogi myśli. Dlatego w tym miejscu chciałbym skoncentrować swoja uwagę na dłuższą chwilę na tych pozycjach przedstawiając je w kontekście problematyki niniejszego omówienia.

    2.5. Stanisław Brzozowski - kształtowanie myśli krytycznej. spis treści

    W roku 1976 wydawnictwo „Czytelnik” wydaje książkę Andrzeja Mencwela Stanisław Brzozowski. Kształtowanie myśli krytycznej. Autor już na wstępie stwierdza: „referując różne zdarzenia i okoliczności faktyczne dotyczące życia i twórczości Stanisława Brzozowskiego opieram się wielokrotnie na Listach oraz obfitym i wyczerpującym komentarzu tej edycji. Nawet wtedy, kiedy pochodzące stąd informacje kontroluję z innymi źródłami i opracowaniami, muszę pamiętać o zaciągniętym długu – choćby tylko w aspekcie bibliograficznym. Gdyż i pod tym względem praca Sroki jest najbogatsza z dotychczas istniejących. [...] Ponieważ w dalszym ciągu tej pracy podejmiemy polemikę z niektórymi ustaleniami czy domniemaniami autora edycji Listów, trzeba dobitnie podkreślić, że jego praca nie tylko przyczyniła się znamiennie do widocznego ożywienia badań nad twórczością autora Idei, ale również umożliwiła i uzasadniła konieczność nowego spojrzenia na całokształt związanych z Brzozowskim zagadnień” [137] .

    Autor już na wstępie swojej pracy składa hołd swojemu wielkiemu poprzednikowi za przygotowanie „pola badawczego, choć nie bez zastrzeżeń. Zastrzeżenia dotyczą ustaleń Mieczysława Sroki w sprawie oskarżeń o płatną współpracę z ochraną [138] .

    Andrzej Mencwel krytykuje Srokę za metodologię przedstawienia sprawy i sposobu prowadzonego śledztwa. Przede wszystkim Sroka referując sprawę „ bezwiednie dał sobie narzucić perspektywę śledztwa z roku 1908. Pyta on więc, kiedy Brzozowski miał kontakty z Ochraną, a nie na jakiej zasadzie Ochrana te dokumenty wyprodukowała. Racji ich istnienia poszukuje tedy w życiorysie Brzozowskiego, a nie w procedurach i zwyczajach Ochrany.

    Wydaje się, że zarzut ten jest częściowo trafny. Faktycznie Sroka informuje o fakcie znalezienia pustej karty osobowej Stanisława Brzozowskiego, oraz publikuje jej fotokopię na stronie siedemset sześćdziesiątej ósmej tomu drugiego listów.

    Prawdopodobną jest hipoteza Andrzeja Mencwela, że kartę tę mogła założyć młodemu Brzozowskiemu Ochrana w czasie, gdy ten przebywał w areszcie „na wyrost” właśnie, jak sugeruje badacz powołując się na znajomość procedur i zwyczajów ochrany.

    Jednak hipoteza Sroki sugerująca, że założono ją na podstawie złożonych przez Brzozowskiego wylewnych zeznań jest tak samo prawdopodobna. W tym wypadku też założono by ją tak na wszelki wypadek, sugeruje Sroka (znając procedury i zwyczaje ochrany). Sroka motywuje swoją hipotezą faktem, że Ochrana mogłaby w przyszłości wykorzystać Brzozowskiego, zwłaszcza znając jego tragiczną sytuację rodzinną. Sam Brzozowski w swoim liście otwartym z dnia 15 XI 1906 pisze o szantażu stosowanym przez śledczych wobec jego osoby. Pisze tam min[...] „Jednocześnie denerwowały mnie pogróżki Turaua, iż z zarzutów co do owej sprawy pieniężnej uczyni użytek; miedzy innymi zapowiadał, że poinformuje o sprawie mojego, od lat kilku chorego ojca. Miałem lat 19, bardzo małe pojęcie o zasadach konspiracyjnej działalności, starałem się wybrnąć z nad wyraz trudnego położenia i uległem pomyłce, rozpoczynając rozumową polemikę z przedstawionym mi przez żandarmów materiałem” [139] . Sroka uważa, że wpisano Brzozowskiego na listę po złożeniu przez niego zeznań, mając nadzieje na uzyskanie od niego drogą szantażu nowych informacji. Następnie w latach 1900 – 1901 po ukazaniu się pierwszych publikacji literackich przyszłego autora Idei, wpisano w odpowiednia rubrykę „literat” zamiast „student”. [140] Taką właśnie kartę znaleziono. Na nieszczęście na zachowanej karcie nie widać takich przeróbek. Choć to niczego nie dowodzi gdyż bardzo szybko można było taką wcześniej założoną kartę przepisać. Sroka sugeruje również, że Brzozowski był szantażowany i współpracował z ochraną gdzieś do roku 1901. Na potwierdzenie tej tezy przedstawia hipotezę, że trudna sytuacja rodzinna Brzozowskiego i strach przed „zrobieniem przez ochranę użytku” z sprzeniewierzenia przez Brzozowskiego pieniędzy publicznych mogła skłonić go do jakiejś formy współpracy. Dodatkowo „zbyt wylewne” zeznania Brzozowskiego mogły być w tym celu, w umiejętny sposób wykorzystane. Sugeruje to właśnie powołując się na znajomość procedur i zwyczajów ochrany [141] . Znając je można się było spodziewać, że nie przepuści ona nadążającej się okazji i spróbuje nakłonić do współpracy młodego Brzozowskiego.

    Co ważne, obydwaj badacze korzystają z tych samych fragmentów wspomnień Brzozowskiego dla potwierdzenia diametralnie różnych hipotez. Sroka prezentując je chce przedstawić dodatkowy argument na potwierdzenie tezy, że kontakty Brzozowskiego z Ochraną nie skończyły się wraz z opuszczeniem przez niego cytadeli, a urwały się w roku 1901. Natomiast prof. Mencwel uważa, że dokonano tu nadinterpretacji faktów.

    Przypomnijmy te cytaty. Oto one:

    1. Fragment listu do Rafała Bubera z Florencji z końca stycznia lub początku lutego 1908 roku (dokładnej daty nie udało się ustalić) [142] .

    „prócz biednej i znękanej żony mojej – nie mam nikogo, jak tylko Pana.

    Wiem, ze żona moja ma wielu niechętnych. Panu to jednemu piszę.

    Kiedy ją poznałem, byłem nad przepaścią całkowitej zguby moralnej: absolutnej niewiary w siebie i ludzi. Pogardzałem sam sobą jak zżartym przez trąd trupem. Gdyby nie ona i jej wiara we mnie – nie wydobyłbym się nigdy”.

    2. Notatka z pamiętnika z dnia 21 stycznia 1911 roku [143] .

    „Matka moja jest nieszczęśliwa – to niezaprzeczalne. Nieszczęśliwa tak tragicznie, że boli sama myśl o niej, że nie wystarcza sił, by ją sobie wyobrazić. Czuję to wszystko. Moi biografowie (będę ich miał, to już nieuniknione i zresztą dla mnie obojętne) będą mówili o mojej obłudzie. To nie będzie całkiem słuszne. Szczerze cierpię. Od czasu gdyśmy się rozstali w ciągu roku 1901, przed dziesięciu laty, nie myślałem o niej nigdy bez bólu. Jednocześnie nie zrobiłem tysiąca rzeczy, które zrobić byłem powinien. Niektóre z nich były w mojej mocy. [...]” gdy rodzice w 1897 roku przyjechali do Warszawy, los mój był już postanowiony. Już był tylko wybór formy zguby i ta trwała aż do roku 1901. Gdybym nie był spotkał Toni, najprawdopodobniej fizycznie bym nie żył, a może wyrósł bym na zbrodniarza i zginął w kryminale, w szpitalu wariatów. Przy matce nigdy bym nie zaczął pisać – a raczej nigdy bym nie doszedł do poważnego traktowania pisania”.

    Według Sroki te wyznania mogłyby służyć na potwierdzenie jego tezy, że Brzozowski jednak z ochraną w jakiejś formie w latach 1898 - 1901 współpracował, a ocalenie moralne przynosi mu poznanie przyszłej żony. Autor zwraca też uwagę na fakt, iż w wykropkowanym polu notatki z Pamiętnika był tekst, który z edycji usunął Ostap Ortwin [144] . Choć on sam zastrzegał, że tekst dotyczył spraw intymnych nieistotnych dla czytelnika. Ciekawym jest również to, że w odpisie pióra Ostapa Ortwina zachowanym we Lwowie, strony zawierające te zwierzenia zostały przez kogoś wyrwane.

    Według Andrzeja Mencwela Zguba ta to „niemożność pisania” i ta trwała aż do toku 1901 [145] . Autor konkluduje, że czysta karta współpracownika ochrany sama świadczy za siebie. Nawet, jeśli ochrana miała jakieś plany wobec Brzozowskiego to te zostały niespełnione a „nikt już prawdopodobnie nie rozstrzygnie, do czego potrzebny był [...] jeden papierowy agent więcej [146]

    Z perspektywy czasu wydaje się, że w tej kwestii skazani jesteśmy jednak tylko na hipotezy. Ostatecznego dowodu winy, chociażby w formie własnoręcznie sporządzanych przez Brzozowskiego raportów nigdy nie znaleziono. Rzetelność Listy Wileńskiej tj. stwierdzenia, że w roku 1902 figurował tam jako współpracownik ochrany Leopold Brzozowski, też nic nie wnosi, bo jak słusznie uważa Mencwel na listę taką można było człowieka wpisać „na wszelki wypadek”. W tym wypadku zresztą Andrzej Mencwel zgadza się ze stanowiskiem Witolda Klingera, który, podobnie jak on, uważał, że nazwisko Brzozowskiego mogło trafić na tę listę bez żadnej winy Brzozowskiego [147] . Czy rację miał Andrzej Mencwel uważając, że akta spreparowano na wszelki wypadek, czy racje miał Mieczysław Sroka, że w jakiejś formie Brzozowski w okresie od 1898 do 1901 roku współpracował z ochraną, a uratowała go od moralnej zguby przyszła żona, Antonina, tego prawdopodobnie nigdy się już nie dowiemy. Polemika Andrzeja Mencwela z niektórymi ustaleniami dotychczasowej recepcji historii „legendy biograficznej” przedstawionymi przez Mieczysława Srokę są jednymi z ostatnich, jakie się pojawiły wpisując się w nurt dyskusji „legendy biograficznej” pisarza.

    Niemniej jednak pozostało jeszcze dzieło pisarza, niedostatecznie eksplorowane i żądające nowych opracowań i interpretacji.

    Pragnę z tej pozycji przyjrzeć się też tej książce, jako że stanowi ona istotny wkład do nurtów rozważań chcących rozwikłać zagadkę twórczości pisarza poprzez analizę tego fenomenu na styku badań osobowości pisarza, biografii i kulturowego kontekstu wpływającego na dwa powyższe czynniki.

    Andrzej Mencwel zauważa, że twórczość Brzozowskiego musi być postrzegana jako działalność z dziedziny teorii kultury. Jedynie traktując ją w tych kategoriach możemy też traktować ją jako pewną spójną podlegającą rozwojowi całość. Centralnym problemem tak ujmowanej twórczości pisarza jest wzajemna relacja socjologii kultury i filozofii. Socjologia kultury wspiera się na przeświadczeniu o społeczno – historycznym charakterze wszystkich przejawów kultury, rolą filozofii w twórczości Brzozowskiego jest zaś kształtowanie myśli w taki sposób, aby oddziałując, mogła ona kształtować przesłanki dla pojawienia się jako istotnego czynnika moderującego życie społeczne, świadomego roli historycznej, którą ma spełnić proletariat [148] .

    Zadaniem filozofii jest kształtowanie światopoglądu jednostki działającej w pewnych - określających poprzez kontekst kulturowy - warunkach. Celem zaś oddziaływania na otoczenie. Tak więc socjologia kultury jest ujmowana przez Mencwela w podobny sposób w jaki widział zadania filozofii Hegel, zaś bardziej współcześnie Foucault w swoim projekcie epistem przedstawionym w książce Les mots et les choses. Une archeologie des sciences humaines. [149]

    W wypadku Brzozowskiego i czasie jemu współczesnym zadaniem takim, a raczej wyzwaniem było zmienienie świadomości proletariatu, aby ten, jako pełnowartościowa siła społeczna mógł zająć - świadomy swoich praw i obowiązków - należne mu miejsce w społeczeństwie.

    Drogę myślową pisarza można w tym kontekście postrzegać jako całościowy projekt zdążający do wytworzenia, lub powinniśmy raczej powiedzieć, uczestnictwa w procesie współtworzenia takiego modelu kultury, w którym świadomy proletariat, byłby istotnym czynnikiem sprawczym. Historia jawi się więc tutaj jako zobiektywizowana przez jednostkę siła tworząca kulturę, którą jednostka ta współkreuje. Jest ona procesem emancypacyjnym, dającym możliwości wydźwignięcia się na niezależność warstw najsłabszych, mówiąc językiem marksistowskim, zwalczeniem alienacji, w jaką klasowy układ społeczeństwa wtłacza warstwy zależne od pracy najemnej.

    Nie jest tu wyraźnie pokazana pewna intencja, lecz wyczuwa się ją intuicyjnie. Mianowicie rolą filozofa, czy powinniśmy powiedzieć w przypadku Brzozowskiego filozofa kultury, jest poprzez swą pracę (umysłową) stworzenie warunków umożliwiających zmianę warunków społecznych, czyli poprzez oddziaływanie myśli autorskiej, współtworzenie zupełnie nowej świadomości społecznej, w której zmiany takie mogłyby nastąpić.

    Aby ukazać specyfikę kontekstu kulturowego kształtującego historię, Andrzej Mencwel, śledząc rozwój ideologiczny pisarza umieszcza swoje rozważania na tle bardzo szeroko przedstawionego kontekstu historycznego. Tak więc poruszając kwestię sprzeniewierzenia pieniędzy społecznych przedstawia swoje rozważania na tle sytuacji historycznej „Królestwa” przełomu stuleci.

    Relacja kampanii sienkiewiczowskiej zamieszczona w książce jest chyba najlepszą w polskiej literaturze prezentacją tej głośnej „awantury” literackiej. Jest ona oparta na rozległym materiale faktograficznym. Ukazuje ona na bazie szeroko prezentowanego materiału walkę prowadzoną o swoje miejsce w historii dochodzącego do głosu w tym czasie pokolenia polskich modernistów i niekwestionowanej roli, jaką w tej walce zajmuje polemika publicystyczna Brzozowskiego.

    Wątek uczestnictwa Brzozowskiego w ruchu konstytucyjnym na tle wydarzeń zmieniających obraz Warszawy przełomu lat 1905 – 1906 też jest propozycją bardzo sugestywną.

    Ukazanie przebiegu sądu krakowskiego w roku 1908 przedstawione jest na tle bardzo nieprzychylnego oskarżonemu stosunku opinii publicznej i z podkreśleniem braku obiektywizmu sądu partyjnego.

    Naszkicowanie tego rozległego kontekstu ma ukazać jak historia i zewnętrzne fakty kulturowe kształtowały dojrzały światopogląd pisarza. Przedstawienie to należałoby ująć w karby wydarzeń biograficznych i na styku oddziaływania historii i kulturowego środowiska przez nią wytwarzanego oraz biografii pisarza szukać wszelkich odpowiedzi dotyczących życia i twórczości Stanisława Brzozowskiego. Dla Andrzeja Mencwela, bowiem sens całokształtu twórczości Brzozowskiego wyłania się synchronicznie z kolejnych, występujących w sposób równoległy uwikłań twórczości i historii recepcji. A jako że recepcja ta jest w tym samym stopniu recepcją osobowości, co i twórczości, można lepiej zrozumieć historyczny charakter twórczości oraz osobowości pisarza. Obydwa te składniki są częściami składowymi dramatu Brzozowskiego [150] . Dlatego pełne zrozumienie jego życia i twórczości możliwe jest jedynie przy synchronicznej i równoległej analizie twórczości i recepcji [151] .

    Ideą przewodnią jest w tej książce przedstawienie rozwoju światopoglądowego pisarza. Bardzo ciekawą propozycją z tego punktu widzenia wydaje się próba wyjaśnienia rozwoju ideologicznego poprzez zastosowanie analizy filozofii kantowskiej.

    Andrzej Mencwel wychodzi w swoich rozważaniach od stwierdzenia faktu, że młody Brzozowski dorasta w świecie sprzecznym ideologicznie. Opozycje postaw pozytywistycznej i modernistycznej wpływają na kształtowanie się u młodego pisarza dualistycznego pojmowania rzeczywistości. Dla niego ten dualizm, a więc brak jakichkolwiek prostych rozwiązań, wskazań, wręcz permanentna konieczność diametralnie różnych wyborów życiowych, jawi się jako jeden z największych problemów moralnych. Problem ten odtwarza wiernie, jak zauważa autor, „obraz kantowskiego dualizmu. [152] ” Kantowskie rozróżnienie świata fenomenów i noumenów, konieczności i wolności, poznania i moralności przyjmuje kształt radykalnego przeciwstawienia. Człowiek istniejący jako fenomen, człowiek w porządku przyrodniczym podlega na skutek swojego w nim miejsca konieczności. Istnieje też w porządku świadomości jako noumen, osoba wolna, obdarzona wolną wolą. Dualizm ten, jak zauważył Brzozowski, odsłania podwójne, zarazem „niewolnicze” i „królewskie” oblicze kantyzmu [153] , zauważa autor. Dwa główne nurty kulturowe ścierające się wtedy, jeden walczący o przetrwanie, drugi chcący go wyprzeć, czyli pozytywizm i modernizm mogą być analizowane na podstawie kategorii kantowskich. Filozofię pozytywistyczną trzeba by było wtedy traktować jako filozofię świata fenomenów, a modernizm w opozycji do pozytywizmu jako filozofię świata noumenów.

    Pozytywizm to system filozoficzny uważający człowieka za wytwór przyrody, a całe jego postępowanie jest następstwem tego faktu. Całokształt postępowania człowieka w pozytywizmie nie może być ujmowany w kategoriach moralnych a jedynie w kategoriach opisu poznawczego. Zgoda na pozytywizm postrzegana jest jako zgoda na brak moralnej istoty człowieka „na przekształcenie wartości w fakty [154] ” Modernizm zaś odwrotnie, traktuje człowieka tak jakby on sam decyzją wolnej woli nieustannie żył w świecie noumenów poprzez fakt zaprzeczenia jakiejkolwiek konieczności. Następstwem tego faktu jest to, że każde postępowanie człowieka jest tak samo wartościowane ze względu na uznanie go za wyraz wolności. Zgadzając się na modernizm zgadzamy się w gruncie rzeczy też na nieuznawanie zasad moralnych jako nadrzędnych zasad ludzkiego postępowania. Jeżeli bowiem wszystko jest tak samo wartościowe, i tak samo ważne, to każdy wybór jest tak samo słuszny a więc takie postępowanie w zasadzie nie ma nic wspólnego z prawdziwą moralnością kierującą się pewnym nadrzędnym systemem decyzyjnym. Co gorsza radykalne konsekwencje obu tych postaw to „usprawiedliwienie każdego postępowania przez uznanie go za moralne bądź to jako konieczne, bądź też jako wolne [155] ”.

    Konieczność wyboru postawy moralnej wobec dialektyki historycznych możliwości oferowanych przez dwa główne nurty filozoficzne oddziałujące na pisarza, zmuszają go do podjęcia pewnych wyborów. Brzozowski w początkowej fazie twórczości wybiera „królewskie” oblicze kantyzmu, choć świadom jest jego wad. Później wraz z rozwojem światopoglądu krytycznego następuje odchodzenie od tej zasady.

    Filozofia pracy to konsekwencja przeświadczenia, że człowiek poznaje byt nie bezpośrednio, a więc poprzez świat noumenów, a „zaczyna się świadomość pośredniości tej relacji, dochodzącej do skutku poprzez działania ludzkie i sposób ich organizacji. [156]

    Wyjście z patowej sytuacji, w jakiej stawia jednostkę kantowski dualizm, znajduje Brzozowski w marksizmie. Jest to pewien kompromis pomiędzy królewskim a niewolniczym obliczem kantyzmu. Co prawda Brzozowski uważa, że marksizm nie jest filozofią przeciwstawną kantyzmowi. Nie przedstawia on w miejsce wewnętrznej wolności moralnej człowieka zewnętrznej historycznej konieczności. Ale odpowiada na pytanie, w jaki sposób człowiek współuczestnicząc w procesach historycznych realizuje się jako podmiot moralny [157] .

    Niemniej jednak dla marksizmu historyczność jest jedyną formą istnienia, a tym samym aktualność dualizmu kantowskiego traci na znaczeniu. Tak więc nacisk kładziony jest nie na konieczność wyboru a na konieczność realizacji. A tą człowiek znajduje w społeczeństwie poprzez działalność praktyczną, u Brzozowskiego tożsamą z pracą. Praca więc „jest tą siłą, która utrzymuje w nieznanym nam inaczej jak przez nią bycie, istnienie gatunku” [158] .

    Osobnym problemem, którym przy tej okazji jeszcze raz porusza autor, jest problem moralności. W tak pojętym światopoglądzie jest to problem uczestnictwa. W istniejących dotychczas formach uspołecznienia człowiek poddany był koniecznościom, będącym następstwem tych form. Jako problem zasadniczy związany z moralnością jawi się u Brzozowskiego problem eksploatacji pracy tj. wyzysku słabszych przez silniejszych. „Problem prawa moralnego jest ostatecznie problemem „wyzwolenia pracy [..] uczestnicząc w ruchu tego wyzwolenia, spełniając więc podstawową zasadę moralną, człowiek realizuje zatem siebie, jako istotę moralną [159] ”,konkluduje swoje rozważania autor.

    Gdy odnosi się te rozważania do roli proletariatu w filozofii pracy, to sytuują one dojrzałą twórczość pisarza jako tę wpisującą się w ruch na rzecz „wyzwolenia pracy”, czyli „podjęcia próby wytłumaczenia dojrzałych form twórczości pisarza jako pewnego zadania stojącego przed twórcą w pewnych, specyficznych, określonych ściśle kontekstem sytuacji kulturowej czasach. W wypadku Brzozowskiego zadaniem takim, a raczej wyzwaniem było zmienienie świadomości proletariatu, aby ten, jako pełnowartościowa siła społeczna mógł zająć - świadomy swoich praw i obowiązków, bez poczucia krzywdy i alienacji - należne mu miejsce w społeczeństwie”.

    Tutaj należałoby raz jeszcze poruszyć problem stosunku Brzozowskiego do inteligencji. Zauważmy, że Andrzej Mencwel zwraca uwagę na fakt, iż w pismach Brzozowskiego, o ile występuje stosunek do tej warstwy społecznej, jest to stosunek krytyczny. Inteligencja u Brzozowskiego to jedynie warstwa „inteligentnych proletariuszy”, zawieszonych między wielkością swej przeszłości a nicością teraźniejszości. [160] Inteligencja polska wywodząca się z posiadających klas społecznych, pozbawiona swoich majątków i przywilejów zmuszona jest rozstać się ze swoim wzorem kultury, lecz na to miejsce nie potrafi znaleźć konstruktywnej alternatywy. Jest więc warstwą zawieszoną w próżni, wyalienowaną z nowo powstałej sytuacji społecznej. Badacz zwraca uwagę, że sytuacja ta dotyczy też Brzozowskiego, jego sytuacja rodzinna to sytuacja typowej rodziny przedstawionej wedle powyżej prezentowanego schematu [161] . Antyinteligenckość Brzozowskiego jest następstwem konieczności szukania konstruktywnego rozwiązania dylematu szlachecko - inteligenckiego pochodzenia.

    Rozwiązaniem jest traktowanie tej warstwy społecznej jako – jak to określa Brzozowski – „inteligentnych proletariuszy”, to znaczy inteligentnych pracowników, co tożsame jest u Brzozowskiego z pracownikami posiadającymi wykształcenie. Andrzej Mencwel zwraca uwagę na fakt, że to nowe rozumienie inteligencji u Brzozowskiego jest tożsame z współczesnym rozumieniem miejsca i zadań tej warstwy społecznej. Współcześnie bowiem inteligencję traktuje się jako „klasę umysłową”, to znaczy jako warstwę wykształconych pracowników, mających swoje określone miejsce w społeczeństwie współczesnym, której rola wzrasta wraz z rozwojem cywilizacyjnym.. [162] Takie rozumienie ról i zadań „inteligentnych proletariuszy” przezwycięża problem alienacji tej warstwy z nowo powstałej rzeczywistości społecznej, w której warstwa ta powinna być istotnym elementem współtworzącym jej obraz. Dlatego też, wyżej wspomniana konieczność współuczestnictwa w zmianie świadomości społecznej najsłabszych jego warstw jawi się jako zadanie, nowa rola społeczna i mechanizm przezwyciężenia alienacji dla warstwy społecznej bliskiej historycznie Brzozowskiemu [163] .

    Interpretacja „dialektyki twórczości” Brzozowskiego została doprowadzona przez Andrzeja Mencwela do roku 1907, tj. do czasu, kiedy myśl pisarza jawi się jako już w pełni ukształtowana. Interpretacja recepcji jak zauważa autor zaledwie otwarta. Część druga jak i trzecia pozostają więc zadaniem. Zapewne zresztą dla kogoś innego – konkluduje swoje rozważania zawarte w omawianej powyżej książce autor [164] .

    Stanisław Brzozowski – drogi myśli.

    2.6. Stanisław Brzozowski – drogi myśli. spis treści

    Zadania tego częściowo, zresztą równolegle z Andrzejem Mencwelem podjął się Andrzej Walicki. Jeżeli popatrzymy na noty wydawnicze umieszczone na wstępie do tych pozycji, to okres złożenia obydwu tych książek w wydawnictwach różni się nieznacznie. Książkę Andrzeja Mencwela oddano do składania 31 marca 1976 roku, zaś książkę Walickiego w czerwcu tego roku.

    Praca ta jest próbą przedstawienia myśli Brzozowskiego w formie monografii – zarówno jego myśli filozoficznej jak ideologii społeczno - politycznej. Natomiast, jak zauważa autor - nie jest to syntetyczne opracowanie „życia i twórczości” pisarza, jego twórczość literacką i krytyczno literacką omawia tylko w zakresie, jaki jest potrzebny autorowi do właściwego zrozumienia jego światopoglądu [165] .

    Dwa główne zadania, które postawił przed sobą Walicki to: precyzyjne odtworzenie kolejnych etapów ewolucji intelektualnej autora, oraz pewien metodologicznie sformułowany typ analizy porównawczej.

    Pierwszemu z tych zadań ma służyć podział rozdziałów według kryterium tematycznego z uwzględnieniem porządku chronologicznego następstwa kolejnych etapów ewolucji intelektualnej Brzozowskiego. Sam autor tak się wyraża o roli i zadaniach tej książki poruszając ten problem we wstępie „Mówiąc najogólniej określiłbym zadanie tej książki w sposób następujący: pragnie ona pomóc tym wszystkim, którzy w pozornej chaotyczności myśli Brzozowskiego usiłują odnaleźć porządek i spójność, a w jej zmienności określoną logikę rozwoju:, którzy pragną zrozumieć ją w jej usytuowaniu historycznym oraz wyrobić sobie pogląd na jej znaczenie współczesne. [166]

    W drugim wypadku chodzi autorowi o ustalenie miejsca myśli filozofa w kontekście intelektualnym jego epoki i w procesie rozwoju myśli europejskiej. W prezentacji tej książki pragnę skupić swoją uwagę na problemie alienacji poruszonym w ramach drugiego wątku problemowego.

    Prawdą jest, mówi Walicki, że Brzozowski koncentruje swoje rozważania filozoficzne wokół tych zagadnień, które uważane są aktualnie za najbardziej nurtujące współczesną filozofię marksistowską, to znaczy wokół zagadnienia praktyki oraz zagadnienia reifikacji i alienacji. W czasach Brzozowskiemu współczesnych pierwsze z nich było źle odczytywane na skutek interpretacji tego zagadnienia z perspektywy pozytywistycznego determinizmu, drugie zaś pozostawało poza zakresem refleksji teoretycznej aż do lat dwudziestych, dwudziestego wieku, czekając na ponowne odkrycie przez młodego Lukácsa. Przedstawiona przez Brzozowskiego radykalnie antropocentryczna i aktywistyczna reinterpretacja marksizmu była - tak ujmowana - koncepcją nowatorską, w dużej mierze prekursorską w stosunku do przedstawianej w kilkanaście lat później koncepcji György Lukácsa.

    Podobnie jak Andrzej Mencwel, Andrzej Walicki interpretuje zainteresowanie Brzozowskiego marksizmem jako następstwo konieczności przezwyciężenia przez pisarza relatywizmu. Brzozowski stawiał sobie pytanie, w jaki sposób wyjść ze stanu, w który wtłaczał jednostkę postulat przyjęcia relatywistycznego światopoglądu, a więc, w jaki sposób ugruntować obiektywistyczny charakter wartości i nadać im „powszechną ważność” [167] .

    Rozwiązaniem jawiła się Brzozowskiemu marksistowska ekonomiczna teoria wartości, którą uczynił on podstawą ogólnej teorii aksjologicznej. Miarą wartości musi być praca, ona bowiem konstytuuje społeczną istotę człowieka. Ocena wartości nie może być traktowana w sposób subiektywny. Powołując się na Brzozowskiego [168] zauważa, że to właśnie Marks udowodnił, iż wartość nie jest stosunkiem konsumenta do towaru, że w przypadku tym, mamy do czynienia, ze społecznym prawem wytwórczości. Prawem, które istnieje niezależnie od jednostkowej woli. Tak więc wartość nie może być rozumiana jako dowolnie konstruowany przez jednostkę stan świadomości, podległy tylko jej woli, ale jest ona szerzej rozumiana, jako pozaindywidualny fakt społeczny. Konsekwencją przyjęcia tego światopoglądu jest przezwyciężenie relatywizmu, jako że etyka postrzegana z tej perspektywy nie jest skazana na dowolność.

    Analizując z pozycji nowo przyjętego systemu aksjologicznego myśl społeczną Karola Marksa Brzozowski podejmuje bardzo ważny w późniejszej interpretacji Marksa, temat alienacji. Po raz pierwszy w historii recepcji myśli marksistowskiej porusza temat, tak istotny dla jej późniejszej, antynaturalistycznej interpretacji. W przedmowie do Kultury i życia, pisanej w czerwcu 1905 roku, Brzozowski stwierdza, że: „ Marks nie dał nigdzie całkowitego systemu swojej historiozofii. Niewątpliwą rzeczą jest jednak, że aż do końca pozostał wiernym zasadniczo Feuerbachowskiej myśli o reintegracji. Myśl ta polegała na następującym: człowiek wyrzuca poza siebie wyniki własnej swej twórczości – religię, sztukę, prawo itd., i traktuje je jako byty niezawisłe, którym on służy; w gruncie rzeczy służy jednak zawsze sobie, gdyż temu, co sam stworzył. Uznanie tego jest uświadomieniem sobie własnych bogactw, wcieleniem na nowo w człowieka tego, co wyłonił on z siebie, a zarazem jego wyzwoleniem” [169] . Jak zauważa Walicki cytat ten jest w istocie klasyczną definicją marksistowskiego zjawiska alienacji społecznej. Co ciekawe, Brzozowski nie znał tego terminu, pomimo tego faktu potrafił on dostrzec w zagadnieniu tym główny nurt problematyczny rozważań marksizmu [170] . Właśnie z tego spostrzeżenia wynikał wniosek podważający przeświadczenie o naturalistycznym determinizmie marksowskiego rozumienia historii.

    „Gotowy”, niezależny od jednostki świat rzeczy i rządzące nim „konieczne” obiektywne prawa są w istocie jedynie iluzją, powstałą w skutek „wyrzucenia poza siebie” wyników własnej twórczości i obdarzenia ich samoistnym bytem. „żelazna konieczność dziejowa” jest więc jedynie wytworem sytuacji alienacyjnej, absolutyzacją (fetyszyzacją wedle Marksa) zależności człowieka od wytworów swojej pracy, która wymknęła się spod jego kontroli.

    Według Brzozowskiego kluczowym osiągnięciem marksizmu jest odkrycie, że pozorna „obiektywność” procesu historycznego jest w gruncie rzeczy naszym własnym tworem i że trzeba sprawić, aby stała się ona posłuszną naszej woli. Aby to osiągnąć trzeba przede wszystkim przezwyciężyć alienację ekonomiczną [171] .

    Walicki napomyka, nie koncentrując się dłużej nad tym tropem badawczym, że problem marksowskiego pojęcia alienacji, powraca raz jeszcze w Legendzie Młodej Polski. Brzozowski zaproponował tam formułę językową „historycznego platonizmu” tj. formułę przypisywania samoistnego bytu „siłom” i „tendencjom” historii. Mówił on, że: „Platonizm historyczny był wytworem realnego podporządkowania jednostek czemuś obcemu. Zadanie platonizmu historycznego związane jest z realnym wyzwoleniem człowieka [172] ”.

    Następnie autor przeprowadza studium porównawcze z podobnymi uznanymi za fenomenalne odkrycia myśli społecznej, analizami Lukácsa i Gramsciego. Z naszej perspektywy badawczej wydaje się wystarczającym zrelacjonowanie analogii uwidacznianych przez Andrzeja Walickiego pomiędzy filozofią Brzozowskiego i György Lukácsa. Pomijam zaś omówienie porównawcze do prac Gramsciego, które sam autor tylko zaakcentował, skupiając się zasadniczo na tropieniu analogii w myśli polskiego i węgierskiego filozofa.

    Jak słusznie autor zauważa, niewątpliwe nowatorstwo spojrzenia Brzozowskiego na marksizm polega na odkryciu filozoficznego znaczenia problemu alienacji i wyprowadzenia stąd wniosków podważających opinie o przyrodniczym determinizmie marksowskiej koncepcji rozwoju społecznego [173] . Dopiero w kilkanaście lat później analogiczna interpretacja marksowskiego determinizmu rozwinięta została przez György Lukácsa w Geschichte und Klassenbewusstsein (1922). Dowodził on na łamach tej książki, że tzw. „obiektywne” i „naturalne” prawa rozwoju społecznego panują tylko w świecie urzeczowionych stosunków społecznych, są wytworem kapitalistycznej reifikacji, stanu rzeczy, którego zniesienie jest historycznym zadaniem klasy robotniczej. Według Lukácsa, zniesienie reifikacji wyzwoli ludzką myśl i twórczość z zależności od uwarunkowań ekonomicznych rządzących funkcjonowaniem społecznym, społeczeństwa kapitalistycznego. To, co w dotychczasowej historii było tylko ideologią, stanie się właściwą treścią ludzkiego życia [174] . Andrzej Walicki zauważa, że na analogicznym rozumieniu marksizmu opierał się Stanisław Brzozowski, kiedy w Kulturze i życiu, przedstawiał wizję „bezinteresownej” wyzwolonej spod władzy ekonomizmu kultury przyszłości [175] .

    Lukács widział w naturalizmie metodologiczną podstawę oportunistycznej taktyki socjaldemokracji niemieckiej i przeciwstawiał mu się w imię aktywizmu, który traktował rzekomy „obiektywizm” żywiołowych tendencji rozwoju społecznego, jako wytwór sytuacji alienacyjnej, w której ludzie nie mają żadnej władzy nad własnymi siłami społecznymi i odczuwają je jako obce.

    Jest to, więc podobne stanowisko do stanowiska Brzozowskiego, nakreślonego w Kulturze i życiu, w kilkanaście lat wcześniej.

    Dodatkowo analogie występują w przeciwstawieniu Marksa Engelsowi. Ponadto Lukács przeciwstawiał, podobnie jak Brzozowski, rozciąganie dialektyki na przyrodę, [176] przy czym u Lukácsa teza ta jest ostrożniej sformułowana [177] . U obydwu myślicieli występuje krytyczny stosunek do inteligencji, do jej spektatorstwa i wyalienowania od rzeczywistych celów i zadań, jakie ta klasa społeczna ma wypełnić. Te cechy, zdaniem Andrzeja Walickiego świadczą o niekwestionowanym prekursorstwie Brzozowskiego wobec Lukácsa [178] .

    Wypracowany przez niego antynaturalistyczny model marksizmu posiada pewną wyższość od propozycji Lukácsa, zauważa autor. Mianowicie węgierski uczony nie poświęcił należytej uwagi najważniejszej kategorii filozofii Marksa - pracy. Pracy rozumianej jako pośredniczki w interakcji miedzy społeczeństwem a przyrodą.

    Lukács sam to przyznaje w przedmowie do nowej edycji swojej książki History and Class Consciousness wydanej w Cambridge w 1971 roku [179] . Przedstawię jego argumentację poniżej.

    W przedmowie do drugiego wydania, datowanej na rok 1967, krytykuje on metodologię swojej pracy sprzed niemal półwiecza za to, że pojmował tam marksizm, wyłącznie jako teorię społeczeństwa, jako filozofię społeczną, czego następstwem było ignorowanie lub odrzucenie zawartego w marksizmie stosunku do przyrody [180] .

    Pisze on, że w swojej książce starał się objaśnić wszelkie zjawiska ideologiczne wyprowadzając je z ich ekonomicznej bazy, ale sferę ekonomiczną, ujął zbyt wąsko, dlatego też wypada z niej kategoria dla marksizmu fundamentalna, - praca jako pośredniczka w wymianie materii między społeczeństwem a przyrodą. Jest to jednak naturalną konsekwencją podjęcia analizy na gruncie badań marksizmu jako teorii społeczeństwa. Rezultatem tego stanu rzeczy jest to, że w analizie tej znikają najważniejsze kategorie marksowskiego obrazu świata, a usiłowania metodologiczne nakierowane na wyciągnięcie z marksizmu wniosków skrajnie rewolucyjnych pozostają bez ugruntowania ekonomicznego.

    Efektem końcowym jest zniknięcie obiektywności przyrody tworzącej bazę dla wymiany materii miedzy człowiekiem a przyrodą. Wraz z nią znika też wzajemne oddziaływanie zachodzące pomiędzy materialistycznie rozpatrywaną pracą a rozwojem pracującego człowieka. [181]

    Kończąc swoje rozważania na temat analogi w myśli społecznej György Lukácsa i Stanisława Brzozowskiego Walicki stwierdza, że najważniejszą konkluzją tych rozważań jest konieczność umieszczenia Brzozowskiego we właściwym, należnym mu miejscu w historii recepcji idei marksowskich w myśli filozoficznej XX stulecia. Książka młodego Lukácsa była bardzo ważnym wydarzeniem w historii interpretacji filozoficznej dorobku umysłowego Marksa. Na podobna ocenę powinien zasłużyć Stanisław Brzozowski.

    Historyczne uwarunkowania sprawiły jednak, że to książka Lukácsa została postrzeżona jako ta przełomowa.

    Stało się tak po części dlatego, że młody Lukács, naukowiec piszący po niemiecku, doktoryzujący się u Simmla, również uczeń Webera, mieszkający na emigracji w Wiedniu po upadku Węgierskiej Republiki Rad [182] za czasów, której pełnił rolę komisarza ludowego do spraw oświaty i wychowania, [183] miał większe możliwości oddziaływania na europejskie środowiska naukowe niż Stanisław Brzozowski. Brzozowski piszący w języku polskim, co stanowi niestety największą barierę w możliwości międzynarodowego oddziaływania jego myśli autorskiej [184] , dodatkowo, jeszcze ze względu na sprawę z roku 1908, podlegający „cenzurze” wielu środowisk intelektualnych w kraju, nie mógł pomimo swojego nowatorstwa być dostrzeżony w zagranicznych środowiskach akademickich a jego myśl społeczna skazana była początkowo na zapomnienie, następnie na lokalne oddziaływanie. Ponadto jeszcze tragicznie przerwane krótkie życie, oderwanie od środowisk akademickich nie pozwoliło mu w przeciwieństwie do Lukácsa na wywarcie szerszego wpływu na rozwój dwudziestowiecznej myśli społecznej. Dlatego niewątpliwą zasługą pracy Andrzeja Walickiego jest ukazanie prekursorstwa Brzozowskiego antynaturalistycznej interpretacji filozofii marksowskiej i zwrócenie uwagi na jego pierwszeństwo w sformułowaniu nowoczesnych kategorii słownictwa filozoficznego tego nurtu myśli społecznej. Także przedstawienie tych osiągnięć międzynarodowemu środowisku naukowemu w wydanej w roku 1989 w Oksfordzie książce Stanisław Brzozowski and the Polish beginnings of “Western Marxism” zasługuje na słowa uznania, jako że stwarza w końcu możliwości szerszego zaznajomienia się z myślą społeczną Stanisława Brzozowskiego. Należy dodać, że książka Stanisław Brzozowski – drogi myśli, jest jedyną powojenną monografią, która przedstawia zarówno całokształt myśli filozoficznej jak i ideologii społeczno politycznej pisarza. Powyżej przedstawiłem zaledwie wycinek, rezultatów pracy Andrzeja Walickiego. Wycinek istotny ze względu na podejmowaną przeze mnie w tej dysertacji problematykę badawczą.

    2.7. Absolut moralny i faktyczność istnienia. spis treści

    Trzeba w tym miejscu dodać, że nieco wcześniej niż Walicki, reinterpretacji myśli Brzozowskiego w kontekście marksistowskim dokonał Bronisław Baczko. Starał się on ukazać powiązania Brzozowskiego z myślą marksistowską jako jednego z najciekawszych przejawów obecności filozofii marksistowskiej w polskiej kulturze narodowej, jak również jako jednego z najciekawszych dialogów z filozofią marksowską na przełomie XIX i XX wieku w podobnym rozumieniu jakie w kilka lat później przedstawią Andrzej Mencwel i Andrzej Walicki. Problematykę tę prezentuje Bronisław Baczko w artykule Absolut moralny i faktyczność istnienia [185] , zamieszczonym we wspomnianej już pracy zbiorowej pod redakcją Andrzeja Walickiego i Romana Zimanda Wokół myśli Stanisława Brzozowskiego.

    Z perspektywy badawczej nas interesującej warto zauważyć, że autor ten analizował w swojej pracy marksowskie pojęcie „świadomości fałszywej” zauważając, że Brzozowski rozumie jej genezę w kontekście rozważań nad fenomenologią kultury. Brzozowski jako filozof kultury, zainteresowany był głównie analizą mechanizmów, poprzez które ona funkcjonuje jako żywy, podlegający zmienności wytwór historyczny. Genezę marksowskiego pojęcia „fałszywej świadomości” w myśli Brzozowskiego trzeba zatem umieścić w kontekście analiz nad mechanizmami jej funkcjonowania. Baczko widzi ją, jako rezultat przemyśleń pisarza nad oderwaniem się warstw tworzących kulturę (inteligencji polskiej wieku dziewiętnastego i przełomu stuleci) od procesu pracy, który jest najważniejszą działalnością c złowieka w obrębie społeczeństwa. Świat społeczny wytwarzany i podtrzymywany w swym istnieniu poprzez proces pracy jawi się warstwom nieprodukcyjnym jako rezultat siły obcej im i zewnętrznej.

    Dlatego w kulturze przełomu stuleci (tu analiza skupia się na Polsce, lecz może być ona traktowana jako egzemplifikacja szerszego, europejskiego procesu) widać tak silne poczucie pojawienia się kryzysu, poczucie bezsilności, buntu, jak również wszelkich przejawów postaw konsumpcyjnych, akceptacji porządku bytowego oraz moralnego jako czegoś „danego” i „gotowego”. Są one niczym innym jak właśnie przejawem procesu tego wyobcowania z rzeczywistości warstw tworzących kulturę.

    Jak zauważa on „Ta „fenomenologia świadomości” jest punktem wyjścia dla rozbudowanej przez Brzozowskiego fenomenologii i typologii wielkich prądów i postaw kulturowych, ujmowanych jako strukturalizowane postaci „świadomości fałszywej” - racjonalizmu i romantyzmu, sentymentalizmu i pozytywizmu”. [186] Baczko zwraca też uwagę na fakt, że ta forma refleksji nad „fałszywą świadomością” warstw oderwanych od procesu pracy tworzy główną oś krytyki współczesnego społeczeństwa polskiego zawartej później w Legendzie oraz powieści S am wśród Ludzi.

    Prezentowana powyżej propozycja interpretacyjna, to propozycja ciekawa i próbująca z zupełnie innej pozycji tj. - analizy strukturalnej przemian kultury i zmian polskiej świadomości społecznej w wieku dziewiętnastym i na przełomie stuleci - ukazać problematykę alienacji. Baczko zauważa tym samym, że zagadnienia kultury i problemy jej przemian społeczno - historycznych są nieustannie uwikłane w nurtujący Brzozowskiego problem „fałszywej świadomości” polskiej inteligencji, czyli oderwania jej od głównego nurtu życia społecznego. To bardzo cenne i oryginalne spostrzeżenie, dlatego szkoda, że nie doczekało się ono u tego autora szerszego opracowania.

    Bronisław Baczko przedstawia też drugi nurt rozważań marksistowskich w myśli społecznej Brzozowskiego, mianowicie jej koneksje z filozofią pracy. Marksizm jest, jako filozofia pracy, filozofią proletariatu, klasy robotniczej. Proletariat jest dla Brzozowskiego praktycznym rozwiązaniem „filozoficznego zagadnienia człowieka”. Tym zagadnieniem jest alienacja człowieka z reifikowanych stosunków społecznych. Baczko odnosząc się do Brzozowskiego ukazuje jak problem „fałszywej świadomości” inteligencji może w sposób racjonalny, z korzyścią społeczną znaleźć rozwiązanie, a więc wyzwolić też tę warstwę społeczną z alienacji, w jaką jest uwikłana poprzez fakt posiadania „fałszywej świadomości”. Widząc ogromną siłę i potencjał kulturowy proletariatu Brzozowski postuluje proces emancypacji tej warstwy społecznej z sytuacji, w jakiej obecnie ona funkcjonuje. Warunkiem powodzenia dla tego procesu jest „ aktualizacja jego świadomości potencjalnej – przekształcenie wzoru i typu rzeczywistości wytwarzanego żywiołowo, w procesie pracy w świadomie zaakceptowany uniwersalny wzór kultury, w prawo moralne” [187] . Konsekwencją tego faktu jest konieczność świadomego podporządkowania się temu prawu poprzez autoedukację moralną i kulturalną klasy robotniczej.

    Rolą inteligencji byłoby dostarczenie proletariatowi świadomości kulturalnej. Poprzez ten fakt uczestniczyłaby ona w procesie emancypacyjnym, ale nie jako warstwa zewnętrzna, lecz poprzez świadomość swojej odpowiedzialności i roli na jej barkach spoczywającej jako siła wewnętrzna biorąca udział w tym procesie. Tym samym uczestnictwo w procesie budowania nowej formy kultury jest według Brzozowskiego remedium na fałszywy stan świadomości, w którym inteligencja polska się znajduje. Jest to, jak widać propozycja podobna do tych przedstawianych w kilka lat później przez Andrzeja Walickiego i Andrzeja Mencwela. Idee Bronisława Baczki nie przyjęły jednak formy większej całości, która z jednej strony pozwoliłaby należycie rozwinąć szereg pomysłów autorskich, zwłaszcza że problematyka alienacji jest w tym artykule przedstawiona wyraźnie w szerszej perspektywie niż u omawianych autorów, a z drugiej strony, ułatwiłaby ich szerszą recepcję.

    2.8. Rekapitulacja. spis treści

    Kończąc niniejszą cześć pracy chciałbym podsumować powyższe rozważania.

    Konieczność rekapitulacji jest w tym miejscu niezbędnie potrzebna, abym, choć częściowo mógł wybronić się z zarzutu o zbyt rozbudowanej relacyjności powyższego tekstu, który w tej postaci cierpi na brak konkluzyjności w przedstawianiu treści, będąc głównie przedstawieniem już istniejącej myśli autorskiej.

    Relacyjność tego tekstu jest oczywiście świadoma, pozwoli mi ona później na uniknięcie powtórzeń interpretacji w obrębie interesującej mnie tematyki, które już zaistniały w historii recepcji twórczości Stanisława Brzozowskiego. Ponadto przedstawienie myśli autorskiej pozwoli mi w następnej części pracy na polemikę z częścią wyżej prezentowanych tez.

    Śledząc pewien wyszczególniony trop badawczy, w moim przypadku tropem tym było pojecie alienacji, nieuniknionym następstwem konieczności gruntownej lektury rozległego materiału faktograficznego jest spostrzeżenie zmian w metodologii dyskursu. W historii recepcji twórczości Brzozowskiego widać kilka wyraźnie sformułowanych etapów recepcji. Pierwszy, jak słusznie zauważył Mieczysław Sroka odnosi się do recepcji całokształtu twórczości Brzozowskiego nierozłącznie od „legendy biograficznej”. Tę legendę tworzyły skomplikowane i nie zawsze wyjaśnione do końca fakty z życia pisarza. Ta konieczna współegzystencja wytwarzała tak zwane „sprzężenie zwrotne”, czyli reakcje zwrotne apologetów i krytyków Brzozowskiego, jego dzieła i życia, rozważanych nierozłącznie. Już pierwsze moje tropy dotyczące przedstawienia sytuacji materialnej Brzozowskiego zrekapitulowane z Listu otwartego w sprawie Stanisława Brzozowskiego pióra Tadeusza Ulanowskiego wpisują się w nurt apologetyczny. Także następne przedstawione tropy tj., publikacja Ostapa Ortwina, Karola Irzykowskiego, Wacława Nałkowskiego, Lemiesz i Szpada przed sądem publicznym, słowo wstępne do Głosów wśród nocy, następnie Człowiek wśród skorpionów Miłosza, Listy pod redakcją Mieczysława Sroki, książka Andrzeja Mencwela Stanisław Brzozowski. Kształtowanie myśli krytycznej, oraz pomniejsze komentarze zamieszczone w przypisach, przedstawiające problem osamotnienia pisarza w perspektywie biograficznej są, zauważmy to, pisane z pozycji apologetycznej. Dodajmy za Mieczysławem Sroką, obronnej [188] .

    Te pisane z pozycji oskarżycielskiej wręcz przeciwnie nie mówią nam o alienacji, ale próbują ją poprzez swoje oddziaływanie wytworzyć. Rozrzucenie w westybulu Politechniki Lwowskiej w dniu I5 listopada 1906 broszury Materiały śledztwa żandarmskiego z roku 1898 w sprawie Towarzystwa Oświaty Ludowej. I. Zeznania Leopolda Stanisława, Leona powoduje poważne reperkusje. Opublikowanie Listy agentów Ochrany powoduje opisywana przez Ortwina „konsolidację” społeczną opinii publicznej w sprawie Brzozowskiego, a więc bojkot całokształtu jego twórczości i odsuniecie się od niego dawnych przyjaciół etc.

    Rzeczywiście podjęcie wątków alienacyjnych łączyło się z koniecznością obrony pisarza, jako że głównym wątkiem rozważań recepcyjnych, przynajmniej do lat sześćdziesiątych, jak to przedstawił w drugim aneksie do edycji listów Sroka, była dyskusja nad domniemaną winą autora Legendy.

    Z perspektywy historycznej możemy ten moment przedłużyć gdzieś do połowy lat siedemdziesiątych, a jego podsumowaniem będzie książka Andrzeja Mencwela. Dzięki wciąż żywemu stosunkowi do Brzozowskiego, coraz większej ilości prac dotyczących jego życia i twórczości, pojawiających się od drugiej polowy lat sześćdziesiątych, [189] można zaobserwować proces odczarowywania wątków recepcyjnych.

    Odczarowywania jako procesu odkrywanie rzeczywistych faktów z życia i twórczości Brzozowskiego a tym samym coraz widoczniejszej niwelacji legendy biograficznej. Można to wyraźnie prześledzić poszukując wątków związanych z tematyką niniejszej pracy. Początkowe szczątkowe przekazy informacyjne, z biegiem czasu zaczynają tworzyć większe całości, przybywa wiedzy o życiu pisarza i następuje powolne odczarowanie wątków recepcyjnych. Kulminacją procesu jest edycja listów, której przygotowaniu Mieczysław Sroka poświęcił kilkanaście lat życia [190] .

    Informacje zawarte w spuściźnie epistolarnej pozwalają, pomimo zagubienia około jednej trzeciej ich zawartości na skutek wojny, uporządkować wiedzę o życiu i twórczości pisarza, pozwalając na rozpoczęcie nowego etapu recepcji twórczości. Są one też nieocenionym materiałem faktograficznym pozwalającym z perspektywy biograficznej prześledzić narastające osamotnienie pisarza na emigracji. Ostatecznej próby odczarowania podjętej z pozycji apologetycznej podejmuje się Andrzej Mencwel. Prace badawcze kończy jednak w momencie, w którym jak sam uznał kształtowanie myśli krytycznej zostało zakończone. Dlaczego przerywa prace? Nie znajduję na to odpowiedzi, lub mówiąc inaczej odpowiedź znajduję listach Brzozowskiego. Po wyjeździe na stałe za granicę, gdzieś właśnie od końca roku 1907 listów tych jest coraz więcej, są one coraz dłuższe i szczegółowo omawiają problemy nurtujące pisarza. Lektura tych listów jest wystarczająca, aby zdać sobie sprawę z ogromu cierpienia, samotności i niesprawiedliwości dramatu życia pisarza. Po co więc relacjonować coś, co jest już napisane. Przecież to nie byłoby żadne nowatorstwo a jedynie pastisz. Brzozowski w listach zawarł pewną tragiczna prawdę o swojej osobie. Może z tego powodu Andrzej Mencwel zrezygnował z pisania kolejnych części monografii Brzozowskiego. Odniesienia do tragicznego splotu tragedii biograficznej i nieszczęśliwej, można by powiedzieć niesprawiedliwej recepcji pojawiają się i w późniejszych wypowiedziach autorskich. Ostatnio w książce , No! Io non sono morto...”, Jak czytać Legendę Młodej Polski? [191] (2001).

    Drugim wątkiem rozważań jest ten, próbujący pokazać twórczość stricte filozoficzną pisarza. W tym nurcie twórczości, odniesienia do problematyki alienacji są marginalne, z tego powodu też nie zająłem się nimi powyżej, a do poszczególnych pozycji będę się odnosił w dalszej części pracy. Pierwsza monografia Brzozowskiego pióra Bogdana Suchodolskiego była, jak to powiedział Gustaw Herling Grudziński, nieprzekonującym schematem rozwojowym, próbującym śledzić twórczość Brzozowskiego w jej rozwoju historycznym [192] . Na jej obronę trzeba dodać, że była to praca pionierska, pierwsza praca monograficzna próbująca zrekapitulować wszystkie wątki twórczości pisarza. Ze względu na nieobiektywizm recepcyjny panujący w przedwojennej Polsce (mówiąc słowami Stefanii Zdziechowskiej - każdy chciał załatwić przy okazji własne sprawy), ze względu na niekompletny dostęp do dziedzictwa epistolarnego, oraz pierwszeństwo pracy Bogdana Suchodolskiego, a więc konieczność pracy pionierskiej, przecierającej szlaki dla dalszych badań, pozycja ta, w mojej opinii mimo jej braków była jednak pierwszą monografią i ze względu na ten fakt zasługuje na uznanie. Wadą tej pracy jest niewatpliwie zbyt obfite nagromadzenie cytatów bez ich odpowiedniej analizy, co utrudnia właściwe jej odczytywanie.

    W tym momencie trzeba zatrzymać się na chwilę i powiedzieć kilka słów dotyczących specyfiki recepcji twórczości Brzozowskiego.

    Są dwa ryzyka i dwie konieczności interpretacyjne dzieł Brzozowskiego tj. konieczność i ryzyko stosowania „cytatów” jak również „schematów rozwojowych”.

    „Schematy rozwojowe” są konsekwencją konieczności skategoryzowania według pewnych racjonalnych porządków twórczości pisarza, która takim porządkom próbuje się wymknąć. W tym przypadku są to dwa główne porządki. Jest to porządek historyczny tj. próba analizy tej skomplikowanej twórczości w kontekście jej historycznych transformacji jak i porządek zainteresowań autorskich, próbujących pokazywać kolejne transformacje ideologiczne pisarza. Obydwa spotykają się gdzieś po drodze próbując z lepszym lub gorszym skutkiem dać odpowiedź na postawione przez poszczególnych badaczy w poszczególnych rozprawach pytania.

    Konieczność ich stosowania wydaje się oczywistą, rezultaty bywają czasem niezadowalające. Dzieje się tak, dlatego, że wykorzystanie tych dwóch porządków w poszczególnych pracach wymaga skupienia uwagi na licznych i wielostronnych relacjach, jakie zachodzą pomiędzy myślą Brzozowskiego a jej układami odniesienia, tworzonymi przez dziedzictwo kultury europejskiej, a w szczególności prądami filozoficznymi i poszczególnymi twórcami, którymi interesował się w danym czasie autor Legendy, a ponadto uchwycenie tych przemian w kontekście historycznym, i zapośredniczenia ich przez wątki biograficzne („legendę biograficzną”), co jest zadaniem bardzo trudnym do rzetelnego wykonania. Dlatego też pierwsza monografia Brzozowskiego pióra Bogdana Suchodolskiego, nie korzystającą z części materiałów i uwikłana w specyficzny kontekst recepcyjny, była oczywiście bardzo ważnym wydarzeniem w dziejach recepcji twórczości pisarza, lecz nie była jeszcze pracą wybitną, lub inaczej była pracą wybitną w pewnym określonym kontekście historycznym, choć tezy w niej zawarte uległy późniejszej weryfikacji tj. podległy procesowi weryfikacji, „odczarowaniu”.

    Jeżeli chodzi o cytaty, to są przynajmniej trzy główne powody, dla których spotykamy w recepcji tej twórczości tak wiele przytoczeń. Pierwszym z nich jest umieszczanie tak wielu z nich w pracach na skutek tego, że prace Brzozowskiego w pewnych okresach czasu były trudno dostępne, rozsiane w czasopismach, i niewznawianych książkach. Tak na przykład duża ilość cytat w monografiach Bogdana Suchodolskiego oraz Józefa Spytkowskiego częściowo może być usprawiedliwiana pracą nad taką formą „odczarowania” obrazu dzieł i twórczości Brzozowskiego. Do tej formy usprawiedliwienia odwołuje się też Andrzej Stawar [193] .

    Drugim ważnym powodem była w początkowej fazie recepcji, częściowo także do czasów edycji listów przez Mieczysława Srokę, niedostępność części prac i większości listów. Autorzy posiadający takie dokumenty, wykorzystywali je w swoich publikacjach w celu wzmocnienia tez w nich prezentowanych. Przykładem jest wstęp do Pamiętnika i Głosów wśród nocy pióra Ostapa Ortwina, Stanisław Brzozowski jako człowiek Witolda Klingera .

    Trzecim ważnym powodem, dla którego cytaty pojawiają się w tak dużej ilości w całej historii recepcji życia i twórczości Stanisława Brzozowskiego jest fakt, o którym już pisał kiedyś Andrzej Stawar, a który wydaje się wciąż aktualny, mianowicie taki, że teksty tego twórcy nie zawsze redukują się do określonych „stwierdzeń i parafraz”. A ich oddziaływanie polega na „zespoleniu pewnych cech stylistycznych chyba niepowtarzalnych [194] ”.

    Specyfika języka Brzozowskiego, jego malowniczość, ekspresyjność doskonała opisowość, zmuszała i nadal zmusza badaczy do stosowania cytat jako dobrego zobrazowania przedstawianej argumentacji.

    W analizie recepcji twórczości Brzozowskiego edycja listów, jak już zauważyłem, stanowiła przełom. Przełom ten wiązał się z upublicznieniem spuścizny epistolarnej, która stała się impulsem do podejmowania nowych studiów dotyczących Brzozowskiego. Był to zupełnie nowy typ analizy - analizy poszczególnych składników twórczości dziedzictwa Brzozowskiego. Stanowi on zarazem w moim odczuciu trzeci etap recepcji twórczości pisarza. Sprawy sumienia zostały załatwione, lub nie miały już istotnie decydującej siły w prowadzeniu dyskursu, zwłaszcza po ich opublikowaniu, podjęto również kilka prób przedstawienia problematyki twórczości w całościowym uj ęciu monograficznym. Najbardziej znane to monografia Bogdana Suchodolskiego Stanisław Brzozowski, Rozwój ideologii, Józefa Spytkowskiego Stanisław Brzozowski estetyk – krytyk i Andrzeja Walickiego Stanisław Brzozowskidrogi myśli. Moim zdaniem ta ostatnia najbardziej udana. Do ich grona zaliczyć należałoby również prace, Czesława Miłosza Człowiek wśród skorpionów i Andrzeja Stawara O Brzozowskim. Studia te jednak nie wyczerpały aktualności spuścizny twórczej pisarza. Stąd jako kolejny etap recepcji powstawały też studia przypadku próbujące przedstawić pewne pola problemowe z bardzo rozległej spuścizny twórczej Brzozowskiego [195] . Praca niniejsza wpisuje się też w ten trzeci nurt recepcji myśli twórcy Legendy Młodej Polski. Jaki będzie następny etap? Być może następna próba syntezy. Zobaczymy.

    Mówiąc o losach recepcji twórczości Brzozowskiego, w kontekście tematyki alienacyjnej, przedstawiając jej specyfikę koncentrowałem się w powyższej części podsumowania, na przedstawieniu jej w kontekście alienacji, o jakiej pisałem w rozdziale drugim niniejszej pracy jako o alienacji jednostkowej.

    Jeżeli chodzi o alienację społeczną, to trudno jest na podstawie tego przedstawienia naszkicować podobny rys.

    W prezentacji dotyczącej problematyki alienacji społecznej w twórczości Stanisława Brzozowskiego skupiłem się na jej pewnym wątku problematycznym, a mianowicie na przedstawieniu tej problematyki w ujęciu marksowskim. Nie mogłem więc śledzić całości dyskursu i jego zmian w tym kontekście występujących. Chociażby w kontekście narodowym. Pominąłem także szersze omówienie dzieł monograficznych Bogdana Suchodolskiego i Józefa Spytkowskiego, zastrzegając sobie prawo do polemiki z tymi dziełami w następnych rozdziałach niniejszej dysertacji.

    Przedstawiając książkę Andrzeja Mencwela pokazałem, jak autor ten, zinterpretował zmianę pozycji ideologicznej Brzozowskiego od aktywizmu jednostkowego do szerszego zaangażowania społecznego jednostki, co było następstwem znalezienia w marksizmie rozwiązania dla trapiącego Brzozowskiego, nierozwiązywalnego wydawałoby się kantowskiego dylematu dualizmu, noumenów i fenomenów. Rozwiązaniem w szerszej ideologicznie perspektywie marksizmu jawiła się „filozofia pracy”. Alienacja społeczna jest tu przedstawiana jako problem moralny tj. „problem wyzwolenia pracy”, czyli budowy bardziej sprawiedliwego społeczeństwa przyszłości. Biorąc udział w tym ruchu, człowiek uczestnicząc w wyzwoleniu ludzkości realizuje siebie jako istotę moralną. Andrzej Mencwel zauważa jednak, że Brzozowski postuluje, wykorzystując formułę proletariatu, nową rolę społeczną inteligencji, tj. współudziału tej warstwy społecznej w zmianie świadomości proletariatu, aby ten, jako pełnowartościowa siła społeczna mógł zająć - świadomy swoich praw i obowiązków, bez poczucia krzywdy i alienacji - należne mu miejsce w społeczeństwie. A więc kreuje nową rolę dla tej warstwy społecznej, wyalienowanej, na skutek „wysadzenia z siodła”, z nowo konstytuującego się w Polsce, kapitalistycznego porządku społecznego.

    Omawiając książkę Andrzeja Walickiego, zaprezentowałem jego nowatorskie osiągnięcia w reinterpretacji myśli społecznej Brzozowskiego. Walicki udokumentował i pozwolił na szerszą recepcję w międzynarodowym środowisku naukowym wiedzy o prekursorstwie Brzozowskiego nad Lukácsem w antynaturalistycznej interpretacji marksizmu. Pokazałem też oryginalną koncepcję Bronisława Baczki, którego odczytanie marksizmu poprzez filozofię pracy umiejscowione jest w kontekście próby odpowiedzi na pytanie o szeroko rozumiany problem marksowskiej „fałszywej świadomości”, przy czym kategoria ta u Brzozowskiego odnosi się nie do proletariatu jak u Marksa a do inteligencji młodopolskiej.

    Trzeba zwrócić uwagę, że w trzech prezentowanych powyżej koncepcjach autorskich, które poruszają problem alienacji społecznej widoczne są pewne podobieństwa ujęcia tematyki. Mianowicie wszyscy autorzy ukazują rolę proletariatu, jako przedstawionej przez Brzozowskiego nowej, istotnej siły społecznej, emancypacyjnej z założenia, która ma być źródłem zasadniczej transformacji kulturowej tworzącej bazę dla bardziej sprawiedliwej „kultury przyszłości”. Pokazano też rolę, jaką w tym procesie ma odegrać inteligencja, wyzwalając się zarazem ze swej „fałszywej świadomości. Warstwa ta, poprzez pracę, na rzecz przekształcenia świadomości społecznej klas najsłabszych, poprzez heroiczne podejmowanie trudu jej przebudowy ma zarazem wyzwolić się sama z sytuacji alienacyjnej, w której tkwi jako warstwa pozbawiona szerszej legitymizacji społecznej na bazie sił wytwórczych ludzkości.

    Autorzy ci nie pokazali jednak, na co też chciałem zwrócić uwagę, roli, jaką tak pojęta filozofia pracy miała dla samego Brzozowskiego. W części drugiej tej dysertacji temat ten będzie szerzej zaprezentowany.

    Prezentacja problematyki alienacji społecznej nie została jednak wyczerpana. Dlatego w drugiej części mojej pracy, wielokrotnie będę się odnosił do prezentowanego już powyżej materiału, ustosunkuję się do wielu pozycji, tylko wspomnianych, lub ze względu na ich niezbyt istotne znaczenie dla podejmowanej tematyki badawczej, pominiętych w tej części pracy.

    Kończąc to podsumowanie trzeba jeszcze poruszyć problem cezury mniej widocznej, mianowicie wojny i jej wpływu na historię recepcji. W tym wypadku wojna też przyniosła dużo strat. Jak już zostało wspomniane, nie została zakończona edycja Dzieł Stanisława Brzozowskiego, pod redakcją Artura Górskiego i Stefana Kołaczkowskiego rozpoczęta w roku 1936 nakładem Instytutu Literackiego w Warszawie. Część planowanych prac ukończono, części nie udało się nigdy w tej formie dokończyć. Cały nakład Idei spłonął w roku 1939 w Warszawie, spłonęła część listów będąca w posiadaniu osób prywatnych, a co najważniejsze, zaginęła prawdopodobnie bezpowrotnie duża ich część, mająca tworzyć wraz z pamiętnikiem dwunasty tom edycji dzieł wszystkich.

    Strata to ogromna, gdyż na podstawie ocalałej części widać jak ważnymi dokumentami badawczymi są listy Brzozowskiego. Ponadto wybuch wojny, był bardzo nieszczęśliwą i niesprawiedliwą cezurą dla książki Józefa Spytkowskiego Stanisław Brzozowski estetyk - krytyk. Najlepszej przedwojennej monografii Stanisława Brzozowskiego. [196]

    Śledząc wątki problematyki alienacyjnej w recepcji twórczości Brzozowskiego dotarłem do czasów współczesnych. W następnych rozdziałach niniejszej pracy spróbuję prześledzić wątki alienacyjne w twórczości Stanisława Brzozowskiego. Będę chciał przedstawić zagadnienia mniej zbadane i nienależycie w mojej opinii przedstawione. Spróbuję, choć pisałem już o wadliwości schematów rozwojowych, posłużyć się takim schematem, w jakiej mierze zadawalająco będę mógł powiedzieć przedstawiając konkluzje prowadzonych badań. Niemniej jednak celem tej pracy pozostaje refleksja nad problematyką alienacji w twórczości Stanisława Brzozowskiego, a schemat zastosowany przeze mnie tzw. „triada konstrukcyjna” służyć mi będzie do śledzenia rozwoju twórczości Brzozowskiego, jako rezultatu konieczności przezwyciężania alienacji, w jakie wprowadzały go kolejne etapy rozwoju twórczego.

    Część druga – Interpretacje spis treści

    Preludium spis treści

    Niebezpieczeństwo przy czytaniu starych pisarzów polega na tem, że łatwo godzimy się z pewnym powierzchownem rozumieniem ich. Wystarcza nam, że wiemy, co chcieli oni powiedzieć i nie troszczymy się w jakim to stosunku zostaje do rzeczywistości. Odrazu przystępujemy do ich czytania z poczuciem historycznej odległości i nie troszczymy się w jakim to stosunku zostaje do rzeczywistości.
    (Pamiętnik, s.48.)

    Na samym początku moich rozważań chciałbym zastanowić się nad korelacjami, jakie w twórczości Stanisława Brzozowskiego zachodzą pomiędzy alienacją, próbami jej przezwyciężania a władzą rozumianą w sposób specyficzny, jako przezwyciężanie samego siebie, jako pewien wewnętrzny mechanizm pozwalający wyjść z sytuacji alienacyjnych właśnie. Chciałbym zająć się tym zagadnieniem, jako że pozwoli mi ono zbudować pole badawcze do podejmowanej przeze mnie tematyki. Ponadto pozwoli mi potraktować przypadek życia i twórczości Stanisława Brzozowskiego nie w jednostkowej perspektywie indywidualnego życia, ale w szerszej perspektywie losu, czy też legendy życiowych perturbacji intelektualisty.

    Jak w wielu przypadkach biografii pogmatwanych, tak i mówiąc o losach recepcji twórczości Stanisława Brzozowskiego możemy powiedzieć o klinczu legitymizacji, czyli innymi słowami o próbie zaciśnięcia do końca pętli interpretacyjnej na szyi interpretowanego autora, jak i z oporem myśli, która w jakiejś mierze temu klinczowi nie da się swobodnie poddać. Tak było na przykład z Walterem Benjaminem, którego pisma krytyczne, prawie tylko w urywkach i fragmentach za życia pisarza publikowane wywarły już po jego tragicznej samobójczej śmierci w Port Bou na granicy hiszpańsko -francuskiej 26 września 1940 roku wielki wpływ na toczący się od ponad dwustu lat pierwotnie na polu filozofii, potem również na polu socjologii i w szerszej, współczesnej perspektywie nauk społecznych spór o istotę oświecenia, nowoczesności i procesów modernizacyjnych. Zwłaszcza próby legitymizacji tej filozofii przez lewicujące ruchy kontestacyjne kontrkultury końca lat sześćdziesiątych, postmodernistyczne teorie rozwoju społecznego, czy wreszcie ostatnio przez socjologów przestrzeni w perspektywie traktowania benjaminowskiego projektu <Passagen Werk> jako jednej z pierwszych prób refleksji nad kulturą wielkomiejską, w tym szczególnym przypadku nad „archeologią moderny”, które to refleksje porównywane w swojej ważności do nowatorskich prac Georga Simmla, jak również tworzącego w tym prawie samym czasie jak Walter Benjamin innego niemieckiego pisarza, socjologa Siegfrieda Krackauera próbowały tą pętlę zacisnąć.

    Tak samo stało się też z wielkim filozofem niemieckim drugiej połowy osiemnastego wieku Emanuelem Kantem, którego prace jeszcze po ponad dwustu latach otwarte są na działania interpretacyjne.

    Można tu przytoczyć także doskonały esej Michela Foucaulta, Czym jest Oświecenie, wyraźnie nawiązujący do opublikowanego dwieście lat wcześniej przez Kanta artykułu o tym samym tytule, który w dużej mierze stał się przyczynkiem do całej toczącej się już ponad dwieście lat dyskusji. W końcu można by powiedzieć, że tak samo będzie z wyżej wymienionym Michelem Foucault, którego prace, wzbudzający kontrowersje styl życia, wreszcie nagła, niespodziewana śmierć na dżumę dwudziestego wieku, AIDS, mogą i stanowią doskonały materiał do uwikłania filozofa w klincz legitymizacji, ukazując śmierć autorską w kontekście toczonej społeczeństwo choroby. Wystarczy tu jeszcze dodać Baudelaire’a, na polskim gruncie Norwida czy Wyspiańskiego, albo właśnie Brzozowskiego, aby śmierć stała się potwierdzeniem choroby toczącej świat - a życie potwierdzeniem tragicznej, bo skazanej na niepowodzenie, ale mimo wszystko podejmowanej walki o nie jako takie. O zaprzeczenie jego beznadziejności, wyobcowania człowieka rzuconego w jego wir i niezgodę na nie takie, jakie ono jest. O odwagę kreacji, przekształcania, budowania. Walki, która jest właśnie kształtowaniem władzy, władzy wewnętrznej, której moc ma ten świat wyrwać ze stagnacji, poruszyć zmieniać.

    Spróbuję wyrwać autora Idei z tego zaklętego kręgu zakończonych interpretacji, choć poniższa argumentacja starając się wyrwać myśliciela polskiego z tej sytuacji, paradoksalnie jako następne słowo odautorskie umieści go w tym nurcie myślenia. Można by powiedzieć cytując Waltera Benjamina, który w swoich pasażach ukazał flâneura i dziwkę jako egzemplifikacje ułudnej postaci, w jakiej jawią się nam stosunki społeczne o fantasmagorii, ale w tym wypadku fantasmagorii klinczu legitymizacji.

    Brzozowski w odróżnieniu od innych krytyków społecznych nie miał wiele czasu, aby rozwinąć swoje poglądy od postaci wczesnych prac krytycznych z okresu 1901 do 1905 aż do dojrzałej postaci krytyki społecznej prezentowanych w drugiej fazie twórczości, a tragicznie przerwanych przez śmierć w wieku niespełna trzydziestu trzech lat w roku 1911.

    Cały okres pracy pisarskiej żyje autor ze świadomością nieuchronnej czającej się gdzieś śmierci. Przecież gruźlica, a jeszcze do tego jej okropniejsza postać – gruźlica kości skazująca ofiarę na potworne męki była aż do późnych lat czterdziestych ubiegłego wieku chorobą nieuleczalną.

    Świadomość życia i świadomość śmierci. Świadomość cudu życia i świadomość jego brutalności. Świadomość w gruncie rzeczy prostych wyborów w obliczu jej nieuchronności to jest heroicznej pracy albo totalnego nieróbstwa, to chyba najważniejsze czynniki kształtujące światopogląd krytyczny pisarza. Dodatkowo także istotny fakt złożenia obciążających kolegów z uniwersytetu zeznań w wieku lat dziewiętnastu w listopadzie 1898, a rzutujących po ich opublikowaniu w 1906 roku, na ambiwalentny stosunek prawie całej inteligencji polskiej do autora. Jak wiemy, sprawa jeszcze się skomplikowała na skutek oskarżenia Brzozowskiego o współpracę z carską tajną policją „Ochraną”. Na prośbę pisarza, zwołany został sąd partyjny. Jednak ten, nie przyniósł wyraźnych rozstrzygnięć. Ostatecznie, po dwóch sesjach, został przerwany na skutek rozwijającej się szybko choroby pisarza i niemożności osobistego stawienia się na kolejne rozprawy. Jak wiemy również, wkrótce potem Brzozowski umarł.

    Jak z życiowej pułapki out-side-wej zgotowanej mu życie próbuje wyjść Brzozowski? – Walcząc! Walcząc z nim oraz o nie jako takie swoimi zasobami intelektualnymi, których rezultatem jest szeroka spuścizna prac autora w tym bardzo nowatorskie prace z zakresu interpretacji marksizmu. Ale jak to wszystko ma się do władzy, alienacji i prób jej przezwyciężania?

    Odniesienia do władzy może są najbardziej widoczne, gdyż wydaje się, że całym swoim życiem, swoją postawą pisarską Stanisław Brzozowski pewien rodzaj władzy tworzy. Buduje system, który choć nazwany filozofią pracy, ze względu na najbardziej widoczny aspekt rozważań, widoczny w tej konstrukcji teoretycznej, jest także próbą zbuntowanej jednostki narzucenia władzy sądzenia i kreacji otaczającemu światu. Co prawda można by było umieścić Brzozowskiego po prostu, pomiędzy nietzscheanistami z jednej strony a marksistami z drugiej, dodać do tego atmosferę panującą w okresie Młodej Polski i na tym sprawę zakończyć, ale gdzie wtedy mielibyśmy ten bunt, opozycję do zastanego świata, alienację, walkę z tą ludzką przypadłością i, specyficzną dla Brzozowskiego kreacyjność wobec niego, i heroiczne wręcz nieliczenie się autora z nieuchronnymi konsekwencjami swojej choroby?

    Może władza jako swobodna kreacja i oddziaływanie da się zawrzeć właśnie między tymi biegunami i na tym należałoby poprzestać?

    Z jednej strony wydaje się, że w jakiejś mierze na pewno tak. Bo przecież trudno jest jednak oddzielić Brzozowskiego od tych dwóch głównych nurtów interpretacyjnych. Mówi się przecież o wczesnych pismach krytycznych, gdzie fascynacja nietzscheanizmem jest wyraźnie widoczna. Sam Brzozowski wyraźnie tę fascynację podkreśla, zwłaszcza w artykule o Fryderyku Nietzschem zamieszczonym w przełomowej dla jego twórczości książce Kultura i życie, gdzie swoje fascynacje wyraźnie autor artykułuje. Nietzsche jest dla niego w dużej mierze wzorem człowieka zbuntowanego, dla którego zastany świat jest właśnie możliwością do przekształcenia, do wybudowania nowego świata, opartego na nowych wygenerowanych wewnętrznie przez jednostkę wartościach. [197] To właśnie te prekursorskie wartości tworząc nowy obraz świata służą narzuceniu mu swojej wewnętrznej mocy. Mocy, której siła sprawcza może przekształcać świat.

    Sam Brzozowski w pierwszej fazie swej twórczości, o czym będę jeszcze szerzej pisał, utożsamiał się z poglądami wyżej przedstawionymi. Miał on poczucie, jak mówi Spytkowski, że: ,,pielęgnowanie nastrojów pesymistycznych sprzyja sztuce i poezji. Ale z drugiej strony zdawał sobie sprawę z beznadziejności tego stanowiska jako poglądu na życie” [198] .

    Należy jednak dodać, że Brzozowski w eseju o Nietzschem jednak w pewnym stopniu nie zgadza się biernie na proponowany przez niemieckiego filozofa program budowania własnej władzy nad światem w opozycji do społeczeństwa. Co więcej, autor Legendy Młodej Polsk i pokazuje tu, że propozycja ta jest w gruncie rzeczy błędną drogą. Idąc tak przyjętą ścieżką ostatecznie jesteśmy skazani na porażkę.

    To w tym punkcie wywodu należałoby powrócić do drugiej części zadanego poprzednio pytania i spróbować odpowiedzieć, jaki związek ma u Brzozowskiego władza z alienacją i próbami jej przezwyciężania. Mianowicie, odpowiedź na to pytanie zawarta jest już w krytyce filozofii Nietzschego. Trzeba to teraz pokrótce wyjaśnić.

    Brzozowski oczywiście ma wielki szacunek dla Nietzschego, iż pokazał w filozofii nowe drogi walki z kryzysem wartości, z nihilizmem Fin de sičce’lu, ale w swojej metodzie przezwyciężenia kryzysu Nietzsche poszedł jednak za daleko. Jego bunt nie jest w gruncie rzeczy kreatywny, lecz destruktywny. Wielkość Nietzschego polega oczywiście na odwadze pójścia tą samotniczą, przez nikogo jeszcze nie przetartą ścieżką, lecz ścieżka ta kończy się urwiskiem i głęboką przepaścią. Tak więc władza rozumiana w ten sposób nie może być rozumiana w żaden sposób jako przezwyciężenie alienacji, a przeciwnie tak rozumiana może być tylko środkiem jej pogłębiania. Pisarz nie porusza w jednoznaczny sposób wątku biograficznego choroby psychicznej wielkiego filozofa [199] i jako jej konsekwencji spędzenia przez tegoż ostatnich dziesięciu lat życia w stanie kompletnej niemożności zrobienia czegokolwiek, ale metafora przepaści mówi sama za siebie.

    Błąd autora Poza dobrem i złem polegał w gruncie rzeczy na tym, że nie zrozumiał on potrzeby połączenia wysiłku wspólnego ludzkości jako takiej w opozycji do przyrody i wspólnej kreacji nowych wartości. Brzozowski widzi pewne wyjście z tej sytuacji. Człowiek oczywiście może panować nad swoim światem, ale jest to władza stwarzana nad nim poprzez wspólny wysiłek całej ludzkości budowania swojego wspólnego świata w opozycji do przyrody. Tylko wspólna praca ludzi jako społeczności, narodu czy w szerszej perspektywie gatunku, budującego swoje otoczenie przez pokolenia w opozycji do natury daje mu szansę spełnienia, aktywnego uczestniczenia w życiu i jego kreacji.

    Brzozowski pisał: „Swoboda jest zawsze swobodą nad czymś, być swobodnym od czegoś znaczy zrzekać się i wyrzekać,- najbardziej obłudna forma zależności” [200] . Można by powiedzieć, że indywidualistyczny ideał niezależności jednostek od społeczeństwa osłabia gatunkową siłę ludzkości tj. władzę ludzi nad otaczającym nas światem, proponuje wyzwolenie iluzoryczne, równoznaczne z kapitulacją nad pozaludzkim światem rzeczy. Brzozowski twierdzi zaś, że jedyną podstawą wolności jest praca. To właśnie dzięki niej człowiek zwiększa swoją władzę nad przyrodą. Autor dodaje, że praca jest procesem zbiorowym i historycznym. To, co jawi nam się jako obiektywny świat jest w gruncie rzeczy naszym czynem, przekształcającym otoczenie. Ale to nie jest czyn indywidualnego „ja”, jego wyrazu władzy nad otoczeniem, ale wytwór pracy zbiorowej, pracy wszystkich pokoleń. Można by powiedzieć innymi słowy, że władza nad światem jest naszą zbiorową możliwością przekształcania go, jego czynnej kreacji przez ludzi rozumianych jako szerszy ogół.

    Wątki te zwane filozofią pracy, jako iż praca jest tu jedynym czynnikiem przekształcenia świata, były interpretowane w szerszym kontekście marksistowskim. Z jednej strony wydaje się, że jest to słuszne podejście, jako że sam Brzozowski w Kulturze i życiu pisał o tym, iż jedyną wartościową warstwą społeczną, zdolną teraz wziąć stery ludzkości w swoje ręce jest klasa robotnicza. Mówił to jednak w kontekście rewolucji 1905 roku i nie poparcia tejże duchowo ani czynem przez szerokie zaplecze inteligencji polskiej. Z drugiej strony stało za tym, jak się wydaje, narastające w tym czasie rozczarowanie autora Idei do inteligencji, którego początków można się już doszukiwać we wczesnych krytykach „obozu młodopolskiego” w artykule Miriam, [201] gdzie Brzozowski w opozycji do przedstawicieli polskiego „rozhasanego” modernizmu próbuje skrystalizować zadania i obowiązki inteligencji wobec szerszej społeczności, wtedy jeszcze nie dość wyraźnie jak w późniejszym okresie kojarzonych z narodem.

    To zbratanie z klasą robotniczą pozwoliło później na dosyć jednostronną interpretację założeń filozofii pracy właśnie w duchu ściśle marksistowskim. Nie podkreślano tu jak się wydaje jednak dosyć wyraźnie faktu, iż Brzozowski w gruncie rzeczy chciał ukazać i wykreować zadania inteligencji, do których z racji swego powołania jest stworzona. Inteligencja jako warstwa bezprodukcyjna, niepracująca w ścisłym tego słowa znaczeniu, niewytwarzająca dóbr materialnych, jest obowiązana do wytwarzania ich w sensie kulturowym. Stąd też jako realizacja tego zadania i jako jego jednostkowa egzemplifikacja, narzucony sobie przez Brzozowskiego tryb pracy, jako ciągłego codziennego wysiłku pomnażania swoich myśli, a tym samym swojej władzy nad otaczającym światem. Umieszczając taki typ kreacji twórczej w filozofii pracy mamy tu zarazem odpowiedź na pytanie o niespotykaną płodność artystyczną twórcy Idei. Czyż sama filozofia pracy nie jest w gruncie rzeczy tylko filozoficznie przedstawionym manifestem, jego własnej potrzeby kreacji świata, potrzebą osiągnięcia nad nim jakiejś szerszej formy władzy? Wydaje się, że tak. Sam Brzozowski zafascynowany był z jednej strony ideą pracy jako metodą wypracowywania władzy nad światem, z drugiej strony nigdy nie zaniechał swoich fascynacji romantycznym czynem, jako egzemplifikacją w mikroskali szerszej idei pracy.

    To chyba właśnie stąd jego zachwyt nad Norwidem i Wyspiańskim, których codzienny czyn w gruncie rzeczy był ciężką pracą intelektualną, przekształcającą poprzez swoją swoistość, recepcję i trwanie, świadomość całego pokolenia. Jak sam autor zauważa już w 1905 roku: „Ci obaj Wyspiański i Norwid, ci obaj - duchy zwalisk, jednym i tym samym wołają głosem: „o krzyk, który byłby z tego pokolenia” [202] .

    Ta potrzeba przekształcania świadomośći społecznej poprzez twórczość intelektualną, jest, jak już wspomniałem też bardzo silnie widoczna u samego autora idei. On sam w liście do Walentyny i Edmunda Szalitów z września 1909 roku pisze:. „Dajcie mi dziesięciu ludzi i dziesięć lat wolnych od elementarnych trosk życia – a ja zmienię klimat umysłowy w Polsce...Będę szedł krok po kroku, systematycznie. Nie jestem już z żadnej partii, z żadnego wyznania. Sam absolutnie za siebie. A to jest tylko jedna sprawa: zmienić klimat umysłowy w Polsce(...)” [203] .

    Wypowiedź ta ukazuje jak silne było przeświadczenie Brzozowskiego o kreacyjnej mocy twórczości artystycznej, władzy nad rzeczywistością, jaką dzięki niej można uzyskać. To samo przeświadczenie o konieczności podejmowania pracy nawet w skrajnych warunkach widoczne jest w jego liście pisanym z Florencji do Wuli i Rafała Buberów z początkiem lutego 1911 roku. Brzozowski pisze tam między innymi: „Zdrowie znika tak strasznie, znika wszelka siła, wszelka chęć i zdolność życia: wszystko stało się dla mnie musem i wykonywaniem obowiązku, a przecież nie ustąpię i póki zostanie choć trochę siły, będę ją jak skąpiec zużywał, by wykonać jak najwięcej z tego, co widzę ponad sobą, a widzę dzisiaj właśnie jasno i wyraźnie. O Boże, Boże – gdyby mieć lat 25 po raz drugi i jeszcze raz 5 lat życia; tylko 5. Nawet w tych warunkach – liczę, że za pięć lat będę znał wszystkie klasyczne dzieła (w oryginałach) poezji i filozofii europejskiej od XVI wieku aż do naszej chwili, że będę znał zasadnicze dzieła i pomniki myśli religijnej ludzkości i najważniejsze pisma poprzedzające wiek XVI. Wtedy mógłbym pisać - prace o umyśle Europejskim nie in Abstracto, ale w myśl moich własnych metod” [204] .

    Szansy tej los mu nie dał, ale została zapisana na papierze wiara we władzę kreacji twórczej. Wiara w konieczność tej kreacji, przekształcania świata poprzez twórcze transformacje ideowe. Po prostu wiara w moc sprawczą myśli ludzkiej. Jej możliwość władzy nad światem. Wiara ta to również recepta na intelektualne radzenie sobie z problemem alienacji. W sposób specyficzny: nie inaczej jak poprzez pracę, ostatecznie w tym konkretnym wypadku rozumianą jako twórczość.

    W ostatnim okresie swojego życia Brzozowski strasznie cierpiał, ale mimo to tworzył dalej. Jego córka Anna spisując wspomnienia o ojcu pisała, że: „Przyszedł czas, kiedy „Stach” nie mógł przejść przez pokój bez laski. Zdarzało się, że padał. Jeśli byłam wtedy przy nim, prosił mnie o sekret: „nie mów mamusi”, przykazywał. Dotrzymywałam tajemnicy, lecz straszna choroba czyniła nie dające się ukryć postępy, każdy ruch stawał się trudną do zniesienia męką. Mimo to ojciec nie przestawał pracować. Długo nocą rozlegał się stukot maszyny, na której pisał w gorączkowym pośpiechu, jakby w obawie, że nie zdoła wypowiedzieć całej swej myśli [205] ”.

    Tworzy do końca, jeszcze w dniu śmierci 30 kwietnia porządkuje swoje papiery. Wspominając ten dzień jego córka pisze: „Rano byłam w pokoju Stacha, który jasnym swym pogodnym głosem wydawał polecenia – kazał sobie podawać różne papiery z biurka. Porządkował swe sprawy jakby czynił przygotowania do długiej podróży [206] ”.

    Jak długa jest ta podróż nikt z nas tego nie wie, choć dla nas jest to z pewnością, o ile tylko tego chcemy podróż w twórczość Stanisława Brzozowskiego. Intelektualny spacer w nieznane zakamarki myśli, które domagają się poznania, zrozumienia, eksploracji.

    Wrócić teraz moglibyśmy do słynnego eseju Michela Foucaulta Czym jest oświecenie i przypomnieć czym ono w gruncie rzeczy według autora Nadzorować i karać jest. Jest ono, jak mówi sam autor, przekraczaniem własnych granic poznania, ciągłą reinterpretacją ich zasięgu, stałą próbą ich poszerzania poprzez pracę nad sobą i poprzez uzgadnianie swoich własnych wewnętrznych granic z otaczającym nas światem i w stosunku do niego. A w ten sposób rozszerzaniem swojej wewnętrznej władzy nad otaczającym nas zewnętrznym światem. A więc czy znowu, po przeszło osiemdziesięciu latach filozofia pracy?

    Kończąc to preludium należałoby spróbować odpowiedzieć na pytanie, dlaczego ono powstało? Czy tematów, o których tu mówiłem, nie można by było umieścić w poszczególnych częściach tej rozprawy jako integralnych wątków rozważań, których ta dysertacja dotyczy? Zwłaszcza chodzi mi o dużą część tekstu odnosząca się do władzy. Czy nie mogłaby ona stanowić integralnej partii części drugiej niniejszej rozprawy stricte jej dotyczącej? Czy nie było by to lepsze dla spójności i logiczności wywodu? Z całą pewnością tak. Chciałbym jednak, aby tekst ten stanowił wstęp do teoretycznych rozważań podejmowanych poniżej. Jest to bowiem osobisty mój hołd dla ekspresjonistycznej techniki pisarskiej Stanisława Brzozowskiego, jak również ślad moich wczesnych osobistych zmagań z całokształtem jego twórczości.

    Należy dodać, że tekst ten stanowił pierwszy szkic niniejszej rozprawy i poruszone tu wątki problemowe będą jeszcze powracały w niniejszych rozważaniach. Taka metodologia pracy nad tekstem z konieczności musi skonfrontować się z zarzutem o stosowanie powtórzeń tematycznych. To prawda, takie powtórzenia pojawią się w tym tekście. Jednak mają one służyć do naświetlenia poszczególnych zagadnień problemowych z różnych, często odmiennych punktów widzenia. Są one też nieuniknionym następstwem oparcia mojej dysertacji na tzw. triadzie historyczno - rozwojowej, jako, że poszczególne zagadnienia ją tworzące: czyli sztuka, praca i naród występują w mniejszym lub większym natężeniu w całej twórczości Stanisława Brzozowskiego. Powtórzenia mają więc pokazać te powroty, a zarazem spróbować wytłumaczyć ich funkcje w twórczości Stanisława Brzozowskiego.

    Należałoby, odnosząc się do rozważań zamieszczonych w Preludium zapytać także, czy w rzeczywistości w przypadku twórczości Stanisława Brzozowskiego życie przezwyciężyło alienację, a śmierć stała się tylko przekroczeniem jednej z następujących granic, które ono tworzy? Czy też była ona zakończeniem pewnej sprawy bez dalszych konsekwencji? Czy takie konsekwencje istnieją? A jeżeli tak, to gdzie i jakiego one są rodzaju? Te pytania na razie zostawię bez odpowiedzi, chociaż tylko na razie. Odpowiedź na nie przyjdzie wraz z rozwojem rozważań nad alienacjami i próbami ich przezwyciężenia w twórczości Stanisława Brzozowskiego.

    Sztuka spis treści

    Istotą sztuki jest życie spotęgowane i najbardziej ludzkie. Ten tylko kocha twórczo sztukę, czyja miłość dla niej jest miłością dla człowieka i zawartych w nim możliwości i bogactw. Nie można wywalczyć dla sztuki żadnych praw, jeżeli się nie wywalczy dla ludzi możliwości bycia ludźmi w jak najwyższym, i najpełniejszym znaczeniu. Walka o sztukę to – walka o prawa ludzkie, o treść życia ludzkiego, o człowieczeństwo.
    (Kultura i życie<, s. 66.)

    Usprawiedliwianie drogi twórczej artysty niemożnością realizacji swojego potencjału życiowego w innej sferze ludzkiej działalności niż twórczość właśnie, pojawia się już prawie na samym początku artystycznej drogi życiowej Brzozowskiego. Dojrzałość ta przychodzi nagle, wcześnie, no i w konsekwencji życia naznaczonego piętnem choroby ten okres jest w skali normalnego ludzkiego istnienia bardzo krótki, jeśli uznać, że zaczyna on pisać w wieku lat 22, a możliwość ta zostaje mu odebrana przez los w wieku niespełna lat 33. W skali normalnego życia to okres krótki, koniec okresu dojrzewania i początek dorosłości. W tym jednak wypadku to okres pełnej dojrzałości, w którym to Brzozowski zostaje ojcem, zakłada rodzinę, pisze kilkanaście książek, walczy z ludzką nieżyczliwością, nękająca go nędzą i wykańczającą jego ciało nieuleczalną chorobą. Te fakty stwarzają też sytuację niedopasowania społecznego, wyalienowania, uniemożliwiając mu normalne funkcjonowanie społeczne. Stąd też usprawiedliwienie tak podjętej drogi życiowej niedopasowaniem, brakiem czy też niemożnością normalnej realizacji swojego potencjału życiowego pojawia się, choć początkowo w formie generalizacji, już prawie na samym początku jego dorosłej twórczości. Dlatego na wstępie podejmowanych tutaj badań chciałbym przypomnieć i pokrótce zreferować wypowiedzi dotyczące roli artysty w społeczeństwie spisane przez Brzozowskiego w artykułach zebranych i wydanych pod wspólnym tytułem Wczesne prace krytyczne. Zwłaszcza jeden: Sztuka i społeczeństwo, wydaje się wymowny i reprezentujący jego wczesne stanowisko, a zarazem odpowiedź na pytanie, „dlaczego” ktoś zostaje artystą. Autor stara się udzielić szerokiej odpowiedzi na pytanie, „dlaczego” właśnie ta forma życiowej drogi jest tą najbardziej pożądaną, wybraną i realizowaną przez jednostkę.

    Sztuka jest reakcją i remedium na życie, którego twórczy człowiek nie może ogarnąć, nie może zgodzić się na jego konsekwencje i zadania. Jest artysta zdegustowany takim życiem, ale też nie może innego życia wybrać i prowadzić. Są ku temu pewne predyspozycje. Pisze on o nich szczegółowo, głównie to niemożność zrealizowania się w normalnym świecie, poczucie wyobcowania, niedopasowania, wyalienowania.

    „Zjawiskiem niezbędnym, sine qua non, powstania dzieła sztuki twórczości artystycznej jest rozd źwięk pomiędzy osobnikiem a światem, pomiędzy duszą a jej otoczeniem. [207] ” pisze w 1903 roku w swoim artykule opublikowanym w warszawskim „Głosie”, a poświeconym zawiłym relacjom jednostki i otoczenia społecznego w procesie kreacji twórczej Stanisław Brzozowski. Odnosząc się we wprowadzeniu do tego artykułu do L’Oeuvre Zoli mówi tam o trudzie tworzenia o „krwawej męce wyłaniania na zewnątrz nieznanego, a znienawidzonego i ukochanego zarazem życia [208] ,” które „świętością się staje jedyną zarazem i katem [209] ”, a ty twórcza jednostko „w przejmującej goryczy przedwczesnego więdnięcia i usychania tego, co w krótkim upojeniu poczęcia promieniało mocą nieśmiertelnego trwania - rodzić masz, jak rodzi brużdżona boleśnie pługami ziemia [210] ”.

    Uogólniając swoje rozważania pisze następnie, że chociaż „nie wszyscy artyści tworzą z takim mozołem, wysiłkiem i przeciągłą, z codziennych rozczarowań i zniechęceń snującą się męką, jak Emil Zola; pomimo to jednak uważam za rzecz stwierdzoną i sporom niepodległą, że artystyczny dorobek ludzkości jest wynikiem niezmiernej, pełnej goryczy i udręczenia pracy [...] Wszystko co powstaje potrzebuje pewnego uzasadnienia; wszelkie wyładowanie energii świadczy o istnieniu uprzednim pewnej uprzedniej różniczki potencjału. Istnienie i rozwój sztuki są faktami wskazującymi, że tkwić coś musi w duszy ludzkiej, co w ten tylko sposób szukać i znaleźć sobie może ujście.” [211]

    Skupiając się nad tym tekstem trzeba zauważyć, że najważniejszą chyba wartością tego artykułu wydaje się podjęcie próby odpowiedzi na pytanie - dlaczego ktoś staje się artystą? Dlaczego ta droga życia jest mu naznaczona przez los? Przecież musi być coś, co o tym wszystkim decyduje? Wydaje się, że Brzozowski udziela tu odpowiedzi poprzez wewnętrzną analizę swojej własnej sytuacji życiowej. Budowanie podstaw psychologii procesu twórczego, a zarazem próby odpowiedzi na pytanie o jego przyczyny ma głębokie konotacje wewnętrzne. Spróbuję przedstawić uzasadnienie tej tezy poniżej.

    1.1. Artysta i jego rola - próba pierwsza. spis treści

    Według autora Legendy podstawowym warunkiem powstania dzieła sztuki, twórczości artystycznej jak również wybrania powołania artysty, czy też przyjęcia takiej roli społecznej jest „rozdźwięk pomiędzy osobnikiem a światem, pomiędzy duszą a jej otoczeniem [212] ”. Brzozowski motywuje swoje stanowisko niedoskonałością, niedopasowaniem potencjału twórczego artysty do realiów życia społecznego. Przede wszystkim widzi on to niedopasowanie na poziomie cech motorycznych organizmu. Pisze, że narządy motoryczne, nerwowe, mięśniowe są zbyt słabo rozwinięte tak, że organizm nie mógłby normalnie funkcjonować w systemie społecznym. Nie przeszkadza to jednak twórczości artystycznej, bo ta wymaga mniejszego udziału tych czynników w procesie twórczym a większego udziału „innych”, czyli inwencji twórczej, intelektu, pracowitości, które są tu narzędziami podstawowymi. Już w tym krótkim przedstawieniu pojawia się kilka odniesień do sytuacji i postawy Brzozowskiego wobec życia. Dlaczego właśnie niedopasowanie społeczne, „rozdźwięk między osobnikiem a światem” są tu tak istotne. Młody, zaczynający swoją podjętą z wyboru, wyrobniczą, ciężką pracę artystyczną pisarz, solidaryzuje się z trudem, jaki musiał podjąć Emil Zola i cała twórcza część ludzkości tworząc swoje dzieła. Mimo to, że taka postawa wobec życia: „świętością się staje jedyną zarazem i katem”. Uogólnienie rozważań dotyczących przyczyn procesów twórczych na całą ludzkość nasuwa jeszcze jedno skojarzenie, a mianowicie z - w kilka lat później znajdującymi pełniejsze uprawomocnienie teoretyczne - tezami dotyczącymi funkcji pracy w życiu społecznym. Tu widzimy już jednak, że trud twórczy jest tożsamy z pracą i to pracą „pełną goryczy i udręczenia”. I choć tak pojęta praca artystyczna nie jest udziałem wszystkich duchów twórczych, to jednak właśnie taki rodzaj aktywności artystycznej znajduje uznanie pisarza, jego aprobatę i zostaje źródłem generalizującego uogólnienia, które nieco wcześniej przedstawiłem.

    Ta empatia, zrozumienie dla wręcz heroicznego trudu pracy twórczej, i jej przyczyn, nasuwa podejrzenie, że wyciągając pewne sformułowania dotyczące psychologii procesu twórczego czerpie je autor z własnych doświadczeń. Przecież młody Brzozowski, zaczynający karierę artystyczną, to człowiek zaznaczony piętnem zaczynającej się rozwijać gruźlicy. Ponadto to młody małżonek, któremu właśnie co urodziła się córeczka, który pisze całymi dniami felietony i recenzje do lokalnych warszawskich gazet, aby utrzymać swoją przymierającą głodem rodzinę. Zmuszony biedą, jak niegdyś Charles Baudelaire do pośpiesznego opuszczania wynajmowanych kwater [213] , będący pod ciągłym nadzorem policyjnym w związku ze sprawą zeznań dotyczących Towarzystwa Oświaty Ludowej, i swoim miesięcznym pobytem w warszawskiej cytadeli rozumie, że twórczość to nie zabawa, a ciężki los pełen goryczy i udręczenia. Ale mimo tego ten los podejmuje. Dlaczego?

    Analiza przyczyn twórczości artystycznej nasuwa mimowolnie pytanie o to, czy ta teoria twórczości artystycznej nie jest pierwszą podjętą przez Brzozowskiego próbą odpowiedzi na osobiście zadane pytanie, „dlaczego”. Dlaczego właśnie ja zajmuję się twórczością artystyczną a nie czymś innym? Zauważmy, że twórczość artystyczna, sztuka, twórca, to w ujęciu Brzozowskiego pojęcia bardzo ogólne. Z jednej strony odpowiedzi mogą i dotyczą samego pisarza, ale ich konstrukcja sugeruje też pracę nad zrozumieniem szerszych psychologicznych procesów powodujących powstawanie twórczości artystycznej.

    Twórcą jest przecież pisarz, malarz rzeźbiarz, aktor teatralny, uogólniając, ktoś, kto ma potrzebę zapośredniczenia swojego życiowego losu poprzez tworzenie. Brzozowski nie zawęża jeszcze tego pojęcia do twórczości rozumianej z węższej perspektywy zawodu pisarza, i ujmuje je w szerokiej perspektywie twórczości jako powołania, a zarazem obowiązku realizacji swojego niedopasowanego do społecznych potrzeb i wymagań potencjału wewnętrznego. Jednostka twórcza ze względu na słabość pewnych cech motorycznych musi sama stworzyć swój świat, jeszcze dodatkowo ten świat stworzyć w opozycji do przyrody, i w taki sposób, żeby mogła w tak stworzonym przez siebie świecie żyć i to żyć twórczo.

    Brzozowski widzi w niedopasowaniu główną przyczynę, sprawczą wszelkiej twórczości. Swoje intuicje popiera postulatem, bardzo ciekawym i nowatorskim, przeprowadzenia systematycznych badań porównawczych nad życiorysami i dziełami wielkich twórców [214] .Pisze on: „Twórczość artystyczna wymaga, przy wielkim natężeniu organizacji, mniejszych wysiłków ze strony tych jej narządów, które w bezpośrednim życiu czynnym biorą udział, także lubo działanie życiowe jest utrudnione, ona jednak powstać i rozwijać się może. Skłonny jestem mniemać, że w nader niewielu tylko przypadkach wzgląd ten nie odgrywa zupełnie żadnej roli i że prawie zawsze twórczość artystyczna rozwija się u osobników, które obok nadmiaru pewnych sił i zdolności, nieznajdujących dostatecznego zastosowania w życiu, odznaczają się jeszcze pewnym niedorozwojem swej organizacji nerwowo mięśniowej. Systematyczne badania przeprowadzone nad życiorysami i dziełami twórców przez człowieka obznajomionego dokładnie z psychologią fizjologiczną jako też psychopatologią – nie zastąpiłoby oczywiście obserwacji bezpośrednich, lecz mogłoby, choć w pewnej mierze przyczynić się do wyjaśnienia zaznaczonego tu przeze mnie zagadnienia” [215] . Jak widzimy z powyższego cytatu, uważa on, że badania takie mogłyby rzucić nowe światło na problematykę powstawania twórczości artystycznej. Co takie badania porównawcze mogłyby odkryć? Brzozowski uważa, że mogłyby one w dużej mierze poprzeć materiałem empirycznym jego własne tezy. Tezy, które w gruncie rzeczy sprowadzają się do konieczności wypracowania alternatywnych sposobów radzenia sobie z życiem organizmów nieprzystosowanych do normalnego funkcjonowania społecznego.

    Takie stanowisko to w gruncie rzeczy odpowiedź udzielona także samemu sobie, choć na forum publicznym na pytanie, „dlaczego , - to osobiście zadane pytanie o przyczyny procesu twórczego. Analizując je, poruszając problem niedopasowania społecznego jednostki twórczej, zwraca on uwagę, że twórcą dzieła sztuki zostaje jednostka na skutek kształtowania jej zrębów charakterologicznych w specyficznych warunkach, które wytwarzają niedorozwój pewnych stron jej organizacji motoryczno - mięśniowej, rozwijając inne w nadmiarze.

    Czy Brzozowski nie tworzy teorii opierając się na własnych doświadczeniach? Czy teoria ta nie jest rodzajem wnikliwej wewnętrznej analizy dochodzenia przez siebie do powołania twórczego? Oczywiście Brzozowski zasłania się sprytnie wizerunkiem Zoli pisząc o „krwawej męce” wyłaniania na zewnątrz w trakcie procesu twórczego nieznanego, „znienawidzonego i ukochanego zarazem życia”, ale nie mogłaby ta analiza być tak empatyczna bez refleksji nad własnymi doświadczeniami biograficzno - twórczymi.

    1.2. Bunt sztuki i jego racjonalizacja. spis treści

    Dzieło sztuki nie może powstać tam, gdzie dusza jest z rzeczywistości zadowolona, gdzie rzeczywistość jest wystarczającym polem do prowadzenia życia. Dlatego widzimy ambiwalencję w stosunku do życia. Z jednej strony jest ono świętością, ale z drugiej zarazem katem. Sztuka jest rezultatem ścierania się ambiwalencji życiowych. Wektorowego niedopasowania jej do życia i życia do niej. Tak zrozumiana sztuka jest buntem przeciwko nierealności jego realności. Czyli buntem przeciwko nieuniknionej alienacji jednostki wobec życia, wytworzonej przez sam proces życiowy.

    Artysta dąży do stworzenia nowego świata, nowej własnej rzeczywistości, która by wyrażała jednostkę w sposób autentyczny, jako, że tego autentyzmu nie dostarcza jej wyalienowany, nieautentyczny już z założenia proces życiowy.

    Podobny stosunek do sztuki widoczny jest u piszącego kilkadziesiąt lat później Alberta Camus. Uważa on, że żaden artysta nie może zgodzić się na realność. Jak sam pisze w Człowieku Zbuntowanym: „To prawda, że żaden artysta nie może się bez niej obejść. Twórczość jest żądaniem jedności i niezgodą na świat. Stąd twórcza ambiwalencja wobec niego [216] ”. Ta ambiwalencja jest wyraźnie widoczna i u Brzozowskiego. Jako że człowiek może zająć tylko skrajne i ambiwalentne postawy wobec życia: albo ciężka praca, albo totalne nieróbstwo. Innej drogi nie ma i być nie może. Co ciekawe widzi on tę konieczność i nie widzi dla niej żadnej innej alternatywy.

    Oczywiście nieróbstwo nie wchodzi w grę, gdyż człowiek w życiu musi być podmiotem aktywnym, jako że wszystko, co go właściwie zewnętrznie otacza, to obca, wyalienowana od człowieka i jego produktów pustka zewnętrznego świata, który poprzez trud twórczy trzeba ciągle na nowo budować i przetwarzać. A więc aktywny stosunek do życia jest jedynym możliwym, inaczej człowiek zginie.

    W gruncie rzeczy podjęcie twórczości artystycznej jest niezgodą na świat taki, jaki on jest, ale też jest propozycją dla niego, jako że proponuje się w zamian los ciężki i niewdzięczny, zarazem jednak jedyny, jaki można przyjąć, pomimo tego, że -powtórzmy jeszcze raz: „świętością się (on P. D.) staje jedyną zarazem i katem”. To przyjęcie swojego tak rozumianego losu przez artystę jest wyjściem z sytuacji, w którą poprzez „nieprzystosowanie” wprawił go los. Można by powiedzieć - to uniknięcie alienacji lub mówiąc językiem socjologii przełomu stuleci, nieuchronności sytuacji anomii, która jest konsekwencją nieróbstwa. Sytuacji, o której pisał Emile Durkheim, że jest jednym z niebezpieczeństw funkcjonowania we współczesnym społeczeństwie. Anomia przecież to brak norm uprawamacniających postępowanie jednostek. Jednostki takie, nie czując odpowiedniej normatywnej presji społecznej, często popadają w zaburzenia umysłowe, w skrajnych wypadkach opresja braku norm i sensów społecznych jest tak silna, że prowadzi do samobójstw. Brzozowski musiał wyczuwać intuicyjnie to zagrożenie stąd jego utożsamianie się z kreacją jako jedyną drogą życia.

    W początkowym okresie twórczości artystycznej Brzozowski z uporem i pełną konsekwencją próbuje odpowiedzieć na pytanie o przyczyny powstawania procesów twórczych. Widzimy jednak, że w późniejszym okresie twórczości, w miarę rozwoju światopoglądowego pisarza, ta postawa zostaje zweryfikowana. Wydaje się, że jej źródła przestają być stymulującym czynnikiem dla szerszego namysłu i rozważań. Czynniki powodujące podjęcie się pracy twórczej schodzą na dalszy plan, wobec problemów obligacji życiowych twórcy. To właśnie pytanie „ po co” a nie „ dlaczego” staje się najważniejsze i legitymizujące całą siłę intelektu pisarza. Sztuka staje się czynnikiem koniecznym do zmiany społecznej świadomości, w późniejszej fazie, kiedy pisze głównie o pracy, sztuka jest legalizowana poprzez fakt, że musi ona stanowić formę twórczości pro - społecznej. W ostatnich latach życia ten pogląd ulega jeszcze dalszej radykalizacji, i podstawowym zadaniem sztuki jest zmiana tej świadomości. Tylko taka moc może legalizować jej uprawianie.

    1.3. Powroty. spis treści

    Specyfiką pytań jest to, że powracają. Myśl ludzka krąży wokół pewnych pytań, zarzuca je, aby potem do nich znowu powrócić, próbując udzielić nowych odpowiedzi na wcześniej zadane pytania. Tak też i powraca pytanie” dlaczego” i to w swojej bardziej dojrzałej formie. Pojawia się ono ponownie w artykule Polskie Oberammergau zamieszczonym w Legendzie Młodej Polski. Brzozowski cierpiący osamotnienie, zdany na samego siebie, muszący utrzymać swoją rodzinę, także coraz bardziej osaczony przez konsekwencje oskarżenia o współpracę z tajną policją rosyjską „ochraną”, oraz następstwa coraz poważniej rozwijającej się choroby powraca do refleksji przedstawionych kilka lat wcześniej. Kilka lat z perspektywy tak naznaczonego tragizmem i cierpieniem życia to raczej „kilka dekad” czas długi albo bardzo długi, wykorzystany przez samotną myśl do budowy swojego własnego świata myśli.

    Pytanie „dlaczego” wraca na wokandę. Jest to na nowo podjęty trud rozszyfrowania pytania o źródła twórczości artystycznej, tego zjawiska tak uciążliwego, niewdzięcznego, a zarazem jedynego, jakie pozwala ogarniętym nim jednostkom żyć naprawdę twórczo.

    On sam, coraz bliższy w swojej niedokończonej syntezie do zrozumienia „umysłowości europejskiej”, czy też moglibyśmy powiedzieć heglowskiego pojęcia filozofii jako pewnych prądów i sposobów myślenia charakterystycznych dla danych czasów, jeszcze raz stawia to pytanie.

    Dlaczego osamotnienie było tak istotnym czynnikiem w życiu Michała Anioła, Leonarda da Vinci, Nietzschego, Norwida czy wielu innych [217] ?. Dlaczego ten stan duchowego osamotnienia był wspólnym udziałem tak wielu wybitnych jednostek?. Ludzie ci, jakby pchani pewnym fatum, byli wręcz skazani na takie życie.

    Już jednak w najwcześniejszej fazie swojej twórczości, przy okazji pisania swojego manifestu pokoleniowego My Młodzi napisanego dla warszawskiego „Głosu” Jana Władysława Dawida, Brzozowski ogniskuje swoją uwagę wokół osamotnienia wielkich twórców. Pisał on między innymi, że „Swiętochowski, Orzeszkowa, Prus, Konopnicka, Witkiewicz – ci wszyscy, którzy wprowadzali do nas nowe myśli, budzili wielkie uczucia – byli samotnikami [218] ”. Sam pisząc ten manifest zaznacza, że czuje się sam, „jak każdy chyba piszący po polsku dziś w tym smutnym okresie życia, w którym „pisarze pisują, czytelnicy czytują a jedna i ta sama obojętna próżnia wchłania w siebie powieści Grot-Bęczkowskiej i Stefana żeromskiego [219] ”. Samotność i próżnia – ten nierozłączny zestaw ekwipunku rozważań metafizycznych Brzozowskiego pojawia się, zauważmy, już u źródeł, na samym początku twórczości pisarza. „Napisałem, że czuję się samotnym i nie przemawiam w imieniu żadnego zastępu, ale jedynie wiara, że samotność ta nie jest nieuleczalną, wkłada mi pióro w rękę [220] ” –konkluduje swoje rozważania Brzozowski.

    W tych wczesnych rozważaniach na temat samotności twórcy widoczna jest jeszcze duża doza optymizmu emanującego z wypowiedzi pisarza. Wierzy on jeszcze, że samotność twórcy to los tożsamy z twórczością, ale w momencie, gdy twórca zacznie oddziaływać na „publiczność”, ta sytuacja się zmienia. Oczywiście samotność jest potrzebna osobom, które chcą zajmować się tym zawodem, ale nagradzać może to fakt przyszłej gratyfikacji w postaci możliwości wprowadzania w szerszy obieg społeczny nowych myśli, wielkich uczuć. Gratyfikacja ta rozumiana jest jako możliwość zaistnienia i wpływania na umysłowość społeczną.

    Początkowo optymistycznie jawiąca się możliwość ucieczki od samotności jednostki twórczej, prezentowana w jego słynnym manifeście My Młodzi zaczyna być z czasem zastępowana bardziej pragmatyczną próbą wyjaśnienia przyczyn alienacji twórczej. Samotność jest nieodłączną cechą procesu twórczego i każdy umysł chcący poprzez kreację zaistnieć w świecie musi przyjąć taki los. Byron zauważył niegdyś, że „ The tree of knowledge is not that of life”. Do podobnych konkluzji, na skutek empatycznej analizy procesu twórczego zaczyna też dochodzić Brzozowski. Spostrzega on, że samotność jest następstwem własnego życia psychicznego artysty, ulegania jego wymogom. Idąc tą drogą twórca uznaje, że jest ona konsekwencją tak przyjętej strategii życiowej. Jest to dojście do siebie, do swojej duszy własnej przez samotność. „Twórca dochodzi do samotności poprzez duszę własną [221] ” mówi w Legendzie Brzozowski.

    Stwierdzenie to jest podobne w swojej treści do wcześniejszych rozważań dotyczących genezy procesu twórczego i jako takie, może być traktowane jako uściślenie wcześniej prezentowanych poglądów. Otwarcie duszy, gruntowna analiza mechanizmów twórczych, pokazuje tragizm jednostki, która pomimo uświadomienia sobie dramatyzmu swojej roli społecznej musi robić dalej to co robi, czyli być jednostką twórczą i „stwarzać to dumne życie zasobem piękna [..] zmuszającego je siebie i ten tragiczny świat kochać” [222] .

    To otwarcie duszy, jej gruntowne, oparte na empatycznej analizie zbadanie, pokazuje tragiczną prawdę jednostki kreatywnej. Widać to w powrocie do tez sprzed kilku lat w artykule Wyprzedaż starych zabawek [223] , choć z tą jedną wyraźną różnicą, że jest tu mowa tylko o literaturze, a więc kategoria sztuki i twórczości poważnie się zawęża w porównaniu do bardziej ogólnego, „generalizującego” ujęcia sztuki w okresie wcześniejszym. Wszelkie uogólnienia, które można by przenieść na każdą dziedzinę twórczości artystycznej we wcześniejszych o kilka lat analizach utożsamiane tu są z literaturą. Widać już bardzo wyraźnie, że najważniejszą dziedziną zainteresowań Brzozowskiego jest twórczość literacka, oczywiście bardzo szeroko rozumiana. Pojęcie to zawiera w sobie bowiem eseistykę, krytykę literacką, powieściopisarstwo jak również twórczość filozoficzną.

    1.4. Przeciw generalizacjom. spis treści

    W nieco kontrowersyjny dla mnie sposób widzi tę sprawę Cezary Rowiński. Analizując twórczość Stanisława Brzozowskiego pisał w swojej książce Stanisława Brzozowskiego „Legenda Młodej Polski” na tle epoki, że problem bezwzględnego rozgraniczenia sfer zainteresowań twórcy autora Legendy jest jednym z kluczowych dla zrozumienia tego pisarstwa. Uważał on, że u Brzozowskiego nie ma wyodrębnionego punktu widzenia estetycznego, etycznego czy jakiegokolwiek innego, jest w zamian „punkt widzenia całości”. Podejmując się pracy nad jego tekstami nie można według niego przeprowadzić linii granicznej między krytyką literacką, filozofią a ideologią, gdyż stanowią one wspólnie całość. Choć według autora dominuje tam zawsze ideologiczny punkt widzenia [224] .

    Badacz ten uważa, że pomimo faktu, iż w twórczości Stanisława Brzozowskiego znajdujemy bardzo wiele trafnych uwag dotyczących estetycznej strony utworów, jak również bardzo ciekawe spostrzeżenia z zakresu psychologii twórczej, są one ściśle podporządkowane ideologii pisarza. Zauważa on ponadto, że: „w całej twórczości Brzozowskiego nie znajdujemy śladów zainteresowania innymi gałęziami twórczości” [225] . Pisze on, że problem ten ma dosyć proste rozwiązanie. Przyczyną takiego stanu rzeczy, uważa autor, jest fakt, że „Brzozowski jest przede wszystkim ideologiem i że interesuje go tylko to, co ma związek z ideologią i co może jej służyć [226] ”. A jako że inne dziedziny sztuki, poza literaturą są słabymi „nośnikami” treści ideologicznych, a zasięg ich oddziaływania ideologicznego jest stosunkowo wąski, dlatego właśnie autor Legendy tak mało miejsca poświęcił malarstwu, rzeźbie, muzyce a nawet teatrowi. [227]

    Pogląd ten wydaje się być dużym uproszczeniem sprawy. Nie chcę już wdawać się w dywagacje na temat ideologicznych możliwości szerszego oddziaływania malarstwa, muzyki, czy rzeźby, ale mimo wszystko należy powiedzieć kilka słów w obronie możliwości podjęcia takiej funkcji przez te trzy formy sztuki. Zauważmy, że tak jak literatura są one też formami języków i oddziałują na odbiorcę poprzez tworzenie pewnej atmosfery, poprzez swoją uczuciowość, wartości estetyczne jak i pewien określony, przekaz symboliczny. Rozpatrzmy te kategorie oddzielnie.

    Przede wszystkim nie jest prawdą, że malarstwo ma zawężone możliwości ideologicznego oddziaływania na historię społeczną. Nawet zawężając pole analizy do czasów Brzozowskiemu współczesnych trzeba zauważyć, że oddziaływanie to poprzez tworzenie ikonograficznych przekazów świadomości narodowej było znaczne. Zatrzymajmy się na chwilę przy malarstwie historycznym Jana Matejki. Czy twórczość ta nie pozostała bez szerszego społecznego oddźwięku? Czy Bitwa pod Grunwaldem, Hołd Pruski, Rejtan, Stańczyk na Balu u królowej Bony, Kazanie Skargi i wiele innych, nie miały w sobie głębszej ideologicznej podbudowy, jak również szerszych światopoglądowych funkcji społecznych? Czy wreszcie nie zostały one bez wpływu na świadomość narodową Polaków? Przecież ich rolą było pokazanie dawnej świetności Polski, jak na przykład w przypadku Bitwy pod Grunwaldem czy Hołdu Pruskiego, krytyka beztroski elit politycznych Rzeczypospolitej Szlacheckiej w przypadku Stańczyka, mające w przyszłości zaowocować upadkiem Polski, której egzemplifikacją jest tragiczna scena rozdzierającego szaty na piersi Rejtana, nie chcącego dopuścić delegatów sejmowych do sali sejmowej, w której rozbiór ten miał być zalegalizowany. Matejko podejmuje w swoim malarstwie także temat ostrej krytyki polskiego przysłowiowego warcholstwa i politycznej krótkowzroczności, jak to miało miejsce w przypadku obrazu Kazanie Skargi.

    Malarstwo to podejmując wielkie tematy narodowe przyczyniło się do rozbudzenia szerszej świadomości narodowej, a o wartości tego malarstwa dla kulturowego dziedzictwa historycznego Polski świadczy chociażby fakt, iż jego istotność jako narzędzia rozbudzenia świadomości narodowej Polaków jest podkreślana we wszystkich opracowaniach, historycznych, z zakresu historii sztuki i literatury, przy okazji dyskusji nad tym malarstwem. To prawda, że następna generacja twórców skoncentrowała się przede wszystkim nad warsztatem i nie chciała być postrzegana jako budująca pewne podstawy ideologiczne, ale już następująca po nich generacja artystów, przede wszystkim rosyjskich konstruktywistów była głęboko zaangażowana w współtworzenie ideologii nowego państwa Rad.

    W przypadku muzyki moglibyśmy się powołać na Chopina i jego mazurki, które każdemu kulturalnemu odbiorcy przypominały polskie korzenie tej twórczości. Poprzez możliwość szerszego zaistnienia w salonach europejskich przypominała ta muzyka o Polsce i Polakach. Muzyka miała też inne ideologiczne możliwości oddziaływania. Wkraczając w szerszy obieg społeczny tak jak to było na przykład w latach dwudziestych z melodią Międzynarodówki, która stała się symbolem pewnego, właśnie rodzącego się na szeroką skalę w Europie wschodniej eksperymentu społecznego a wcześniej była już symbolem rodzących się ruchów robotniczych. Tak samo muzyka oddziaływała na śpiewające Marsyliankę francuskie mieszczaństwo doby rewolucji, oraz śpiewających Mazurka Dąbrowskiego polskich powstańców w wieku dziewiętnastym, czy wreszcie śpiewających Warszawiankę powstańców warszawskich.

    Warto przy tej okazji zauważyć, że muzyka oddziałuje na odbiorców w dwojaki sposób. Po pierwsze jak w przypadku muzyki poważnej poprzez samą swoją melodykę. Tak było w przypadku oper Wagnera czy dużej części twórczości Chopina.

    Po drugie poprzez wykorzystanie słów języka dla budowania odpowiedniej nastrojowości i przekazu, który w formie zazwyczaj prosto wyrażonych sensów przedstawia nam pewne problemy. Wartość ideologiczna tej formy oddziaływania czasami, jak w przytoczonych powyżej przykładach jest bardzo duża, poprzez fakt, iż połączenie melodyki z wyrażeniem pewnych treści jest w pewnych sytuacjach czynnikiem integracji społecznej. Mazurek Dąbrowskiego, śpiewany początkowo przez polskich żołnierzy służących w Armii Republiki potem Cesarstwa, Księstwa Warszawskiego, śpiewany przez powstańców walczących o niepodległą Polskę w dziewiętnastym wieku, czy żołnierzy polskich wszystkich frontów wieku dwudziestego stał się takim najbardziej być może na gruncie narodowym widocznym przykładem tej możliwości. W formie już sformalizowanej, jako hymn niepodległego Państwa Polskiego stał się on w Polsce chyba najlepszym historycznym przykładem możliwości ideologicznego oddziaływania tak rozumianej muzyki, w szerszej skali społecznej, będąc czynnikiem współtworzenia wspólnej świadomości narodowej.

    A czy teatr nie pełnił w swojej historii funkcji ideologicznych? Co na przykład z Teatrem Wyspiańskiego? Trzeba pamiętać, że twórczość tego artysty powstawała w specyficznych warunkach i służyła specyficznym celom. W sto lat po rozbiorach, po dwóch narodowych powstaniach, które zakończyły się klęskami, pokolenie artysty mogło czuć się przegranym. Jeszcze generacja romantyków walcząca o odzyskanie nie tak dawno straconej niepodległości, wierząca w swoją dziejową misję odkupiciela narodów, kultywująca swoją świadomość odrębności narodowej i wiarę w niepodległość jako cel ostateczny mesjanistycznej ideologii mogła wierzyć też w lepsze niepodległe jutro. Ale pokolenie neoromantyków, mające w pamięci, porażki walk niepodległościowych dziewiętnastego wieku, a nie jak generacja wcześniej omawiana pamięć nie tak dawno upadłej Rzeczypospolitej szlacheckiej nie mogło i nie chciało łudzić się podobnymi mrzonkami. Tendencje te wzmacniał jeszcze dodatkowo ogólny nastrój kulturowy przełomu wieków z jego powszechną modą na dekadentyzm. Wyspiański był jednym z tych, którzy w swojej twórczości próbowali zerwać z tą ogólnie przyjętą postawą i próbował wracać w swojej twórczości do problematyki narodowej, aby budzić na nowo dawno uśpione duchy przeszłości i zainteresować powtórnie szersze warstwy społeczne problematyką narodową. Tak na przykład tematyką Wesela jest w gruncie rzeczy krytyką spektatorskiej postawy polskiej inteligencji, która nie dojrzała do roli narzędzia powtórnego wybicia się Polski na niepodległość [228] . Wyspiański tę postawę piętnuje, przedstawiając zarazem konieczność podjęcia na nowo dyskursu niepodległościowego. Oczywiście nie był on tu wyjątkiem. Pomimo nastrojów dekadenckich, niedojrzałości społecznej części polskiej inteligencji, gdzieś od drugiej polowy lat osiemdziesiątych, a wiec nieco wcześniej niż pojawiły się niepokoje egzystencjalne przełomu stuleci, budziła się już z powrotem do życia po okresie prawie kompletnego zamarcia polska świadomość narodowa [229] . W kontekście przekształceń społecznych dokonujących się w tym czasie na ziemiach trzech zaborów można powiedzieć ze twórczość artystyczna Wyspiańskiego była twórczą transformacją coraz bardziej wyraźnego niepodległościowego nurtu ideologicznego.

    Po przedstawieniu krótkiej obrony podejmowania przez inne formy sztuki niż literatura funkcji kształtowania i oddziaływania światopoglądowego, i możliwości szerzenia przez nie postulatów ideologicznych trzeba przedstawić argumenty zaprzeczające tezie Cezarego Rowinskiego, że na skutek niewielkiej możliwości oddziaływania ideologicznego Brzozowski poświęcił mało miejsca teatrowi. Co prawda na obronę tego badacza może świadczyć fakt, iż w swojej pracy zajmował się tylko Legendą Młodej Polski, w której ta tematyka jest już mniej widoczna, ale w tej o to Legendzie mamy zamieszczoną pracę O Stanisławie Wyspiańskim, gdzie tematyka ta jest w wyraźny sposób poruszana. Same tytuły podrozdziałów ze spisu rzeczy zamieszczonego na początku książki: Czyn w teatrze, Znaczenie Achilleidy, Skałka, Bolesław, sugerują taką tematykę. Co więcej, w gruncie rzeczy, praca o Wyspiańskim jest, używając słownictwa stosowanego przez Cezarego Rowińskiego, analizą funkcji ideologicznych teatru Wyspiańskiego.

    Uogólnienia konkluzji badawczych na podstawie badań szczegółowych nad pewnym wycinkiem twórczości pisarza wydają się nie mieć w tym wypadku uprawomocnienia. Brzozowski, bowiem, i to w stopniu znacznym, szczególnie w pierwszych latach swojej twórczości zajmował się tą problematyką.

    Już w pierwszym okresie swojej działalności artystycznej regularnie chodził on na przedstawienia teatralne i pisał z nich recenzje. Zwłaszcza dla warszawskiego „Głosu” [230] . Recenzje te były w dużej mierze podstawą jego utrzymania. Można powiedzieć z całą pewnością, że istotną część jego prac publicystycznych do momentu wyjazdu z Warszawy w 1905 roku stanowiły właśnie recenzje ze sztuk grywanych w warszawskich teatrach.

    1.5. Teatr Narodowy.Próba. spis treści

    Przyglądając się cyklowi recenzji teatralnych publikowanych w tym czasie, zauważa się nieustannie powracający motyw krytyki warszawskiego środowiska kulturalnego o brak refleksyjności, ckliwość i bezmyślną gnuśność. „Sztuka w tym świecie może być tylko rozrywką, przedmiotem kaprysu lub snobizmu” [231] - powtarza za Brzozowskim Maria Prussak. Środowisko to oceniane bardzo krytycznie nie dorasta w gruncie rzeczy do roli odbiorców sztuki współczesnej. Ta krytyka owocuje napisaniem w roku 1903 dla warszawskiego „Głosu” artykułu Teatr współczesny i jego dążności rozwojowe [232] , gdzie już na samym wstępie Brzozowski pisze: „Sam tytuł może już nastręczyć sposobności do powątpiewań i pytań: teatr współczesny? Czy jednak istnieje w samej rzeczy coś stanowiącego do pewnego stopnia jedność i całość, co zasługiwałoby na to miano?” [233] . Wydaje się, że Brzozowski odpowiada na sobie zadane pytanie dopiero pod koniec artykułu. Odpowiedź brzmi, poza jednym chlubnym wyjątkiem - nie. Teatr ten nie tworzy spójnej jedności i całości, zasługującej na miano teatru współczesnego.

    Posługując się kategoriami, którymi w tym samym mniej więcej czasie posługiwał się przy próbach odpowiedzi na pytanie o przyczyny procesu twórczego, w artykule Sztuka i społeczeństwo [234] , transponując je na zagadnienia twórczości teatralnej, Brzozowski mówi, że „ Tym co o charakterze sztuki jakiegoś okresu rozstrzyga, są najpotężniejsze i jednocześnie najmniej zużytkowane w życiu siły duszy tej epoki” [235] . W epoce Brzozowskiemu współczesnej siły te są tłumione przez rzeczywistość, nie znajdując w niej żadnego zastosowania. Nowoczesność, nieskończenie skomplikowana i zróżnicowana wytworzyła duszę nowoczesną z jej „nigdy nieznanymi dotąd kryzysami, walkami wewnętrznymi” [236] . Teatr współczesny musi odpowiedzieć adekwatnie na stan kondycji kultury współczesnej i człowieka w jej ramach żyjącego, który rozdarty jest pomiędzy życiem osobniczym a ciążącą nad nim koniecznością społeczną [237] . Teatr ten, skoncentrowany na rozproszonych, pojedynczych dążeniach indywidualnych, pozbawiony jest wszelkiej wspólności, wszelkiej idei przewodniej, która mogłaby taki teatr wyróżnić jako charakterystyczny dla epoki [238] . Zauważmy, że widać już w tych krytykach przygotowania do późniejszych rozliczeń z całą epoką. Na razie widoczna krytyka bezwzględnego indywidualizmu i braku szerszego zaangażowania społecznego, tego nieuwzględnienia ciążącej nad życiem „konieczności społecznej” skoncentrowana jest przede wszystkim, z racji pisania w owym czasie recenzji teatralnych na krytyce warszawskiego środowiska kulturalnego, oskarżanego o brak refleksyjności, ckliwość i bezmyślną gnuśność. Niemniej jednak widoczny jest tu już pewien nurt krytyki, który zaowocuje w dojrzalej formie rozliczeniem z Legendą modernistyczną Młodej Polski.

    Już przy okazji pisania tego artykułu Brzozowski sugeruje kierunek rozwoju teatru, który by pogodził dualizm tego, co indywidualne i tego co społeczne. Pisze on, że „ teatr naszej epoki ma tu wskazany swój kierunek; dramaty duchów jako takich i dramaty narodów - oto jego zadanie” [239] . Zdaniem Brzozowskiego Wyspiański jako jedyny, próbuje tak rozumiane zadania teatru współczesnego realizować. Dlatego też „opinia publiczna i zdanie krytyki uznało w nim w tym znaczeniu właśnie dramaturga narodowego. I Wyspiański jest nim niewątpliwie; każdy jego pomysł dramatyczny wykracza daleko poza sferę osobistego życia, obejmuje związki jego z całością narodu i tę całość w pierwszym rzędzie ma na względzie. Przeżycia, stanowiące podstawę i związek jego dramatów są przeżyciami nie jednostek, lecz społeczeństwa” [240] - konkluduje pisarz. Jak widzimy krytyka młodopolskiej sztuki, tutaj zapośredniczona przez krytykę teatru modernistycznego ma swoje korzenie już w tej wczesnej fazie twórczości Brzozowskiego, w krytyce jego indywidualistycznego, nie mającego nic wspólnego z kontekstem wspólnotowym charakteru. Teatr ten nie mając tego głębszego zakorzenienia społecznego, wyalienowany od tego kontekstu, nie może według pisarza stać się nurtem teatru tworzącego wyraziste ramy teatru epokowego w rozumieniu np. teatru barokowego czy romantycznego. Jego błędem jest brak tego, co właśnie dostrzega i realizuje w swoich dramatach Wyspiański, tj.; potrzeby sztuki zaangażowanej, i to jak widać już w tym czasie, zaangażowanej w budowę wspólnej szerszej świadomości wspólnotowej. Chyba możemy już powiedzieć świadomości narodowej. Przyjrzyjmy się raz jeszcze stwierdzeniu Brzozowskiego dotyczącemu cech charakterystycznych tj. wyróżników teatru epokowego. Przypomnijmy, że Brzozowski pisał, iż: „Tym co o charakterze sztuki jakiegoś okresu rozstrzyga, są najpotężniejsze i jednocześnie najmniej zużytkowane w życiu siły duszy tej epoki” Po przeprowadzeniu całego tego przedstawienia możemy jeszcze raz zająć się tym stwierdzeniem. Wydaje się, że w istocie Brzozowski pisząc te słowa, w dużej mierze miał na myśli sytuację Polski i Polaków pozbawionych bytu państwowego, żyjących w epoce, w której siły sztuki są tłumione przez rzeczywistość, od niej wyalienowane, nie znajdując w niej żadnego zastosowania. Oczywiście ktoś może mi zarzucić i słusznie, że istniał jeszcze inny kryzys, powodujący to, że siły sztuki nie miały szerszego zastosowania w życiu, i były przez nie tłumione. Kryzys ten, w szerszej perspektywie diagnozowany przez Nietschego, Simmla czy Durkheima w ich analizach kulturowych oczywiście był też istotnym czynnikiem analiz samego Brzozowskiego, również przy okazji pisania recenzji teatralnych.

    Niemniej jednak w tym konkretnym przypadku artykuł ten ma „podwójne dno”. To pierwsze związane jest z prezentowaną już na wstępie analizy tego artykułu ogólną diagnozą, kryzysu kultury i jego przełożenia na kryzys teatru współczesnego. To drugie zaś odnosi się do zapośredniczonych przez szerszą wspólnotę, w przypadku Wyspiańskiego - naród - próbach poszukiwania adekwatnego dla współczesnych zadań i potrzeb rozumienia pojęcia teatru współczesnego. Teatr Wyspiańskiego, jako przykład sztuki zaangażowanej ideologicznie jest pewnego rodzaju remedium na tę sytuację. W szerszej perspektywie jest też sugestią nowych ról i zadań sztuki, która ma być zaangażowana w tworzenie nowej świadomości, jako warunku koniecznego do podjęcia na nowo prób zmiany tej sytuacji. Tak więc ostatecznie zadaniem teatru współczesnego ma być podjęcie na nowo misji budowania świadomości narodowej, poprzez jego przekształcenie w takim kierunku, aby mógł on podjąć na nowo stojące przed nim zadania. Zauważmy, że właśnie tutaj przy okazji pisania Teatru współczesnego i jego dążności rozwojowych po raz pierwszy uwidacznia się nurt myśli Brzozowskiego, który w ukształtowanej światopoglądowo refleksji społecznej zaowocuje powrotem do problematyki prezentowanej w tym artykule, już w formie dojrzalej, jako refleksja nad potrzebą niepodległego bytu państwowego Polaków.

    W twórczości późniejszej, już po rozwiązaniu warszawskiego „Głosu”, zainteresowanie teatrem zmniejsza się w sposób znaczny. Dzieje się to w dużej mierze ze względu na fakt, iż po wyjeździe z Warszawy w końcu stycznia 1905 roku Brzozowski nie ma możliwości bezpośredniego śledzenia repertuaru warszawskich teatrów rządowych, oraz jako następstwa tego faktu pisania recenzji będących jednym ze znaczniejszych źródeł jego utrzymania we wcześniejszym, „warszawskim” okresie życia. Również istotnym czynnikiem mającym wpływ na ten stan rzeczy jest zmiana profilu zarobkowych zainteresowań twórczych w kierunku pisania felietonów dotyczących aktualnych spraw społeczno politycznych. Jest ono odzwierciedleniem szerszej tendencji wypierania problematyki artystycznej przez szeroko rozumianą problematykę społeczną, mającą swoje źródła w przekształceniach światopoglądowych Brzozowskiego na skutek rewolucji 1905 roku oraz przyjęcia przez niego podstaw filozofii pracy [241] .

    Niemniej jednak w Legendzie, przy okazji artykułu o Wyspiańskim tematyka teatralna jeszcze raz powraca. Analizy dzieł Wyspiańskiego łączą się wówczas z włączeniem, jak w przypadku artykułu Teatr współczesny i jego dążności rozwojowe do analiz społeczno - kulturowych i poszukiwaniem bezpośrednich skutków ich istnienia w życiu społeczeństwa.

    Podsumowując należy dodać, że nie będę się tutaj już dłużej zajmował krytyką teatralną Stanisława Brzozowskiego ze względu na jej poboczność wobec głównego nurtu podejmowanych przeze mnie badań. To powyższe przedstawienie miało pokazać niesłuszność tezy Cezarego Rowińskiego o marginalności refleksji nad twórczością teatralną w dziele Stanisława Brzozowskiego. Miało też wskazać na źródła tematyki narodowej w twórczości Stanisława Brzozowskiego. W kwestii pogłębionej analizy twórczości teatralnej autora Legendy należy odesłać zainteresowanych do książki Marii Prussak Krytyka teatralna Stanisława Brzozowskiego.

    1.6. Artysta i jego rola. Próba druga. spis treści
    W Legendzie Młodej Polski w sposób bardziej akcentowany i wyrazistszy pojawia się refleksja nad osamotnieniem człowieka w otaczającym go wszechświecie, w kontekście podjętej na nowo próby odpowiedzi na pytanie o przyczyny procesu twórczego.

    Pojawiają się tu powtórnie stwierdzenia dotyczące przyczyn twórczości artystycznej, które przypominają jego rozważania sprzed lat kilku. Choć pojawiają się one w nieco zawężonej postaci. Brzozowski koncentrując się na psychologii procesów twórczych, zawęża wcześniej używane pojęcie twórcy i twórczości artystycznej do pojęć literatury i twórczości literackiej. Widać też już bardziej osobisty ton wystąpień, które służą mu coraz bardziej do uprawomocnienia odpowiedzi w jednostkowym przypadku swojej własnej egzystencji. Pisze on między innymi, że: „Twórcą literatury jest po większej części człowiek, który, albo nie znalazł dla siebie w całym zakresie życia społecznego żadnej działalności, albo też nie odnalazł siebie w swojej działalności i nawet jeżeli bierze udział w praktycznym życiu, to dla jego „twórczości”, „literatury”, „świadomości istotnej” jest to sprawa obca”. W istocie więc żyje on na powierzchni praktycznego, społecznego, rzeczywistego życia, jak na jakiejś obcej, zewnętrznej dla siebie powłoce” [242] .

    Operując kategoriami Józefa Spytkowskiego [243] moglibyśmy powiedzieć, że widoczny tu jest nawrót do traktowania sztuki i artysty w kategoriach ról. Spytkowski analizując transformacje ideowe Stanisława Brzozowskiego w stosunku do sztuki, widzi tu progresywny proces ewolucji twórczej. Rozwój ten odzwierciedla ewolucję światopoglądu filozoficznego Brzozowskiego. Autor ukazuje ewolucje twórcze poprzez schemat rozwojowy. I tak w pierwszym okresie twórczości sztuka jest tu traktowana jako pasywny aktywizm. Osamotniona jednostka, nie mogąca znaleźć swojego miejsca w normalnych strukturach społecznych, mówiąc słowami Durkheima podlegającą procesowi anomii, specyficznie pojętego wyalienowania – jako remedium na tę sytuację staje się jednostką twórczą. Autor zarazem więc próbuje analizując twórczość Brzozowskiego, odpowiedzieć na pytanie „ dlaczego”, tak nurtujące nas w naszych rozważaniach. Spytkowski uważał, że Brzozowski był dzieckiem determinizmu. Analizując jego młodzieńcze lektury przedstawia jego zainteresowania jako biegunowo różne. Z jednej strony Brzozowski rozczytywał się w pismach materialistów i ewolucjonistów Büchnera, Darwina, Marksa i Avenariusa z drugiej zaś Pascala, Renana, Fichtego, Amiela i Nietzschego. Ideami kształtującymi jego światopogląd były ewolucjonizm, materializm i empiriokrytycyzm, a rezultatem tak budowanego światopoglądu miało być podporządkowanie człowieka prawom przyrodniczym. Jakkolwiek rekonstruując poglądy estetyczne autora Legendy Spytkowski zaznacza, że „Brzozowski nie pozostawił nam ujęcia swego deterministycznego poglądu i prawdopodobnie determinizm przebył jeszcze w młodości jakimś wstrząsem duchowym, a to co zastajemy w jego pismach jest już walką o stworzenie nowego światopoglądu na gruzach utraconych wartości [244] ”.

    Jaki to był wstrząs autor nie tłumaczy, ale łatwo domyślić się że tym wstrząsem była jego osobista tragedia życiowa, która rozegrała się pod koniec 1898 roku. Pobyt w cytadeli, początek choroby gruźliczej, śmierć ojca, wykluczenie z życia towarzyskiego „Młodej Warszawy” uświadamia Brzozowskiemu osamotnienie człowieka w otaczającym go wszechświecie.

    Spytkowski natomiast pisze, że po zetknięciu się z ideologicznymi zrębami pokolenia „młodych” Brzozowski zauważa, iż twórców z tego kręgu nurtują te same, co i jego problemy kosmicznego osamotnienia człowieka, determinizmu i relatywizmu. „Staje się więc od razu zapalonym rzecznikiem tego właśnie metafizycznego kierunku Młodej Polski, który u nas reprezentowali w poezji Przybyszewski, Kasprowicz i żeromski” [245] .

    Jak pokazuje następnie Spytkowski „w latach 1902/3 zatratę wiary w wartości głoszoną przez Przybyszewskiego rozciąga na całe pokolenie młodych” [246] . I z dumą cytując go mówi: „My młodzi, późno urodzeni, przestaliśmy wierzyć w prawdę, piękno, dobro” [247] . Jakkolwiek utożsamia się z głoszonymi przez poetę ideami, uważając go za teoretyka absolutu w sztuce, to jednak budzi się już w Brzozowskim „niepokój przechodzący w bunt i chęć wydarcia się z tego stanu i zastąpienia go innym” [248] . Sam już po latach, w Pamiętniku napisze „Nie ulega wątpliwości, że estetyka Przybyszewskiego sprzyjała niechlujstwu umysłowemu. Przy niej powstawał stan rzeczy tego rodzaju, ze można było nie wiedzieć, co się chce napisać, i nie tracić nadziei, że naga dusza wywiediet, jak powiadają moskale [249] ”. Na razie jednak nurtuje młodego Brzozowskiego pytanie jak żyć, skoro nie ma nic pewnego, wszystko jest ruchome, zmienne i wszystko możliwe [250] ?

    Indywidualizm bezwzględny nie mógł być jednak poglądem na życie. Brzozowski bardzo szybko zdał sobie z tego sprawę. W gruncie rzeczy indywidualizm ten był u Brzozowskiego, jak uważa Spytkowski, „pierwszym u niego odruchem buntu, samoobroną przed nihilizmem, drogą wyjścia z pesymizmu, pustki i samotności” [251] .

    Brzozowski przekonany o tym, że generacja młodych zwątpiła w życie, próbuje stworzyć podstawy światopoglądowe, na których bardziej racjonalnie można by było budować życie. Konsekwencją tego stanu rzeczy jest wkroczenie w okres „sztuki zaangażowanej”, a jego postawa to „aktywny kreacjonizm” z kilkoma przezwyciężanymi postawami, co do twórczości artystycznej. I tak na początku widać wyraźną fascynację filozofią Fryderyka Nietzschego i jego postawą buntowniczą, ale stosunek do tej postawy jawi się jako ambiwalentny. Z jednej strony jest to podziw za odwagę wybrania takiej drogi życiowej a z drugiej wyraźna krytyka jej konsekwencji i jako efekt, przezwyciężenie tego światopoglądu i szukanie legalizującego twórczość czynnika w szeroko rozumianej wspólnocie społecznej. Artysta, który we wcześniejszych rozważaniach Brzozowskiego był postrzegany na tle większej całości, jako niezależny, niezobowiązany do żadnych pro wspólnotowych działań podmiot (artysta na tle społeczeństwa) teraz w tym drugim okresie postrzegany jest ze względu na jego obowiązki, które ma świadczyć na rzecz szerszej całości (artysta zintegrowany społecznie [252] ). Tutaj rola artysty postrzegana jest ze względu na nowe uwarunkowania ideologiczne. Początkowo to artysta świadomy, działacz polityczny socjalista, w późniejszym okresie to twórca świadomości narodowej. Spytkowski pisze, że Brzozowski w tym nowym etapie rozwoju światopoglądowego wyznacza sztuce takie same miejsce jak niegdyś filozofii. Mianowicie miarą sztuki w tym nowym okresie ma być „jakość zrodzonego przez nią czynu duchowego i zmiana życia dokonana za jej wpływem [253] ” Spytkowski kontynuując mówi, że Brzozowski uległ przekonaniu o prymacie „czynu realnego” przed „poznaniem” i do tego wzorca stara się dostosować poglądy na rolę sztuki. W tym nowym światopoglądzie życie jest prawdziwsze od sztuki, sztuka jest rzeczą wtórną. Ostatecznie pisarz stara się wprzęgnąć sztukę w służbę społeczną, jako że sztuka wyrasta z życia ludzkości i by jej służyć [254] .

    Wydaje się, że propozycja ta jest jedną z najciekawszych prób zajęcia stanowiska dotyczącego problematyki twórczości artystycznej u Stanisława Brzozowskiego. Jest ona zarazem propozycją mniej znaną i rzadko występującą w przypisach tematyki badawczej dotyczącej interesującej nas problematyki. W pewnej mierze prawdopodobnie stało się to na skutek faktu, iż książka Spytkowskiego została wydana w roku 1939, tuż w przededniu wybuchu drugiej wojny światowej. Nie miała więc wystarczającej ilości czasu, aby zagościć na stale w myśli intelektualnej przedwojennej Polski. Po wojnie zaś nigdy nie była wznawiana. Zresztą po roku 1945, aż do początku lat sześćdziesiątych recepcja była bardzo słaba, następnie, do późnych lat sześćdziesiątych główny nacisk w rozważaniach dotyczących twórczości Brzozowskiego położony był na próbę definitywnego rozstrzygnięcia tzw. „legendy biograficznej”, oraz na udokumentowanie i przedstawienie wszystkich mariaży autora Legendy z myślą socjalistyczną, tak więc rozważania nad problematyką estetyczną w twórczości Brzozowskiego, koleją rzeczy musiały zostać odsunięte na dalszy plan.

    1.7. Powroty.Próba druga. spis treści

    Ciekawą propozycją tej książki jest próba pokazania płynności myśli Brzozowskiego. Spytkowski, chyba jako pierwszy badacz problematyki twórczości Stanisława Brzozowskiego pokazuje na przykładzie jego stosunku do twórczości artystycznej powroty autora Idei do wcześniej zaniechanych wątków rozważań. Pisząc mianowicie o społecznej roli twórczości pokazuje on jak poglądy, którymi Brzozowski posługiwał się w późniejszych rozważaniach światopoglądowych są wyraźnymi nawiązaniami do poglądów reprezentowanych przez niego we wczesnej twórczości. Jak sam pisze, rozważając w dojrzałej twórczości autora Idei powrót do problematyki egzystencjalnej, Brzozowski powtórnie zaczyna przywiązywać ogromną rolę do faktu, że „człowiek jest ogromnie osamotniony we wszechświecie i utrzymuje się w nim jedynie wysiłkiem mięśniowym, pracą” [255] jak dalej pisze „na poparcie tych argumentów przytacza (Brzozowski, P.D) nazwiska Marksa, Michajłowskiego, Proudhona, którzy okres, kiedy ludzkość szukała podstaw i celów poza sobą, zaliczają do przeddziejów. Tak koło ewolucji zaokrąglił zupełnie: idee, sztuka, wyrastają z życia ludzkości, by jej tylko służyć. Cele pozaludzkie są złudzeniem” [256] . Na poparcie tej tezy przytacza cytat z Brzozowskiego: „autorytetu etycznego dla ludzkości poza ludzkością być nie może. Kto przypuszcza, że może istnieć dla nas pozaludzki autorytet o określonej treści wymagań – nie przeanalizował nigdy tego przekonania” [257] . Etyka, logika, estetyka, to jedyne nasze postawy wobec tego samego procesu życia i ono też, samo w sobie jest ostatecznym celem. żyjemy bowiem „w świecie stworzonym własną ludzką mocą, któż zdoła nas przekonać, że darem pozaświatowych potęg jest własne dzieło ludzkości” [258] .

    O tyle ta propozycja wydaje się być ciekawą, że problem nawrotów do wcześniej zaniechanej tematyki badawczej, do tych „przezwyciężonych” światopoglądów, prawie w ogóle nie występuje w analizach badawczych. Jest to prawdopodobnie konsekwencją pewnego ustalonego „już raz na zawsze” schematu interpretacyjnego, który oparty na poglądzie, że Brzozowski światopoglądy przezwyciężone raz na zawsze zarzucał, ugruntował się wraz z tworzeniem się pierwszych komentarzy i szeroko rozumianych form recepcji twórczość pisarza.

    Już w 1913 roku Jan Władysław Dawid w Psychologii religii mówi o permanentnym przezwyciężaniu wcześniejszych poglądów przez autora Idei jako metodzie rozwoju światopoglądu [259] . Ta jedna z pierwszych form recepcji, skonstruowana na bazie opinii o historycznym przezwyciężaniu poglądów wcześniejszych przez następne fascynacje ideowe nie pozostała bez rezonansu. Takie same strategie przyjmowali w mniejszym lub większym stopniu prawie wszyscy badacze twórczości Brzozowskiego. Taką metodę opracowania przyjął Suchodolski, po drugiej wojnie światowej chociażby Wyka i Walicki. Jakby nie było nawrotów myśli do wcześniejszych zagadnień. Pytanie „dlaczego” to oczywiście jeden przykład. Można także posłużyć się przykładem Nietzschego, który w gruncie rzeczy obecny był w tle całej dojrzałej twórczości Brzozowskiego. Przezwyciężany i zwyciężający pojawia się dosyć często w jego twórczości aż do ostatnich dni. Kilka tygodni przed swoją śmiercią w pamiętnikach pisze Brzozowski jeszcze raz o potrzebie powtórnego dojrzalszego powrotu do Nietzschego i zmierzenia się z jego twórczością po raz kolejny [260] . Który to raz?

    A co z Wyspiańskim czy Norwidem, wątkami filozofii pracy konstruowanymi już przy okazji wczesnych rozważań nad zagadnieniami sztuki i twórczości, nieustannie prawie pojawiającym się problemem osamotnienia człowieka i konieczności walki o siebie z pozaludzkim, z otaczającą jednostkę obcością świata, który cały czas nieustannym wysiłkiem woli trzeba stwarzać?

    Powroty są wyraźnie widoczne i tworzą one przeciwwagę dla przezwyciężania kolejnych fascynacji ideowych. W tym procesie ukazuje się nam głębsze rozdarcie, jakby fantasmagoria myśli, czy szerzej procesu myślowego, który z jednej strony przezwycięża, a z drugiej skazany jest jak u Nietzschego na wieczny powrót do przezwyciężonych spraw. Dialektyka myślenia, budowanie nowych nurtów myśli, światopoglądów, przez ścieranie się przeciwstawnych tendencji to przyjęta przez Brzozowskiego metoda pracy twórczej. Jest ona chyba konsekwencją tego przyjęcia, już we wczesnej fazie twórczości dwóch biegunowo różnych kierunków zainteresowań badawczych u Brzozowskiego, o których pisał Spytkowski.

    Podobnie ma się rzecz z powrotem do pytania „ dlaczego”. Tego pytania o przyczyny rzeczy. Ponowny namysł nad tą problematyką nie ulega wątpliwości. Połączony on jest z widocznym już w tym czasie zainteresowaniem pisarza problematyką narodową. Formuła skazanej na twórczość artystyczną jednostki jest naznaczona coraz bardziej wyraźnymi cechami, które legalizują jej twórczość poprzez walkę o zmianę świadomości narodowej. Na tym etapie, zwłaszcza w Legendzie, pewne wcześniej przezwyciężone poglądy powracają jak widma dawno umarłych postaci.

    Pytanie „dlaczego”, powtórnie poddane gruntownej analizie powraca, tworząc nową, umiejscowioną w filozofii pracy a następnie w specyficznie rozumianej idei nacjonalizmu, bazę legalizacyjną dla jego twórczości. Powraca też dawno przezwyciężony nietzscheański postulat bezwzględnej walki człowieka z pozaludzkim. Pojawia się on na nowo jako niejednoznacznie udzielona odpowiedź na pytanie o sens heroicznej walki samotnej jednostki.

    Widać, że filozofia Nietzschego wciąż Brzozowskiego fascynuje. Mimo nihilizmu, w szerszej perspektywie płynącego z rozważań autora Poza dobrem i złem widać tu cały czas zainteresowanie, choć i również ambiwalencję uczuć Brzozowskiego w stosunku do swojego wielkiego mistrza z czasów początku twórczości artystycznej. Z jednej strony widzi on, jako następstwo przyjęcia doktryn jego filozofii głęboko pesymistyczny i niekonstruktywny pogląd na świat, co więcej niszczący w swojej indywidualnej mocy czar. Z drugiej strony nie może się jednak temu czarowi do końca oprzeć. Przecież, jak już wspomniałem, jeszcze pisząc pamiętniki planuje powrót do tej tematyki i nowe zmierzenie się z tą filozofią.

    Czym fascynuje go Nietzsche?. Swoją bezkompromisową postawą twórcy wobec życia? Wydaje się, że tak. Mimo ostatecznej klęski, podejmuje on przecież walkę z pozaludzkim, i to w sposób totalny. Totalność ta ma swoje konsekwencje. Płaci on za nią własnym zdrowiem psychicznym a ostatecznie także życiem. Nietzsche podejmuje walkę z otaczającym go obcym światem, ale zarazem tworzy pustą przestrzeń nihilistycznego relatywizmu. Niemniej ten rodzaj egzystencjalnych zmagań z pozaludzkim, jak już pokazałem fascynuje Brzozowskiego aż do jego ostatnich dni. Chyba dlatego, że w gruncie rzeczy sam podejmuje takie zmagania, a Nietzsche, podobnie jak Przybyszewski, nawet krytykowany, jest cały czas wielkim inspiratorem. Brzozowski w Legendzie próbuje nietzscheański, nihilistyczny pęd twórczy skanalizować, aby można go było wykorzystać dla dobra wspólnego. [261] I to, jak już zauważyłem wcześniej, jest dla niego ucieczką znad przepaści, w którą pomimo swojej niekwestionowanej wielkości skoczył jednak Nietzsche.

    1.8. Nadczłowiek i Herosi. spis treści

    Brzozowski pisze: „Kto chce być cieniem, jak cień przeminie. Ale życiem włada tylko ten, kto umie rozkazywać jego siłom, stawać się siłą. Tak. Kto się urodził i wychował w jakimś narodzie, nie zdoła już samego siebie twórczo przeżyć poza nim, albo ocali w nim duszę własną, albo zniknie” [262] . Oczywiście widoczny jest w tym stwierdzeniu nietzscheański heroizm, idea nietzscheańskiego nadczłowieka walczącego z pozaludzkim, ale też widać proces kanalizacji tego heroizmu. U Brzozowskiego człowiek, to jednostka kreatywna, silna, ale też znajdująca pewien szerszy kontekst swojego postępowania – jest nim naród. W odróżnieniu od nietzscheańskiego nadczłowieka, człowiek Brzozowskiego, mając szerszy wspólnotowy kontekst swojego działania, rozwiązuje też dylemat alienacji oraz nihilistycznego relatywizmu i jego tragicznych konsekwencji. W gruncie rzeczy Brzozowski też poprzez społeczne uprawomocnienie ról i zadań ciążących na człowieku uwalnia go od ciężaru nietzscheańskiej nadczłowieczości, a więc uwalnia go od konieczności życia w świecie zrelatywizowanej dowolności życiowej, z którą nadczłowiek Nietzschego w momencie śmierci Boga traktowanego przez niego jako symbol sensu budowanego i uprawomocnionego społecznie musiał się już nieustannie zmagać. Brzozowski zastępuje heroizm nadczłowieka - nadczłowieczość - cechę obcą w gruncie rzeczy istotom ludzkim heroizmem człowieka twórczego - szlachetną kwintesencją jego cech gatunkowych. Postawa heroiczna ma być więc postawą charakterystyczną dla każdej jednostki twórczej autonomicznie wytwarzającej swój świat.

    To, co podobne w obydwu przypadkach, to fakt, że Brzozowskiego jednostka twórcza, której egzemplifikacją jest figura artysty heroicznego, musi tak jak jej nietzscheański odpowiednik nadczłowiek być jednostką silną. Pomimo swoich wewnętrznych uwarunkowań, o których pisał on w dwóch różnych okresach twórczości, pomimo swojego osamotnienia, a właściwie może dlatego, żeby znieść swój los, musi być on jednostką silną. Taka jednostka rzucona w świat naznaczona jest także piętnem szerszej przynależności wspólnotowej, którą w gruncie rzeczy Brzozowski identyfikuje z przynależnością narodową. Dzieje się tak dlatego, że jak uważa Brzozowski siły twórcze jednostki rozwijają się w pewnym określonym środowisku, nią właśnie kształtowanym [263] . Pisząc o potrzebie sztuki narodowej, ma on przede wszystkim ma na myśli Norwida i Wyspiańskiego. Obydwu przecież poświęca odrębne studia.

    W artykule o Wyspiańskim zamieszczonym w Legendzie Młodej Polski powtórnie pojawia się krytyka estetyzmu, i sztuki bezideowej. Brzozowski pisze tam min.: „Gdy szuka się niezależnego od życia piękna, gdy szuka go się poza życiem – znaczy to, że się nie znajduje wartościowych form w życiu samem, iż się stwierdziło, że to życie, jakie jest dla nas dostępne, do piękna podniesione być nie może” [264] . Konsekwencją tego jest samobójstwo duchowe, leżące na dnie takiego estetyzmu. „Komu sztuka staje się nie tworzeniem życia, lecz ucieczką przed niem [..] umarł już lub wybrał gorszą od śmierci – śmierć za życia, zaprzeczenie duszy przez kłamstwo” [265] . Estetyzm dowolności, bo o nim w tej chwili mowa w swojej istocie głęboki, ale zarazem tragiczny „powstaje [...] jakby wskutek odwrócenia łożyska, jakiem płynie krew naszego życia; karmimy nią to, co nami nie jest; życie staje się magią, wywoływaniem upiorów, których oczyma pragniemy na świat spojrzeć, by zobaczyć piękno” [266] . Oczywiście taka postawa jest przez Brzozowskiego jak i we wcześniejszej twórczości zwalczana. Ponieważ „pod powierzchnią istniejącego rzekomo mocą własnego piękna widzenia, coś niewypowiedzianego dzieje się z osobą ludzką. Człowiek został zamordowany by żyć mógł upiór” [267] . Upiór jest metaforą wyalienowania artysty, jego zagubienia wobec pozaludzkiego w momencie przyjęcia założeń relatywizmu twórczego estetyzmu dowolności. Według Brzozowskiego, Wyspiański widzi ten stan rzeczy. U niego istotny jest cel. Celem tym jest inny człowiek, w szerszej perspektywie wspólnota, wreszcie naród. Wyspiański, artysta odpowiedzialny, potrafi nihilistyczny zapęd młodopolskiego estetyzmu bezideowego skanalizować, nadając swojej sztuce szersze przesłanie budzenia świadomości narodowej.

    Podobnie jest z Norwidem, dla którego romantyczny czyn jest bardziej tożsamy z pozytywistyczną codziennie podejmowana na nowo pracą u podstaw. Z tym, co nazwał on analizując proces twórczy u Emila Zoli jako „krwawą mękę wyłaniania na zewnątrz nieznanego, a znienawidzonego i ukochanego zarazem życia”.

    Nie trudno zauważyć, że Brzozowski podaje przykłady ludzi, którzy w jakimś stopniu zmienili świadomość społeczną. Czy to będzie Norwid, Wyspiański czy Nietzsche, były to jednostki zmieniające świadomość społeczną w swoich krajach. W gruncie rzeczy taki sam cel przyświecał i jemu i w tym sensie, miał rację Cezary Rowiński pisząc o ideologicznej funkcji sztuki u Brzozowskiego.

    1.9. Rekapitulacja. spis treści

    Kończąc tę część moich rozważań należy podkreślić bardzo ważny fakt. Mianowicie pojęcie pracy tworzące w późniejszym okresie twórczości ideologiczny trzon postawy wobec świata, występuje już jako bardzo ważna kategoria analizy w rozważaniach Brzozowskiego nad zagadnieniami związanymi z twórczością artystyczną. Jak już wspomniałem Brzozowskiemu jawią się dwie możliwe drogi realizacji tego, co on sam nazywa potencjałem życiowym jednostki. Zawarte są one w haśle Albo ciężka praca, albo totalne nieróbstwo. Pomiędzy tymi skrajnościami nie ma nic pośredniego. Pierwsza z nich jest propozycją przezwyciężenia alienacyjnych tendencji dekadenckiego światopoglądu na świat. Brzozowski ma tego faktu silną świadomość, stąd jego wybór nakierowany jest na pracę. Powiedzmy ściślej na czyn, lub pracę twórczą, jako że w rozważaniach nad zjawiskami sztuki, praca nie jest jeszcze, jak w późniejszym okresie niezależną kategorią lingwistyczną. Praca tak rozumiana - to właśnie twórczość, a nie praca jako - mięśniowym wysiłkiem zapośredniczone przekształcanie otaczającego człowieka, na zewnątrz niego funkcjonującego i obcego mu świata przyrody. Według mnie, to sformułowanie jest w przypadku próby empatycznej analizy fenomenu Brzozowskiego, kluczem do zrozumienia całej jego twórczości.

    Zarysowałem już powyżej, ciekawy w mojej opinii i nienależycie wyeksponowany aspekt warsztatowy dorobku pisarza, mianowicie mechanizm powtórzeń oraz powrotów do wcześniej poruszanych zagadnień twórczości. Odnosząc tę kategorię do pracy, należy zaznaczyć, że te powroty będą jeszcze szerzej zaprezentowane.

    W dotychczasowym przedstawieniu próbowałem ukazać, jak istotnym czynnikiem przezwyciężenia alienacji jest właśnie według Brzozowskiego praca twórcza. Ewoluować ona będzie w filozofię pracy, następnie, gdy refleksja Brzozowskiego w dojrzalej formie wróci do problematyki narodowej, kategoria pracy będzie podstawową kategorią analizy nacjonalizmu, gdzie naród będzie rozumiany w sposób specyficzny jako organizm pracy.

    Tak więc śledząc przekształcenia rozumienia pracy w twórczości Brzozowskiego, tropimy także wątek alienacyjny, jako że formy aktywizmu jednostkowego, czy też społecznego a wreszcie narodowego są formami kolejnych przezwyciężeń osamotnienia.

    Z perspektywy śledzenia rozwoju problematyki twórczości artystycznej – osamotnienia twórczego artysty, w szerszej perspektywie ewolucji światopoglądowej Brzozowskiego - osamotnienia jako niezależnego fenomenu społecznego i autonomicznej kategorii językowej. W obydwu przypadkach jako kategorii unaoczniającej proces wyobcowania jednostkowego, wspólnotowego bądź narodowego.

    W przedstawieniu dotychczasowym, dotyczącym problematyki sztuki w twórczości artystycznej Stanisława Brzozowskiego i jej powiązań z problematyką alienacji nie poruszałem wielu aspektów problemowych związanych z szeroko rozumianymi zagadnieniami sztuki i twórczości. Nie pisałem chociażby o krytyce literackiej, niezbyt szeroko potraktowałem problem krytyki teatralnej Brzozowskiego, realizując tu własne cele, tj. poszukując przy tej okazji we wczesnej twórczości pisarza źródeł światopoglądu narodowego. Nie poruszyłem problemu roli literatury jako narzędzia oddziaływania społecznego, jak również nie uwzględniłem wielu aspektów tematyki twórczości artystycznej poruszanych przez Brzozowskiego w jego pismach. Skoncentrowałem się na próbie przedstawienia mechanizmów procesu twórczego i jak zauważyłem, uwidaczniają się tu mocne koneksje z przyszłą filozofią pracy.

    Tematem nadrzędnym podejmowanych przeze mnie badań była próba odpowiedzi na pytanie „dlaczego” ktoś zostaje twórcą. Pytania o źródła procesu twórczego. Odpowiedzią w przypadku twórczości Brzozowskiego jest konieczność walki o siebie, jako takiego, jako następstwo wyboru egzystencjalnego jednostki. Brzozowski stając twarzą w twarz z dylematem albo ciężkiej pracy, albo totalnego nieróbstwa, wybiera ciężką pracę tutaj rozumianą jako pracę artystyczną. Dodatkowo próbuje swoją twórczość racjonalnie osadzić w kontekście jej przydatności społecznej, wspólnotowej, następnie narodowej. Daje mu to pewną gwarancję bezpieczeństwa. Podejmując takie działania niweluje on zagrożenia, jakie niesie ze sobą relatywizm twórczy, w szerszym kontekście także społeczno - kulturowy. Odnajdując ten kontekst, jednocześnie podejmuje pierwszą, moim zdaniem udaną próbę przezwyciężenia alienacji, na jaką twórca budujący podstawy swojego świata bez takiego szerszego społecznego odniesienia - tak jak Nietzsche - jest skazany. Możemy także powiedzieć, choć już nie w kategoriach słownictwa i myślenia filozoficznego bliskiego Brzozowskiemu, jakkolwiek przydatnego moim zdaniem w tych analizach, że Brzozowski, wyczuwając intuicyjnie zagrożenie, przezwycięża niebezpieczeństwa, jakie niesie z sobą zjawisko anomi społecznej - niebezpieczeństwo zjawiska, obserwowanego i będącego też źródłem refleksji teoretycznej Emila Durkheima, właśnie w okresie kryzysowym przełomu stuleci, kiedy procesy anomiczne, na skutek gwałtownych przekształceń społeczno - kulturowych, były szczególnie wyraźnie widoczne.

    W następnych rozdziałach niniejszej rozprawy będę w dalszym ciągu śledził wątki alienacji w twórczości Stanisława Brzozowskiego. Kolejnym polem badawczym dla prowadzenia moich poszukiwań będzie kategoria pracy, tak często utożsamiana z dojrzałą formą refleksji społecznej Stanisława Brzozowskiego.

    Praca spis treści

    Ludzie giną za to swoje niezdolne do dziejowego istnienia ukształtowanie psychiczne. Męczeństwo nie zastępuje pracy. żadne wytrwanie i samopoznanie nie zastąpi zdolności utrzymywania się swobodną pracą na poziomie nowoczesnego życia,
    (Stanisław Brzozowski Legenda Młodej Polski s. 511)

    „Po co” podejmujemy trud pracy, „ dlaczego” to robimy, czy może „ dla kogo”? Dwa pierwsze pytania analizowałem już przy okazji rozważań o istocie i znaczeniu sztuki w twórczości Stanisława Brzozowskiego. Oczywiście nie umniejsza to ich wartości merytorycznej jako pytań także przy rozważaniu innych problemów, które wyłaniają się w trakcie badań nad problematyką alienacji u tego twórcy.

    Pytanie „ dlaczego” ma w tej pracy jednak swoją rolę do spełnienia. Sugeruje pewną odpowiedź. Dla Brzozowskiego odpowiedź na pytanie „dlaczego” jest już zawarta w zacytowanym powyżej fragmencie tekstu, który stanowi motto drugiej części niniejszej dysertacji. Na razie więc odpowiedź sugerująca konieczność walki jednostki z wrogim jej światem zewnętrznym wydaje się być wystarczająca.

    „Po co”? To pytanie jest pytaniem zasadniczym dotyczącym fenomenu pracy. Jest pytaniem legalizującym jej sens. Dyskurs uprawamacniający prowadzony jest zazwyczaj poprzez odpowiedź na to pytanie. Cele podejmowania pracy przez jednostkę są istotne dla zrozumienia jej istoty i specyfiki. U Brzozowskiego widoczna jest współbieżność tych dwóch słów w członie odpowiedzi na pytanie. Odpowiadając na pytanie o sens i specyfikę pracy, udziela odpowiedzi na to pytanie posługując się dwuczłonową odpowiedzią - „ po to” aby „dla niego”, czyli legalizując czynność poprzez jej wartość zapośredniczoną przez adresata tej czynności. Powyższe uogólnienie zostanie szerzej przedstawione w poniższych rozważaniach.

    2.1. Konstruktywistyczne pojmowanie rzeczywistości. spis treści

    Książka to wynik pracy, następowania po sobie części kierowanych bądź to świadomością, bądź instynktem, części, które się wzajemnie dopełniają; wielki pisarz odnajduje w nich pewien ład, właściwy mu jak timbre głosu [268] ” pisał w roku 1980 André Malraux w swojej już ostatniej książce „Przemijanie a literatura”. Problem przemijania i czasowości ludzkiego istnienia, rozważania nad potrzebą literatury jako zapisu tego przemijania, zapisu specyficznego, gdyż rejestrującego sposoby myślenia ludzi żyjących w pewnych historycznych uwarunkowaniach i kontekstach, to główny temat rozważań nad historią, historycznością, przemijaniem i literaturą.

    W gruncie rzeczy będąc, nieustannie skazani jesteśmy na konstruowanie. Całe nasze życie jest podróżą przez czas i przestrzeń zapośredniczoną przez myślenie, przeżywanie oraz bycie. Wszystkie te wyznaczniki są przez nas konstruowane. Funkcją literatury jest rejestracja, zapisywanie potoków myśli, które kształtują formy myślenia. Pisarz – człowiek, który uprawia ten zawód - o którym pisał w swojej książce Malraux, musi posiadać w sobie wewnętrzne poczucie, pewną wrażliwość, która pozwala mu zająć stanowisko w kwestii problemów ludzkiego przeżywania otaczającego świata. Świat ten musi być myślowo konstruowany. Nasze myślenie zaś jest zapośredniczone przez język, który jest narzędziem wykorzystywanym w tym procesie. Aby wyrazić swoje myśli, jesteśmy nieustannie skazani na ich konstruowanie. Pisarz - zajmujący się pracą nad językiem, przedstawiciel ludzkości - ma wielką wewnętrzną obligację uchwycenia timbre głosu, tej specyficznej intuicyjnej nutki, która pozwala konstruować, a więc tworzyć.

    Przywołałem tu, już na samym wstępie francuskiego myśliciela i pisarza, gdyż wydaje mi się, że zamysł takiego rozumienia, konstruowania myślowego rzeczywistości, jest bliski też Stanisławowi Brzozowskiemu. Brzozowski rozumie go w sposób specyficzny - jako potrzebę wciąż na nowo podejmowanej przez psychikę pracy nad rekonstrukcją i budową wiecznie płynnej i ulotnej rzeczywistości.

    Rozmyślania nad tą tematyką są widoczne już we wczesnych refleksjach autora Idei nad zagadnieniami sztuki i twórczości, zwłaszcza, kiedy utożsamia się autor z heroicznym trudem budującej swój świat całej twórczej ludzkości. Pojawia się ono wtedy przy okazji rozważań nad osamotnieniem człowieka wobec pozaludzkiego. To osamotnienie kosmiczne zaowocowało próbą zmierzenia się z odpowiedzią na pytanie o sens poczynań artystycznych. Próby te zrekonstruowałem przy okazji rozważań nad sztuką w poprzednim rozdziale niniejszej pracy. Ludzkość twórcza, zmagająca się nieustannie z pozaludzkim obcym jej światem zewnętrznym, jest siłą tworzącą podstawy estetyczne nowoczesnej kultury. W późniejszej twórczości ludzkość ta będzie wciąż twórcza, ale już w innym znaczeniu, jakie nada jej przyjęcie założeń i konsekwencji filozofii pracy. Poniżej chciałbym zwrócić uwagę na ten aspekt konstrukcjonizmu, związany z uprawomocnieniem psychicznym potrzeby twórczości, a w szerszej perspektywie potrzeby pracy. Najpełniejsze wyjaśnienie tego konstrukcjonizmu widać u Brzozowskiego w późniejszych jego pracach. Zwłaszcza w Legendzie Młodej Polski.

    Potrzeba uprawomocnienia psychicznego tej potrzeby zapośredniczona jest obawami i strachem przed zewnętrznym, obcym światem, i koniecznością ciągłego, na nowo podejmowanego trudu jego przezwyciężania. Ten światopogląd nie zostaje bez związku z coraz trudniejszą sytuacją Brzozowskiego, który w tym czasie przeżywający ostatnie lata swojego życia na przymusowej emigracji, oskarżony przez endecję polską o współpracę z ochraną, opuszczony przez niemal całą polską inteligencję, walczący z coraz szybciej rozwijającą się chorobą i z nędzą musi nieustannie pisać, aby zapewnić byt najbliższej rodzinie. W ostatnich, florenckich latach życia strach ten pogłębia się [269] .

    W tej sytuacji świat powtórnie zaczyna mu się jawić jako struktura bardzo niestabilna i nieustannie zagrażająca jednostce muszącej się z nią zmagać [270] . Gotowy świat nie może istnieć. Świat składa się z polaryzujących tendencji walczących w samotnie zmagającej się z losem jednostce [271] . Musi się ona ustosunkować do tego gotowego świata, w który została wtłoczona i w którym może się rozpłynąć w bezsensownym istnieniu. Może się „rozpłynąć” w nim lub podjąć próbę jego twórczej transformacji.

    Podjęcie próby aktywnego znalezienia swojego miejsca w świecie poprzez ciągłe jego stwarzanie i przetwarzanie jest życiową koniecznością uważa Brzozowski. Świat, w którym żyjemy jest bowiem strukturą, którą wytwarza i poznaje nasza psychika. Nasze ja wewnętrzne ciągle na nowo musi podejmować trud budowania świata, jako że, on nie istnieje w postaci gotowej, danej nam raz na zawsze rzeczywistości [272] . „Nie ma stałej rzeczywistości, jest tylko psychika, która w sobie samej znajduje podstawy pewnego wyniesionego ponad wszelkie formy i warunki życia” [273] , „Zostało właściwie poznane, że nasza dusza stwarza świat” [274] pisze on. „Porzuciwszy, uznawszy za bezwartościowe, nierzeczywiste, kłamliwe – wszystkie stałe formy istnienia na powierzchni, wytwarzanej bez jej udziału pracy, jednostka odrzuciła jako złudzenie całą „rzeczywistość”. Obecnie została sama. Sama – oczywiście w świecie, który i nadal nie przestał być stwarzany przez zbiorową pracę” [275] .

    Wszystko co otacza człowieka jawi się mu jako pustka, fantasmagoria, co najwyżej emblemat [276] . Emblemat, poza którym zawieszona w próżni psychika musi sobie odnaleźć swoje miejsce. „Rzeczywistość nigdy nie jest poznana, rzeczywistość własnego działania ma być poznana przez tych, którzy właśnie przeżyli rozkład wszelkiej dotychczasowej rzeczywistości, znaleźli się sami z sobą w niekrępującej pustce: stali się widmem i marzeniem, a mieli zrozumieć, że ostatecznie dla nich rzeczywistem jest ich ciało, tłukące się w nim życie i jego wysiłek przeciwko i na zawsze obcemu [277] ”. Wysiłek ten ciągle na nowo musi być podejmowany, gdyż w przeciwnym wypadku grożą „upadki człowieka od wszelkiej treści, od wszelkiej prawości, od wszelkiej prawdy”.

    Znowu mamy tu do czynienia z samotnym człowiekiem, który z tą tragiczną w gruncie rzeczy sytuacją musi się ciągle na nowo zmierzać. Dla Brzozowskiego tu leży cała tajemnica życia, jego nierealności w momencie braku tej ciągłej, niewdzięcznej często, ale niezbędnej życiowo pracy. Pracy właśnie, bo tylko ona poprzez swoją magiczną możliwość przekształcania, transformacji świata jawi się pisarzowi jako ucieczka, choć zarazem wyjście z wysoko podniesioną głową z sytuacji, w którą wpędza człowieka egzystencja.

    2.2. Heglowskie konstruowanie historii u Brzozowskiego. spis treści

    Przy omawianiu tematyki konstruktywizmu w twórczości Stanisława Brzozowskiego musimy zwrócić uwagę na analogie jakie występują miedzy pojęciem historyczności w filozofii Georga Wilhelma Friedricha Hegla, u którego pojęcie historii i historii filozofii leży u podstaw metody konstruowania rozumienia historii, filozofii jak również pojęcia kultury a późniejszymi wyraźnymi nawiązaniami do tej metody rozumienia historyczności przez Stanisława Brzozowskiego.

    Hegel wyjaśniając pojecie historii i filozofii w swoich słynnych Wykładach pokazywał tam pewną sprzeczność, jaka jawi się adeptom filozofii, gdy zaczynają swoje zmagania z przedmiotem. Mianowicie sprzeczność tę wytwarza fakt, iż filozofia zamierza w swoim założeniu poznać to, co niezmienne, wieczne, istniejące samo w sobie i dla siebie. Historia zaś zajmuje się analizą faktów w ich specyficznym kontekście społeczno- historycznym. A więc historia zajmuje się tym, co kiedyś było, następnie zaś zniknęło, zastąpione czymś, co zajęło to miejsce. Filozofia zaś dąży do uchwycenia tego co niezmienne, transcendentalne, mające postać jakiejś szerszej, ponadczasowej prawdy. Jak widać jest tu ukazana wyraźna sprzeczność, niewspółmierność zawartości pojęciowej tych dwóch kategorii.

    Rozwiązaniem tej sprzeczności jawi się Heglowi traktowanie historii, i filozofii jako procesu analizy powstawania, kształtowania się i przemijania różnych doktryn i sposobów myślenia podobnych lub odmiennych w różnych okresach historycznych [278] oraz traktowania poszczególnych problemów np. analizy systemów religijnych [279] z uwzględnieniem specyfiki ich przemian w kontekście ich trwania. Podjęcie badań w kontekstach historycznych jest bowiem koniecznością pracy nad syntezą badanego zjawiska. Jako że zjawiska i problemy namysłu filozoficznego ulegają przeobrażeniom, które są konsekwencją wpływu i oddziaływania na nie zewnętrznych procesów historycznych współtworzących je i przekształcających. Aby zrozumieć specyfikę pewnego problemu czy zjawiska namysłu filozoficznego niezbędnym jest więc poznanie kontekstów historycznych mających wpływ na ich postać.

    Tak rozumiane pojęcie filozoficznej historyczności pojawia się także w twórczości Stanisława Brzozowskiego. Pisał on między innymi, powołując się otwarcie w swoich rozważaniach na inspiracje heglowskie, że: „Cokolwiek bądź epoka jakaś znajduje w swem życiu myślowem, jako byt, jako niezmienną i niezależną rzeczywistość, jest zawsze wynikiem jej własnego, lub poprzedzającego ją życia, i samej siebie nie rozumie ona, póki nie pojmie, w jaki sposób stworzona została przez życie ludzkie ta niecofniona rzeczywistość. (...) Każdy moment historyczny, każda struktura społeczna wytwarzają naokoło siebie, nad sobą, całe systematy bytów i rzeczy. Powinno się właściwie dotąd prowadzić prace nad jakąś epoką historyczną, póki zasadnicza ludzka struktura społeczna zarysuje się przed nami, jako tło wszystkich tych poznań, prawd, sprawiedliwości, ideałów, które ją przesłaniają” [280] . Tak rozumiane pojęcie historyczności narzuca konieczność ciągłego odszyfrowywania starych i konstruowania bieżących sensów bytu jednostki żyjącej w danych zewnętrznie właściwych dla danego miejsca i czasu uwarunkowaniach zapośredniczonych przez wciąż będący w toku proces historyczny. Świat gotowy to warunki życia na tle dokonującej się na zewnątrz technicznej, dziejowej, życiowej pracy [281] . To rezultat życia i pracy, uznany przez jednostkę jako coś, co istnieje. Jednostka musi nieustannie budować swoje istnienie na podstawie ciągle płynnego i rekonstruowanego wciąż na nowo stosunku do tej zewnętrznej otoczki kulturowej, która poprzez swoje wymagania techniczne, dziejowe oraz konieczność podjęcia pracy jako wymogu stawianego przez życie, zmusza jednostkę do aktywnego stosunku do niego. Samo zrozumienie procesów historycznych, ich trwania, przemijania, umiejscowienia w szerszym kontekście historii kultury jest żmudną pracą podejmowaną przez jednostkę w celu rekonstrukcji wszystkich uwarunkowań istotnych dla zrozumienia ich przebiegu. Jest też wciąż na nowo podejmowanym trudem współuczestnictwa w budowie historycznych procesów, nieustannie konstruującej się na naszych oczach i przy aktywnym naszym udziale współczesności.

    W myśl tak pojętej metody historycznej Brzozowski planował napisanie wspólnej syntezy myśli europejskiej od renesansu do współczesności. Wzmianki o tych planach znajdujemy, jak już wspomniałem , w listach Brzozowskiego [282] . Co ciekawe do niezrealizowanego projektu Brzozowskiego powraca niezależnie już po latach Michel Foucault gdy w swojej słynnej książce Les mots et les choses. Une archéologie des sciences humaines, ( Słowa i rzeczy, archeologia nauk o człowieku) wydanej w 1966 roku [283] przedstawia taki rys syntezy i przemian rozumienia umysłowości europejskiej w kontekście badań nad historią nauki. Proponuje on tam podział rozwoju umysłowości kręgu cywilizacji zachodu jako następstwa rozwoju, działania i oddziaływania trzech epistem, oddzielonych dosyć wyraźnie od siebie pewnymi granicami. Te epistemy: epistema podobieństwa, reprezentacji i historyczności kształtują trzy odrębne języki rozumienia rzeczywistości, coś na kształt kuhnowskich paradygmatów, w ramach których występowały wspólne konteksty rozumienia i komunikacji społecznej. Foucault, tak jak wcześniej Brzozowski chce dotrzeć do „fundamentalnych kodów kultury” które rządzą jej językiem, jej schematami pojęciowymi, wartościami [284] oraz są narzędziem samookreślenia się człowieka wobec - używając terminologii Brzozowskiego – „pozaludzkiego”.

    Propozycja ta jest wyraźnym nawiązaniem do pojęcia historyczności prezentowanej przez Hegla oraz nieuświadomioną oczywiście, lecz podjętą przez niego realizacją niezrealizowanego projektu Brzozowskiego. Jest ona również autorskim stosunkiem do tej historiozofii. Powiedzielibyśmy, rewizją tak pojętej heglowskiej historyczności.

    Pomimo to, wydaje się jednak, że rozumienie historii przez Brzozowskiego i Foucaulta ma swoje wspólne źródła. W jednym i drugim wypadku możemy ich szukać w historiozofii Hegla. O ile jednak Brzozowski kreśląc swoje na nieszczęście niezrealizowane plany, już w Legendzie powołuje się na źródła swoich historiozoficznych rozważań u swojego wielkiego poprzednika, Foucault nie przyznaje się oficjalnie do tych analogii, jakkolwiek występują one, są bezsprzeczne i nie podlegają dyskusji.

    Dzieje się tak po części dlatego, że chociaż. ..archeologia nauk o człowieku ma swoje umiejscowienia historyczne, (Foucault mówi przecież o trzech epistemach w rozumieniu okresów historycznych) jednak pomiędzy nimi nie ma wyraźnych przejść.

    Nie da się zauważyć w tej książce w sposób wyraźny heglowskiego procesu ewolucji jednej formy w drugą. Formy mniej dojrzałej w formę bardziej dojrzałą dziejowo. Foucault bowiem koncentruje się na samym opisie jakoby niezależnych historycznie epistem, i pomija próby odpowiedzi na pytanie o ich ewolucje. Gdyby to nie było nadużyciem słowa klucza używanego w tej dysertacji moglibyśmy powiedzieć, że epistemy te są od siebie niezależne, więcej nawet wyalienowane, bo bez tych połączeń ginie także idea ciągłości narracji historycznej oraz idea postępu historycznego tak charakterystyczna dla Hegla.

    Zresztą właśnie ten brak ciągłości narracji historycznej „historiozofii” Michela Foucoult, podjęty w taki sposób trud rewizji historiozofii Hegla stanowił później główne ostrze krytyki skierowanej przeciwko jego książce.

    Oczywiście Foucault celowo posługiwał się dekonstrukcyjnymi technikami w swoim obrazie wielowątkowych, obustronnych relacji pomiędzy słowami a rzeczami w ...archeologii nauk o człowieku, próbując zarazem tworzyć nowy język dyskursywności filozoficznej. Jego nowa historyczność to historyczność małych narracji, historyczność kontekstowa.

    Podważenie wiary w wielkie metanarracje dokonane na przykładzie osobistego stosunku do heglowskiej idei postępu historycznego, zaprezentowane w tym tekście napisanym w połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku to zarazem jedna z najwcześniejszych prób rewizji konstrukcjonistycznych prezentowanych przez wielkie metanarracje. W kilkanaście lat później zaowocują one diagnozą kryzysu jako immanentnej kategorii ponowoczesnego stylu bycia [285] .

    Należy tu też, już na marginesie dodać, że to już druga wyraźna analogia w sposobie myślowego konstruowania rozumienia rzeczywistości. Pierwszą, jak wspomniałem już w Preludium tworzy podobne rozumienie celowościowej idei pracy – tj. pracy jako narzędzia władzy człowieka nad otaczającym go światem.

    Przesuwanie granic poznania osobistego jak i społecznego poprzez pracę rozumiane jest przez obydwu autorów jako mechanizm sprawowania kontroli nad sobą i otaczającym jednostkę „pozaludzkim”, a więc w gruncie rzeczy rozumiane jest jako mechanizm dezalienacji działający poprzez opanowywanie, oswajanie i zawłaszczanie otaczającego świata. W tym wypadku źródła myśli obydwu filozofów też mają wspólne korzenie, na które obaj się w swojej twórczości powołują – filozofię Fryderyka Nietzschego.

    2.3. Jeszcze jedna uwaga dotycząca konstruktywizmu. spis treści

    Martin Heidegger we wstępie do swojego słynnego eseju, będącego zarazem tytułem książki, która była przyczyną wielu dyskusji i kontrowersji, a zarazem była jedną z tych najbardziej znaczących w dziejach filozofii XX wieku napisał: „Poniższy wykład jest próbą myślenia o zamieszkiwaniu i budowaniu. Myślenie o budowaniu, o które nam tu chodzi, nie rości sobie pretensji do znalezienia jakiegoś pomysłu urbanistycznego czy nadania budowaniu reguł. Podjęta tu próba myślenia nie przedstawia w ogóle budowania z punktu widzenia budownictwa i techniki, lecz tropi je aż do tego obszaru, gdzie przynależy to, co jest.

    Pytamy: 1. Czym jest zamieszkiwanie?

    2. W jakiej mierze budowanie przynależy do zamieszkiwania [286] ”?

    Heidegger uważał, że budowanie nie jest samo w sobie środkiem i drogą do zamieszkiwania, lecz samo w sobie jest już zamieszkiwaniem. Argumentował to tym, że „Istotą budowania jest, że daje ono mieszkać. Ta istota dokonuje się przez wznoszenie miejsc, za pomocą spajania ich przestrzeni. Tylko wtedy, gdy jesteśmy zdolni do mieszkania, możemy budować [287] ”. Powołując się na językowe znaczenie budowania dowodził, że:

    1.      Budowanie jest właściwie zamieszkiwaniem.

    2.      Zamieszkiwanie jest sposobem, w jaki Śmiertelni są na ziemi.

    3.      Budowanie jako zamieszkiwanie wykształca się w Budowanie otaczające opieką, które wystawia budowle [288] .

    Po latach już pisząc artykuł Między nową sztuką a społecznym ideałem, stanowiącym wstęp do zebranych i opublikowanych pod wspólnym tytułem Wczesne prace krytyczne, zbioru najwcześniejszych prac autora Idei Andrzej Mencwel zauważa, że: „Jeśli przywołać wspaniałą metaforę Heideggera, mówiącą o tym, iż zadaniem filozofa jest „budować, mieszkać, myśleć, Brzozowski napięciem całego życia, zadanie to wykonuje [289] ”. W artykule tym pokazuje on między innymi jak istotnym czynnikiem w życiu Brzozowskiego było budowanie. Podjęte przez niego śledztwo ma na celu znalezienie w twórczości Stanisława Brzozowskiego przyczyn postawy, jaką przedstawił w kilkadziesiąt lat później, kreśląc jego role i zadania wobec życia niemiecki filozof. Widzi on źródła takiej postawy przede wszystkim w biograficznych uwarunkowaniach kształtujących los pisarza. Brzozowski „buduje, - ponieważ urodził i wychował się w ruinach. Ruinami tymi były dla niego, w dotykalnej postaci rozkład i upadek, „wysadzonej z siodła”, złapanej w „wiry” miasta i pieniądza rodziny szlacheckiej. Był to jego własny rozkład i upadek, - jego ojca, matki i brata. Ujrzał w nim i przeżył rozkład i upadek Polski, tej Rzeczypospolitej, która przez szlachtę została stworzona i przez nią doprowadzona do ruiny [...] Zanim jeszcze zaczął w pisarstwie poszukiwać takiej społecznej siły, która zdolna byłaby odegrać dziejotwórczą niegdyś rolę szlachty, zanim przeczytał myślicieli społecznych, socjologów i marksistów, już był przez ten kryzys osobisty – przeżyty w historycznym wymiarze - przygotowany do myślenia w społecznych kategoriach. Już wiedział, że trzeba „budować” i że budować nie jest to kłaść kamień na kamieniu, lecz tworzyć zdolne oprzeć się naporowi wszelkich przeciwności „bliźnich obcowanie” [290] .

    Budowanie to miało być stawianiem światopoglądowych podstaw dla przyszłej dojrzałej twórczości, a więc musiało być zapośredniczone przez zamieszkiwanie, które dla Heideggera jest tożsame z budowaniem, a także z myśleniem, które jest nieodłącznym atrybutem naszej egzystencji.

    Zauważmy, że Heidegger dla potrzeb przeprowadzenia filozoficznego wywodu w swoim eseju tworzy metaforę mostu łączącego dwa przeciwlegle sobie brzegi rzeki [291] . Według niego brzegi te nie miałyby żadnego znaczenia bez zapośredniczenia ich poprzez kontekst połączenia. To dopiero, gdy pojawia się „most” jako połączenie dwóch brzegów nabierają one jako rzeczy znaczenia semiotycznego. To poprzez autonomiczną decyzję myślącego umysłu możliwe są trzy zawarte w tytule eseju procesy.

    Celem niemieckiego myśliciela jest pokazanie jak całe nasze budowanie, które jest zamieszkiwaniem i sposobem, w jaki my ludzie żyjemy jest zapośredniczone przez myślenie. Bez myślenia jako pracy myśli nie byłoby budowania i zamieszkiwania, o ile to drugie traktować jako formę tego pierwszego. A więc most jako czysto ludzki twór pomysłowości wyrażanej w myśleniu, może być tylko zrealizowany poprzez budowanie, które jest zarazem zamieszkiwaniem.

    Odnosząc ten schemat do Brzozowskiego trzeba przyznać rację Andrzejowi Mencwelowi według opinii którego „Brzozowski napięciem całego swojego życia zadanie to wykonuje”. Poprzez wszystkie ideologiczne transformacje, poprzez przyjmowanie i odrzucanie kolejnych światopoglądowych postaw wobec życia, poprzez powroty z nową siłą do przezwyciężonych poglądów, aby „wznosić miejsca, za pomocą spajania ich przestrzeni” ciągle na nowo i z ciągle nowymi siłami, gdyż życie wymaga od nas aktywnego do niego stosunku” pisarz pracę tą wykonuje. życie wymaga tej wciąż na nowo podejmowanej pracy konstrukcyjnej, rzekłbym słowami Heideggera - budowania, gdyż jest ono wysiłkiem podejmowanej przez psychikę nieustannej pracy nad rekonstrukcją i tworzeniem wiecznie płynnej i ulotnej rzeczywistości. Takie budowanie służy zamieszkiwaniu. Ale tak jak Heidegger, Brzozowski uważał, że budować możemy tylko konstruując podstawy swojego własnego bytu. Praca myśli, - Heideggerowskie myślenie, to podjęty przez jednostkę intelektualny trud budowania. Tylko w taki sposób możemy wznosić miejsca, za pomocą spajania ich przestrzeni. A tym samym tworzyć poprzez pracę, - tu rozumianą specyficznie jako pracę myśli - warunki do zamieszkiwania. Tylko zajmując aktywną postawę wobec nieludzkiego, możemy wytworzyć ludzki świat kultury.

    Andrzej Mencwel przy innej okazji, kilkanaście lat wcześniej, pisząc książkę o całokształcie twórczości Stanisława Brzozowskiego [292] , tropiąc ślady wpływu biograficznych uwarunkowań na budowanie światopoglądowych podstaw twórczości autora Legendy Młodej Polski, sformułował swoje stanowisko dotyczące konieczności badania korelacji pomiędzy biografią a twórczością, które potwierdził jeszcze raz przy okazji pisanego dla potrzeb Wczesnych prac krytycznych artykułu. Zarazem więc pokazał, jak budowanie, mieszkanie i myślenie tworzą wspólną hermeneutyczną całość, w której to dopiero można, stosując metodę historycznego badania zjawiska zrozumieć jego istotę i transformacje.

    Kończąc moje rozważania dotyczące uwag na temat konstruktywizmu przy okazji analogii miedzy pewnymi sposobami myślenia o życiu u Martina Heideggera i Stanisława Brzozowskiego chciałbym zakończyć je stwierdzeniem, że Brzozowski, choć w nieco innych uwarunkowaniach społeczno- historycznych i kilkadziesiąt lat wcześniej podejmuje wątki myślowe, które posłużą później niemieckiemu filozofowi do napisania klasycznego już teraz tekstu o wymaganiach i potrzebach egzystencji „śmiertelnych”.

    2.4. Czy możemy mówić o dekonstrukcji w twórczości Stanisława Brzozowskiego? spis treści

    Człowiek targany jest w swoim życiu wiecznie sprzecznościami. Dialektyka myślenia, operowania poglądami, i sposobami konstruowania obrazów rzeczywistości zdaje się sprzecznymi w sobie, jasność prawdy w pewnym momencie życia, która okazuje się obrazem fałszu w innym to przykłady tylko pewnego głębszego napięcia konstruującego życie ludzkie.

    Jawi się ona człowiekowi jako fantasmagoria rozumienia, w której stosunki panujące miedzy rzeczami ukazują się nam w ułudnej postaci jakie narzuca nam poznanie. Te sprzeczności targają również Stanisławem Brzozowskim. Może to właśnie tu, pomiędzy tymi dwoma przeciwstawnymi sobie tendencjami myślenia tworzącymi jednak dialektycznie funkcjonującą całość jawi się człowiekowi jego osamotnienie?

    Powróćmy na chwilę do definicji, jaką na wstępie rozważań nad konstruktywizmem przedstawiłem, aby przygotować grunt dla dalszej prezentacji. Zauważmy, że konstruktywizm zdefiniowałem jako potrzebę wciąż na nowo podejmowanej przez psychikę pracy nad rekonstrukcją i budową wiecznie płynnej i ulotnej rzeczywistości. Jest to wciąż na nowo podejmowany trud budowania i konstruowania, jako pewna odpowiedź na życiowe wyobcowanie człowieka z pozaludzkiego. Jest to mus a zarazem szerszy życiowy sens, który jest budowany przez konstruowanie.

    Powinniśmy zapytać teraz, na czym polega konstruowanie?

    Polega ono na budowaniu, rzekłby Heidegger, i to budowaniu nie w sensie, urbanistyczno - inżynieryjnym, ale rozumianym jako budowanie swojego miejsca w świecie poprzez myślenie, aby zamieszkać.

    Następnie powinniśmy zapytać jak Hegel rozumiał to pojęcie?

    Hegel rozumiał je poprzez konieczność budowania wszelkich sensów, nie w abstrakcyjnym świecie idei, ale poprzez zakorzenienie sensów w specyficznych warunkach uprawamacniających ich rozumienie. Te sensy stwarzało usytuowanie myślenia w kontekstach historycznych.

    Jak rozumiał konstruowanie Foucault?

    Rozumiał on je jeszcze bardziej szczegółowo w pewnych kontekstach wytwarzanych przez język, który będąc narzędziem rozumienia i komunikacji jest też żywym tworem pewnej zmienności nadawanej mu poprzez konieczność zapośredniczenia go perspektywą powstawania autonomicznych historycznie sposobów myślenia.

    No i jak w końcu rozumiał konstruowanie Brzozowski?

    Rozumiał on je jako konieczność samoświadomej swojej samotności jednostki, nieustannego budowania pracą własną świata poprzez nadawanie mu wciąż nowych sensów, które uprawamacniają ludzkie bycie.

    Czy te sposoby rozumowania i percepcji świata służą tylko jego budowaniu? Czy gdzieś na horyzoncie nieustannie podejmowanego wciąż na nowo myślenia nie pojawia się proces odwrotny, proces dekonstruowania sensów nadawanych wcześniej rzeczom przez umysł?

    Wydaje się, że taki proces przebiega. Jest on właśnie drugą stroną kształtującego ludzkie budowanie świata dialektycznego natężenia myśli tworzącego słowa języka.

    Potrzebą człowieka, jak pokazałem w dotychczasowych rozważaniach, jest konstruowanie. Ale konstruowanie jest to nic innego, jak wciąż na nowo podejmowany wysiłek dekonstruowania starego, aby zastąpić je nowym wciąż na nowo konstruowanym.

    Dekonstrukcja jest więc i przyczyną i następstwem. Przyczyną, bowiem jest bodźcem do zmiany, sama będąc zmianą, przygotowuje grunt dla zmiany, która będąc jej następstwem jest konstruowaniem przygotowującym grunt dla jej następstwa - dekonstruowania.

    Brzozowski, wciąż dekonstruuje swoje poglądy, przekształca je, aby tworzyć nowe. Właściwie, jeżeli popatrzeć na każdą jego pracę, szkic czy artykuł, to widać tam oprócz konieczności wyrażania swojego stanowiska w danej kwestii również sposoby dojścia do niego. Zobaczmy artykuł Antyengels zamieszczony w Ideach, a właściwie wszystkie sześć artykułów, które pod tym tytułem, jako kolejne wersje rozmyślań, częściowo w formie ułomków możemy dzisiaj przeczytać. Zanim powstała ostateczna wersja tego artykułu umieszczona jako ta oficjalna, Brzozowski pisze pięć wersji roboczych, odmiennych od siebie swoją specyfiką, długością i treścią. Mimo ich odmienności tematycznej są one jednak wciąż na nowo podejmowanym tematem, który raz podjęty, następnie zdekonstruowany, aby temat znowu można było podjąć, na nowo tworzy w końcowym efekcie zapis historyczny konstruowania i dekonstruowania procesów myślowych autora podejmującego tematykę z odmiennej wciąż na nowo konstruowanej perspektywy rzeczywistości.

    Co ciekawe w tym wypadku - to bardzo duża malarskość przedstawienia. Dokumentacja drogi myślenia, praca nad dojściem do wersji ostatecznej, jawi się tak samo, lub nawet bardziej istotną niż sam proces przeprowadzenia wywodu. Malarskość tę widzę właśnie w dużej plastyczności podejścia do problemu. Utwór ten to jakby sześć odrębnych improwizacji nad tematem. Tak jakby najistotniejszym dla pisarza było właśnie uchwycenie zmian tekstu pod wpływem intensywnej pracy nad nim. Zmian całkowitych, bo owocujących napisaniem sześciu odrębnych tekstów, których najszerszą płaszczyzną porozumienia jest tytuł i sugerowanie wstępne problematyki, która w gruncie rzeczy nie jest już później tak istotna jak sam pomysł podjęcia takiego eksperymentu umysłowo filozoficznego. Eksperymentu ukazania wzajemnego oddziaływania konstruowania i dekonstruowania zarazem, w celu podjęcia dalszej pracy.

    Ten sposób myślenia nasuwa także inną analogię – mianowicie do malarstwa - w którym powrót do tematyki, podejmowanie nowych studiów nad obiektem malarskich przemyśleń, było w czasach Brzozowskiemu bliskich, całkiem popularne. Co prawda nigdzie w całej twórczości Brzozowskiego nie znajdujemy choćby wzmianki, że znał on twórczość Moneta lub Van Gogha, malarzy, którzy właśnie kilkanaście lat wcześniej tę technikę powrotu do tematu wprowadzili do kulturowego obiegu wiedzy o malarstwie, ale czy nie kierowały Brzozowskim w gruncie rzeczy podobne pobudki uchwycenia zmian w postrzeganiu tematu w trakcie ich ponownego powstawania?

    Zachwyt nad ponownym podejmowaniem tematów w twórczości artystycznej zmieni się już za kilkanaście lat w wielkie obawy dotyczące jej przyszłości [293] , zwłaszcza po upowszechnieniu się środków masowego przekazu, ale na razie temat ten jest podejmowany w bardziej pragmatycznym celu ukazania zmienności procesów myślenia. Powiedziałbym, ukazania mechanizmu konstruowania i dekonstruowania jako czynników pracy i twórczości.

    2.5. Dwie inspiracje filozofii pracy. spis treści

    Trzeba zaznaczyć, że przy rozważaniu zagadnień związanych z życiem i twórczością - psychika jednostkowa, psychika twórcza jest tą, która musi podejmować wciąż na nowo nieustanną pracę zmagania się ze światem. Jest ona jakby w tym sensie wyróżniona przez to, że właśnie ona może podjąć tak niewdzięczne zadanie, jako że jest to droga osoby twórczej.

    Powracając do rozmyślań prezentowanych w początkowej fazie twórczości już w dojrzałej działalności pisarskiej Brzozowski ten ciężki los uogólnia na całą ludzkość. Każdy musi zmierzyć się ze swoim własnym światem, światem w gruncie rzeczy rozdartym tragiczną pustką samotności, która jest stanem permanentnym i stałym. Cała strategia wobec życia oparta musi być na aktywnym do niego stosunku, który w jakimś stopniu niweluje ten stan rzeczy. Nie można nie robić nic, można tylko działać.

    Widoczne są tu dwie platformy uprawomocnienia swojej aktywności. Jedną stanowi strach jednostkowy przed pustką i konieczność zastąpienia go konstruktywną treścią, bez głębszej potrzeby legalizowania tej strategii w szerszych sensach społecznych. Na drugim biegunie pojawia się ta konieczność i to w sposób zdecydowany.

    2.6. Pierwsza inspiracja. spis treści

    Pierwsza, naznaczona nieustanną walką o swoje ja w sytuacji permanentnego kryzysu wiary w świat zewnętrzny jest widoczna nie tylko we wczesnych rozważaniach autora nad zagadnieniami sztuki i twórczości. Powraca ona bardzo wyraźnie w ostatnim okresie życia pisarza. Postawę tę nazwałbym postawą walczącego o swoje ja bytu. Jest to postawa podobna do tej, jaką wobec życia przyjął Fryderyk Nietzsche. Postawa ta, jak już pisałem w Preludium, oraz przy okazji moich rozważań nad problematyką alienacji przy omawianiu zagadnień związanych ze sztuką i twórczością, by ła przez Brzozowskiego przezwyciężona, ze względu na świadomość jej destruktywnego wpływu na jednostkę. Powraca ona, lecz odnajdujemy ją w formie zmienionej. Nieustanna konieczność aktywnego stosunku podmiotu do zewnętrznej mu rzeczywistości, konieczność wciąż na nowo podejmowanego trudu konstruowania świata poprzez pracę, mimo wydawałoby się braku wiary w bezwzględną słuszność tej postawy jawi się tutaj jako nowa propozycja ucieczki z dylematu samotności jednostki pozbawionej szerszego zaplecza społecznego. Postawa ta ma swoje źródła w postępujących po sobie z lawinową wręcz konsekwencją kolejnych tragediach, które spotykają Brzozowskiego. Brzozowski na emigracji, nękany oskarżeniami o współpracę z tajną carską policją, wyklęty przez polską inteligencję, cierpiący biedę, powoli dogorywający na gwałtownie rozwijającą się już chorobę, zaczyna z coraz większymi obawami patrzyć w przyszłość. Ale życie wciąż trwa, coraz cięższe do zniesienia, coraz tragiczniejszym piętnem naznaczone, lecz mimo to, narzucające cały czas mu swoje wymagania, którym on się podporządkowuje. W pamiętniku pisze: „Niewątpliwie mam dużo do powiedzenia na usprawiedliwienie mojej nieczynności, apatyj i przygnębienia, i to właśnie jest fatalne, że mam tyle obiektywnie słusznych racyj. Co po tej słuszności? Twoją psią służbą jest pracować, czy masz ochotę czy też nie, czy widzisz cel pracy czy bez celu.” [294] . Tak wytyczony cel twórczości jako nieustannie podejmowanego systematycznego trudu pracy wytwarza czasem głęboki brak wiary w siebie i sens pracy twórczej. Brzozowski ujawnia ten stan rzeczy pisząc pamiętnik. Jeżeli ma być on zapisem wewnętrznych przeżyć twórcy, odsłonieniem jego wszystkich sekretów, musi naturalną koleją rzeczy pojawić się też zwykły, brak wiary w sensowność swojej pracy. „Mój Boże, daj mi wytrwać!” pisał Brzozowski. [...] Z kim jestem i dla kogo pracuję? Mój Boże drogi, daj mi tylko jasne przekonania w tym względzie: umacniam je sobie co wieczór, podmurowuję – rano spłukały je już fale, piasek lotny schłonął i tylko śmiech, śmieszność, niezadowolenie, brak wiary w siebie” [295] . Jak widzimy Brzozowski zaczyna powoływać się również na byt wyższy, boga. Jest to czas kiedy sam widząc powrót swoich inspiracji twórczych do postaw prezentowanych na samym początku swojej twórczości, widząc płynące z tego niebezpieczeństwo ostatecznej utraty wiary w cokolwiek, już nie w nihilistyczny upadek lecz konsekwencję egzystencjalnej pułapki jaką mu zgotowało życie doświadczając go serią ciężkich przeżyć biograficznych zaczyna poszukiwać oparcia w idei boga. O ile to przytoczenie ma przełożenie na nawrócenie w ostatnim okresie życia na katolicyzm w tym momencie nie mogę odpowiedzieć. Wrócę do tej kwestii szerzej jeszcze w następnym rozdziale niniejszej dysertacji.

    Postawa buntu heroicznego wobec życia, które zgotowało jednostce tak straszny los w nowej postaci ma jednak swoje główne źródła w podziwie dla postawy Wyspiańskiego wobec, w gruncie rzeczy podobnego losu, jaki i jemu zgotowało życie. Postawę tę znał pisarz doskonale. Począwszy od artykułu Teatr współczesny i jego dążności rozwojowe, poprzez cykl artykułów temu twórcy poświeconych, z lat 1905 – 1908 wydanych pośmiertnie w formie książki [296] , aż do rozdziału Legendy poświęconej jego twórczości cały czas konfrontuje swoje z Wyspiańskim analogie w spojrzeniu na świat. Na ich ślad natrafiamy także w jego listach do przyjaciół pisanych z Florencji w ostatnim roku życia. W liście do Stanisława Ortwina z połowy grudnia 1910 roku Brzozowski opisując swoją sytuację, a właściwie stan nogi atakowanej gruźlicą kości, pisał między innymi: „Noga po dawnemu – w poniedziałek tworzy się wrzód, a w sobotę lub niedzielę pęka, czasami dojrzewa dwa tygodnie. Nie pozostaje mi nic innego jak zacisnąć zęby, a wspomniawszy z cicha Wyspiańskiego, wstydzić się, że się coś z tego robi. Zawszeć to dystans do sytuacji, gdy się pisze ołówkiem wsadzonym w bandaże” [297] .

    Nieco już wcześniej jednak podobne w swojej wymowie stwierdzenie zawarte jest w Legendzie, gdzie Brzozowski tak miedzy innymi pisze o Wyspiańskim: [...] myślę o nim zawsze z czcią i miłością. Miłość tę czuję, mam w niej źródło siły: w najcięższych chwilach czerpię moc z myśli o samotnem i męczeńskim życiu Wyspiańskiego, o torturach tego spalania się duszy w umęczonym ciele. Ale dlatego właśnie, że ja je mierzę siłą przywiązania, widzę to jego męczeństwo w konkretnym kształcie: dbam o jego treść, a nie o „sobaczą łzę” plamiącego uwielbienia. Męczymy się wszyscy w Polsce: nie jest to żaden argument. Czytelnik żąda od nas pracy, nie cierpienia” [298] .

    Brzozowski posiłkując się w chwilach zwątpienia w cały sens swojej pracy pamięcią postawy Wyspiańskiego, wobec w gruncie podobnego losu jaki życie obydwu twórcom zgotowało, czerpiąc z niej jak sam mówi siły - pisze więc, o ile tylko może cały czas, mając poczucie limitowanego czasu, który mu jeszcze tu na ziemi pozostał. Tak zresztą będzie postępował aż do końca . Tak jak Wyspiański traktuje on pracę jako formę walki o wyrwanie „pozaludzkiemu” ile się tylko jeszcze da w sposób heroiczny w obliczu cierpienia i zbliżającego się końca. Ta heroiczna postawa jest środkiem walki z alienacją, jest ona również środkiem kanalizacji strachu przed śmiercią. Oczywiście strachu tego nie da się wyeliminować. Sam Brzozowski pisze w Pamiętniku „pragnę żyć, ale lękam się choroby, ale doprowadza mnie do rozpaczy mechaniczna, bezmyślna siła która mnie dławi” [299] . „Rozpacz jest łatwiejsza od spokoju” [300] - pisze gdzie indziej. „Rozpacz wkrada się w każdą szczelinę; rozpacz i zniechęcenie. Nie mam w tej chwili żadnej łączności z życiem – jestem sam, a chociaż wiem, że mogę wywierać wpływ ta abstrakcyjna wiedza nie chce się zrealizować, stać poczuciem. Słaby jestem człowiek, lada mnich średniowieczny był w porównaniu ze mną bohaterem” [301] .

    Wyspiański jako wzór postępowania w sytuacji wydawałoby się bez wyjścia w tym tragicznym, zaznaczonym oczekiwaniem na najgorsze okresie życia zostaje wręcz zmitologizowany. Heroizm postawy Wyspiańskiego każe wynieść go do pozycji „patrona” w jego własnych zwątpieniach i cierpieniu. Na ślad powoływania się na przykład tak zmitologizowanej, lecz zarazem heroicznej postawy wobec niszczącego jednostkę życia natrafiamy w liście do Wuli i Rafała Buberów z początku lutego 1911 roku, w którym Brzozowski pisał między innymi, że gdy wątpi w sens walki o życie swoje to „w takich zwątpieniach myślę o Wyspiańskim, o jego męstwie wśród cierpień, o rzeczach, które on napisał ołówkiem, złożonym między bandaże ręki, z której kości wychodziły. To jest moja modlitwa i mój patron” [302] . Tak rozumiana praca, jako heroicznie podejmowany trud intelektualnego przekształcania świata, walki z pozaludzkim żywiołem, mimo jego wydawałoby się ostatecznego tryumfu nad jednostką, jest jednakże jej zwycięstwem. Tylko zajmując takie stanowisko wobec tragedii zgotowanej przez los możemy wygrać, a pozorna, ostateczna wygrana pozaludzkiego, czyli samotne pozostanie na arenie dziejów jest jej przegraną. Pozaludzkie (przyroda) traci bowiem swojego przeciwnika, to co ludzkie (kultura) zyskuje całokształt spuścizny twórczej heroicznie walczącej z pozaludzkim jednostki, jako sztandar zwycięstwa.

    Wydaje mi się, że skonfrontowanie postawy Brzozowskiego z postawą Wyspiańskiego ukazuje w sposób modelowy pierwszą platformę uprawomocnienia filozofii pracy. Poprzez zmitologizowany obraz tej postawy Brzozowski czerpie bowiem siły do dalszej walki o swe życie i twórczość w obliczu nieuchronnie zbliżającego się końca.

    Oczywiście życie Wyspiańskiego nie jest jedyną możliwością uprawomocnienia dla pierwszej inspiracji filozofii pracy. Ponadto są przecież i inne relacje zawarte w dokumentach osobistych tj. w Pamiętniku i Listach pisanych w tym okresie. Pokazują nam one również tę platformę. Przedstawiłem już te relacje jednak w Preludium. Należy dodać, że jeżeli chodzi o Listy, to dodatkowo postawa ta w dużej mierze była już przedstawiona przez Ostapa Ortwina we wstępie do wydanych pośmiertnie Głosów wśród Nocy. Szerzej już ją omówiłem, pisząc o losach recepcji spuścizny twórczej dzieł Stanisława Brzozowskiego w kontekście tematyki alienacji w poprzedniej części niniejszej rozprawy. Obydwie te prezentacje uzupełniają się więc ukazując zarazem w sposób pełny inne relacje konstruujące pierwszą platformę uprawomocnienia filozofii pracy.

    2.7. Druga inspiracja filozofii pracy. spis treści

    Druga strategia, też związana z pracą jest strategią tworzenia swojego świata w obrębie szerszej całości społecznej. Bardziej pragmatyczna i racjonalna pojawia się już na początku rozważań nad zagadnieniami pracy. Praca, zobiektywizowany mus życiowy, musi służyć szerszym ponad jednostkowym celom. Tylko w szerszym kontekście traktowania jej jako racjonalnej, nakierowanej na cel działalności może ona być narzędziem wzrastania swobody. Narzędziem ucieczki od alienacji jako mechanizmu w gruncie rzeczy niszczącego i destruktywnego.

    Ten szerszy sens nadany poczynaniom jednostki przez społeczeństwo pojawił się u Brzozowskiego, jako dość dojrzała i sprecyzowana ideologia w roku 1906. Już w drugiej połowie marca tego roku Brzozowski w liście do Salomei Perlmutter opisuje jej przełom duchowy jaki miał właśnie u niego miejsce. Po przeszło dwóch miesiącach bezczynnie spędzonych po przyjeździe do Nervi Brzozowski dostaje „nagle”, „przełomowego” dla kształtowania jego dojrzałego światopoglądu olśnienia twórczego mającego wpływ na całą dojrzałą twórczość pisarza.

    Jeżeli przyjrzeć się dokładniej tezom zamieszczonym w tym liście nie są one, czym innym jak podsumowaniem rozważań pisarza dotyczących twórczości artystycznej podejmowanych we wcześniejszym okresie aktywności twórczej. Moim zdaniem tezy te stanowią pewnego rodzaju kontynuację, nie zerwanie wątku. Stąd ostrożnie podchodziłbym jednak do ich „przełomowości”.

    Podstawowe tezy zawarte w tym liście kształtują zręby filozofii pracy i w tym widać pewną transformację wcześniej prezentowanych poglądów. Pojawia się też konieczność uprawomocnienia tej filozofii poprzez nadanie jej sensu poprzez jej wspólnotowe zapośredniczenie. Brzozowski jeszcze nie w sposób radykalny, dostrzegać zaczyna w człowieku i przyrodzie „dwie antytezy [303] ”. „Przyroda – którą on pojmuje jako środowisko niezależne od woli człowieka – ignoruje wszystkie jego chęci i ich wzniosłość, szlachetność itd., zna właściwie tylko jedną moc – siłę mięśni bezpośrednią, lub też uzbrojoną we wszelkie instrumenty, maszyny, jakie człowiek wytworzyć może. [...] stąd nieuchronny wniosek - konkluduje Brzozowski – siła fizyczna przeciwstawiona przez ludzkość przyrodzie jest podstawą wszelkich ideałów” [304] .

    Widzimy już tu wyraźne rozróżnienie przyrody i człowieka muszącego wobec niej w przez siebie wciąż na nowo wytwarzanym świecie kultury egzystować. Pozaludzkie – niepokojące pisarza już w rozważaniach nad zagadnieniami sztuki i twórczości ze względu na jego obcość w stosunku do człowieka, przyobleka tu ostatecznie postać przyrody w stosunku, do której człowiek musi swój świat nieustannie wysiłkiem mięśniowym stwarzać. Brzozowski jeszcze nie widzi diametralnej opozycji miedzy człowiekiem a otaczająca go przyrodą. Opozycja ta istnieje, ale nie ma tu jeszcze tej wrogości, która pojawi się później w Legendzie i Ideach. Na razie poprzestaje on na stwierdzeniu, że tylko poprzez pracę człowiek jest w stanie uzyskać swobodę wobec świata. Brzozowski pisze w tym liście: „Człowiek jest swobodny. To znaczy, sam on na podstawie swych ocen rozstrzygnie, czym będzie. Dlaczego. Dlatego, że praca jest siłą przyrody. Praca sprawia, że ideał staje się faktem. [...] Praca jest dziełem woli, podstawą jej panowania nad światem” [305] . W gruncie rzeczy postawa reprezentowana w tym liście jest tylko rozwinięciem wcześniejszych przemyśleń dotyczących sztuki i twórczości artystycznej. Pojawia się tu wciąż postulat swobody – rozumianej jako praca. Wcześniej ta sama swoboda była tożsama z twórczością artystyczną, obecnie zaś z pracą. Jakkolwiek praca nie jest jeszcze bezwzględnie tożsama z ciężkim musem życiowym. Co prawda człowiek stwarza swój świat poprzez pracę, ale ta praca jest rodzajem wolnościowego wyboru. Poprzez jej podjęcie człowiek bowiem uzyskuje swobodę. Jest ona raczej podstawą swobody człowieka, w tym sensie, który nadany był tej swobodzie we wcześniejszych rozważaniach pisarza. Praca jako dzieło woli ludzkiej pojmowana jest w sposób idealistyczny.

    Pobrzmiewają w tym stwierdzeniu echa wczesnych rozmyślań nad sztuką. Cechą charakterystyczną jednostki twórczej jest przecież to, że ona sama ma wewnętrzne poczucie pracy własnej w sobie – poczucie woli realizowanej poprzez twórczość artystyczną. I to poczucie tak rozumianej obligacji pracy realizuje. Realizując zarazem swój potencjał twórczy. Tak samo w gruncie rzeczy dzieje się teraz, kiedy Brzozowski zaczyna pojęcie twórczości zastępować coraz definitywniej pojęciem pracy. Pojęciem posiadającym jednak szersze znaczenie, zawierającym w sobie również pojecie twórczości, jako jednego z rodzajów pracy.

    2.8. Człowiek a przyroda. spis treści

    Także nie jest nowym spostrzeżeniem Brzozowskiego to, co zawarł on w liście do Salomei Perlmutter z marca 1906 roku, a co dotyczyło ideologicznych podstaw kształtowania świata ludzkiego wobec przyrody. Kładzenie nacisku na stwarzanie świata ludzkiego przez człowieka, zapośredniczone przez zdobycze nowoczesnej techniki, jako przedłużenia mięsni ludzkich w celu panowanie nad pozaludzkim światem przyrody pojawiało się już wcześniej w jego twórczości. Dlatego żeby lepiej przyjrzeć się tej drugiej strategii z tej perspektywy chciałbym jeszcze przez chwilę skoncentrować się nad poruszanym przez Brzozowskiego, kilkakrotnie w sposób zdecydowany i wyraźny problemie jego osobistego stosunku do przyrody. Jak zaznaczyłem już, Brzozowski w swoim etosie pracy był zafascynowany technologicznym zawłaszczaniem świata i panowaniem nad nim jako następstwem rozwoju możliwości sprawowania kontroli technologicznej poprzez pracę zakorzenioną w ukierunkowanych celowościowo ideach społecznych.

    Już w powyżej cytowanym liście odnosi się on kilkakrotnie do konieczności technologicznego zawłaszczania świata przez człowieka. Technologia to przedłużenie rąk ludzkich i siły mięśniowej, która dzięki zdobyczom umysłu ludzkiego, mającym postać nowoczesnych zdobyczy technicznych pomaga człowiekowi wybudować swoje autonomiczne miejsce w świecie, poprzez pracę z wykorzystaniem tych zdobyczy technicznych. „Stąd” - u Brzozowskiego – „[...] konkluzja: wszystko co wzmaga tę siłę – wzmaga władzę ideału nad światem – jest postępem. Innymi słowami, technika jest ostateczna podstawą całego postępu, całej moralności. Władza moralności nad światem jest proporcjonalna stopniowi rozwoju techniki – i gdyby ta mogła być kiedyś = 0, spadłaby do nicości. ” [306] . Moralność jest więc następstwem ujarzmiania świata poprzez zdobycze technologiczne i konieczności budowania stałych norm postępowania gwarantujących poczucie bezpieczeństwa, w - własną pracą tworzonym w opozycji do przyrody świecie kultury. A ten świat można utrzymać tylko poprzez wciąż na nowo podejmowany trud jego przekształcania poprzez pracę pokoleń zapośredniczoną technologicznymi zdobyczami naszego gatunku.

    Jak widać rozwój technologiczny wychwalany w tym liście jawi się mu w tamtym okresie jako główny motor rozwoju dziejów. Pobrzmiewają w tych ewolucjonistycznych sformułowaniach progresywnej ewolucji rozwojowej zapośredniczonej zdobyczami techniki, echa heglowskiej historiozofii, o której już wspominałem w powyższych rozważaniach. Technicznymi zdobyczami człowieka zapośredniczone zawłaszczanie „pozaludzkiego” świata przyrody jest jednym z głównych mechanizmów dezalienacyjnych. Człowiek opanowując otoczenie naturalne zdobyczami przez siebie wytworzonej techniki wzmacnia siłę własną gatunku i swą niezależność od otoczenia. Wzrastanie w siłę gatunkową jest więc ostatecznie procesem dezalienacji. Budując swoje silne podstawy bytu wobec „pozaludzkiego”, niszczy się zarazem możliwość destruktywnego oddziaływania jego obcości wobec człowieka. Chyba dlatego właśnie technika jako tak rozumiany mechanizm budowania własnej swobody gatunkowej człowieka stała się tak istotnym czynnikiem wykorzystywanym przez Brzozowskiego w jego analizach funkcjonalności filozofii pracy.

    Myśli prezentowane w cytowanym powyżej liście do Salomei Perlmutter autor rozwija między innymi w innym liście, który swojej rozmówczyni wysłał z początkiem grudnia 1907. Pisze on tam, że podstawą wystarczającej sobie i rządzącej sobą ludzkości jest: „opanowanie techniczne globu i wszystkich dostępnych środowisk technicznych- na nią działających [307] ”. Także na łamach Kultury i życia, ten wątek rozważań nad potrzebą budowania swojego świata z pozycji władzy nad przyrodą jest silnie zarysowany. W artykule Myśl i Praca opublikowanym w tej książce pisze on między innymi, że: „realnie postępowym staje się społeczeństwo w miarę, jak wyrabia się i wzrasta w nim 1. Sama władza nad przyrodą; 2. Zdolność pracujących do samodzielnego brania udziału w organizacji wytwórczej rozwijającej się na tle tej władzy” [308] .

    Niemniej jednak problematyka związana z obcością środowiska naturalnego wobec człowieka i koniecznością budowania pracą własną swojego świata w opozycji do przyrody pojawia się już we wczesnych analizach Brzozowskiego dotyczących istoty procesu twórczego.

    Już w początkowej fazie twórczości, przy okazji rozważań nad sztuką pojawia się w sposób bardzo widoczny opozycja człowieka do całego zewnętrznego mu świata przyrody. Brzozowski stwierdza, że sztuka nie jest nigdy czystym naśladowaniem natury. Przecież nawet najbardziej naturalistyczne dzieło sztuki nigdy nie może i nie chce być kopią natury. Dzieje się tak, że pewne aspekty rzeczywistości są w nim spotęgowane, pewne są zaniedbane, lub niedostatecznie mocno przedstawione tak, że zawsze dzieło sztuki będzie wewnętrznym stosunkiem artysty do tematu. Sam pisze o tym tak: „sztuka nie jest nigdy naśladowaniem natury – jest wyrazem duszy, jest dziełem twórczości, ognisko jej i cel w duszy leżą, nie zaś na zewnątrz niej, w przyrodzie” [309] . Natura utożsamiana jest w tych rozważaniach jako przeciwieństwo dzieła sztuki, autonomicznego wytworu twórczości ludzkiej. Jej esencja leży wewnątrz jej istoty, zaś natura jest tylko czymś zewnętrznym. Może stanowić czasem wzór lub jej inspirację, nigdy jednak nie będąc tożsamą z jej najgłębszym, wewnętrznym sensem. Tak więc sztuka i natura podążają zupełnie odrębnymi ścieżkami. Parafrazując stwierdzenia Hegla dotyczące istoty Boga moglibyśmy powiedzieć, że sztuka jest wyalienowaną formą natury. Ale w tym pozytywnym tego słowa znaczeniu, gdyż poprzez ten proces uzyskuje ona pełną autonomię. Nie musi już ona odtwarzać tego, czego i tak nie potrafi zrobić, jej funkcja leży gdzie indziej - w kreacji wartości poprzez oddziaływanie w obrębie wspólnoty ludzkiej. Tak więc ta procedura wyjścia poza nią jest w gruncie rzeczy procedurą nadania jej autonomii a nie procedurą alienacyjną. Nie może, bowiem coś, co jest autonomiczne w swoich podstawach być zarazem postrzegane jako wyalienowane. Co prawda źródła twórczości mogą leżeć w naturze, ale jest to warunek wystarczający a nie konieczny, a ponadto jako byt autonomiczny sztuka szuka swoich uprawomocnień w sferze kontekstu społecznego rozumienia jej specyfiki. Jak widać sztuka i natura to dwa odrębne, choć mogące koegzystować na pewnych wspólnych płaszczyznach światy. Jeden potrzebujący swojego społecznego uprawomocnienia. Drugi, Brzozowskiego „pozaludzkie”, to nie posiadający żadnego zewnętrznego uprawomocnienia poza sobą zewnętrzny człowiekowi świat przyrodniczego kontekstu jego funkcjonowania.

    Po kilku latach Brzozowski powraca do problematyki stosunku człowieka do zewnętrznego świata w dużo bardziej dojrzałej i sprecyzowanej już postaci. „Człowiek i przyroda to (już P.D) dla Brzozowskiego dwie ogromne antytezy” [310] zauważa Józef Spytkowski komentując ten powrót. Może lepiej byłoby powiedzieć ludzkość i przyroda, jako że nie chodzi tu już o osamotnionego w świecie człowieka ale o ludzkość całą, która poprzez fakt jednoczenia się wobec przyrody swoją pracą niweluje problem słabości i samotności jednostki wobec przyrody, będąc siłą która tworzy swoje podstawy w walce z nią.

    To właśnie z obustronnego tarcia, zmagania się tych dwóch muszących koegzystować, lecz w nieustannym dialektycznym konflikcie antytez – człowieka/ludzkości i przyrody - narodziła się filozofia pracy. „Pozaludzkie” - czyli otaczające człowieka/ludzkość środowisko przyrodnicze, obce i niepokojące, które cały czas budziło w Brzozowskim obawy - wymagało definitywnego samookreślenia się światopoglądowego wobec niego. „Poszukiwanie możliwości swobody wobec przyrody musiało go – uważa Spytkowski – zawieść do metafizyki pracy, do uznania czynu fizycznego za jedyną antytezę martwej materii” [311] a „ celowe i planowe tworzenie historii jest u Brzozowskiego całkowitym przezwyciężeniem determinizmu we wszelkiej postaci i kresem walki o swobodę [312] ”.

    Wydaje mi się, że przezwyciężenie potrzeby walki o swobodę jest tylko pozorne. I w tym punkcie nie zgodziłbym się z konkluzjami Spytkowskiego. Moim zdaniem Brzozowski nie zarzuca potrzeby walki o swobodę, tylko zmienia funkcje i cele tej swobody. Swoboda jest wciąż w późniejszej działalności pisarskiej Brzozowskiego bardzo ważną kategorią lingwistyczną. Przy czym swoboda człowieka wobec społeczeństwa zostaje zastąpiona koniecznością uzyskania swobody człowieka wobec przyrody. Zwróciłem już na to uwagę w preludium, teraz tę konotację rozbuduję

    2.9. Na nowo odkryta swoboda ludzkiej aktywności. spis treści

    Zauważmy, że swoboda jako kategoria analizy pojawia się w „przełomowym” dla kształtowania się podstaw filozofii pracy liście Brzozowskiego do Salomei Perlmutter z drugiej połowy marca 1906 roku. Jednym z głównych warunków nowo konstruowanego światopoglądu jest stwierdzenie, że „człowiek jest swobodny. To znaczy, sam on na podstawie swych ocen rozstrzygnie, czym będzie” [313] . Jakkolwiek Brzozowski w tym samym liście robi zastrzeżenie, że człowiek o tyle jest swobodny, o ile buduje podstawy swojego bytu przez pracę, która jest „dziełem woli, podstawą jej panowania nad światem” [314] .

    Swoboda ludzkiego postępowania jest więc tożsama z wolą ludzką, narzędziem swobodnego zapośredniczonego przez nią kształtowania świata. To oczywiście pierwszy trop dotyczący nowej roli swobody w transformowanym pod wpływem filozofii pracy światopoglądzie Brzozowskiego.

    Brzozowski powraca do takiego rozumienia swobody jeszcze w Legendzie. Widać tam wyraźnie, że Brzozowski nie przezwyciężył w swoim światopoglądzie determinizmu. Determinizm ten kształtuje ciągła konieczność walki z przyrodą o swój własny świat, o swoje w nim miejsce, o wywalczenie swojej w nim swobody. Pisze on min: „nie jest swoboda łatwą do zniesienia rzeczą – nie jest absolutnem od wszystkiego, co nas przerasta zwolnieniem. Musem jest twardym, bezlitosnym musem: - nie ze snów, ale z czegoś, co twardsze jest od żelaza, wiecznie groźne i wiecznie milczące, z czegoś, co nie jest nigdy naszym ja, naszą duszą, naszą myślą, lecz zawsze obcym nam, na granicy naszej mocy szczelnie oblegającym nas wrogiem, - zbudowany jest świat! W nim wyżyć i trwać – jest to swoboda. Wszystko inne jest już variété – mądrością dzieci tancerzykow i skoczków” [315]

    Problem nowego rozumienia swobody Brzozowski porusza przede wszystkim w Kulturze i życiu, oraz w nieco już innej postaci w Legendzie, gdzie tłumaczy on już dokładnie czym miała by ona być i jakie funkcje miałaby ona pełnić. Padają tu między innymi stwierdzenia o społeczeństwie swobodnych robotników. Aby wyjaśnić kwestię nowego rozumienia swobody należy się przyjrzeć tej kwestii poniżej. Ale zanim przejdę do jej omówienia potrzebne jest pewne wyjaśnienie.

    Moim zdaniem swoboda jako kategoria analizy nie została przez Brzozowskiego wyeliminowana, jako że jest ona synonimem wolności wyboru, a więc przeciwieństwa zniewolenia, wyobcowania jak również alienacji. Tak więc o ile Brzozowski próbuje w swoich transformacjach światopoglądowych przezwyciężać w sposób mniej lub bardziej udany problem osamotnienia człowieka, musi też w swoich staraniach posługiwać się kategorią swobody. Ostateczny brak swobody wyboru znaczyć by musiał definitywne pogrążenie się w alienującym od życia zniewoleniu.

    Co najwyżej rozumienie tej kategorii może ulec zmianom, w następstwie zmian przyjmowanych horyzontów światopoglądowych i tak się dzieje w istocie. Swoboda wolnego twórcy, człowieka na tle społeczeństwa ewoluuje w swobodę społeczeństwa swobodnych robotników, gdzie na nowo pojmowana swoboda człowieka zintegrowanego społecznie nakierowana jest na poszerzanie dorobku wspólnoty. Środowisko naturalne rozumie wtedy Brzozowski jako siłę, z którą trzeba walczyć, aby wzmóc swobodę jednostki poprzez jej szerszą integrację społeczną.

    Jeżeli wcześniej, w okresie, kiedy zajmował się przede wszystkim zagadnieniami sztuki i twórczości postawa wolnego swobodnie kreującego swój byt artysty była akceptowana o tyle po rozliczeniu się z wcześniejszym okresem, po krytyce bezwzględnego indywidualizmu jako postawy kierującej człowieka właściwie do nikąd, ta sama postawa obserwatora podległa największej krytyce. Dla nowych potrzeb światopoglądowych trzeba było zbudować kompletnie nową wizję człowieka i społeczeństwa, bardziej konkretnie nie człowieka na tle społeczeństwa, ale człowieka zintegrowanego społecznie.

    Oczywiście należy ten fakt traktować w kategoriach przezwyciężenia wcześniej zarysowanych problemów alienacji jednostkowej, które taki ideologiczny obraz świata społecznego miał w ostatecznej konsekwencji przezwyciężyć. Trzeba było odpowiedzieć dogłębnie na pytanie kim miałby być ten na nowo rozumiany wartościowy ,,społecznie” człowiek.

    2.10. Trzy wizje człowieka swobodnego. spis treści

    Trzeba jednak zaznaczyć, że Brzozowski buduje trzy wizje człowieka swobodnego. Pierwszą prezentowałem już powyżej. Jest to wizja pierwotna, tłumacząca konieczność posługiwania się kategorią swobody, jako kategorią lingwistyczną w światopoglądzie Brzozowskiego, także już po „przełomowej” rewolucji światopoglądowej związanej z przyjęciem założeń filozofii pracy.

    Drugą odnajdujemy min. w jego jesiennych wykładach ze Lwowa z roku 1906. Sam tytuł tych wykładów – Światopogląd pracy i swobody nakierowuje nas na główny wątek rozważań Brzozowskiego. Ma być nim właśnie na nowo pojmowana swoboda rozumiana w powiązaniu z zagadnieniami problematyki pracy. W wykładach tych, w odróżnieniu od wiedzy, którą posiadamy na temat konstruowania filozofii pracy z listu do Salomei Perlmutter z drugiej połowy marca 1906 roku, wątek zapośredniczonego technologicznie sprawowania władzy nad światem nie jest widocznie eksponowany. Brzozowski kładzie nacisk na pojęcie pracy rozumiane w sensie intelektualnym. Poprzez pracę człowiek buduje swój światopogląd, wiedzę swoją o świecie oraz podstawy swojej swobody w nim. Ale praca ta to nie mięśniowy trud walki człowieka z pozaludzkim, ale właśnie umysłowymi środkami konstruowane podstawy swobody człowieka wobec świata. Jeżeli można mówić o postępie jako kategorii rozważań filozoficznych to tylko w związku z pracą. Ale pracą rozumianą w sensie intelektualnym, - budowania własnych podstaw światopoglądowych człowieka poprzez pracę intelektualną. Tak rozumiana praca jest tylko medium do osiągnięcia poznania [316] , które jest tylko stanem osiągnięcia pewnej swobody, niezależności człowieka nad światem poprzez właśnie tak rozumianą pracę.

    Widać w tym rozumieniu pewne analogie do wcześniejszego rozumienia swobody. Już w roku 1904, pisząc artykuł Monistyczne pojmowanie dziejów zauważa Brzozowski, że swoboda jest tylko formą tresury człowieka. Bo tylko poprzez taką tresurę – (rozumianą jako praca intelektualna nad sobą) człowiek jest w stanie osiągnąć swobodę swoją wobec świata [317] . Tylko wtedy bowiem, jak zauważa gdzie indziej [318] , swoboda będzie nie naszą zgodą z rzeczywistością, lecz zgodą rzeczywistości z nami. Co daje nam podstawy do panowania nad nią.

    Wtedy tylko „nie ona, lecz my jesteśmy prawodawcami” [319] . Można zaryzykować konkluzję, że w wyniku ewolucji światopoglądowej Brzozowski nadaje szersze uprawomocnienie pojęciu panowania człowieka nad światem. Zastępując jednak pojęcie tresury pojęciem pracy nie gubi on w gruncie rzeczy tożsamości rozumienia pojecie swobody, które występuje w podobnym semantycznym rozumieniu przed jak i po rewolucji światopoglądowej związanej z przełomem myślowym wywołanym przyjęciem postulatów filozofii pracy.

    Moim zdaniem pierwsza wizja nowego człowieka swobodnego jest kontynuacją i rozwinięciem wcześniej prezentowanych pomysłów teoretycznych. Tresura, tudzież praca jest narzędziem budowania swojej swobody w obrębie ludzkiego świata społecznego – świata kultury.

    Jednak już w Legendzie Brzozowski w artykule Nasze „ja” i historia zaczyna krytykować taką postawę. Swoboda jest wtedy wciąż tożsama z koniecznością zapanowania nad otoczeniem przez indywidualną psychikę ludzką oraz wytwarzaniem go pracą przez tę psychikę - pracą rozumianą wciąż jako pracą intelektualną. Brzozowski mówi między innymi, że „zapanować nad życiem, stać się swobodnymi, możemy jedynie przez zrozumienie i opanowanie tych sił, które stworzyły naszą psychikę” [320] nieco dalej zaś stwierdza „Ja jest swobodne jedynie jako psychika człowieka, swobodnie stwarzającego swoje postawy bytu wobec wszechświata. Jedynie jako ja, swobodnie rządzące swoją pracą, realizuje ono swoją swobodę” [321] . Ta indywidualna psychika ludzka jest wtedy tożsama z nowoczesną psychiką kulturalną, która opanowując wyniki pracy dziejowej staje się jednak paradoksalnie niezdolna do brania w niej udziału [322] . Jak konkluduje Brzozowski „Dlatego też nowoczesny kulturalny umysł – to w tej lub innej formie rezultat dziejowej pracy, zamieniony w bezwyjściową (intelektualną P.D) przygodę indywidualną” [323] a „nowoczesny człowiek kulturalny (intelektualista P.D) – to jednostka przystosowująca do swoich indywidualnych i emocjonalnych potrzeb wyniki dziejowej pracy” [324] . Paradoks polega tu na wyalienowaniu jednostki twórczej od procesu pracy. Brzozowski postrzegając taką sytuację będzie starał się znaleźć dla tej sytuacji rozwiązanie kreśląc z jednej strony nowe zadania dla inteligencji, a drugiej budując nowe podstawy swobody człowieka we wszechświecie.

    To właśnie kontekst kultury będący źródłem refleksji powyżej prezentowanych, krytycznych uwag dotyczących człowieka kulturalnego naprowadza nas na trop nieco odmiennej, lecz w gruncie rzeczy w dużej mierze kontynuującej i rozwijającej wcześniejsze wątki światopoglądowe drugiej propozycji rozumienia człowieka swobodnego. Próbując przezwyciężyć problem alienacji swobodnego człowieka kulturalnego (intelektualisty) Brzozowski buduje nową wizję człowieka swobodnego w Legendzie. Właśnie tam, kontynuując swoje rozważania na temat istotności technologii jako czynnika budującego spójność społeczną konstruuje on wizję społeczeństwa swobodnych robotników. Rozwijając swoje rozważania dotyczące istotności pracy dla całokształtu procesów integracji społecznej konkluduje w artykule Mity i Legendy , że podstawą społeczeństwa jest proces życiowy zapośredniczony przez pracę. Jedyna słuszna, właśnie budująca się wizja porządku społecznego to ta, w której świadomi swoich wartości i zadań robotnicy, są głównymi aktorami tego właśnie procesu. Mówi on min, że: „ [...] tylko to co jest ustalone jako zdobycz i własność klasy pracującej, posiada istotną trwałość. Najgłębsze znaczenia posiadają dziś przekształcenia dokonujące się w tej klasie: zasadniczym faktem nowoczesnej historii jest dojrzewanie klasy robotniczej, przekształcenie jej w społeczeństwo swobodnych robotników, zdolnych samoistnie pracować na osiągniętym poziomie technicznym, zabezpieczyć dalsze postępy techniki wraz z zachowaniem własnych swych, niezbędnych do utrzymania życia na tym poziomie cech i zdolności” [325] .

    Tak więc prymat techniki służy tu przede wszystkim samookreśleniu się społecznemu człowieka, w szerszej perspektywie ludzkości, to ta samoidentyfikacja określa jego/jej miejsce w świecie właśnie w opozycji do świata przyrody. Ta technologicznie zapośredniczona autoindentyfikacja jest też narzędziem tworzącym ideologiczne, oraz jak chciałby Brzozowski, zarazem wcielanej w życie podstawy nowego ładu społecznego przyszłości, budowanego pracą własną przez „społeczeństwo swobodnych robotników” a także podstawą kształtowania wszelkich norm prawnych.

    W tej drugiej kwestii widzę tu konsekwencję rozwoju stanowiska zaprezentowanego już w liście z marca 1906 roku do Salomei Perlmutter gdzie Brzozowski mówił o moralności jako narzędziu budowania ładu społecznego. Ład taki w szerszej perspektywie, musi mieć swoje uprawomocnienie w normach prawa dających społecznie zalegalizowaną w sposób racjonalny możliwość dochodzenia swoich roszczeń moralnych. Dlatego nakreślając tę nową wizję człowieka zintegrowanego Brzozowski zarazem określa go w stosunku do prawa. Mówi min: „Za podstawę prawa może być uznany tylko człowiek, którego życie pozostaje w bezpośrednim związku z wielkim procesem zbiorowej walki gatunku: tylko człowiek, w którym sumują się bezpośrednio osiągnięte życiowe postępy, w których wytwórczość żłobi niezbędne dla niej biologiczne podłoże. Tylko człowiek, nie opierający się wobec wszechświata na niczem prócz swojej własnej pracy, prócz swego własnego życia, tylko człowiek wysiłkiem własnym utrzymujący na danym poziomie ludzką potęgę techniczną – jest właściwym subiektem prawa. Dopóki technika i niezbędna dla utrzymania jej na danym poziomie organizacja pracy nie stały się swobodnie przyjmowanem i uznawanem prawa samych pracujących, dopóki prawo nie stało się zrębem całego ich życia psychicznego, całej obyczajowości, póki nie stało się tak pojęte prawo tem w ich życiu w czem widzą oni dumę i piękno, postępy techniczne władają człowiekiem, narzucają się mu, lecz nie są przez niego opanowane, nie stanowią jego własności, jego swobodnego dzieła [326] .

    Nowy ,,człowiek zintegrowany” , - swobodny robotnik sam musi siebie więc „porodzić i wychować, stworzyć w sobie wszystkie organy społecznego i kulturalnego życia” [327] . Na tym w gruncie rzeczy polega nowy typ swobody proponowany przez Brzozowskiego. Tworząc sobie wszystkie niezbędne organy społecznego i kulturalnego życia może człowiek dopiero całościowo skonstruować podstawy prawne swego społecznego funkcjonowania. A więc prawo należałoby tu utożsamiać ze społeczną regulacją podstaw życia społecznego swobodnie tworzących podstawy swego istnienia robotników. Normy prawne zabezpieczają społeczność przed niepewnością jutra będąc mechanizmami regulującymi życie społeczne, niwelując zarazem niebezpieczeństwo anomii społecznej oraz jednostkowej alienacji. Zarazem w tej nowej sytuacji są mechanizmami regulującymi granice swobody jednostki w obrębie jej społecznego funkcjonowania.

    Aby ten cel osiągnąć Brzozowski postuluje przebudowę świadomości kulturowej w taki sposób, aby stać się ona miała „zasobem środków umysłowych, pozwalających swobodnym robotnikom posługiwać się daną techniką i prowadzić ją naprzód, zasobem męstwa, pozwalającego im przyjmować i stwarzać to dumne życie, zasobem piękna, przemawiającego do ich serc i zmuszającego je siebie i ten tragiczny świat kochać [328] . Mamy tu do czynienia z typową postawą konstrukcjonizmu społecznego. W tych myślach zawarta jest wiara w ogromne możliwości społeczne człowieka. Jako że to człowiek, jak później u egzystencjalistów uświadamia sobie swoją alienację w świecie, i konieczność kreacji, gdyż tylko ta daje mu podstawy jego swobody w świecie. Tu jeszcze ma to dodatkowo bardzo silny podtekst społeczny, jako że ten typ kreacji jawił się przecież Brzozowskiemu jako jedyne wyjście z pułapki, w jaką wtrąca człowieka skazanie na samotne zmaganie się z rzeczywistością społeczną. Świat jest nam dany, my możemy go tylko kreować poprzez aktywny do niego stosunek. Ten zaś zapośredniczony przez szerszy krąg społeczny jest tu postrzegany przecież jako jedyny wartościowy.

    Ten kreacjonizm jest w ostatecznej swej instancji mocno zapośredniczony przez kulturę. To przecież kultura w opozycji do natury jawi się pisarzowi jako naturalne środowisko bytu typowo ludzkie. Sam Brzozowski mocno podkreśla ten fakt pisząc min: „Kultura musi stać się atmosferą, urabiającą i podtrzymującą swobodnych bojowników ludzkiego nad światem zwycięstwa, stać się musi jednolitym nawskroś ludzkim dziełem:- dzisiaj jedność jest tylko formalna, istnieje tylko w abstrakcyjnej konstrukcyj ideologa; kultura dzisiejsza to ścieranie się wyników wytwarzanych przez różne, niejednokrotnie wprost sprzeczne, w każdym razie obce sobie procesy życiowe” [329] .

    Konkludując więc nasze rozważania dotyczące na nowo odkrytej swobody ludzkiej aktywności należy powiedzieć, że ostatecznie swobodę taką uzyskuje człowiek tylko poprzez swoje szeroko rozumiane uczestnictwo w kulturze, ale z zastrzeżeniem, że „poziom swobodnej pracy nie może ustępować poziomowi pracy skrępowanej [330] ”. Co znaczy że praca swobodna tożsama z pracą twórczą osiągnie taki sam poziom przydatności życiowej co i praca fizyczna, w dużej mierze odtwórcza, przez co zostanie zniwelowany problem jednostronnego przystosowywania do swoich indywidualnych potrzeb wyników pracy dziejowej. To sformułowanie w gruncie rzeczy postuluje nowe role i zadania inteligencji

    2.11. Uprawomocnienie roli intelektualisty w filozofii pracy. spis treści

    Co prawda Brzozowski pisząc o roli pracy jako najważniejszego narzędzia kształtowania rzeczywistości społecznej oraz walki z pozaludzkim obcym mu światem przyrody posługiwał się w dużej części swoich rozważań figurą przekształcających społeczeństwo swobodnych robotników, i w tym sensie rację miał Cezary Rowiński podkreślając ten fakt, oraz pisząc o powiązaniach ideału pracy z ideałem moralnym i ascetyczną koncepcją życia [331] , lecz tak naprawdę za metaforą wychowania zastępów robotników przekształcających społeczeństwo kryła się też próba zbudowania nowych zadań dla inteligencji polskiej. Pokazałem już w części pierwszej niniejszej rozprawy, że na trop tej interpretacji, choć pobocznie do głównych wątków badawczych odnosili się Andrzej Mencwel, Andrzej Walicki oraz szkicowo Bronisław Baczko.

    Inteligencja ta, „kwiaty bez korzeni”, krytykowana jest w bezwzględny sposób w Legendzie, ale źródeł tej krytyki możemy doszukiwać się w podobnej formie już w roku 1903, kiedy Brzozowski pisze artykuł Teatr współczesny i jego dążności rozwojowe. Badacze zwracają uwagę na fakt, że krytyka inteligencji przeradza się wręcz w antyintelektualizm [332] . Czy rzeczywiście tak radykalna interpretacja ma swoją bazę legalizacyjną w twórczości Brzozowskiego? Moim zdaniem nie. Oczywiście krytyka obozu młodopolskiego ma znamiona pewnego rodzaju zerwania z postawą spektatorską - jak sam mówi - reprezentowaną przez dużą część środowiska intelektualnego kraju, lecz pomimo to Brzozowski próbuje raczej wpłynąć na zmianę stosunku inteligencji do swych ról i zadań społecznych, może nawet więcej, chce te role i zadania zmieniać, i na nowo kreować. W takiej perspektywie należałoby interpretować chociażby jego wystąpienia z Pamiętnika dotyczące wiary w możliwość zmiany tej świadomości przez wywieranie wpływu na świadomość społeczną posługując się jako narzędziem oddziaływania swoją pracą pisarską. Zresztą pamiętnik pisany w ostatnim okresie życia, będący rodzajem testamentu intelektualnego jak również rozliczeniem się ze swoim życiem i twórczością pokazuje wyraźnie, że celem nadrzędnym przyświecającym pracy Brzozowskiego, jako pisarza była idealistyczna wiara w możliwość kreacji rzeczywistości własną pracą, tu pojmowaną jednak jak już pokazałem w Preludium jako wiara w możliwość rozszerzania swojego panowania nad przyrodą poprzez władzę nad nią ciągle rozszerzaną trudem pracy ludzkiej rozumianej jako wysiłek przekształcania rzeczywistości. Należy jednak dodać, że ta możliwość sprawowania kontroli nad otoczeniem poprzez władzę nad nim ma swoje głębokie konotacje z realizowanym dzień po dniu przez Brzozowskiego – a w szerszej perspektywie „życzeniowo” intelektualistę - trudzie poszerzania dorobku ludzkiego poprzez indywidualny, intelektualny wysiłek konstruowania i dekonstruowania rzeczywistości społecznej pracą, tożsamą tu z wysiłkiem intelektualnym, rozumianym jak później u Heideggera z budowaniem poprzez myślenie i zamieszkiwanie. Można powiedzieć, że Brzozowski chciał być wzorem nowego człowieka, robotnika pióra, inteligenta transformowanego, który pracą swoją nieustanną i oddziaływaniem przekształca świat.

    Dlatego wydaje mi się, że Brzozowski postulując przekształcanie świata poprzez pracę rozumianą dosyć szeroko jako fizyczną pracę, która ma ujarzmić obce człowiekowi i wrogie mu siły przyrody, w pewnym sensie podchodzi do problemu pracy metaforycznie. Oczywiście widzi w niej główne narzędzie niezależności człowieka w świecie. Człowiek poprzez pracę wytwarza cały swój dorobek społeczno - kulturowy. Praca jest również głównym narzędziem utrzymania się człowieka w świecie i wobec niego, dlatego że ten świat musi on nieustannie stwarzać dla siebie, i ludzkości całej w opozycji do przyrody. Będąc tu na ziemi człowiek musi, choć nie zawsze tak się dzieje – ze względu na strukturę społeczną, która wytwarza także margines ludzi żyjących niesprawiedliwie nie ze swojej, lecz z cudzej pracy - podejmować ją, aby przeżyć. Doskonale zrozumiał; to już Marks, stąd w jego analizach tak istotnym czynnikiem jest praca. Brzozowski jak wiemy oczywiście widzi tę konieczność również w podobny sposób, stąd jego fascynacja ideami Marksa. Ponadto jednak, lub raczej nade wszystko filozofia pracy daje mu bazę legalizacyjną dla przez siebie podejmowanego dzień po dniu wysiłku utrzymania się na powierzchni życia własną pracą intelektualną. Daje mu poczucie, że on sam także podejmując tak rozumianą pracę wpisuje się tym samym w nurt budowania niezależności człowieka od otaczającego go pozaludzkiego. „Czemkolwiek jest twój świat umysłowy, -mówi w Pamiętniku - musisz z niego uczynić narzędzie walki i pracy! Musi on być twoją podstawą” [333] . Podstawa ta, czyli – z perspektywy indywidualnej interpretowana filozofia pracy ma być usprawiedliwieniem jego własnej drogi twórczej, jak też ma być propozycją szerszego uaktywnienia społecznego oraz wytyczenia nowych zadań dla inteligencji polskiej.

    Brzozowski krytykując młodopolskie rozhasanie, niemożność racjonalizacji obaw egzystencjalnych przełomu stuleci w celowościowo nakierowaną twórczość społeczną, sam całym swoim życiem i twórczością zadanie racjonalizacji poprzez budowanie pracą podstaw swojej egzystencji wykonuje. Dodajmy ciężką pracą intelektualną. Stąd też wypływa tak doskonałe zrozumienie dla trudu pracy Zoli, Wyspiańskiego czy Norwida. Pomimo wielkiego szacunku dla pracy fizycznej, sam podejmuje przecież, jak analizowani w jego twórczości artyści pracę umysłową i to w gruncie rzeczy ona w jego wypadku jest jedynym narzędziem konstruowania świata. Przypomnijmy, że już w artykule Teatr współczesny i jego dą żności rozwojowe Brzozowski zarzuca formacji kulturowej Młodej Polski brak refleksyjności nad dotychczasowym dorobkiem własnym. Kiedy powołuje się tam na przykład Wyspiańskiego widzi w nim jednostkę twórczą, podejmującą w swojej pracy trud konstruowania szerszej legalizacji swojej twórczości w szeroko rozumianych sensach społecznych. Wyspiański jest twórcą sztuki narodowej, a więc jego trud pracy twórczej ma tak rozumiany szerszą platformę legalizacyjną. Brzozowski chciałby, aby rolą inteligencji była praca swobodna, - w sensie swobody nadawanej pracy - przez stwarzające swój byt własny trudem indywidualnym jednostki [334] . Swoboda ta, zauważmy jednak znaczyć miałaby zarazem obligację. Swobodę do pracy. Bo tylko poprzez pracę człowiek ma możliwość budowania swojej rzeczywistości ludzkiej i racjonalnego uniknięcia groźby zawłaszczenia jego świata przez zagrażającą mu wciąż przyrodę. Formacja młodopolska w dużej mierze zagubiła się w poszukiwaniu egzystencjalnych wytłumaczeń dla swojej kryzysowej sytuacji pokolenia przełomu, nie poszukując jednak sensownego wyjścia ze zdiagnozowanej przez siebie sytuacji. Z tego powodu kwiatowi zaczęło się wydawać, że żyć to kwitnąc, a świat cały to on sam. Niestety sytuacja rzeczywista pokazywała, że świat to również korzenie a kwiat nie może się bez nich rozwijać.

    Zauważmy, że ścięty kwiat, odcięty od rzeczywistych źródeł swojego życia i siły po jakimś czasie więdnie nie wytwarzając nasion, a więc nie zapewniając sobie możliwości przetrwania generacyjnego. Brzozowski posługując się metaforą kwiatu bez korzeni chce pokazać ten stan rzeczy. Dlatego u Brzozowskiego tak silna jest konieczność wypracowania zakorzenienia poprzez wciąż na nowo podejmowany trud pracy, a inteligencja, jako warstwa społeczna mająca największy wpływ na kształtowanie kulturowego obrazu rzeczywistości poprzez pracę rozumianą jako trud oddziaływania na świadomość społeczną i przekształcania jej poprzez pracę intelektualną, musi podjąć nowe zadania na nią czekające. Umożliwi to odbudowanie łączności kwiatu i korzeni, łączności, której obecnie nie ma, przez co inteligencja współczesna jest wyalienowana w dużej mierze od konieczności rozwojowych realnego życia współczesnego . Stąd w pierwszej wersji Legendy Brzozowski postuluje przekształcenie rzeczywistości społecznej przy jej szerokim współudziale. [335]

    Oczywiście wykorzenienie to ma swój głębszy sens. Andrzej Stawar interpretując twórczość Brzozowskiego zauważył, że powyżej cytowane kilkakrotnie sztandarowe sformułowanie Brzozowskiego dotyczące wykorzenienia polskiej inteligencji ma swoje rozleglejsze konotacje w sytuacji politycznej kongresówki, a w szerszej perspektywie kraju rozdartego pomiędzy zaborcami. Zaznaczę tu jednak tylko ten wątek interpretacyjny, jako że rozwinę go szerzej w następnym rozdziale niniejszej dysertacji.

    Brzozowski jak i większość inteligencji tamtych czasów widział wyraźnie funkcjonalność polityki rządów zaborczych mających głębokie interesy polityczne w podtrzymaniu takiej sytuacji. Sytuacji rozdarcia i próby doprowadzenia poprzez celowe wykorzenianie świadomości narodowej do pogłębienia stanu narodowego wyobcowania [336] . Zdawał sobie również sprawę z konieczności zmiany tej sytuacji i widział rolę inteligencji, jaką ona miała w tym procesie odegrać. Stąd, czując obligację na nim spoczywającą, w kaznodziejski wręcz sposób postulował tak pojęte nowe role i zadania inteligencji polskiej. Ostatecznym jej zadaniem miało bowiem być zbudowanie szerokiej świadomości narodowej będącej narzędziem w przyszłej walce o wybicie się Polski na niepodległość. Takie przekształcenie świadomości niwelowałoby też niebezpieczeństwo, na które w obecnej sytuacji inteligencja ta była narażona – mianowicie groźbę jej niedojrzałości w obliczu próby – ukazywanej w formie literackiej przez Wyspiańskiego w Weselu.

    Oczywiście Brzozowski w swoich diagnozach i dążeniach nie był odosobniony. Wpisuje się on swoją postawą w nurt aktywizmu społecznego, który był już widoczny gdzieś od polowy lat osiemdziesiątych, a w pierwszym dziesięcioleciu lat dwudziestego wieku miał już szerokie poparcie społeczne tworzące krok po kroku warunki do uaktywnienia się sił i tendencji, które w kilka lat po jego śmierci w czasie pierwszej wojny światowej stworzą szansę – jak się okaże wykorzystaną, dla odzyskania niepodległości.

    Jakkolwiek trzeba mieć świadomość, że stanowisko Brzozowskiego nie było stanowiskiem odosobnionym. Brzozowski dzięki wybitnemu talentowi do krytycznego pisarstwa społecznego i dzięki swojej wewnętrznej silnej wieże w możliwość zmiany sytuacji społecznej poprzez oddziaływanie za pomocą twórczości intelektualnej, chciał swoją pracą wykorzenienie kwiatu pozbawionego korzeni niwelować. I w tym leży jego główna zasługa na polu przekształcania świadomości społecznej - poprzez specyficznie w tym wypadku rozumianą filozofię pracy.

    Wykorzenienie ukazywane przez Brzozowskiego było tym większe, że pracę - pojętą jako pracę twórczą trudno było czasami zracjonalizować, znaleźć dla niej racjonalne uprawomocnienie. Praca bowiem intelektualna rządzi się innymi regułami niż praca robotnika, która jest ściśle zracjonalizowana, z występującym tam rygorem konieczności odpracowania pewnej ilości godzin, i wykonania pewnych prostych, powtarzających się zazwyczaj rutynowo zadań. Praca twórcza potrzebuje pewnej swobody, aby mogła przynieść widoczne efekty. Przypomnijmy, że Brzozowski tę swobodę pracy postuluje już w liście do Salomei Perlmutter z początku lutego 1906 roku. W pamiętniku Brzozowski prezentuje swoje obawy dotyczące tak pojętej pracy. Odnosząc je do swojej osoby. Pisze min.: „Procesy umysłowe odbywać się muszą we mnie incognito i przez cały czas trwania swego, uchodzić za coś podejrzanego. Ani na chwilę niemal dobrego sumienia intelektualnego, gdyż tak urządzono mi, - i myślę, że mógłbym powiedzieć nam, - samowiedzę kulturalną, że to właśnie, co jest pracą istotną, wydaje się jakiemś beznadziejnem oszukiwaniem samego siebie. Trzebaby nie żyć własnemi myślami, nie budować na nich, nie wytwarzać na ich podstawie planów i woli, aby być w zgodzie z tą kulturalną samowiedzą – a więc musi się być w niezgodzie z nią – niezgodzie tak głębokiej, że wytwarza się niewiara w życie osobiste nie jako celowość już nawet, ale wprost rzeczywistość” [337] .

    Zdaje sobie pisarz sprawę z tego, że praca intelektualna, zakorzeniona w innym rodzaju racjonalizacji, będąca w gruncie rzeczy inną racjonalnością jest sytuowana gdzieś na marginesie życia społecznego. Zwłaszcza w Polsce, gdzie procesy wykorzeniania świadomości konieczności podejmowania takiej pracy dla potrzeb przekazywania wiedzy społecznej z pokolenia na pokolenie są w czasach mu współczesnych bardzo głębokie. Stąd jego uwagi o takim a nie innym urządzeniu społecznym samowiedzy kulturalnej, która w gruncie rzeczy doprowadza do konieczności życia w niezgodzie z nią, ze względu na jej życiową, nierealność. Niezgoda na ten stan rzeczy jest właśnie punktem wyjścia do jej zmiany przez stworzenie nowej świadomości społecznej inteligencji polskiej, czekających na nią jej nowych ról i zadań.

    W innym miejscu Pamiętnika Brzozowski stwierdza otwarcie, że nowoczesne społeczeństwo nie tworzy miejsca dla jednostek twórczych. Pisze tam min.: „Urodziłeś się myślicielem i nie znalazłeś miejsca dla tego typu ludzi w społeczeństwie. Od wczesnych dni dzieciństwa pojono cię automatycznie, uporczywie przeświadczeniem o >>nierealności<< twoich instynktów. [..] tak żyłeś przez długie lata. Przez długie lata dojrzewał w tobie charakter, któremu byłeś wierny, ale jako występkowi, jako brakowi charakteru. W ten sposób wypaczona dusza nie wyprostuje się już nigdy. Jesteś garbaty moralnie i fizycznie. Teraz przynajmniej nie daj się zatrwożyć. Dzień po dniu zbieraj fakty, ucz się tworzyć je z własnego wnętrza, rozszerzaj łączność swą i pokrewieństwo z całym pracowitym i mężnym gatunkiem [338] ”. W stwierdzeniu tym widać wyraźne analogie do rozważań Brzozowskiego nad losem wybitnych jednostek prezentowane w Legendzie, oraz w początkowej fazie twórczości. Nieprzystosowanie - ta „różniczka potencjałów” pomiędzy twórcą a otoczeniem je wytwarzającym - jak mawiał o tym na samym początku twórczości jest znów pokazywana jako jedna z głównych cech osoby twórczej. Podejmując los twórcy bierze się na swoje barki także jego niewdzięczny, choć wydaje się już, że nieodłączny atrybut wyobcowania, i jako następstwa wyboru tej drogi życiowej usunięcia się od głównych źródeł życia społecznego.

    Przyglądając się powyższym rozważaniom dotyczącym nowej roli intelektualisty zauważyć możemy tu pewną niewspółmierność światopoglądową, wręcz dysonans, lub sprzeczność. Jawi się ona w dwubiegunowej analizie ról, zadań i funkcji intelektualistów we współczesnym Brzozowskiemu społeczeństwie polskim. Z jednej strony mają oni być narzędziem zmiany świadomości społecznej, jako istotna siła wytwarzająca i moderująca tę świadomość, siłą bezwzględnie zaangażowaną w tworzenie nowego jutra, nowego społeczeństwa przyszłości, w którym jednostka nie będzie czuła społecznego wykorzenienia jako konsekwencji społecznej i historycznej alienacji. Z drugiej strony ta sama inteligencja poddawana jest w Pamiętniku po raz kolejny surowej, krytycznej analizie, zapośredniczonej przez reinterpretację empatyczną konieczności wykorzenienia społecznego jednostki twórczej z normalnego funkcjonowania w jego obrębie. Dysonans ten ma swoje wyjaśnienie we wcześniejszych analizach platform uprawomocnienia filozofii pracy. Platformy uprawomocnienia są dwie: ta prospołeczna i ta indywidualistyczna. Mają one też różne funkcje. Ta pierwsza jest właśnie próbą odpowiedzi na pytanie o sens podejmowania pracy w szerszej perspektywie społecznego funkcjonowania jednostki, jej ról i zadań społecznych. Ta druga jest natomiast poszukiwaniem odpowiedzi na pytanie o sens swojego własnego przeżywania świata zapośredniczonego przez pracę twórczą. Co więcej jest zadawanym jak widać wciąż na nowo pytaniem „dlaczego” tym pytaniem o sens pracy twórczej. Pytanie to musi być wciąż na nowo zadawane, gdyż wymaga ono wciąż na nowo udzielanej odpowiedzi.

    Dzieje się to na skutek konieczności przeżywania świata zapośredniczonego przez ciągłe dialektyczne konstruowanie i dekonstruowanie jego sensów. Tak więc pytanie o sens pracy w perspektywie jednostkowej musi wciąż na bieżąco, kontekstowo poszukiwać swojego tymczasowo konstruowanego uprawomocnienia. Podejmująca wciąż na nowo, wciąż nowy trud pracy, jednostka ta, szukać musi nieustannego wytłumaczenia dla swojego ciężkiego losu we wciąż na nowo podejmowanych próbach przezwyciężenia swojej tragicznej w gruncie rzeczy kondycji. To przezwyciężenie Brzozowski widzi w podejmowaniu heroicznych zmagań z obcym jednostce przyrodniczym „pozaludzkim”.

    Przekładając problemy związane z filozofią pracy z kontekstu jednostkowego na szerszy kontekst społeczny widać, że niesie ono także niebezpieczeństwo tymczasowości odpowiedzi o sens podejmowania pracy w szerszym kontekście społecznym. Tak też dzieje się w istocie. Stad też możemy prześledzić transformacje poglądów Brzozowskiego dotyczących szerszego kontekstu legalizacji filozofii pracy. Praca, początkowo czyn twórczy jednostki nabiera szerszego znaczenia poprzez osadzenie jej w kontekście wytwarzanej społecznie konieczności jej uprawamacniania w szerszym kontekście społecznym, ten ostatecznie będzie tożsamy z kontekstem narodowym.

    2.12. Rekapitulacja. spis treści

    Podsumowując całość powyższych rozważań powinienem, już na wstępie, w celu dopełnienia prowadzonego powyżej wywodu uzupełnić go próbą odpowiedzi na zadane przeze mnie na samym początku powyższych rozważań pytanie. Pytanie o to, czy sugerowane przeze mnie na początku rozważań dotyczących problematyki pracy w twórczości Stanisława Brzozowskiego zbudowanie modelu teoretycznego opartego na konieczności odpowiedzi na pytanie o sens i specyfikę pracy poprzez udzielenie odpowiedzi na to pytanie posługując się dwuczłonową odpowiedzią - „ po to”, aby „dla niego”, - legalizującą czynność poprzez jej wartość zapośredniczoną przez adresata tej czynności, ma swoje odzwierciedlenie w powyżej zaprezentowanych faktach.

    Wydaje się, że pytanie „Po co” jest pytaniem zasadniczym dotyczącym fenomenu pracy. Jest pytaniem legalizującym jej sens. Sam Brzozowski odnajdując odpowiedź na to pytanie, już w liście do Salomei Perlmutter z drugiej polowy marca 1906 roku udziela odpowiedzi sugerującej, że pracę podejmuje człowiek jako sens jego odróżnienia się od otaczającej go przyrody. Człowiek podejmuje pracę „po to”, aby w odróżnieniu od otaczającego go świata natury – pozaludzkiego i obcego mu tworu, - wybudować poprzez trud swojej pracy, własny, niezależny od przyrody świat. Budując zarazem podstawy swojego w nim funkcjonowania. Nie jest przypadkiem, że pisząc o pracy zacząłem w pewnym momencie niniejszego tekstu posługiwać się, sformułowaniem człowiek/ ludzkość – przyroda. To właśnie, bowiem takie sformułowanie antytez opozycji badawczych pozwoliło mi na uwypuklenie tego szerszego charakteru odpowiedzi na pytanie o rozumienie sensu podejmowania pracy przez człowieka. Niemniej jednak tak sugerowana odpowiedź jest tylko jedną z możliwych odpowiedzi na pytanie o szerszy sens pracy w życiu człowieka. Taka odpowiedź nakierowuje niniejsze rozważania na tematykę poruszaną w następnym rozdziale niniejszej dysertacji, gdy będę zajmował się próbą odpowiedzi na pytanie „dla kogo” postuluje Brzozowski podjecie trudu pracy.

    Ale wracając do przerwanego wątku. Jednym z głównych sensów nadawanych pracy przez Brzozowskiego jest faktycznie ten, który pozwala wyplątać się z alienacji, uwikłanej w następstwa swojego życia jednostce. Jednostka ta, pozbawiona stabilnych odniesień i szerszych ram uprawomocnienia jej postępowania w świecie, - który ona musi wciąż na nowo budować przez jego konstruowanie i dekonstruowanie - musi taki sens znaleźć. Czyni to ona poprzez udzielenie odpowiedzi na pytanie o sens pracy posługując się w tym wypadku dwuczłonową odpowiedzią - „ po to” aby „dla niego” - legalizującą czynność poprzez jej wartość zapośredniczoną przez adresata tej czynności.

    Podsumowując te rozważania wydaje mi się, że prezentowany na początku moich rozważań, sugerowany przeze mnie model ma tylko częściowe potwierdzenie w powyższych rozważaniach. A więc sprawdził się on tylko częściowo. Teza początkowa została więc zweryfikowana przez narzucające się oglądowi fakty. Powiedziałbym, że powyższy schemat jest o tyle funkcjonalny, o ile odnosi się on do moich rozważań uprawomocnienia filozofii pracy w szerszych wspólnotowych sensach nadawanych jej poprzez ten fakt.

    Najważniejszą egzemplifikacją tego modelu interpretacyjnego jest moim zdaniem, postulowanie przez Brzozowskiego nowych ról i zadań dla inteligencji polskiej. Praca na rzecz szerszej wspólnoty – w gruncie rzeczy na poczet przekształcenia świadomości społecznej - rozumiana jako nowa obligacja dla inteligencji jest narzędziem wyplatania się polskiej inteligencji z szeroko rozumianego wykorzenienia. Praca tak rozumiana jest zarazem w indywidualnym przypadku Brzozowskiego jego własnym uprawomocnieniem swojej roli krytycznego współtwórcy, komentatora i krytyka nurtów umysłowości polskiej pierwszych lat dwudziestego wieku. Widać, że ta racjonalizacja nie jest jednak zupełna. Brzozowski widzi konieczność podjęcia przez siebie i przez inteligencję nowych wyzwań i zadań, jakie na nią czekają, lecz ma też świadomość nieodłącznego z tym procesem poczucia wyobcowania.

    Co ciekawe już Marks zastanawiał się nad fenomenem pracy twórczej oraz jej powiązań z procesem alienacji. Co prawda uważał on, że tylko twórca jest człowiekiem wolnym, gdyż tworząc dzieła sztuki nie traci do nich osobistego stosunku, nie zachodzi pomiędzy twórcą a dziełem relacja fetyszyzacji. Jakkolwiek, aby ten piękny, typoidealistyczny obrazek przez siebie stworzony urealnić, stwierdzał następnie, że mimo to współczesne mu społeczeństwo kapitalistyczne nastawione na racjonalizację i multiplikację zysku nie potrzebuje pracy artysty, który w takim społeczeństwie jest osobą niepotrzebną [339] .

    Niezależnie od wiedzy dotyczącej rozmyślań Marksa dotyczących twórczości artystycznej w swoich rozważaniach pisałem o autonomicznej potrzebie innej racjonalizacji pracy rozumianej jako pracy twórczej.

    Według mnie - istnieje nieodłączna procesowi twórczości konieczność zgody na samoalienację, która jest niezbędnym czynnikiem procesu twórczego. Ponadto wydaje się, że nie jest ona tylko wytworem takich a nie innych uwarunkowań społecznych, istnieje ona i musi istnieć niezależnie od warunków życia społecznego. Brzozowski pokazywał ten proces próbując odpowiedzieć na pytanie „dlaczego” to pytanie o sens pracy twórczej, widzimy jednak, że proces ten, ukazany z perspektywy indywidualnej w pamiętniku ma swoje głębokie konotacje w empatycznym rozumieniu fenomenu alienacji twórczej.

    W przypadku dwóch platform uprawomocnienia filozofii pracy, tylko ta szersza prowspólnotowo zapośredniczona ma swoje potwierdzenie w założonej przeze mnie roboczej tezie badawczej. W tym przypadku racjonalizacja wysiłku pracy poprzez nadanie jej szerszego społecznie rozumianego sensu, jest mechanizmem wyjścia z sytuacji jednostkowej alienacji bytu ludzkiego. Bo jeżeli „poza sobą i ponad sobą” ludzkość nie ma nic, a „otacza ją tylko mrok i próżnia” [340] to ma ona tylko siebie samą, co znaczy, w gruncie rzeczy, że człowiek może się w pełni realizować we wspólnocie. Niestety tak jednoznacznej odpowiedzi na sens realizacji siebie we wspólnocie nie udziela nam Brzozowski. Praca może być mechanizmem dezalienacji, ale zarazem jest też mechanizmem alienującym człowieka. Taką jest praca twórcza.

    Czasami praca ta podejmowana być może także bez zaposredniczenia jej w szerszych wspólnotowych sensach społecznych „po to”, aby walczyć z samotnością, aby zapełnić swój czas obiektywnie zracjonalizowaną treścią twórczą, jako następstwa podjęcia walki o życie jako takie, oraz o wydostanie się z pułapki alienacyjnej, jaką tworzy jednostkom twórczym życie. Wtedy człowiek walczy już tylko o siebie o nadanie głębszego sensu swoim indywidualnym zmaganiom z otaczającym go światem. Brzozowski podejmując taką walkę posiłkuje się w swoich zmaganiach ze światem wręcz zmitologizowanym obrazem twórcy herosa – Wyspiańskiego. Można by było jeszcze przy tej okazji wspomnieć Nietzschego i Norwida, jakkolwiek pokazałem ich rolę jako wzorów postępowania dla Brzozowskiego przy omawianiu zagadnień związanych ze sztuką i twórczością w poprzednim rozdziale niniejszej dysertacji, wspomnę wiec tylko o tej analogii.

    Należy dodać, że występują inne możliwości interpretacyjne, niekoniecznie związane z koniecznością odpowiedzi na pytanie o sens pracy poprzez szukanie adekwatnej bazy legalizacyjnej w sugerowanych powyżej konstrukcjach. Pokazałem trzy takie autonomiczne sfery rozważań teoretycznych.

    Pierwszą tworzy praca jako budowanie rozumienia sensu historyczności człowieka i tworzonej przez niego kultury, drugą praca jako budowanie poprzez myślenie w celu zamieszkiwania, wreszcie trzecią praca jako ciągle podejmowany cykl dekonstruowania w celu konstruowania.

    Tak pojęta praca zadawala się odpowiedzią o sens jej podejmowania poprzez zadanie pytania „po co”. Pytania wydaje się jednak podstawowego, jeżeli chodzi o fenomen pracy. Dwuczłonowa odpowiedź na pytanie o sens podejmowania pracy sugeruje już następne przejście będące tematem refleksji teoretycznej w kolejnym rozdziale niniejszej dysertacji.

    Te różne strategie podejścia do fenomenu pracy pokazują rozległość problematyki alienacyjnej, na którą remedium właśnie ma być praca jako mechanizm wyjścia z sytuacji alienacyjnej. Wydaje się, że Brzozowski nie do końca potrafił uwolnić się jednak od poczucia osamotnienia. Z jednej strony poprzez filozofię pracy przezwycięża on częściowo ten proces, lecz pojawia się on mimo to jako problem alienacji twórczej. Pierwsza platforma uprawomocnienia filozofii pracy, nie zapośredniczona przez szersze sensy społeczne jest w gruncie rzeczy pokazaniem przez Brzozowskiego, na własnym swoim przykładzie problemów egzystencjalnych, jakie stwarza alienacja twórcza. Brzozowski podejmując walkę o życie, o nadanie mu szerszego sensu w tej sytuacji jest zmuszony do poszukiwania go w szerszym wspólnotowym sensie egzystencji. Niemniej jednak taka strategia tylko częściowo niweluje efekt alienacji twórczej, poprzez jej skanalizowanie w tych szerszych sensach wspólnotowych. Jakkolwiek problem osamotnienia twórcy w perspektywie indywidualnej nie zostaje ostatecznie rozwiązany, i wydaje się, że takiego uniwersalnego rozwiązania być może po prostu nie ma.

    Można powiedzieć, że optymistyczna strategia dezalienacji człowieka poprzez pracę, odmiennie niż w przypadku analiz marksowskich będącą narzędziem przezwyciężenia tego mechanizmu, ze względu na twórczy charakter rozumienia fenomenu pracy, jest zastępowana przez Brzozowskiego pod koniec życia coraz bardziej pesymistyczną wizją twórcy wyalienowanego. Z jednej strony składają się nań przemyślenia osobiste Brzozowskiego, dotyczące fenomenu pracy – wciąż rozumianej jako pracy twórczej, lecz z drugiej strony samo życie kreuje fakty, z którymi trudno się jest twórcy pogodzić. Cała otoczka biograficzna konstytuowania się tego pesymistycznego obrazu alienacji twórczej, o której już kilkakrotnie wspominałem nie jest bez znaczenia. Stąd ostatnią próbą przezwyciężenia alienacji, jest nadanie swoim poczynaniom szerszego narodowego kontekstu, a w perspektywie indywidualnej obserwowany w kilku ostatnich latach życia zwrot Brzozowskiego w kierunku katolicyzmu.

    Kończąc te rozważania należy dodać, iż ewidentnym brakiem tego przedstawienia jest pominięcie przeze mnie analiz filozofii pracy związanych z szeroko rozumianą problematyką marksistowską. Jednakże wątki te w sposób rozległy i wyczerpujący były prezentowane przez poprzednie generacje badaczy, pokazałem najważniejsze aspekty tych rozważań w kontekście podejmowania tematyki alienacyjnej w pierwszej części niniejszej pracy, i ze względu na ten fakt, postanowiłem do tej tematyki już nie powracać.

    Naród spis treści

    Człowiek bez narodu jest duszą bez treści, obojętną, niebezpieczną i szkodliwą ( Idee, Prolegomena filozofii pracy 1909, s. 225.)

    W powyżej prezentowanych już interpretacjach drugiej części niniejszej dysertacji doktorskiej w dotychczasowym przebiegu mojego wywodu próbowałem, używając dwóch słów kluczy odpowiedzieć na pytanie, czy przyjmowanie kolejnych postaw światopoglądowych było w wypadku twórczości Stanisława Brzozowskiego podejmowane w celu przezwyciężenia różnych form alienacji, z jakimi miał on styczność w swoim krótkim, lecz zapełnionym heroicznym wręcz wysiłkiem twórczym życiu. I tak rozważając zagadnienia związane ze sztuką i twórczością próbowałem odpowiedzieć na pytanie, „dlaczego”, pytanie o sens podejmowania pracy twórczej. Próba odpowiedzi sugerowana przeze mnie w toku wyżej prezentowanego wywodu doprowadziła mnie do konkluzji, że Brzozowski podejmował tą kwestię w celu odpowiedzi samemu sobie, „dlaczego” ta a nie inna droga życiowa została mu przez los przypisana. Od samego początku swojej pracy twórczej widzi dwie biegunowo różne możliwości wyborów życiowych. Albo ciężka praca, albo totalne nieróbstwo - te dwie opozycje kształtują tę właśnie dwubiegunowość. Brzozowski dostrzega, że tylko wybór nakierowany na pracę, tożsamą w tamtym wczesnym okresie działalności, jeszcze z pracą artystyczną, twórczością, jest jedynym wartościowym. Wybór taki jest remedium na odczucia dekadenckie jego pokolenia, na poczucie osamotnienia kosmicznego człowieka we wszechświecie. W gruncie rzeczy człowiek jest wtłoczony w świat, nie jest to jego wybór. Wybory zaczyna on podejmować jako podmiot świadomy swojej tragicznej sytuacji. Sam przecież mówi uogólniając tę sytuację, że: „Poza sobą i ponad sobą ludzkość otacza mrok i próżnia. Lecz nie jest to pobudka do rozpaczy, lecz wezwanie do twórczego męstwa. Próżnia ta znaczy, że ludzkość jest panią swych losów, nieokreśloność nie ma być pojęta jako los nieznany i wszechwładnie rządzący ludzkością, lecz jako zadanie do spełnienia” [341] . Wybór Brzozowskiego nakierowany jest na aktywizm, który zagłusza, a po części niweluje tragizm tak rozumianej kondycji człowieka. Aktywizm tożsamy z nieustannym podejmowaniem trudu twórczego, trudu pracy twórczej. Brzozowski podejmuje więc ten wysiłek, lecz dostrzegając niebezpieczeństwa konsekwencji niczym niezapośredniczonej swobody wyboru samotnej jednostki twórczej narzuca jej wspólnotowo budowany sens postępowania. Tym samym podejmując w swoich rozważaniach nad zagadnieniami sztuki i twórczości pierwszą, udaną moim zdaniem próbę przezwyciężenia alienacji.

    W dalszej części moich badań w następnym rozdziale niniejszej dysertacji odnoszącym się stricte do szeroko rozumianej problematyki pracy, próbowałem za pomocą następnego słowa klucza - „po co” – prześledzić jak problematyka pracy konstruująca dojrzałą formę światopoglądu Brzozowskiego może być interpretowana jako narzędzie przezwyciężania alienacji. Pytanie - słowo klucz, – „po co” jest pytaniem zasadniczym dotyczącym rozważań nad fenomenem pracy. Jest pytaniem legalizującym jej sens, a dyskurs uprawamacniający prowadzony jest zazwyczaj przez Brzozowskiego poprzez odpowiedź na to pytanie. Filozofia pracy wpisuje się w ewolucyjny nurt rozwoju światopoglądowego pisarza, a przyjęcie nowego rozumienia swobody – nie swobody na tle społeczeństwa, a swobody wobec przyrody, oraz konsekwencji światopoglądowych tego faktu wyznacza jedną z głównych teoretycznych strategii dezalienacyjnych. Jakkolwiek próby przezwyciężania alienacji, zwłaszcza na poziomie osobistych doświadczeń biograficznych twórcy, nie zawsze kończą się sukcesem.

    W trzecim rozdziale drugiej części niniejszej rozprawy proponuję użycie słowa klucza, „dla kogo” sugerującego pytanie, dla kogo podejmowany jest trud pracy. Pierwsza nasuwającą się odpowiedź głosi, że „dla niego”. Ale kim miałby być ten „on”? W dotychczasowym przebiegu mojego wywodu, przy rozważaniach nad zagadnieniami sztuki oraz pracy pokazałem, że rozumienie sztuki oraz pracy ewoluuje w kierunku nadania sensu tym formom aktywności w szerszym kontekście wspólnoty. A tak rozumiany sens wspólnotowy w obydwu wypadkach ewoluuje w kierunku rozumienia tej wspólnoty jako wspólnoty narodowej. I właśnie „on” ma być w tej części rozważań utożsamiany z szeroko rozumianą formą wspólnoty – narodem.

    3.1. Naród, patriotyzm, nacjonalizm. Koneksje ideowe. spis treści

    Podstawowym problemem, z którym musi zetknąć się badacz w swojej pracy interpretacyjnej nad szeroko rozumianą problematyką narodową w twórczości Stanisława Brzozowskiego, jest problem zdefiniowania podstawowych pojęć badawczych, będących źródłem późniejszych analiz zakresu tej problematyki. Najważniejszymi pojęciami kluczami, które trzeba rzetelnie sprecyzować to pojęcia: narodu, patriotyzmu i nacjonalizmu. Bowiem to one tworzą pole badawcze, w obrębie, którego toczy się dyskurs.

    Zaznaczmy, że pojęcia: narodu, patriotyzmu i nacjonalizmu są konstruktami polityczno - historycznymi i ich rozumienie zmieniało się na przestrzeni czasu.

    Zacznijmy nasze rozważania od pojęcia narodu. Za pierwotne dość jeszcze proste formy narodu uznać należałoby przecież już wspólnoty plemienne, dla których tożsamość społeczna nabyta dzięki przynależności do danej społeczności plemiennej na podstawie urodzenia, komunikacji za pomocą jednego języka, lub języków wywodzących się z jednej rodziny językowej, podobne zwyczaje, oraz interesy grupowe mogą być postrzegane jako praformy więzi narodowej [342] . Sprawa komplikuje się znacznie, gdy sięgamy do analiz społeczeństw feudalnych, opartych na organizacji militarno - religijnej. Rozumienie pojęcia narodu skorelowane było tam ze zrozumieniem podstaw funkcjonowania wspólnoty interesów gwarantującej kontrolę społeczną. A tę kontrolę posiadało rycerstwo i kler. Katolicki „naród szlachecki” był naszym rodzimym przykładem takich stosunków, gdzie pojęcie narodu było wyznacznikiem przynależności stanowej w obrębie społeczeństwa.

    Rewolucja francuska, niewątpliwy przełom społeczny, choć krótkotrwały, i utopiony w morzu bezsensownie przelanej krwi, jawi się mimo wszystko jako symboliczna granica epok. Początek końca absolutyzmu, czego symbolem było ścięcie Ludwika XVI, hasła solidaryzmu społecznego, formowanie się nowoczesnej idei narodowej, według której naród miał być pojęciem szerokim obejmującym znaczeniowo wspólnotę wszystkich obywateli zamieszkujących teren państwa, na zasadzie równych praw obywatelskich dla wszystkich stanów stał się niewątpliwym przełomem. Echa prądów oświeceniowych, które zainicjowały te przemiany widoczne są również w pierwszych nowoczesnych konstytucjach państwowych: konstytucji Stanów Zjednoczonych Ameryki i konstytucji Rzeczpospolitej Szlacheckiej.

    Zauważmy, że pomimo restauracji porządku przedrewolucyjnego w powersalowskiej Francji Ludwik XVIII i Ludwik Filip, byli już królami Francuzów (wspólnoty obywateli zamieszkujących Francję) a nie królami Francji rozumianej jako wspólnota terytorialna, tylko i wyłącznie, jak to miało miejsce przed rewolucją [343] . Niemniej jednak procesy kształtowania się wspólnej świadomości narodowej i nowoczesnego rozumienia pojęcia narodu podlegały, i wciąż podlegają ciągłej modyfikacji. Tak na przykład kształtowanie się szerokiej świadomości narodowej we Francji przypada na przełom dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Jeszcze w latach sześćdziesiątych XIX wieku połowa obywateli francuskich nie mówiła wcale po francusku, lub posługiwała się nim bardzo słabo, mówiąc językami lokalnymi: prowansalskim, flamandzkim, baskijskim, lub bretońskim, a polityka „Paryża” była polityką centrum kolonizującego wewnętrzny interior państwa francuskiego [344] . Podobne procesy kształtowania się współczesnej świadomości narodowej przebiegały w tym czasie w innych krajach Europy, w tym na terenach byłej Rzeczypospolitej, co ostatecznie zaowocowało odmiennie niż w przypadku posiadającej byt państwowy i centralną władzę Francji, wykształceniem się lokalnych etnicznych tożsamości narodowych: polskiej, ukraińskiej, litewskiej, a także kilkadziesiąt lat później świadomości białoruskiej.

    Współcześnie też mamy wciąż do czynienia ze zmianą rozumienia pojęcia narodu. W Europie coraz widoczniejsze są procesy budowania metodami politycznymi, jak również poprzez powstawanie wspólnej tożsamości europejskiej, - rozszerzonego odpowiednika współwystępującej zarazem świadomości narodowej, nowego rozumienia rozszerzonego pojęcia obywate lstwa narodowego – obywatelstwa europejskiego. Odbywa się to właśnie na zasadach powstawania i współtworzenia środkami politycznymi poczucia wspólnej więzi historycznej Europy i wspólnoty interesów w ramach eksperymentu budowania na obszarze naszego kontynentu konglomeratu skonfederowanych w formie unii państw.

    Ale wracając do problemu Narodu, nacjonalizmu i patriotyzmu, jako pojęć podlegających analizom naukowym a odnoszących się już stricte do tematu niniejszej dysertacji należy zaznaczyć kilka faktów, które są istotne dla naszych rozważań.

    Oświeceniowa rewolucja społeczna, której najwidoczniejszym przejawem była Rewolucja Francuska, a w Polsce próby reform, których najchlubniejszą kartą było uchwalenie przez „stronnictwo patriotyczne” ustawy zasadniczej z dnia 3 maja 1793 roku, rewolucyjnej jak na owe czasy w warunkach polskich, dzięki powołaniu do życia mechanizmów mających w konsekwencji przywrócić centralizację zarządzania państwem, jego wzmocnienie, zakończyła się klęską reformatorów. Nie zdołali oni, bowiem obronić jej osiągnięć, czego konsekwencją była „wojna prewencyjna” carycy Katarzyny, drugi rozbiór a po klęsce Insurekcji Kościuszkowskiej, wymazanie z mapy Europy Państwa Polskiego na następne 123 lata.

    W takich warunkach historycznych, dotychczasowo uprzywilejowana warstwa ludności terytorium państwa - szlachta polska, litewska i ruska, stanowiąca w przedrozbiorowej Polsce około dziesięciu procent populacji i stanowiąca „Polski naród szlachecki” była wciąż nośnikiem i przekaźnikiem kultury narodowej. Po serii zakończonych klęskami niepodległościowych zrywów lat 1831, 1848, 1863 będących kontynuacją osiemnastowiecznych walk o obronę suwerenności państwowej, to z tej warstwy, pozbawionej swoich przywilejów społecznych i środków do życia, bądź na skutek zaangażowania politycznego, bądź na skutek nieporadności w nowej sytuacji ekonomicznej, masowo emigrującej do miast w poszukiwaniu nowych perspektyw życiowych formuje się nowa warstwa społeczna - inteligencja [345] . W tym czasie zaczyna się kształtować też nowoczesne pojmowanie nacjonalizmu.

    Pierwszym takim nacjonalizmem był niewątpliwie nacjonalizm romantyczny, który trzeba traktować jako pierwotną formę nacjonalizmu współczesnego. Nacjonalizm romantyczny podkreślający niekwestionowaną wartość dziedzictwa kultur narodowych miał swoją odrębną wymowę w zależności od uwarunkowań historycznych wpływających na jego lokalne odmiany. W przypadku pozbawionego bytu państwowego narodu polskiego nacisk na podtrzymanie i rozwój dziedzictwa kulturowego był tym najbardziej widoczny.

    Na skutek klęski Powstania Listopadowego emigruje do Europy zachodniej w obawie przed represjami, lub z poczucia niemożności realizacji zawodowej swoich aspiracji twórczych duża cześć wykształconego polskiego ziemiaństwa, współtworząc na emigracji, głównie we Francji, pierwsze, emigracyjne pokolenie polskiej inteligencji. Mickiewicz, Słowacki, Chopin, Lelewel, Mochnacki, Krasiński, Towiański, Norwid - to wybitne nazwiska z długiej listy emigrantów. Tworząc na emigracji podstawy polskiej kultury i polityki twórcy ci wytworzyli romantyczne pojęcie narodu jako wspólnoty dusz, nacisk kładziony był na wspólnotę wartości, wspólne dziedzictwo historyczne, kulturowe, na braterstwo ludów i uetycznienie polityki [346] . Można powiedzieć, zatem, że nacjonalizm pojmowany był przez romantyków w szerokim neutralnym znaczeniu tego terminu.

    Niewątpliwy wpływ na kształtowanie się nowoczesnego pojęcia nacjonalizmu, w przypadku Polski miały klęski zrywów niepodległościowych. Zostały one okupione licznymi ofiarami i przyspieszeniem procesów wynaradawiania, zwłaszcza w zaborze rosyjskim i pruskim, jak również nasileniem się represji popowstaniowych, zwłaszcza po powstaniu styczniowym. Dodatkową konsekwencją klęski tego powstania było zniknięcie z mapy Europy ostatnich symbolicznych znaków pewnej autonomii Polaków w zaborze rosyjskim tj. zmiana nazwy „kongresowego” Królestwa Polskiego na „Kraj Przywiślański”, traktowany od tej pory jak jedna z guberni Cesarstwa, likwidacja jedynej wyższej szkoły polskiej – Szkoły Głównej i powołanie na to miejsce Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego, zakaz nauczania w języku polskim, zakaz zatrudniania Polaków na wyższych stanowiskach administracji państwowej [347] . Jedną z konsekwencji tego stanu rzeczy było dalsze kształtowanie się współczesnych rozumień pojęć nacjonalizmu i patriotyzmu w związku z przebudzeniem aktywności politycznej Polaków w następstwie podejmowanych przez carat prób rusyfikacji. Niewątpliwie też, choć rozlał się później na obszar całego kordonu zaborczego, impuls wyszedł z Kongresówki, w której powstawały pierwsze zorganizowane formy działalności konspiracyjnej. To tu powstała w roku 1882 roku Międzynarodowa Socjalno- Rewolucyjna partia Proletariat, to tu był wydawany od października 1886 roku „Głos”, skupiający wokół siebie całe zbuntowane wobec bieżącej sytuacji w królestwie środowisko postępowe [348] . Tu powstaje też na przełomie 1886/87 utworzony przez Zygmunta Balickiego Związek Młodzieży Polskiej -„Zet”. Organizuje on pierwszą po latach zniechęcenia patriotycznego i latach terroru popowstaniowego manifestację patriotyczną w setną rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja, zakończoną aresztowaniami aktywu organizacyjnego i represjami [349] . Tu też zawiązała się w roku 1892 PPS i w roku 1893 SDKP (od 1900 SDKP i L) a w roku 1895 powstaje z inicjatywy Romana Dmowskiego Liga Narodowa, wywodząca swe korzenie z założonej jeszcze w Szwajcarii w roku 1888 przez Zygmunta Miłkowskiego Ligi Polskiej, nawiązującej w swym programie politycznym do tradycji Towarzystwa Demokratycznego Polskiego, organizacji powstałej na emigracji po upadku powstania Listopadowego. Głównym celem politycznym Ligi Polskiej jak stwierdzał sam Miłkowski było „Przysposobienie i skupienie wszystkich sił narodowych celem odzyskania niepodległości Polski w granicach przedrozbiorowych na podstawie federacyjnej i z uwzględnieniem różnic narodowościowych, nie spuszczając z oka tych części Rzeczpospolitej, co wcześniej od niej odpadły” [350] . Dodajmy, że całe lata dziewięćdziesiąte to okres intensywnego fermentu patriotycznego, to czas ideologicznego kształtowania się pokolenia niepokornych, o których będzie pisał później Bohdan Cywiński.

    We współczesnych analizach badaczy polskich, analizach odnoszących się do procesu kształtowania się zjawiska nacjonalizmu, to właśnie ten okres historyczny często jest uważany za czas powstania nowoczesnego rozumienia tego pojęcia. Według niektórych autorów, np. według Jerzego Jedlickiego, pojęcie nacjonalizmu jest pojęciem dosyć współczesnym, powstałym pod koniec wieku dziewiętnastego, jak zauważa autor: „ Pojęcie to po to zostało ukute, aby nazwać zjawisko wówczas jakościowo nowe, mianowicie bezwzględną etykę „egoizmu narodowego” i na niej opartą politykę mobilizacji mas” [351] . Tak rozumiane pojęcie nacjonalizmu – nacjonalizmu integralnego jest według opinii Jerzego Szackiego i Andrzeja Walickiego tylko jednym z dwóch głównych znaczeń tego terminu. Drugie szersze – neutralne aksjologicznie rozumienie nacjonalizmu - nacjonalizmu liberalnego ma swoje źródła w nacjonalizmie romantycznym, dodatkowo pokrywa się ono znaczeniowo z pojęciem patriotyzmu.

    Jerzy Szacki wywodzi pojęcie patriotyzmu od słowa patria, co znaczy ojczyzna i tym samym nie widzi podstawy dla analizy pojęcia patriotyzmu w „koniecznym związku z ideą narodu” [352] . Jakkolwiek należy przyznać rację Szackiemu, kiedy wywodzi pierwosłów tego pojęcia od pojęcia ojczyzny, a więc pojęcia terytorialnego, należy zauważyć jednak, że rozumienia pojęć ewoluują historycznie. Tak więc można przyznać mu rację, jeżeli mówi on o Rzeczpospolitej Szlacheckiej, gdyż szlachta identyfikowała się tam jako „naród” na podstawie wspólnych przywilejów obowiązujących ją na obszarze całego terytorium Rzeczypospolitej, a trójnarodowa Rzeczpospolita szlachecka była ojczyzną gwarantującą równe prawa polskiemu, litewskiemu i ruskiemu „narodowi szlacheckiemu”. W tym znaczeniu można powiedzieć, że pojęcie to w Polsce odnosiło się pierwotnie do poczucia wspólnoty interesów obywateli uprzywilejowanych tworzących pojęcie narodu szlacheckiego. Mające w Polsce długą tradycję historyczną, (wspomnijmy chociażby raz jeszcze „stronnictwo patriotyczne”) zaczęło być używane w drugiej połowie wieku dziewiętnastego w nieco rozszerzonym znaczeniu, zmodyfikowanym dla potrzeb nowo tworzących się tożsamości narodowych. Zaczęto więc mówić o patriotyzmie Litwinów, Czechów czy Polaków jako o „miłości ojczyzny i własnego narodu, bez narodowego egoizmu, ekspansjonizmu i ksenofobii” [353] . Jak zwraca uwagę Andrzej Walicki to raczej pobożne życzenia polskiej inteligencji ukształtowały takie rozumienie patriotyzmu. W rzeczywistości patriotyzm był postrzegany w wielu znaczeniach, a te były podobne lub tożsame znaczeniowo, jak już zauważyłem, do rozumienia pojęcia nacjonalizmu liberalnego, czasem zaś nawet do pojęcia nacjonalizmu integralnego [354] . Odnosiły się one przecież do tych samych procesów historycznych - powstawania „egoizmu narodowego”, - będącego źródłem radykalizmów społecznych przełomu stuleci [355] . To wydarzenia historyczne spowodowały, że używanie pojęcia patriotyzmu w debatach dotyczących problematyk narodowych było bardziej bezpieczne aksjologicznie, zwłaszcza od chwili, gdy pojęcie nacjonalizmu w debatach publicznych zaczęło pojawiać się w swoim pejoratywnym zawężonym znaczeniu tj. nacjonalizmu integralnego. Nacjonalizm rozumiany jako idea zwolenników państwa narodowego, ze wszystkimi strasznymi konsekwencjami tak rozumianej doktryny spowodował, nie tylko w Polsce zresztą ( raczej możemy mówić o procesach historycznych wpływających na rozumienie tego pojęcia w Europie), że istnieje obawa, być może podświadomy strach przed używaniem tego pojęcia. Z szeroko rozumianego pojęcia aksjologicznego, którego podstawą jest rozumienie nacjonalizmu jako pewnych postaw obywatelskich bazujących na wspólnej więzi i lojalności narodowej [356] zawęziło się ono historycznie do pejoratywnego rozumienia nacjonalizmu, właśnie nacjonalizmu integralnego. Pojęcie patriotyzmu, bardziej bezpieczne, niezabarwione w taki sposób pejoratywnie jak pojęcie nacjonalizmu jest pojęciem, które użyć jest bezpieczniej.

    W swoich rozważaniach będę starał się mówić raczej o idei narodu w twórczości Stanisława Brzozowskiego, unikając ścisłych kategoryzacji patriotyczno – nacjonalistycznych. W tym kontekście warto przytoczyć jednak kategoryzację Jerzego Szackiego dotyczącą romantycznego pojęcia narodu z jego rozprawy doktorskiej pt.: Ojczyzna, naród, rewolucja. Problematyka narodowa w polskiej myśli szlacheckorewolucyjnej [357] , w której mówił on, że: „z ideą „narodu” mamy do czynienia wówczas, gdy naród rozumiany jest przede wszystkim jako wspólnota historycznie dana – coś, co należy raczej zrekonstruować czy wzmocnić aniżeli stworzyć. Wspólnota ta obejmuje wszystkie dziedziny życia, a więc i te, które przedtem ujmowano w jednolitym planie historii „rodu ludzkiego” – we wszystkim przejawia się określona „zasada narodowa”, historia zaś jest zawsze historią narodów. Zadaniem pierwszorzędnym jest tu badanie wielorakich związków pomiędzy przeszłością, a teraźniejszością, naród bowiem – jak lubili powtarzać romantycy – jest związkiem ludzi nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie” [358] . Właśnie takie lub bardzo zbliżone rozumienie idei narodu wydaje się najbardziej adekwatnym do zastosowania przy rozważaniach tematyki narodowej w twórczości Stanisława Brzozowskiego, ze względu na położenie w tej definicji nacisku na integracyjne funkcje wspólnoty narodowej oraz na „badanie wielorakich związków pomiędzy przeszłością, a teraźniejszością”. W takim znaczeniu też będę się starał go używać.

    Jeżeli można mówić o idei nacjonalizmu w twórczości Stanisława Brzozowskiego, ze względu na radykalizm, pewnych jego sformułowań, to nie można jednak mówić o Brzozowskim jako o nacjonaliście w rozumieniu nacjonalizmu integralnego, rezerwując tę kategorię według racji historycznych raczej dla Romana Dmowskiego, (i to z pewnymi zastrzeżeniami) politycznego oponenta Brzozowskiego, którego rozumienie politycznego interesu narodowego ewoluowało w kierunku, węższego rozumienia nadanego temu słowu [359] . Zauważmy, że idea narodu bowiem u Brzozowskiego, nieodłącznie złączona jest ze sferą kultury, gdzie posiadanie niepodległego bytu państwowego jest jednym z podstawowych warunków swobodnego rozwoju społeczno – kulturowego [360] , a kultura postrzegana jest jako narzędzie reintegracji, narodowej a zarazem narzędzie walki o przezwyciężenie sytuacji politycznej, która w następstwie rozbiorów spowodowała alienację Polski na arenie międzynarodowej. Ważne jest tu również podkreślenie faktu, że Brzozowski, podejmując tematykę narodową przezwycięża też, jak sam uważa ostatecznie problemy alienacji jednostkowej, a szerszy, społeczno - narodowy charakter wspólnoty jest przez niego postrzegany jako dający jednostce pełne możliwości realizacji jej indywidualnych potencjałów twórczych. Do tej sprawy powrócę jeszcze szerzej w dalszej części niniejszego rozdziału.

    W przypadku twórczości Stanisława Brzozowskiego należałoby raczej utożsamiać jego nacjonalizm – z nacjonalizmem romantycznym, podkreślającym bezwzględną konieczność pracy w sferze kultury, w celu wytwarzania i reprodukcji jej niepowtarzalnego charakteru. Jeżeli to pojęcie będzie używane to raczej w tym właśnie znaczeniu.

    Kończąc powyższe omówienie należy zaznaczyć, że kształtujący obraz Polski końca dziewiętnastego stulecia obraz walk politycznych i radykalizmu społecznego pokolenia Brzozowskiego to obraz, w którym pojęcie patriotyzmu, nacjonalizmu i idei narodu tworzą konglomerat czasem trudny do prześwietlenia a tym bardziej trudny do podjęcia jednoznacznych klasyfikacji. Dzieje się tak, ponieważ w analizach społeczno - historycznych tego okresu patriotyzm bardzo często związany jest z radykalizmem społecznym, radykalizm społeczny związany jest zaś z podjęciem na nowo przez młode pokolenie tematyki społecznej i narodowej. Podjęcie na nowo tematyki narodowej odbywa się w duchu szeroko pojmowanego interesu narodowego, który jest tu konsekwencją poczucia lojalności narodowej – wyznacznika pierwszego rodzaju nacjonalizmu, chociaż czasami mającego tendencję do głoszenia haseł nacjonalizmu integralnego, w obydwu przypadkach zaś zakorzenionego w funkcjonującej w dużej części pokolenia młodych świadomości konieczności posiadania niepodległego bytu państwowego. Ostatecznie więc chcę zaznaczyć, że kategoryzacje nacjonalistyczno - patriotyczne twórczości Stanisława Brzozowskiego będą wykorzystywane wyłącznie w celu ukazania, w jaki sposób na przestrzeni jego życia i twórczości kształtował się jego osobisty stosunek do idei narodu, jakie cele spełniał on w światopoglądzie autora Legendy i czy cele te mogą być tożsame z podejmowanymi przez niego próbami przezwyciężenia alienacji.

    3.2. Naród – organizm pracy. spis treści

    Analizując twórczość Stanisława Brzozowskiego podkreślano wielokrotnie, że światopogląd twórcy Płomieni ewoluował w kierunku dojrzałej idei narodowej w dosyć późnym etapie jego twórczości. Taką interpretację przyjmuje między innymi Cezary Rowiński w swojej książce Stanisława Brzozowskiego „Legenda Młodej Polski „ na tle epoki, gdzie pisze, że w trakcie pisania Legendy myśl Brzozowskiego nabiera orientacji zdecydowanie narodowej [361] . Dla potwierdzenia swojej tezy powołuje się na zakończenie artykułu Humor i prawo zamieszczonego w Legendzie, w którym Brzozowski konkluduje: „Naród jest istotnie ośrodkiem wszelkiej rzeczywistości, organem obcowania z nią: otacza on nas i dźwiga; wola nasza w nim tylko ma podstawę w świecie. Z niego bowiem wyrosła i poza nim jest niezrozumiała. Wyzwolenie pracy może być tylko wyższym stopniem dojrzałości woli; może być tylko rozbudzeniem narodu we wszystkich gałęziach polskiego procesu życiowego, zespoleniem się w nim całej polskiej myśli, woli, całego żywego trwania” [362] .

    Jak sugeruje sam Brzozowski „wyzwolenie pracy” znajduje swoje ucieleśnienie w idei narodowej. To naród ma być, czy jest raczej rodzajem przezwyciężenia, „ośrodkiem wszelkiej rzeczywistości”. Co chciał Brzozowski ostatecznie przezwyciężyć, co rozbudzić?. Jak sam stwierdza chciał rozbudzić „dojrzałość woli” tożsamą z rozbudzeniem narodu z letargu, w którym on od ponad stu lat jest pogrążony. Brzozowski wyraźnie już w Legendzie, jak słusznie zauważył Cezary Rowiński, prezentuje program społeczny, którego niezbędnym czynnikiem jest zainteresowanie sprawami niepodległości. Naród wyalienowany, osamotniony i zapomniany na arenie międzynarodowej musi sam stworzyć podstawy świadomości społecznej, dzięki której będzie możliwe ponowne podjęcie walki niepodległościowej. Podobną interpretację przyjmuje także Andrzej Walicki, który we wstępie do Kultury i życia pisał między innymi, że: „Nasilenie w filozofii Brzozowskiego wątków antyintelektualistycznych szło w parze z pogłębieniem refleksji nad wartością więzi narodowej i zjawiskami religijnymi. Wynikiem tego było, jak wiadomo, przekształcenie ,,filozofii pracy’’ w podstawę teoretyczną swoiście rozumianego nacjonalizmu (naród jako „organizm pracy)” [363] .

    Przypomnijmy, że sam Brzozowski analizując przyczyny powstania ruchu młodopolskiego widział tam jako protagonistę ruchu jednostkę osamotnioną, nieposiadającą w obrębie społeczeństwa miejsca ani zadania, a wywodzącą się z klas posiadających, lub od niej zależną [364] . W swojej twórczości literackiej szukał przecież nowego miejsca dla tej jednostki, na co zwróciłem już uwagę. W dalszej części niniejszego tekstu jeszcze do tej sprawy powrócę. Jakkolwiek już teraz muszę zaznaczyć, że nie mogę zgodzić się z tą częścią stwierdzenia Andrzeja Walickiego, odnoszącą się do diagnozowanego przez niego pogłębienia się w twórczości Brzozowskiego wątków antyintelektualistycznych. Moim zdaniem powinniśmy raczej mówić o postulowanej przez pisarza zmianie roli intelektualistów, jako warstwy przewodniej narodu. A znacząca część dojrzałych poszukiwań twórczych Brzozowskiego zmierza właśnie w tym kierunku.

    Zauważmy, że Brzozowski, kontynuując swoje rozważenia na temat społecznej genealogii ruchu młodopolskiego mówi, że w swoich założeniach pragnie nie tyle przeciwstawić się oddzielnym myślom i ludziom, ile określić ogólną atmosferę i wpłynąć, o ile jest to możliwe, na jej dalsze przeistoczenie [365] . Brzozowski, jak pokazałem powyżej, proponuje, podjęcie sprawy narodowej.

    Przeistoczenie filozofii pracy w formę nacjonalizmu, dodajmy tu w jego neutralnym szerszym znaczeniu, nacjonalizmu liberalnego, lepiej by było powiedzieć nacjonalizmu romantycznego, jest następstwem podjęcia kolejnej próby przezwyciężenia alienacji i to w dwóch aspektach.

    Po pierwsze, indywidualnym, gdyż Brzozowski potrafił transformować wyczerpane już twórczo elementy swojego światopoglądu pracy w nową postać światopoglądu nacjonalistycznego, znajdując zarazem nowe uprawomocnienie dla swojej pracy na polu twórczości literackiej. To poszukiwanie nowych platform uprawomocnienia dla swojej aktywności twórczej wpisuje się zarazem w jego osobiste próby zmagania się z „pozaludzkim żywiołem”, a filozofia pracy przekształcona w filozofię pracy na rzecz narodu – mówiąc słowami Andrzeja Walickiego - „narodu jako organizmu pracy” jest konsekwencją osobistego powrotu do problematyki narodowej.

    Po drugie zaś, czynił to, wpisując się zarazem w dążenia epoki, której był jednym z ważniejszych przedstawicieli w Polsce. Nie można, bowiem zapominać, że Brzozowski, jak i spora cześć twórców jego pokolenia, widział konieczność na nowo podejmowanych prób walki o niepodległy byt państwowy, prób wyrwania Polski z zapomnienia i alienacji na forum międzynarodowym, a wydarzenia kształtujące skomplikowany obraz biografii pisarza mogą być tu przywołane dla ukazania, że Brzozowski, tak jak duża część reprezentantów pokolenia „niepokornych”, z którego się również wywodził, wpisywał swój „rodowód”, używając słownictwa zaczerpniętego z tytułu książki Bohdana Cywińskiego, w szersze integracyjne dążenia swojego pokolenia.

    Taką interpretację pozycji Brzozowskiego wpisującego się ze swoją postawą patriotyczną w integralne dążenia epoki widzi w swojej książce Andrzej Mencwel. Pisząc w Etosie lewicy o Stanisławie Brzozowskim i jego roli w kształtowaniu tego etosu, zwłaszcza w środowisku warszawskim, nazywanym przez autora „warszawiakami”, wspomina on, że pisząc swoją książkę o nim [366] zarezerwował mu miejsce „odrębne i wyłączne” w powstaniu etosu lewicy. Stało się tak, ponieważ to w myśli krytycznej Brzozowskiego właśnie „ socjalizm trwale kojarzył się z kulturą i zmierzał do uformowania nowej koncepcji patriotyzmu” [367] . Jak sam później wspomina: „Błąd ten polegał na wyłączności miejsca przyznanego autorowi Legendy Młodej Polski. Miejsce to, bowiem przysługuje „warszawiakom” jako formacji kulturowej, (więc także Brzozowskiemu jako wybitnej pośród nich postaci); a „nową koncepcję patriotyzmu tworzy radykalizm społeczny [368] ”.

    Stwierdzenie to, usprawiedliwiające konieczność zawężenia pola badawczego we wcześniejszej pracy do analiz życia i twórczości Stanisława Brzozowskiego przesycone jest duchem heglowskiej intuicji, którą filozof ten zawarł w wypowiedzi o ludziach wielkich, których stworzyła pewna sytuacja społeczno – historyczna charakterystyczna dla danej epoki. Przypomnijmy jeszcze raz ten passus. Mianowicie Hegel zastanawiając się nad współzależnościami występującymi pomiędzy epokami i wybitnymi jednostkami je współtworzącymi stwierdzał, że: „ Wielcy ludzie w historii to właśnie tacy ludzie, których cele partykularne zawierają treść substancjalną, wyrażającą wolę ducha świata. Zasługują (oni P.D) na nazwę bohaterów [...] Jednostki takie nie miały w tych swoich celach świadomości idei w ogóle; byli to działacze polityczni. Ale byli to zarazem ludzie myślący, orientujący się w tym, co jest konieczną potrzebą i nakazem epoki. I to jest właśnie prawda ich epoki i ich świata, to jest, że tak powiemy, owo genus proximum, które wewnętrznie było już dane. Ich to zadaniem było rozpoznać to ogólne, ten konieczny, najbliższy szczebel rozwoju ich świata, uczynić go własnym celem i poświęcić mu własną energię. Postacie historyczne bohaterów jakiejś epoki należy przeto uznać za ludzi najdalej widzących, ich czyny, ich mowy są tym najlepszym, co stworzyła ich epoka” [369] .

    Nie potrafię ostatecznie udowodnić, czy zamierzeniom Andrzeja Mencwela, jak również, należy dodać, Bohdana Cywińskiego przyświecał duch sformułowań Hegla, lecz niewątpliwie występuje on w ich książkach. Patriotyczny bunt pokoleniowy, który oni opisują a którego wybitnym przedstawicielem był również Stanisław Brzozowski, wpisuje się na zasadzie powielenia (być może nieświadomego) intuicji heglowskich w analizach zawartych w tych książkach, w intuicyjne sformułowania autora Wykładów z filozofii dziejów dotyczące, wybitnych ludzi epoki, a książki te bez wątpienia są wnikliwymi opisami owego heglowskiego genus proximum. Dodajmy zaś, że w przypadku Brzozowskiego, to genus proximum, było jego osobistym wkładem w wyrwanie Polski z alienacji, w której znajdowała się na arenie międzynarodowej od ponad stu lat.

    3.3. Buntownik. spis treści

    Pisząc o Brzozowskim jako buntowniku, i radykale społecznym należałoby przesunąć granicę zaangażowania patriotycznego Brzozowskiego i to o wiele lat wcześniej niż granica sugerująca czas pisania Legendy Młodej Polski, a właściwie jej trzeciej wersji. To wówczas właśnie miała się kształtować podstawa idei narodowej pisarza. Jeżeli użylibyśmy sformułowania „ostateczny”, sugerującego dokończenie prac rozpoczętych w przeszłości, to w takim wypadku dopiero diagnozy Cezarego Rowińskiego jak również Andrzeja Walickiego są pełnowartościowe. Bez tego sformułowania jednak traciłyby one swoją uprawamacniającą wartość.

    Zauważmy, iż Brzozowski na kartach pamiętnika wspomina, że już jako mały chłopiec, w wieku lat jedenastu pisał wiersze patriotyczne [370] . Nieco później, w wieku 15 – 16 lat, w trakcie nauki w gimnazjum Niemirowskim (P.D), przeżywa spotkanie z darwinizmem a jego konsekwencją jest osłabienie uczuć patriotycznych – i narastający kosmopolityzm ideologiczny młodego Brzozowskiego [371] . Jak sam mówi, w tym czasie nie umiał wyczuć żadnego związku między Polską a swoimi nowymi ideami. A nowe idee odprowadzały go od polskości. Swoje postępy światopoglądowe mierzył zaś odległością od tematyki patriotycznej i narodowej [372] . Co więcej, jak sam pisarz przyznaje, hasło darwinista było hasłem określającym tożsamość środowiskową, a Brzozowski wraz z kolegami gimnazjalnymi „klasyfikował ludzi w myśl ich domniemanego stosunku do tej teorii” [373] , z pewnością z wyraźnymi tego wszystkimi konsekwencjami.

    Niemniej jednak nie ma w tej ewolucji nic, co by nie wpisywało się w schemat rozwoju młodzieży pokolenia Brzozowskiego. Darwinizm jako bardzo mocny nurt w naukach przyrodniczych i humanistycznych był przecież rewolucyjną doktryną końca dziewiętnastego stulecia, na nowo sytuującą człowieka wśród żywych istot, a wyrobienie sobie światopoglądu społecznego musiało brać pod uwagę jego podstawy teoretyczne. Możemy w tym przypadku mówić z całą pewnością, używając metafory przewrotu, o przewrocie kopernikańskim w naukach przyrodniczych i społecznych [374] .

    Sam Brzozowski zafascynowany przyrodniczo - ewolucjonistyczną teorią Darwina zapisze się na Uniwersytet Warszawski właśnie na wydział przyrodniczy. Jego zainteresowanie naukami przyrodniczymi będzie miało zaś konsekwencje światopoglądowe wyrażające się w późniejszej twórczości pisarza w formie obcości świata przyrody i świata człowieka i posunie go z czasem do budowania podstaw filozofii pracy, która zracjonalizuje ten porządek z gatunkowej pozycji człowieka. Lecz sporo wcześniej, w roku 1897, zaraz po przyjeździe Brzozowskiego do Warszawy nastąpią wydarzenia, które z jednej strony wtłoczą go w nurt patriotycznego wrzenia, aby po chwili wytrącić go z niego na następne kilka lat [375] .

    Niewątpliwie decyzja wstąpienia na studia przyrodnicze była wyborem przemyślanym politycznie. Podstawą jej podjęcia był fakt, iż na carskim Uniwersytecie Warszawskim kierunek ten był w miarę neutralny i pozwalał na zdobycie wykształcenia bez prawie wszechobecnego w tamtym czasie na warszawskim uniwersytecie, uwikłania w rusyfikacyjną indoktrynację światopoglądową. Ponadto młody Brzozowski był umysłem analitycznym, jak już wspomniałem zafascynowany był darwinizmem i wywodził swój właśnie zaczynający kształtować się światopogląd z podstaw pozytywistycznego poglądu na świat, przekazywanego mu w trakcie gimnazjalnej edukacji w Niemirowie. Po przeniesieniu się do Warszawy Brzozowski czynnie włącza się do życia studenckiego. Trzeba dodać, że środowiska studenckie Warszawy, jej radykalna młoda inteligencja prowadziły w tych latach żywą i zróżnicowaną pracę konspiracyjną. Tajne kursy samokształceniowe istniały już w latach 1882/1883, i z nich właśnie powstaje w roku 1885 Tajna Szkoła Wyższa – uniwersytet Latający. Wykładają tu między innymi: Ludwik Krzywicki, Piotr Chmielowski, Władysław Smoleński. Lata, kiedy Brzozowski przenosi się do Warszawy i podejmuje swoje studia to okres na nowo odradzającego się po kilkudziesięciu latach patriotycznego umysłowego fermentu. Jego wcześniejszą cezurą jest upadek Powstania Styczniowego, który uświadomił szerszym warstwom postępowej szlachty i kształtującej się właśnie w tamtym czasie nowej warstwie społecznej – inteligencji polskiej, niemożliwość kontynuowania pracy nad odzyskaniem niepodległości na zasadach, które postulowała ideologia romantycznego zrywu niepodległościowego. Teraz na bazie kształtującej się właśnie ideologii neoromantycznej, wraz z widocznym wzrostem znaczenia ruchów robotniczych, jak również aktywności niepodległościowej inteligencji i ruchów studenckich, rożne konfiguracje przekształcania rzeczywistości społecznej poprzez aktywną działalność polityczną powtórnie nabierają istotnego znaczenia jako narzędzia walki o przekształcenie istniejących układów społeczno - politycznych, a w wypadku znajdującej się pod trzema zaborami Polski także o powtórne wybicie się jej na niepodległość. W tej sytuacji wśród warszawskiej postępowej młodzieży mającej w pamięci świeże jeszcze wydarzenia sprzed kilku lat, kiedy odbywały się głośne procesy polityczne min. Ludwika Waryńskiego, Stanisława Kunickiego i wielu innych skazanych na śmierć, katorgę lub wygnanie zaczyna się intensywny ferment.

    Przypomnijmy, że Brzozowski jest jednym z uczestników rozgrywających się właśnie wydarzeń. Na początku listopada 1897, wraz z kolegami z tajnej studenckiej organizacji ,,Koło [376] ”drukuje odezwę patriotyczną do warszawskich studentów, czego następstwem są demonstracje na Uniwersytecie, aresztowania, i relegowania z uczelni. Sam Brzozowski za udział w demonstracjach zwanych później Ziłowszczyzną zostaje usunięty na rok z Uniwersytetu.

    Niemniej jednak, dzięki nieskazitelnej opinii, jaką zyskał na skutek swojego patriotycznego zaangażowania, jak również w wyniku tarć partyjnych [377] w roku 1898 zostaje prezesem Bratniej Pomocy, organizacji samopomocowej o celach polityczno wychowawczych i humanitarnych studentów Uniwersytetu Warszawskiego. Bierze również udział w działalności Towarzystwa Oświaty Ludowej. Przypomnijmy, że w tym czasie jest on w bardzo nieciekawej sytuacji życiowej, Jego ojciec, ciężko chory na raka krtani, umierający, potrzebuje pieniędzy. Tych w domu nie ma. Młody, niespełna dwudziestoletni Stanisław ,,pożycza’’ pieniądze z funduszu zapomogowego Bratniej Pomocy. „Pożyczając” pieniądze planuje ich zwrot z dochodów z właśnie mającej się ukazać publikacji [378] , lecz sprawa wychodzi na jaw. W czerwcu tego roku sąd koleżeński rozpatruje sprawę pieniędzy społecznych użytych przez Brzozowskiego na leczenie ciężko chorego ojca. Wobec różnicy zdań między sędziami, sąd odracza wydanie ostatecznego werdyktu na termin powakacyjny. We wrześniu 1898 roku Brzozowski zostaje aresztowany i osadzony w Cytadeli za współudział w zorganizowaniu manifestacji antyrządowych [379] ’’. Tam składa obciążające kolegów zeznania dotyczące działalności Towarzystwa Oświaty ludowej. W trakcie, kiedy Brzozowski przebywa w więzieniu, w październiku, łamiąc wszelkie prawa regulaminowe sadu koleżeńskiego sąd ten już w zupełnie innym składzie personalnym wznawia obrady i pomimo nieobecności głównego oskarżonego, nie stwarzając mu nawet cienia szans na jakąkolwiek bądź formę wyjaśnienia lub obrony wyklucza go na trzy lata z życia towarzyskiego. Brzozowski po pięciu tygodniach wychodzi z więzienia. Na skutek konsekwencji wykluczenia go z pu blicznego życia studenckiego, pozbawiony korepetycji, którymi zarabiał na utrzymanie zostaje kompletnie bez środków do życia.

    Przypomniałem w formie bardzo skrótowej fakty biograficzne z życia Brzozowskiego, które ukazują, że już młody Brzozowski jest zaangażowany w działalność patriotyczną. Inna rzecz, że w tym samym czasie „pożycza” pieniądze publiczne oraz składa zbyt obszerne zeznania w trakcie swojego pobytu w Cytadeli, co w konsekwencji zaowocuje kryzysem moralnym, o którym Brzozowski będzie pisał w pamiętniku, że trwał, aż do roku 1901 [380] , oraz odsunięciem się od „roboty patriotycznej” na kilka dobrych lat. Swoją twórczość artystyczną skierował zaś, jak już wspomniałem na neutralny grunt problematyki sztuki i twórczości.

    Ze względu na skomplikowane fakty biograficzne kształtujące osobowość młodego pisarza, także na ewidentne zniechęcenie do roboty konspiracyjno - patriotycznej jednoznaczne uchwycenie kształtowania się idei narodowych w formie procesu jest zadaniem niezwykle trudnym. Brzozowski sam powiedział po latach komentując te fakty, że: „Sąd nad sobą wydałem ja sam, uznałem raz na zawsze, ze niezdolnym jestem do jakiejkolwiek bądź pracy konspiracyjnej, postanowiłem nigdy nie ubiegać się o żadne odpowiedzialne osobiste stanowisko. Zachowałem sobie jedno tylko prawo pracy w miarę sił, postanowiłem oddać wszystkie zasoby zdolności i wiedzy, jakimi rozporządzać mogę na rzecz drogiej mi sprawy socjalizmu, sprawy swobodnego i harmonijnego rozwoju naszego społeczeństwa i jego myśli [381] ”.

    Zwrócił na to uwagę już Bohdan Cywiński w swoim artykule Narodowe i ludzkie w myśli Stanisława Brzozowskiego [382] . Pisał on między innymi, że:” „rekonstrukcja (tych idei P.D) jest o tyle utrudniona, że pisarz nigdzie nie wykłada jej w całości, poszczególne refleksje notuje w postaci luźnych uwag na marginesach poszczególnych analiz filozoficznych czy krytycznoliterackich. Z tego względu niewykonalne niemal jest przedstawienie dziejów narastania owej teorii w świadomości Brzozowskiego” [383] .

    Narastanie, albo raczej można by zaryzykować i powiedzieć odradzanie się owej specyficznie pojmowanej idei - mówiąc trafnie słowami Andrzeja Mencwela: „radykalizmu społecznego Brzozowskiego”, pojawiającego się w jego biografii już przy okazji ziłowszczyzny to raczej proces, którego kulminacją twórczą jest napisanie Legendy Młodej Polski jako książki, której zadaniem jest wyznaczenie nowych kierunków ruchowi młodopolskiemu, kierunków zapobiegających dalszej jego egzystencji w postaci, która go powołała do życia na skutek poszukiwań światopoglądowych młodego pokolenia przełomu stuleci.

    Moim zdaniem obserwujemy narastanie czy też stopniowe odrodzenie, a raczej, już teraz zaryzykowałbym stwierdzenie powrót do konieczności zaangażowania w sprawy narodowe jako pewnego rodzaju następstwa ewolucji światopoglądowej i to nieustannie związanego z koniecznością walki z procesami alienacyjnymi. Przy okazji analizy zagadnień związanych ze sztuką i twórczością zwróciłem już uwagę, że w analizach twórczości Wyspiańskiego, i to w pierwszych uwagach temu twórcy poświęconym [384] , pojawia się już widocznie sformułowany postulat konieczności zaangażowania społeczno - narodowego Polaków.

    Według mnie, występujące w początkowej fazie twórczości elementy stale eksponowane w publicystyce Brzozowskiego tj.: obcość zewnętrznego świata, ból istnienia, modernistyczne tęsknoty pokolenia Młodej Polski traktowane przez niego jako surowiec podlegający pod jego piórem przekształceniom literackim stały się wygodnym źródłem kanalizacji porażki osobistej Brzozowskiego na forum spraw publicznych. Przybyszewski, który odczuł na gruncie polskim najdobitniej tęsknoty i potrzeby pokolenia przełomu i był ich najwybitniejszym literackim propagatorem, także przecież bliski Brzozowskiemu, był jedną z głównych inspiracji dla jego poszukiwań twórczych, a zarazem będąc takim inspiratorem stał się nieświadomie kanalizatorem ucieczki młodego pisarza od „niewygodnej pamięci” ukształtowanej jako następstwo pobytu w Cytadeli.

    Sam Brzozowski przecież we wstępie do Idei wyraża się o Przybyszewskim pochlebnie jako o wielkim mistrzu młodości. Co więcej to właśnie dzięki niewątpliwemu wpływowi, jaki wywarł na młodego twórcę Stanisław Przybyszewski, Brzozowski jak sam powiada przeżył bunt przeciwko naturalistycznemu dogmatyzmowi [385] . Dzięki zapoznaniu się z tą twórczością jak sam powiada przekonał się, że „ można żyć na stanowiskach duchowych nakazanych nam przez poczucie wewnętrzne prawdy nawet wtedy, gdy nie mamy w myśli naszej żadnych środków utrzymania się na nich” [386] . Przybyszewski, piewca indywidualizmu, życia, twórczości, niepowtarzalności człowieka we wszechświecie miał niewątpliwie duży wpływ na formowanie się osobistego stosunku Brzozowskiego wobec życia. życia jako procesu, ale procesu podlegającego filozoficznej refleksji.

    Stanisław Borzym słusznie zauważa, że Brzozowskiego zaczyna fascynować życie jako pojęcie totalizujące wymiar subiektywności. Oddawało ono, mówi autor, „dynamizm, zmianę, wolę czynu, tworzenie, otwierało widok otwartej przyszłości” [387] . Trzeba również dodać, że analizy fenomenu życia Brzozowski zaczyna początkowo przedstawiać, jak wiemy, w związku z „zagadnieniami sztuki i twórczości”, a sztuka jako dziedzina postrzegana w tym okresie przez niego jako „neutralna” ze względu na programowe niezaangażowanie społeczne jest bezpieczną formą kanalizacji buntu po nieudanej próbie zaangażowania politycznego młodego Brzozowskiego.

    3.4. Polityka na bok, a twórczość na pierwszy plan. spis treści

    Bunt Brzozowskiego należy postrzegać w tym wymiarze przede wszystkim w dwóch głównych aspektach. Po pierwsze niewątpliwie jest on następstwem wyparcia psychologicznego przykrych wydarzeń z lat 1897 – 1898 wraz z ich konsekwencjami. Po drugie należy go traktować jako bunt przeciwko naturalistycznej koncepcji świata i człowieka, w której to koncepcji człowiek jest tylko jednym z elementów ekosystemu przyrody. Aktywizm związany z buntem przeciwko tej koncepcji świata, pcha Brzozowskiego w kierunku aktywizmu twórczego. Sam zauważa, że jego początkowe próby pisarskie - używał osobiście sformułowania „krytyka” - były „buntem nieposiadającym dla siebie organów myśli, i w ich braku walczyła (ona P.D) takimi, na których ciążyła jeszcze przynależność do bezhistorycznego, abstrakcyjnego stanowiska, z którym prowadziła walkę”.

    Wracając jednak do sformułowań dotyczących pamięci, tudzież raczej „niewygodnej pamięci” tj. wyparcia będącego skutkiem pobytu w cytadeli, spostrzegamy, że „pamięć powraca” - stopniowo. Stąd też stopniowo możemy śledzić narastanie problematyki narodowej w twórczości Stanisława Brzozowskiego.

    Bogdan Cywiński, który analizował ten proces diagnozując pojawianie się uwag dotyczących problematyki narodowej w twórczości Brzozowskiego „w postaci luźnych uwag na marginesach poszczególnych analiz filozoficznych czy krytycznoliterackich” nie zdecydował się jednak na ujecie tego powrotu w formie procesu.

    W mojej opinii taki proces możemy zaobserwować. Dotyczy to zarazem sztuki i jej stopniowej ewolucji w kierunku sztuki narodowej, ze szczególnym podkreśleniem niekwestionowanej wartości twórców poruszających w swojej pracy artystycznej najważniejsze aspekty problematyki narodowej tj Norwida, Wyspiańskiego i żeromskiego, jak i późniejszych rozważań nad filozofią pracy, która ostatecznie transformuje się przecież w filozofię pracy na rzecz narodu.

    Już w cytowanym powyżej kilkakrotnie wstępie do Idei Brzozowski stwierdza, że w tym czasie (początek aktywności literackiej, po trzyletniej wymuszonej następstwami sądu koleżeńskiego przerwie) powraca tematyka współczesnej twórczości polskiej [388] . Na równi, co prawda, z zainteresowaniem współczesną twórczością europejską (Brzozowski podaje przy okazji wstępu do Idei przykłady Ibsena i Nietzschego, którym później poświęca przecież osobne rozprawy). Zainteresowanie współczesną mu tematyką kulturalizmu polskiego, twórczością polską, zaowocuje współpracą z pismami postępowymi: „Głosem”, „Przeglądem Społecznym”, „Naprzodem” oraz wydaniem części rozpraw zamieszczonych na ich łamach w formie książkowej jako „Kultura i życie” [389] . Spowoduje ono także powrót zainteresowania sprawami narodowymi. Mimo wcześniejszej porażki na forum „spraw publicznych” procesy historyczne, których Brzozowski jest świadkiem i uczestnikiem coraz bardziej wymuszają na twórcy taki zwrot. Brzozowski z analityka i krytyka współczesnej sytuacji polskiej kultury musi stać się też współuczestnikiem toczących się wydarzeń, stając się zarazem politycznie zaangażowany w rozgrywające się wydarzenia.

    Dewiza „polityka na bok, a twórczość na pierwszy plan”, którą można by przytoczyć dla zrelacjonowania dotychczasowej postawy Brzozowskiego wobec spraw narodowych coraz bardziej ulega dezaktualizacji w obliczu wydarzeń historycznych . Cezurą historyczną, ale także świadomościową pokolenia, w tym też analizującego wydarzenia Brzozowskiego, jest rewolucja 1905 –1906 roku, utopiona w krwi robotniczej, bez znaczącego udziału w niej polskiej inteligencji. Brzozowski po kilku latach napisze, że rewolucja ta stwarzała warunki niezwykłe dla pracującej myśli a jej konsekwencją dla niego samego było przyswojenie sobie kultury romantyki polskiej, czego następstwem było skierowanie jego myślenia w kierunku idei narodowych w rezultacie przezwyciężenia indywidualnej beznadziejności. [390] Zastanówmy się czy beznadziejność ta nie była przypadkiem poczuciem wywołanym przynajmniej częściowo odseparowaniem Brzozowskiego właśnie od nurtów myślenia patriotycznego. Co prawda filozofia pracy w swojej dojrzałej postaci jawi się Brzozowskiemu w roku 1906, ale już wcześniej jej elementy pojawiały się przecież w twórczości pisarza w sposób klarowny. Co zastanawiające, możemy dostrzec w tych wątkach bardzo wyraźnie brak utożsamiania szerszej wspólnoty na rzecz której jednostka podejmuje trud pracy ze wspólnotą narodową. Nie ulega wątpliwości, że mniej jasne są mechanizmy kształtowania podstaw idei narodu w światopoglądzie Brzozowskiego niż kształtowania się światopoglądu pracy. Wiemy co prawda o zaangażowaniu patriotycznym Brzozowskiego w okresie ziłowszczyzny w roku 1897, lecz na następne ślady natrafiamy dopiero w jego wypowiedziach tyczących Wyspiańskiego, z roku 1903, następnie zaś, już w bardzo wyraźnej postaci w Wykładach lwowskich i w Legendzie, dodajmy, po upadku rewolucji. Jak w takim razie tłumaczyć jeszcze późniejsze wyjaśnienia Brzozowskiego zawarte w Ideach? Wydaje się, że wyjaśnienia te należałoby traktować jako formę wytłumaczenia post factum zarysowania się w jego światopoglądzie syntezy myślenia nakierowanego na filozofię pracy z nurtami myśli niepodległościowej. Ta synteza dokonała się w konsekwencji oddziaływania niepodległościowego wrzenia, jakie niewątpliwie w czasie rewolucji miało wpływ inspirujący na sposób myślenia Brzozowskiego. Zresztą, on sam przyznał, że czas ten był czasem wielce inspirującym jego myślenie [391] . Brzozowski niewątpliwie chcąc przezwyciężyć w swojej twórczości poczucie beznadziejności indywidualnie podejmowanego trudu twórczego, oprócz bezdyskusyjnego zwrócenia się w stronę wątków filozofii pracy, które pozwoliły mu na znalezienie nowego miejsca dla jednostki twórczej, jak również przezwyciężenie problemów związanych z jej osamotnieniem dzięki dostrzeżeniu roli zobowiązania pracującej jednostki na rzecz szerszej wspólnoty, zaczyna wyraźnie w tej wspólnocie dostrzegać wspólnotę narodową, niwelując tym samym jedną z ostatnich konsekwencji wyparcia psychologicznego tematyki narodowej powstałego w następstwie konsekwencji zdarzeń z lat 1897 - 1898.

    Konsekwencje rewolucyjnego czynu lat 1905 - 1906 są z pewnością jednym z impulsów dla Brzozowskiego, który zaczyna myśleć nad napisaniem Legendy jako koniecznej przestrogi na przyszłość. Wiąże się to z faktem, że Brzozowski dochodzi do wniosku, iż bez kooperacji pomiędzy inteligencją a ruchami robotniczymi nie będzie rewolucji socjalnej, a tym bardziej nie uda się wskrzesić na nowo wystarczającej dla podjęcia trudu niepodległościowego szerokiej świadomości społeczno – patriotycznej. Rewolucyjny ferment, roku 1905 a potem rok 1906 przygotowuje w gruncie rzeczy Legendę. Obydwa cykle lwowskich wykładów tj. cykl pierwszy pt.: Światopogląd pracy i swobody jak również cykl drugi pt.: Świadomość Polska w dziewiętnastym wieku [392] z października i listopada, swoim programem zainteresowania się filozofią pracy jak również dziejami historii polskiej całego dziewiętnastego stulecia włącznie do współczesności wpływają na kształtowanie się pomysłu napisania książki krytycznej o współczesnej polskiej inteligencji oraz na ewolucję ideową filozofii pracy w filozofię pracy na rzecz narodu. Dodatkowym impulsem są również także echa tak zwanej pierwszej sprawy Brzozowskiego. Oświadczenie wyjaśniające w sprawie endeckiej publikacji, szczere, a zarazem dramatyczne w swojej wymowie, mające też zapewne funkcję oczyszczającą pozwala Brzozowskiemu już z pełną konsekwencją skierować się z powrotem w kierunku podjęcia kwestii narodowych [393] . Zwłaszcza, że rewolucja roku 1905 okazała się ideologicznym fiaskiem kooperatywizmu społecznego, co Brzozowski wyraźnie wytknie, proponując pewne wyjście z tej sytuacji w pierwszej wersji Legendy. Będzie to rodzaj lekcji z klęski, ale lekcji refleksyjnej.

    3.5. „Zapomniana” Legenda. spis treści

    Rok 2001 był w historii recepcji spuścizny pisarskiej Brzozowskiego rokiem niezwykłym. Mianowicie w roku tym ujrzała światło dzienne Legenda Młodej Polski [394] . Nie byłby to fakt szczególnie ważny w dziejach recepcji twórczości pisarza, ponieważ edycji tej najpopularniejszej chyba książki Brzozowskiego mieliśmy już pięć, a ta jest szóstą. Niezwykłością jest jej dwutomowa edycja. Tom pierwszy, to kolejny przedruk z lwowskiego wydania z roku 1910. Tom drugi zawiera zaś dwie pierwsze wersje Legendy. Pierwsza z nich powstała w Lozannie w roku 1906, w - jak stwierdził Mieczysław Sroka edytor wydania – „jednym z nielicznych okresów w życiu Brzozowskiego i jego rodziny, kiedy stan zdrowia pisarza pozwolił snuć mu rozlegle plany i oddać się intensywnej pracy” [395] . Wersję tę, roboczą, warsztatowo jeszcze niewykończoną, z której ostatecznie „kamień na kamieniu nie pozostał” [396] , odczytał z kajetu Brzozowskiego Karol Irzykowki i dołączył do wydania Legendy w ramach Dzieł wszystkich z roku 1937. Sam Karol Irzykowski tak o tym mówił: „Pierwszą redakcję, nieukończoną, odesłał Brzozowski na kładcy, urwał i już nie sięgnął do niej. Nie miał tej drobiazgowości rzemieślniczej, żeby poprawiać, łatać, sztukować, chować powiedzonka udałe na rodzynki dla przyszłego ciasta. Umiał i lubił za każdym razem formułować na nowo i rzeźbić z całego drzewa” [397] .

    Wersję drugą, o której nie wspomina w swoim artykule autor Pałuby, pisaną od zimy 1907 roku do listopada roku następnego, wysłaną do lwowskiego wydawcy ten zwraca mu z prośbą o przepisanie ze względu na nieczytelność oryginału.

    Wersja ta, według spisu rzeczy miała obejmować:

    I. Nasze „ja” i historia; II. Kryzys romantyzmu; III. Polska zdziecinniała; IV. Mity i legendy; V. Duszy nie potrzeba; VI.,< Zarys fenomenologii> Wyprzedaż starych zabawek; VII. Polskie Oberammergau; VIII. Literatury zachodnie: a) Naturalizm, dekadentyzm, symbolizm, b)Ibsen, c)Nietzsche, d) Anti – Engels, e) Humor i prawo, f) patos kultury zachodniej; IX. Wobec literatury rosyjskiej; X. Stanisław Przybyszewski; XI. Dusza samotna; XII. Czciciele tajemnic; XIII. Pieśń o klęsce, XIV. Au petit bonheur de la fatalité; XV. Talent i wola; XVI. Stanisław Wyspiański; XVII. Człowiek nowoczesny.

    Brzozowski początkowo zaczyna ją przepisywać, następnie zaś robi coraz więcej przeróbek, ostatecznie miedzy końcem lutego a połową marca roku 1909 powstaje wersja trzecia, w dużej części zmieniona. Z siedemnastu rozdziałów tworzących wersję drugą w ostatecznej trzeciej wersji sześć pominął. I tak:

    - zakrojony na bardzo obszerną całość rozdział VIII. Literatury zachodnie, tzn. liczący przeszło dziesięć kart wstępu oraz dwa rozdziały zachowane w niewielkich fragmentach: b)Ibsen (1karta) i d) Anti – Engels (5 kart);

    - trzy niedokończone rozdziały: IX. Wobec literatury rosyjskiej X. Stanisław Przybyszewski i XV. Talent i wola; (rozdział IX nieco przerobiony pojawia się pod nowym tytułem w Głosach wśród nocy jako: Kryzys w literaturze rosyjskiej)

    - oraz dwa rozdziały pełne: XI V. Au petit bonheur de la fatalité i XVII. Człowiek nowoczesny.( Rozdział XIV pierwszy raz wydrukowany był Przez Mieczysława Srokę w „Twórczości” nr 6 1966 [398] . Fragmenty z rozdziału XVII wykorzystał następnie Brzozowski w eseju „Humor i prawo” zamieszczonym w trzeciej redakcji Legendy). Plan ten ulegał jak już wspomniałem dalszym modyfikacjom i ostatecznie powstała wersja trzecia ostateczna.

    Wracając do wersji pierwszej.

    Prace nad nią Brzozowski zaczął już prawdopodobnie pod koniec roku 1905. Projekt ten także prawdopodobnie omawiał w tym roku z Ostapem Ortwinem, można wnioskować o tym na podstawie zachowanej korespondencji.

    Już w styczniu następnego roku, w pierwszym liście pisanym po przyjeździe z Włoch z Nervi pisze list do Ostapa Ortwina z prośbą o przysłanie mu książek na poczet Legendy [399] . W dwa tygodnie później w liście do Wuli i Rafała Buberów pisze, że książki te potrzebne mu są „w celu napisania rzeczy myślowo już gotowej, pt. Legenda Młodej Polski[400] . „Chciałbym w formie aktualnego pamfletu literackiego dać rzeczy bardzo pozytywne, przedstawić stosunek literatury do współczesnego momentu dziejowego ludzkości, poruszyć te zagadnienia religijne i filozoficzne, które stanowiły tak lekkomyślnie dla frazesu lub efektu nadużywane jądro ruchu młodopolskiego. Słowem chciałbym napisać coś, co by istotnie świadomością kulturalną ogółu zatargnąć mogło” [401] .

    Po przeniesieniu się późną wiosną z Nervi do Lozanny, w której Brzozowscy przebywali od 3 maja do 13 września [402] między innymi powstaje pierwsza wersja Legendy. Choć prawdopodobnie pewne partie tekstu, cały rozdział pt. Horyzonty lub jego części powstały jeszcze w czasie pobytu we Włoszech w drugiej połowie roku 1905 [403] . W listach do Rafała Bubera z końca czerwca i z 9 lipca 1906 zapowiada, iż w sierpniu przekaże Polonieckiemu prawie gotowy już tom Legendy [404] . Do Połonieckiego rękopis wpłynął w drugiej połowie roku 1906 [405] .

    Ze względu na zagubienie korespondencji listowej z Ostapem Ortwinem, oraz na fakt, iż w przedwojennej historii recepcji, jak już pokazałem wątki recepcyjne były skupione na zupełnie innej tematyce, a ta bezpośrednio dotycząca procesu twórczego Brzozowskiego była zaniedbana, daty nie udało się dokładnie ustalić. W dwudziestoleciu międzywojennym, w czasie, kiedy żył jeszcze Ortwin, pewne fakty można było skorygować. Ale wtedy istniała cała zagubiona część spuścizny epistolarnej Brzozowskiego, więc takiej potrzeby nie widziano. Zwłaszcza, że począwszy od roku 1937 przygotowywano jej edycję. Później, po wybuchu wojny było już za późno. W każdym razie, na podstawie zachowanych listów, oraz wypowiedzi Ortwina można sytuować ten fakt w drugiej połowie roku 1906.

    Ortwin porusza tę kwestię w przedmowie do Głosów wśród nocy, gdzie między innymi pisze: „ złożony u nakładcy rękopis pierwszej redakcji początkowych rozdziałów Legendy, obejmujący sto kilkadziesiąt stron bitego pisma, pochodzi jeszcze z r. 1906.” [406] Wersja druga na szczęście zachowała się w oryginale. I właśnie z oryginału została przepisana przez Mieczysława Srokę i Teresę Podolską [407] .

    Ponowna publikacja, po przeszło sześćdziesięciu latach szkicowej jeszcze wersji pierwszej, jak również wersji drugiej spoczywającej w większości, w oryginale do drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych, wydaje się wydarzeniem bardzo ważnym. Pozwala bowiem na szersze studia porównawcze tej książki, oraz na gruntowniejsze prześledzenie procesu twórczego pisarza. To ciekawe, że, pomimo, iż pierwsza wersja Legendy została wydana wraz z wersją trzecią, już w roku 1937, nie zwróciła ona należytej uwagi krytyków i badaczy zajmujących się Brzozowskim. W następnych latach pisząc o tej książce, zazwyczaj pomijano tę niezbyt długą i przedstawioną jeszcze w formie szkicowej wersję. Nawet Cezary Rowiński pisząc swoją książkę o Brzozowskim [408] w pracach interpretacyjnych posługuje się wydaniem lwowskim z roku 1910 i nie uwzględnia w żaden sposób treści zawartej w wersji pierwszej. Oczywiście znajomość części artykułów wersji drugiej, spoczywających w oryginale, w ogóle nie była możliwa, tak, że dopiero na początku naszego wieku, gdy wersja ta ujrzała światło dzienne, możliwa jest jej szersza recepcja.

    Piszę „ zapomniana Legenda” ze względu na konieczność zwrócenia uwagi na fakt, iż myśl odrzucona przez autora, uznana za nie spełniającą wymogów stosowanych przez niego, może być myślą pełnowartościową, a odrzucenie jej następuje w sposób subiektywny, na podstawie kategorii, które są znane tylko autorowi. Stało się tak też z pierwszą wersją Legendy. Jest rzeczą ciekawą, dlaczego Brzozowski ostatecznie zarzuca pomysł pierwszej wersji i pisze ją po raz kolejny, dwukrotnie zresztą. Jak zauważył Karol Irzykowski, w cytowanym powyżej fragmencie wypowiedzi, odpowiedzi należy szukać w charakterze Brzozowskiego, który „umiał i lubił za każdym razem formułować na nowo i rzeźbić z całego drzewa”. W każdym razie koncepcja raz ustanowiona podlega dalszym intensywnym przekształceniom i transformacjom.

    Mieczysław Sroka publikując w roku 1966 na łamach Twórczości Au petit bonheur de la fatalité pisał we wstępie autorskim tam opublikowanym, że w wersji drugiej nie widać wyraźnej ewolucji Brzozowskiego w kierunku swoiście pojmowanego nacjonalizmu [409] . Ten szczególnie pojmowany nacjonalizm miał być tożsamy, przywołując raz jeszcze słowa Andrzeja Walickiego, z „narodem jako organizmem pracy” [410] .

    Przypomnijmy także, że Cezary Rowiński zauważa, iż to właśnie w trakcie pisania Legendy (chodzi mu o wersję trzecią) myśl Brzozowskiego nabiera orientacji zdecydowanie narodowej [411] .

    Aby prześledzić w całości proces ewolucji światopoglądowej Stanisława Brzozowskiego w kierunku „orientacji narodowej” oraz próbować odpowiedzieć na pytanie o słuszność takiego założenia, należy zacząć nasze poszukiwania od pierwszej „zapomnianej” wersji Legendy, gdyż już przy okazji jej pisania pojawiają się dwa wyraźne wątki problemowe związane z problematyką narodową.

    3.6. Wykorzeniony kwiat. spis treści

    Ogólnie rzecz biorąc jednym z głównych tematów krytycznej analizy Legendy jest problem „wykorzenienia” warstw twórczych narodu – inteligencji - z zapośredniczonego przez pracę bytu. Problem wykorzenienia, który w wersji ostatecznej przyjmie między innymi formułę neoromantycznej krytyki „buntu kwiatu przeciw korzeniom”. Niemniej jednak już w pierwszej wersji tej książki Brzozowski problematyzuje pewne aspekty swoich późniejszych rozważań. Myślę o tzw. wątku „platonizmu historycznego, czyli o ujętych w kategorie filozofii marksowskiej analizach wykorzenienia narodowego poszczególnych warstw społecznych tworzących „naród jako organizm pracy” oraz o bardzo ciekawej próbie przedstawienia przez Brzozowskiego problemu alienacji wytworów nauki od ich narodowych źródeł.

    Moje przedstawienie należy zacząć od zwrócenia uwagi na cenne spostrzeżenie Cezarego Rowińskiego. Zauważa on mianowicie, że Brzozowski nie uwzględnia w swojej wersji marksizmu jednego z naczelnych jego wątków, a mianowicie, marksowskiej walki klas [412] . To słuszne spostrzeżenie moim zdaniem ma swoje wytłumaczenie. Przedstawię je poniżej. Brzozowski faktycznie, bardzo rzadko używa, antagonizującego z założenia i sugerującego konflikt marksowskiego sformułowania. żeby to zrozumieć należy wrócić na chwilę do genezy jego filozofii pracy. Jej podstawy były podstawami w gruncie rzeczy emancypacyjnymi. Praca, to przecież mechanizm budowania sprawiedliwej kultury przyszłości, a rola inteligencji to rola przekształcającego społeczeństwo narzędzia tej transformacji. Inteligencja, zintegrowana z szerszym ogółem społecznym ma być czynnikiem emancypacyjnej zmiany. Zauważmy, że tak rozumianą funkcję inteligencji, a zarazem remedium na jej wykorzenienie społeczne postrzega już Bronisław Baczko, Andrzej Mencwel i Andrzej Walicki. Ja natomiast próbowałem ukazać jak filozofia pracy jawi się Brzozowskiemu jako osobisty manifest programowy, (tj. filozofia pracy, jako osobista filozofia postępowania Brzozowskiego) rodzaj usprawiedliwienia swojej aktywności na polu pracy umysłowej.

    Sprawę, na którą szczególnie mocno zwraca uwagę Brzozowski jest podkreślanie faktu, iż aby odzyskać niepodległość trzeba kłaść szczególny nacisk na integrację narodową a nie na konfliktowanie warstw tworzących społeczeństwo polskie. Brzozowski ma świadomość, że tylko na nowo zintegrowane społeczeństwo, świadome swoich obowiązków wobec narodu, jako wspólnego bytu zakorzenionego przez pracę, może przezwyciężyć swoją alienację na arenie międzynarodowej i być źródłem tworzenia nowego społeczeństwa przyszłości, przyszłej odrodzonej ojczyzny.

    Oczywistą konsekwencją tego stanu rzeczy jest to, że kategoria walki klas, jako narzędzie rozwiązywania problemów społecznych siłą, poprzez wewnątrz narodowe konfliktowanie warstw tworzących społeczeństwo zostaje pominięta. Legenda Młodej Polski, zwłaszcza w swojej pierwszej wersji sugeruje w sposób wyraźny strategię integracyjną a nie strategię walki klas.

    Krytyka młodopolskiego „wykorzenienia”, jest krytyką wyobcowanej pozycji społecznej, którą ta warstwa społeczna zajmuje w życiu narodowym Polski. Proces dezalienacji tej warstwy nastąpić ma właśnie poprzez jej aktywne włączenie się w budowę podstaw nowej świadomości społecznej Polaków. Brzozowski w dużej mierze, jako twórca literatury, widzi tę transformację zapośredniczoną poprzez świadomą swoich obowiązków społecznych literaturę. Zauważmy, że już we wstępie do tego, z czego później „nie został nawet kamień na kamieniu”, pisze on o nowych zadaniach warstw twórczych. Krytykując sobie współczesne otoczenie kulturowe pisze: „Młoda Polska poprzestała na stworzeniu legendy: ja chcę, aby narodowe znaczenie literatury stało się prawdą. Wiem, że los narodu zależy stokroć bardziej od polskiego chłopa i robotnika, niż od polskiej inteligencji, ale sama praca i walka tego chłopa będzie o wiele łatwiejszą, jeżeli inteligencja będzie jego inteligencją, a nie jako dotychczas, a raczej jak dziś przede wszystkim – jego pasożytem” [413] . Pasożytnictwo polskiej inteligencji jemu współczesnej jawi się jako rzecz oczywista, ale gruntowna analiza sytuacji społecznej poparta jest propozycją rozwiązania tego dylematu. Wykorzenienie tej warstwy, może ulec niwelacji dzięki jej szerszemu zaangażowaniu w sprawy przekształcenia polskiej świadomości narodowej. Oczywiście mówiąc o emancypacji, Brzozowski, tak jak później Benjamin myślał o szerszym dostępie warstw najsłabszych do szeroko pojmowanej kultury. Zwraca on uwagę, że dotychczasowa historia „ukazuje [..] kilka tysięcy gestykulujących postaci pierwszoplanowych, kilkaset tysięcy epizodycznych, a poza tym – tło nieme i głuche” [414] .

    Dla Brzozowskiego To tło nieme i głuche jawi się jako zadanie dla inteligencji polskiej jemu współczesnej. Dla Benjamina nieco odmiennie. Tworząc nieco później Benjamin był już świadkiem narodzin radia, kina, pierwszych transmisji telewizyjnych. Proces umasowienia kultury, wykorzystujący nowe narzędzia komunikacyjne, jest postrzegany jako siła postępowa, dająca szansę emancypacji warstw najbardziej zacofanych. Choć wykorzystując inne medium, tym jest literatura, Brzozowski postrzega też taką szansę. Czynnikiem postępu, mimo częstych deklaracji odnośnie warstw najsłabszych staje się jednak świadoma swoich obowiązków polska inteligencja.

    Ta idealistyczna propozycja zawieszona pomiędzy pozytywistyczną propozycją pracy u podstaw a romantycznym postulatem heroicznego czynu jest, jak już zauważyłem osadzona w kontekście filozofii marksowskiej. W szczególnym jednak jej znaczeniu. Brzozowski bowiem, co już też zostało podkreślone postuluje konieczność integracji narodowej, a nie walki klas. Sam stwierdza, że: „Marks nie wierzył, żeby można było przezwyciężyć w sobie starego człowieka, i stworzyć nowego, i dlatego uważał za [rzecz] bardzo wątpliwą, żeby ludzie z klas kierujących pracą własną nad sobą przetworzyć się mogli, na całkowitych reprezentantów nowego, opartego na wyzwoleniu uciemiężonych świata” [415] . Sam natomiast wierzy w taką możliwość, jak również w rolę, jaką w tym procesie ma odegrać inteligencja poprzez „samoprzetworzenie” ideologicznych podstaw swojej egzystencji. Należy zauważyć, że ta właśnie różnica pomiędzy Marksem a Brzozowskim, doprowadziła go do coraz bardziej widocznego zaznaczania konieczności podejmowania na nowo samookreślenia się Polaków w stosunku do idei narodowej. Konieczność integracji, a nie walki klas jest podstawowym zadaniem, przed którym stoi naród i składające się nań warstwy społeczne.

    „Dopóki istnieje przedział pomiędzy warstwami myślącymi a pracującymi, dopóty życie umysłowe tych drugich będzie fałszowane nieustannie przez sam fakt, że cała kultura myślowa, przedostająca się do nich odpadkowo i ubożuchnymi strumyczkami, będzie zwrócona ku temu, co zajmuje, co obchodzi ludzi żyjących w innych warunkach niż cała pracująca masa, cała wartościowa miazga narodu.” [416] „ Inteligencja musi stać się organem wyzwolenia warstw pracujących. Jest to właściwie etyczny, logiczny imperatyw wytworzony dla inteligencji i przez nią” [417] powtórzy jeszcze później w Ideach.

    3.7. Narodowe problemy z inteligenckoscią polskiej inteligencji. spis treści

    Krytykując polską inteligencję przełomu stuleci za brak jej szerszego zaangażowania społecznego, Brzozowski bliski jest konkluzjom, które kilkadziesiąt lat później przedstawi Józef Chałasiński w swojej książce Społeczna genealogia inteligencji polskiej. Podobnie jak autor Legendy krytykuje on ją za brak społecznego zaangażowania, izolacjonizm klasowy, układy towarzyskie a nie realną pracę jako podstawę społecznego funkcjonowania tej warstwy. Tworząc kategorię getta inteligenckiego jako określenia pozwalającego zrozumieć funkcjonowanie inteligencji, zauważa Chałasiński, że inteligencja ta nastawiona jest raczej na tworzenie układów towarzyskich a nie rzeczywistości społecznej i jako hermetyczna i zamknięta w dużej mierze grupa społeczna (tworząca rodzaj getta właśnie) nie jest otwarta na wpływy zewnętrzne. Odnosząc się do procesów powstawania inteligencji polskiej pisał on między innymi: „Getto w socjologicznym języku (nie w znaczeniu historycznym) to forma skupienia społecznego o charakterze wyspy ludnościowej izolowanej w obrębie większej zbiorowości – ukształtowanie się takiej formy zostało zdeterminowane przez samoobronne tendencje grupy zagrożonej unicestwieniem, scalającej się na zasadach tradycjonalizmu”. Tak też było z polską inteligencją, która powstawała na skutek przekształceń społecznych dziewiętnastowiecznej, pozbawionej bytu państwowego, znajdującej się pod trzema zaborami Polski. Warstwa ta, czerpiąca swą genealogię w przytłaczającej większości w dziewiętnastym stuleciu, oraz na przełomie modernistycznym z „wysadzonej z siodła szlachty” używając sformułowania Andrzeja Mencwela, organizowała się i identyfikowała w dużej mierze na zasadach, które opisał Józef Chałasiński pisząc o getcie towarzyskim. Proces ten zapobiegał dalszej deklasacji i wyalienowaniu społecznemu tej warstwy w sytuacji życia w kapitalistycznym świecie miasta – nowego otoczenia społecznego zdeklasowanej szlachty. Symboliczną przynależność do inteligencji zdobywało się z chwilą ukończenia studiów akademickich, ale tak naprawdę według Chałasińskiego status inteligenta podtrzymywało się później poprzez kontakty społeczne w obrębie własnej grupy – getta. Konkluzje Chałasińskiego są w tak rozumianym ukazaniu mechanizmu podtrzymywania statusu podobne do konkluzji, które w szerokim zakresie zaprezentuje w wydanej w roku 1970 La Reproduction [418] Pierre Bourdieu, mówiąc o społecznej reprodukcji habitusu, – czyli reprodukcji pozycji społecznej zapośredniczonej przez system edukacyjny i formy społecznego podtrzymywania statusu.

    Chałasiński pisał, że psychologię getta utrzymywała w ryzach obowiązująca naczelna zasada dobrego wychowania – konformizmu, poprawności. Wiązało się to z tym, że w wyniku pauperyzacji i degradacji ekonomicznej wywodząca się z rodzin szlacheckich inteligencja broniła swoich straconych pozycji w sferze obyczaju. Dlatego też: „Stanowisko towarzyskie stało się podstawowym elementem społeczno – obyczajowego wzoru inteligenta polskiego. Wszystko jedno, czy chodzi o urzędnika w banku, czy o profesora uniwersytetu – obaj należeli i należą do inteligencji polskiej nie przez walory umysłu, lecz przez stanowisko towarzyskie” [419] – pisał. Oczywiście rozważania autora Społecznej genealogii inteligencji polskiej należy traktować jako próbę przedstawienia pewnego tylko obszaru tendencji kształtowania się polskiej inteligencji przełomu stuleci. Chałasiński pokazuje również, choć w dużo węższym zakresie postawy „buntowników” tj. pochodzących ze szlacheckich rodzin inteligentów, którzy przeciwstawili się regułom getta i szli swoimi własnymi drogami. Do takich należą niewątpliwie Krzywicki, żeromski i Brzozowski. Typ postawy inteligenckiej prezentowany przez wymienionych powyżej myślicieli polskich jest bliski i jemu samemu. Cel zasadniczy zaś tej książki jest w gruncie rzeczy zbieżny z celem, jaki przyświecał blisko pięćdziesiąt lat wcześniej Brzozowskiemu, który pisząc Legendę jako przestrogę dla polskiej inteligencji, szukał dla niej szerszych społecznych zadań umożliwiających jej wyrwanie się z własnego zaklętego kręgu, nazwanego później przez Chałasińskiego inteligenckim gettem.

    W gruncie rzeczy krytyka prezentowana przez Brzozowskiego kilkadziesiąt lat wcześniej w dużej mierze, jak już zauważyłem, jest zbieżna z tą prezentowaną przez Chałasińskiego. Skłaniałbym się do stwierdzenia, że krytyka inteligencji zaprezentowana w tej książce jest formą kontynuacji krytyki prezentowanej przez Brzozowskiego. Zresztą Chałasiński kilkakrotnie w sposób wyraźny powołuje się na swojego wielkiego poprzednika. Już w pierwszych linijkach jego rozprawy możemy przeczytać: „Nie można pisać studium o inteligencji polskiej nie wspominając o Stanisławie Brzozowskim. Znaczenie jego jest podwójne. Z jednej strony jego prace pisarskie z Legendą Młodej Polski na czele – oskarżenie inteligencji polskiej, nieprześcignione pod względem wnikliwej analizy, siły wyrazu i namiętności ataku – stanowią ważny moment w rozwoju społecznej samowiedzy inteligencji w Polsce. Z drugiej strony, dzieje jego kariery jako osobistości i jako pisarza, jako rozdział z historii inteligencji polskiej, analizowany beznamiętnie, rzuca wiele światła na tragiczne podłoże genealogii inteligencji polskiej” [420] .

    Zamknięcie inteligencji polskiej na sprawy społeczne i brak zainteresowania problemami innych klas społecznych, oraz izolację przed zewnętrznymi wpływami krytykuje jak zostało pokazane już kilkadziesiąt lat wcześniej Brzozowski. Przy czym, widząc ten stan rzeczy i płynące z niego niebezpieczeństwa, próbuje on szukać wyjścia z tej sytuacji poprzez kreowanie nowych ról i zadań dla tej warstwy społecznej. Ponadto Brzozowski w swojej krytyce inteligencji duży nacisk kładzie na pokazywanie wzorów pozytywnych, z których należałoby brać przykład. Takimi wzorcami są świadomi swoich obowiązków związanych z twórczością, żeromski, Wyspiański, Witkiewicz, czy sięgając nieco wstecz wielcy twórcy kultury romantyzmu polskiego Mickiewicz, Słowacki, Norwid.

    Cywiński kilkadziesiąt lat później podejmując ten sam temat, co autor Genealogii, pokazywał już wyraźnie nie ten aspekt funkcjonowania inteligenckich kręgów, o których pisał Chałasiński jako o „ludziach dobrze wychowanych” [421] przywołując kategorię podziału socjologicznego Floriana Znanieckiego, lecz ten, bliższy takiemu, z jakim raczej, przynajmniej postulatywnie, by się utożsamiał sam Brzozowski. Myślę o przedstawieniu w jego książce inteligencji jako warstwy świadomych swoich ról i zadań członków społeczeństwa polskiego, którzy na różne sposoby podejmowali wysiłki na rzecz uaktywnienia społecznego szerszych rzesz ludności, czego ostatecznym wynikiem było podjecie walki o odzyskanie niepodległości.

    Ten właśnie rodzaj inteligenta kilkadziesiąt lat wcześniej miał na myśli Brzozowski, gdy mówił, że musi inteligent siebie dawnego pogrzebać [422] , aby móc na nowo podjąć nowe zadania na niego czekające. Taka transformacja inteligencji jest jedyną szansą dla podjęcia na nowo walki, ale walki nie klasowej, lecz walki całego narodu polskiego z „rosyjskim uciskiem, poznańską ciemnotą, galicyjską nędzą i serwilizmem” [423] .

    Tylko kooperacja pomiędzy warstwami społecznymi w imię wyższej idei – „idei narodowej” jest propozycją emancypacyjną. Świadomość ta, zduszona przez konsekwencje zaborczej polityki tj.: „rosyjski ucisk, poznańską ciemnotę i galicyjską nędzę” nie ma warunków do normalnego rozwoju, jak w innych krajach Europy. Zauważmy, że „bunt kwiatu przeciw korzeniom” może być też interpretowany z innej perspektywy, która skorelowana jest stricte z problematyką narodową. Mianowicie wykorzenienie, jako aksjomat językowy stojący za tym stwierdzeniem może, i pośrednio odnosi się też do sytuacji polskiej inteligencji.

    Taką interpretację pierwosłowu tego stwierdzenia przyjął w napisanej w roku 1961, książce O Brzozowskim i inne szkice Andrzej Stawar, który dowodził, że źródeł tego stwierdzenia należałoby szukać w sytuacji pokolenia Brzozowskiego, na tle sytuacji edukacyjnej w kongresówce. Przypominał on, że dziewiętnastowieczna kongresówka, była zacofaną prowincją rosyjskiego imperium, bez wyższych uczelni. Po zniesieniu Szkoły Głównej, funkcjonował tu tylko rosyjski uniwersytet, z niskim poziomem nauczania, nieposiadający w swoim gronie wybitnych wykładowców. Według jego interpretacji inteligencja polska to „kwiaty bez korzeni”, czyli, ambitne pokolenie młodych Polaków nieposiadające szerszych szans edukacyjnych, odciętych od możliwości legalnego kształcenia świadomości narodowej [424] . Podobny zresztą obraz inteligencji z przełomu stuleci wyłania się po lekturze książki Bohdana Cywińskiego [425] . Podobnie jak wcześniej Stawar, choć w formie bardziej dojrzałej, z większą uwagą na mechanizmy i wartości budujące etos pokolenia mającego w przyszłości wydźwignąć Polskę na niepodległość rysuje on obraz oderwania młodej inteligencji polskiej od szerszych szans edukacyjnych oraz podejmowania przez nią nielegalnych, wielce czasem ryzykownych prób zmiany tego stanu rzeczy.

    Tak rozumiana sytuacja wykorzenienia, wyalienowania Polaków od nowoczesnych zdobyczy nauki i techniki jest też źródłem refleksji Stanisława Brzozowskiego w pierwszej wersji Legendy.

    3.8. Technologiczne źródła wykorzenienia - opowieść o żelaznym wilku. spis treści

    Brzozowski, przystępując do pisania części swojej książki tym zagadnieniom poświęconym, początkowo zatytułował ją Warstwy „myślące” we współczesnej Polsce. Jednak nazwę tę przekreśla i ostatecznie rozdział ten nazywa Podstawy naukowości [426] . Prawdopodobnie początkowy tytuł wygodniejszy ze względu na prowadzoną w książce krytykę inteligencji, tj.: warstw „myślących” - zauważmy, że, przymiotnik „myślących”, pisany jest w cudzysłowie, aby podkreślić krytyczny stosunek Brzozowskiego do tych warstw, - zmieniony zostaje ze względu na fakt, iż Brzozowski analizuje głównie proces powstawania i reprodukcji „podstaw naukowości”, we współczesnym świecie, z uwzględnieniem problematyki specyficznie polskiej, a sama krytyka „warstw” myślących zostaje odsunięta na dalszy plan.

    W moim przekonaniu należy ten tekst traktować jako próbę socjologicznej analizy procesu wynaradawiania społecznego zapośredniczonego poprzez odcięcie narodu od podstaw jego egzystencji ustanawianych poprzez możliwość wytwarzania niezależnej myśli naukowo - technicznej. Już wstępne uwagi świadczyć mogą o tym, że Brzozowski widzi taką sytuację. Sam przecież pisze: „Przyjrzyjmy się [...] czym są t. zw. „myślące” warstwy w nowoczesnych społeczeństwach, a przede wszystkim czym są one u nas?” [427] Czyniąc to rozróżnienie, już na początku swoich rozważań chce on poprzez takie posunięcie warsztatowe ukierunkować swoje przedstawienie na wychwycenie różnic pomiędzy możliwościami i poziomem rozwoju wiedzy w nowoczesnych społeczeństwach - dodajmy Zachodu, a polską rzeczywistością zacofanego pod względem rozwoju technologicznego i naukowego kraju bez własnej suwerenności państwowej, bez suwerennych, autonomicznych instytucji naukowych, - kraju podległemu trójwynaradawianiu, - czyli, jak sam Brzozowski wspominał: „rosyjskiemu uciskowi, poznańskiej ciemnocie i galicyjskiej nędzy”. Brzozowski pisze tam, że: „dopóki życie nauki jest związane z życiem pewnej tylko części społeczeństwa, dopóki związane jest ono z życiem urządzeń i form istnienia, które nie wyrosły z narodowego, miejscowego życia, dopóty nawet na tych częściach teoretycznej kultury, które ulegają sprawdzeniu, ciąży klątwa połowiczności. Cała dziedzina wiedzy jest czymś obcym, jest pewną odrębną sferą życia. Samoistne doświadczenia w niej dokonywane są jakby doświadczeniami i spostrzeżeniami czynionymi w obcym jakimś kraju gdzie rządzą obce prawa” [428] . Analizując procesy powstawania nauki, już tu, na samym początku zaznacza, że na podstawach naukowości wyrosłych nie z miejscowego życia ciąży klątwa połowiczności. Jest ona tym dotkliwsza, że „podstawy naukowości” mają swoje odniesienie nie do całego narodu, lecz tylko do jego części uprzywilejowanej, a szerokie rzesze społeczeństwa w ogóle pozbawione są dostępu do nauki. Oczywiście ma on na myśli Polskę robotniczą i chłopską, o której wspominał już wcześniej.

    Niemniej jednak, jako że diagnozował on przy tej okazji tragiczną sytuację tych warstw społecznych, ich zapóźnienie kulturowo cywilizacyjne i postulował pewne posunięcia mające zmienić ten stan rzeczy, będzie starał się w dalszej części tekstu skupić na alienacji podstaw naukowości w odniesieniu do geopolitycznej pozycji Polski.

    Mimo to i tu znajdziemy wyraźne aluzje do przepaści świadomościowej dzielącej warstwy myślące w Polsce od reszty społeczeństwa. Przede wszystkim Brzozowski zwróci uwagę na fakt, iż przysposobienie zawodowe robotników jest zbyt powierzchowne, a znajomość podstawowych, wyuczonych czynności w procesie produkcji przemysłowej, bez głębszego poznania procesów technologicznych, powoduje wyalienowanie robotnika, który nie może osiągnąć szerszego zrozumienia swoich czynności. Powie więc Brzozowski, że: „Praktyczna czynność każdego robotnika [...] niewymagając od niego rozumienia podstaw teoretycznych działania maszyn, uczyniła go podwójnie samotnym, redukując jego samoistną działalność umysłową do poziomu niższego niż ten, jakiego wymagało życie od pierwotnego człowieka. Analfabetyzm, pustka umysłowa, całkowite odcięcie wielkomiejskich nędzarzy od świata kultury, jest ilustracją i skutkiem tego stanu rzeczy” [429] . Jest to konsekwencją faktu, iż przedział pomiędzy pracą teoretyczną a pracą fizyczną rozrósł się tak bardzo, że relacje pomiędzy nimi zostały zaburzone, i nie występuje tu świadoma współzależność między podmiotem pracy a czynnością przez ten podmiot wykonywaną [430] . Brzozowski zwraca uwagę, na fakt, iż najbardziej pokrzywdzone w tej sytuacji są warstwy niewykształcone. Mówiąc o robotnikach fabrycznych zauważy, że ich praca „stała się niemal całkowicie mechaniczna i zredukowała się do całkiem prostych ruchów niewymagających żadnej zgoła wiedzy o świecie” [431] .

    W powyżej prezentowanych przytoczeniach, mamy, jak widać idealno - typiczną prawie, - posługując się kategoryzacją zaczerpniętą od Maxa Webera - diagnozę marksowskiej fetyszyzacji, gdzie robotnik, wykonujący swoją czynność, jest w gruncie rzeczy wyalienowany od zrozumienia procesów, które wykonuje. Czynność wykonywana przez niego, izoluje go więc od świata przyrody – w sensie rozumienia procesów wytwórczych [432] . Co ciekawe świat przyrody, zazwyczaj postrzegany przez pisarza jako obcy, zewnętrzny człowiekowi świat, jest postrzegany tu jako model nauk przyrodniczo - technicznych, a nie obce człowiekowi „pozaludzkie”.

    Od Marksa odróżnia Brzozowskiego jednak to, że rozszerza on swoją fetyszystyczną diagnozę także na „warstwy” myślące w Polsce. Jeżeli przypomnimy raz jeszcze intencje Brzozowskiego, które przedstawiłem pisząc o marginalizacji przez niego marksowskiej konieczności walki klas tworzących społeczeństwo, jak również sytuację geopolityczną Polski czasów jemu współczesnych, to takie rozszerzenie wydaje się nieuniknione.

    Zauważmy, że w Ideach, pisarz, odnosząc się do swojej relacji do światopoglądu Marksa powie, że „Być marksistą jest to dziś najlepsza może droga prowadząca do ślepoty i nieczułości bezwzględnej na wszystkie zagadnienia marksowskie” [433] . Brzozowski, krytykował tym samym współczesnych neomarksistów, trzymających się kurczowo schematów analiz i diagnoz życia społecznego wypracowanych przez wielkiego uczonego kilkadziesiąt lat wcześniej. Nadrzędnym celem Marksa, bowiem było właśnie zdiagnozowanie i opisanie mechanizmów funkcjonowania społeczeństwa jemu współczesnego, jak również szukanie narzędzi rozwiązania nabrzmiałego konfliktu klasowego, którego główną ofiarą był fabryczny proletariat.

    Pamiętajmy jednak, że Brzozowski uważał, iż Marks traktował pojęcie „proletariatu” jako pojęcie w gruncie rzeczy filozoficzne. Dla Marksa pojęcie to było używane do rozwiązywania jego zagadnień filozoficznych, „ale gdy chciał on formułować warunki wyzwolenia proletariatu, przestawał tylko na stwierdzeniu, że wyzwolenie to istotnie te trudności rozwiązuje” [434] . Marks utożsamiał według niego „rozwiązanie własnych problemów myślowych z rozwiązaniem trudności życiowych, jakie napotkać musi proletariat w swojej drodze, i określał nie sam proces tej walki realiter, lecz tylko uprzytamniał sobie, jakim warunkom musi ona uczynić zadość, by była istotnie zwycięstwem, tj. by rozwiązywała jego własne zagadnienia myślowe” [435] . Zauważmy jednak, iż Brzozowski popełnia w gruncie rzeczy podobny błąd kreując nowe obligacje dla „klas” myślących i głosząc idee kooperatywizmu społecznego. Postulując pewne rozwiązania przedstawia je w formie ideologii, pomagającej mu rozwiązać problemy i sprzeczności myślowe nurtujące pisarza, a pojawiające się w konsekwencji rewolucji lat 1905 – 1906. Jego punkt widzenia w kwestii rozwiązania nabrzmiałych problemów społecznych ma podstawy ideologiczne, przy czym wywodząc się z inteligencji i postulując pewien program społeczny skierowany jednak do tej samej warstwy społecznej w pewnym stopniu omija on „błąd marksowski”. Rozwiązując, - podobnie jak Marks - swoje własne problemy filozoficzne, rozwiązując je z pozycji inteligenta, kreśląc pewien program społeczny skierowany jednak do inteligencji. Wpisuje się tym samym w szersze dążenia postępowej części polskiej inteligencji tworzącej realiter - poprzez czyn i ideologię - nowe podstawy światopoglądowe jej funkcjonowania jako warstwy społecznie postępowej.

    Analizy Brzozowskiego, kładące naciska na kooperację miedzy klasami społecznymi, a nie na konflikt, szukające narzędzi społecznej zmiany położenia społeczeństwa polskiego inspirowane jednak metodologią niemieckiego myśliciela, aktualizowałyby „zagadnienia marksowskie” do polskich realiów, w każdym zaś razie w odczuciu Brzozowskiego. Dlatego jego diagnoza fetyszyzacji podstaw naukowości, odnosi się również i do „warstw” myślących w Polsce, czyli do inteligencji, jako, że w gruncie rzeczy warstwa ta, też w dużej mierze pozbawiona jest szerszych szans edukacyjnych tj. takich, które by były konsekwencją przyswajania nauki wytworzonej przez autonomiczne, niezależne, narodowe, wewnątrzpaństwowo funkcjonujące instytucje.

    Konflikt klasowy, redukowany przez Brzozowskiego, zastępowany jest tu konfliktem interesu narodowego Polaków i zaborców. I to pomiędzy tych dwóch aktorów życia społecznego przenoszony jest klasowy pierwotnie u Marksa charakter konfliktu. Oczywiście konflikt klasowy jest także wyraźnie eksponowany przez Brzozowskiego, ale jego rozwiązanie jest ukazywane jako obligacja dla „warstw” myślących w Polsce, które poprzez swoje zaangażowanie w tą sferę problematyki społecznej mogą dopiero zyskać miano warstw myślących.

    „Warstwy” myślące nie mają szans na zdobycie autonomicznych podstaw naukowości wskutek życia w kraju wynaradawianym polityką zaborczą, w kraju, w którym podstawy naukowości, o ile już istnieją są już z góry narzucone. Stąd konkluzja Brzozowskiego mówi o zdziczeniu „warstw” myślących tj. - tych kwiatów odciętych od korzeni, które przestały już sobie nawet zdawać sprawę z tego odcięcia, ze swojej alienacji. Brzozowski sam wyrazi to stwierdzenie w tych słowach: „Sadzę, że nieuprzedzony czytelnik poznał już polskie społeczeństwo w tym okresie, społeczeństwo w tych warstwach swoich, które de nomine za myślące uchodzą, trawione przez straszliwą chorobę zdziczenia i zdziecinnienia umysłowego, społeczeństwo jakichś [nieczytelne] niedorostków myślowych, nie umiejących już zdać sprawy nawet z tego swojego odziedziczonego zadawnionego niedorozwoju, z wymagań, jakie stawia dziś życie i myśl nad jego uzdrowieniem pracująca. Gdy się rozważy przeszłość naszą, linie zasadnicze historii kultury w Polsce, spostrzeże się, że nie mogła ona doprowadzić do innych rezultatów” [436] . Konkluzje tego stwierdzenia znane są już z trzeciej, ostatecznej wersji Legendy jako słynny passus, że „kwiatowi wydaje się, że żyć to kwitnąć” - oddający w formie bardziej metaforycznej prezentowaną już w pierwszej wersji Legendy diagnozę.

    Brzozowski zwraca uwagę na fakt, iż podstawy całego życia społecznego są narzucone przez - mówiąc metaforycznie- „rosyjski ucisk, poznańską ciemnotę i galicyjską nędzę”, czyli przez politykę rządów zaborczych. Nie mogą się, więc one unarodowić, dlatego, że „są czymś przeszczepionym, obcym”. Pisarz chce pokazać, że w takiej sytuacji, tym bardziej nauka - jako jedna z teoretycznych podstaw bytowania narodu, nie mogąca się swobodnie rozwijać stanie się w gruncie rzeczy podstawą narzuconą i obcą [437] .

    Sam zauważy, że gdy ludzie nie traktują nauki jako czegoś własnego, obowiązującego ich naprawdę, staje się ona dla nich czymś wymyślonym, narzuconym jakąś obcą kontrolą, od której będą się usiłowali wykręcić [438] . Jeżeli zaś dodatkowo „nabywa się naukę w formie narzuconej z góry, teoretycznej wiedzy, bez świadomości tych życiowych potrzeb, jakim ma ona czynić zadość, jeżeli szkoła wkłada w głowę mnóstwo umysłowego balastu, którego znaczenia dziecko nie rozumie” [439] to cała w taki sposób zdobyta nauka „staje się dla społeczeństwa przykrym i obcym przymusem, i całe jego samoistne życie, życie z upodobania skupia się w grupie pojęć i myśli o świecie niesprawdzanych” [440] , „fetyszystyczny stosunek do nauki zaś występować musi szczególnie silnie [441] .

    „Jeżeli w jakimś kraju sprawdzanie wiedzy teoretycznej jest możliwe tylko w rodzajach działalności zbyt ciężkich, aby je pokochać było można, lub takich, których wartość moralna jest wątpliwa, - mówi nieco wcześniej - samo życie nauki jest zagrożone. Staje się ona, bowiem życiowo obca całemu społeczeństwu. [...] – sama nauka nie wrasta w życie, nie staje się przedmiotem drogim dla danego społeczeństwa. Stara się ono o niej zapomnieć, gdy tylko może” [442] .

    Czy w tym konkretnym przypadku, omawiając „fetyszystyczny stosunek do nauki” Brzozowski nie miał na myśli „podstaw naukowości rosyjskiej”, której był przecież odbiorcą w trakcie swojej edukacji szkolnej, w szerszej perspektywie zaś do podstaw naukowości narzuconych Polakom przez wszystkie trzy rządy zaborcze? Wydaje się, że tak, bowiem celem nadrzędnym tej analizy było odniesienie jej do polskich realiów, i ukazanie tragicznych, alienacyjnych konsekwencji sytuacji braku autonomiczności polskiej nauki. Odniesienie to zaś, było zapośredniczone także przez osobiste, edukacyjne doświadczenia pisarza.

    Brzozowski powie, odnosząc mechanizmy powstawania naukowości do sytuacji polskiej, że zdobyta w taki sposób wiedza, „obca całokształtowi życia, związana z czynnościami odbywanymi tak, jak się odbywa obcą i narzucona pańszczyznę, sama staje się całkowicie obcą, opowieścią o żelaznym wilku, którą znać wypada” [443] , choć w tym samym czasie „stara się o niej zapomnieć, gdy tylko może”.

    Tragedią takiej sytuacji, w której naród nie posiada dostępu do autonomicznie wytwarzanej nauki jest to, że „całe [...] życie umysłowe upływa w dziedzinie pozanaukowej. Umysł staje się niezdolnym do żadnej samodzielności w dziedzinie nauki, wymagania jej, jej metody wydają się nadludzko uciążliwymi” [444] .

    Jedyna warstwa społeczna, która pomimo tej sytuacji ma w pewnej mierze dostęp do nauki tj. polska inteligencja cierpi na syndrom połowiczności, o której już Brzozowski wspominał. Jest to konsekwencją faktu, iż „nauka nie obowiązuje polskiej inteligencji wewnętrznie” [445] , „nie musi obowiązywać, bo w jakiż sposób mogłaby zapuścić w dusze [...] inteligencji ( tj. „warstw” myślących) korzenie” [446] - pyta ironicznie Brzozowski, oskarżając zarazem inteligencję polską o brak wystarczającej samodzielności myślowej prowadzącej do przełamania sytuacji, w której znalazł się naród Polski po utracie niepodległego bytu państwowego.

    Zewnętrzność nauki, narzucenie jej podstaw narodowi w sytuacji geopolitycznej Polski jest faktem niezaprzeczalnym, lecz droga wyjścia z takiej sytuacji wiedzie poprzez próby przezwyciężenia tych niedogodności. Pomimo ich występowania, należy podejmować próby na rzecz wypracowania w tak trudnych warunkach - samodzielności nauki - jej moralnej podstawy, poprzez kontynuację i podjęcie w szerszej skali alternatywnych metod zdobywania „podstaw naukowości”, jako jedynych sposobów, które mogą przełamać „fetyszystyczny” stosunek do niej.

    Tylko w społeczeństwie, które istnieje jako pewna historyczno – obyczajowa ciągłość może powstawać autonomiczna „myśl poznająca”. „Tylko dzięki istnieniu pewnej społecznej dyscypliny obyczajowej, urządzeń i przekonań – zostaje wytworzona cała suma świadomej i bezwiednej woli, która stwarza podstawy samego społeczeństwa, zabezpiecza jego istnienie [447] ” - konkluduje swoje wcześniejsze rozważania, później w Ideach Brzozowski. Nadrzędnym więc zadaniem stojącym przed polskim społeczeństwem jest wypracowanie takich warunków, które umożliwią odbudowanie historyczno - obyczajowej ciągłości kraju, a więc stworzenie sprzyjających warunków umożliwiających powtórne wybicie się Polski na niepodległość.

    3.9. Lekcja z klęski – rewizja romantyczna. spis treści

    Na sytuację wyobcowania myśli naukowej od podstaw zapośredniczonej przez niezależne, autonomiczne, narodowe instytucje nauki znaleźli już receptę polscy romantycy, którzy budowali na emigracji podstawy polskiej nauki i kultury, tworząc tam „Naród jako wspólnotę dusz”, używając sformułowania Mickiewicza. Brzozowski postrzegał sam wyraźnie, że w sytuacji politycznej popowstaniowej Polski, stanowiący trzon kultury polskiej twórcy narodowi musieli tworzyć rodzaj zakonu, hermetycznie zamkniętej wspólnoty broniącej, przechowującej a także reprodukującej podstawy kultury narodowej. Pierwsze wypowiedzi romantyzmu polskiego dotyczące znajdziemy już w artykułach zamieszczonych w warszawskim „Głosie” w roku 1905 tj. w artykułach Małżonek tytanii. Juliusz Słowacki i jego krytyk Tretiak [448] , oraz w napisanej w tym samym roku w Zakopanem Filozofii romantyzmu polskiego [449] .

    W następnym roku, w artykule Poszukiwaczom Idei narodowej, zamieszczonym w „Przeglądzie społecznym” z dnia 21 lipca 1906 roku, Brzozowski przedstawia raz jeszcze zarys problematyki romantyki polskiej, który później, już w dojrzalej formie będzie prezentował w Legendzie, zwłaszcza w artykule Polskie Oberamergau, oraz w swej ostatecznej formie w Głosach wśród nocy. W odróżnieniu jednak od wcześniejszych wypowiedzi, Brzozowski właśnie w tym artykule po raz pierwszy, wyraźnie zwraca swoją uwagę na problematykę alienacji związaną funkcjonalnie z polskim romantyzmem. Co prawda już wcześniej w Filozofii romantyzmu polskiego, zwraca pisarz uwagę na pewne uwarunkowania historyczne powstania romantyzmu polskiego tj. warunki geopolityczne [450] , prezentuje tam również podstawy romantycznego rozumienia pojęcie ojczyzny [451] , ale nie buduje on tam jeszcze syntezy pozwalającej zrozumieć konieczność wypracowania w tych specyficznych warunkach niepowtarzalnych ram funkcjonowania polskiej świadomości romantycznej. Dopiero w artykule Poszukiwaczom Idei narodowej, taka synteza zostaje zarysowana.

    Kładzie on tam szczególnie silny nacisk na uświadamianą sobie i realizowaną własną postawą życiową, potrzebę tworzenia oporu przeciwko obcym wpływom kulturowym podejmowaną przez polskich romantyków w celu podtrzymywania na emigracji idei narodowej [452] . Polska musiała przestać być kojarzona z pojęciem geograficznym, a stać się musiała duchową wizją doskonałości wypracowywanej, kultywowanej, przechowywanej i przekazywanej następnym pokoleniom Polaków [453] , zauważy Brzozowski. Sytuacja ta była polityczną potrzebą czasów, w jakich romantycy polscy musieli walczyć o podtrzymanie podstaw polskiej kultury, nauki i świadomości narodowej. Sam stwierdzi w tym artykule, że „Tak walczyli duchem Mickiewicz, i Towiański, Trentowski i Wroński, Cieszkowski i Słowacki, Norwid i Lelewel – za narodowość swoją. W nich wszystkich było silne ideowe życie. Czuli, że gdyby w jakimś momencie obczyzna zaspokoiła ich potrzeby, ich głody wewnętrzne – coś z ich polskości utraciłoby na energii, więc usiłowali skojarzyć ideę Polski z tą duchową treścią, wobec której bladłyby dla nich zdobycze zachodu” [454] . Potrzeba budowy „zakonu” przez świadomie wyalienowaną, hermetycznie zamkniętą grupkę, spełniających swą misję dziejową członków społeczności polskiej, realizujących heglowskie genus proximum, jawi się jako konieczność dziejowa narzucona polskim romantykom. Ich świadome ograniczenie swojej pracy do realizacji misji dziejowej, której byli wykonawcami, ich odcięcie od podstaw kultur krajów zachodnich [455] , w których, na emigracji musieli żyć, a także pracować i walczyć - o ideę Polski [456] -, wyrażając to słowami Brzozowskiego, jest jedyną możliwością pozwalającą przechować polską tradycję, naukę i kulturę, aby zabezpieczyć je jako dorobek narodowy dla przyszłych generacji.

    Brzozowski zauważa w tym artykule, że idea Polski była jednak ograniczona do wąskiego kręgu romantycznej inteligencji emigracyjnej [457] . Jakkolwiek błąd ten był niwelowany w dużej części poprzez fakt, iż idea ta w przyszłości, w sprzyjających warunkach, miała być ideą ogólnonarodową [458] . Praca romantycznej emigracji, ideowa z założeń „miała uczynić tułaczów zdolnymi do wytrwania, miała zachować w nich na przyszłość wolność pracy dla ludu” [459] , a więc upowszechnić podstawy tej idei wśród szerszych warstw społecznych. W tych warunkach, poczucie alienacji musiało być, w następstwie oddarcia życia polskiego od jego podstaw zakorzenionych w niezależnym życiu narodowym, koniecznością dziejową. Następstwem konieczności walki o przezwyciężenie podstaw sytuacji historycznej, która wytworzyła tą konieczność wraz z jej konsekwencjami. Dlatego też romantyzm według Brzozowskiego był przezwyciężeniem rzeczywistości [460] . Działo się tak, dlatego, że „rzeczywistością było dla tych wygnańców oddarcie od kraju i niemoc:, dlatego świat ich był poza światem, poza życiem. Światem, z którym zmagali się oni, który przezwyciężali, od którego ucisku wyzwalali się była niemożność żyć szerokim pełnem życiem rzeczywistej społeczności polskiej” [461] . „Oddzielne jednostki, gromadka oddartych od życia i związku z własnem społeczeństwem ludzi – musiały tu stworzyć dzieło niemożliwe, stworzyć to, co może być wynikiem tylko pracy całego narodu: własną świadomość narodową” [462] .

    Brzozowski mając świadomość potrzeby historycznej, która wytworzyła konieczność alienacji polskiej emigracji popowstaniowej na emigracji, jako jedynego sposobu przezwyciężenia alienacji kraju na arenie międzynarodowej, krytykuje już w Legendzie, czego nie czyni jeszcze w swym artykule z roku 1906 kultywację romantyki polskiej we współczesnej Polsce na bazie mającego właśnie miejsce przesilenia romantycznego. Powie więc on, że: „Teraz, gdy uznaje się za istotę ich tę postawę wobec świata i postawę tę odtwarza się w sobie w niezmiernie innych warunkach, powstaje zjawisko zdumiewające. W imię romantyzmu odrywa się dusze od tej samej rzeczywistości, ku której romantycy dążyli, w imię romantyzmu zdąża się ku temu samemu osamotnieniu duchowemu, które romantycy chcieli przemódz; romantycy usiłowali przetworzyć życie odciętych od kraju jednostek w życie narodu: teraz zamienia się samo życie dziejowe w marzenie, sen, wzruszenie, subiektywizm bezsilnych, samotnych dusz. Jeżeli romantyzm był golgotą, to to jest Oberamergau” [463] , skonkluduje więc Brzozowski.

    Powie jeszcze w innym miejscu tej książki, powracając do tej problematyki, odnosząc się bezpośrednio do mickiewiczowskiego pojęcia narodu jako wspólnoty dusz, że „Przenoszenie dzisiaj, na naszą obecną rzeczywistość Mickiewiczowskich myśli jest przetwarzaniem psychologii usiłującego utrzymać się we wszechświatowym procesie wytwórczym narodu, w psychologię gromadki, oddartej od wytwórczości, od kraju, od własnego życia. To, co było wtedy bohaterstwem, jest dzisiaj ucieczką myślową, złudzeniem, kłamstwem i obłudą. Dla emigracji ówczesnej zadaniem było zachować wiarę w swą samoistność wobec naporu obcych prądów myślowych, obcego życia, zadaniem dzisiejszych polskich pracowników jest stworzyć nie panującą nad zwątpieniem wiarę, - lecz panującą nad rzeczywistem życiem – myśl polską. Emigracja musiała wierzyć wbrew nauce mieszczańskiego, korzącego się przed faktem dokonanym świata, polska myśl musi dziś uczynić z nauki organ polskiej pracy, wcielić ją w organizm stwarzającej samą siebie swobody polskiej. Dla emigracyj najważniejsza była wiara i wola; dziś poprzestawać na woli i wierze, to nie wiedzieć, że życie domaga się o pracę dokonywaną, o samo dokonanie” [464] .

    Brzozowski był zajadłym przeciwnikiem kultywacji tego, co można by było nazywać kultem klęski, zapośredniczonej przez romantyczny czyn niepodległościowy. Polski szacunek i wręcz święta pamięć dla romantycznych zrywów niepodległościowych dziewiętnastego wieku drażniła go i wydawała mu się przesadzoną w nowej sytuacji politycznej. Współczesność wymagała nie kultywacji klęski, a lekcji wyniesionej z tej tragicznej sytuacji. Sam napisze przecież, że: „Trzeba, aby życie trwało i aby rozwijało się, potężniało: trzeba stwarzać myśl dającą powodzenie [...] u nas organizuje się myśl w ten sposób, aby dostarczała ona usprawiedliwień dla wszelkich niepowodzeń; nie może być mowy nawet o tym, że tylko ten ostatni punkt widzenia jest na wskroś niemoralny; nie ma nawet bardziej demoralizującej zasady, niż chcieć być zwyciężonym, albo chociażby tylko wiedzieć, że się nim będzie i pomimo to nie zmienić kierunku swego życia, metod swojej myśli. Chociażby myśl nasza rozwijającą się w taki sposób posługiwała się jak najbardziej uświęconymi pojęciami i hasłami, jest błędem umysłowym i moralnym” [465] .

    Próba syntezy historiozoficznej romantyki polskiej, jej pierwszej dziewiętnastowiecznej fali, jak również jej współczesnego Brzozowskiemu odpowiednika, tj. przesilenia romantycznego okresu Młodej Polski, uwidacznia nam głębszy mechanizm zmiany, jaki miał miejsce w światopoglądzie pisarza. Kiedy w artykule Poszukiwaczom idei narodowej, analizuje pisarz sytuację polskiej emigracji popowstaniowej, cele i zadania, które ona sobie wytyczyła w celu podtrzymania tytułowej ideii narodowej, zwraca już tam uwagę na rolę pracy w życiu wspólnotowym. Ta praca jest pracą ideową na rzecz wspólnoty narodowej. Staje się ona usprawiedliwieniem dla garstki wygnańców podejmujących ideowy trud walki o Polskę. Praca ta, mająca na celu podtrzymywanie podstaw kultury, jak również podstaw naukowości polskiej w warunkach emigracyjnych jawi się jako jedyna możliwość wytwarzania, kultywacji i reprodukcji podstaw kultury i naukowości polskiej, o których to podstawach będzie później Brzozowski pisał w pierwszej wersji Legendy.

    Przesilenie romantyczne, którego Brzozowski sam jest uczestnikiem, a co ważniejsze krytycznym komentatorem dało Brzozowskiemu również podstawy do rewizji romantycznej, tj. do krytyki bazy ideologicznej postaw romantycznych zastosowywanych do współczesnych analiz życia społecznego. Zwróciła już na to uwagę Agata Bielik, w ksiażce Duch powierzchni. Rewizja romantyczna i filozofia [466] , gdzie podkreśla nowatorstwo Brzozowskiego w kwestii analizy fenomenu rewizji romantycznej, czyli ujmując to słowami autorki – analizy fałszywej świadomości romantycznej [467] .

    Zauważa ona, że dla Brzozowskiego świadomość romantyczna ma nie tyle wartość opisową, co raczej ma charakter syndromu [468] . Założeniem rewizji romantycznej jest krytyczne ukazanie ciągłości pomiędzy romantyzmem dziewiętnastowiecznym, a jego odrodzeniem na fali europejskiego przesilenia romantycznego na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego stulecia [469] . Według niej Brzozowski, przekreśla tę różnicę, analizując romantyzm negacji, który według badaczki „jest cennym świadectwem natury egzystencjalnej – świadczy bowiem o trudnej pozycji podmiotowości nowoczesnej, uwikłanej w zależność od nieakceptowanego od niej świata, dodatkowo je pogłębia inwestując w niemożliwą, eskapistyczną wizję reine Ichheit i jej wolności negatywnej. Romantyzm negacji jest więc - kontynuuje badaczka - cennym świadectwem natury egzystencjalnej – świadczy bowiem o trudnej kondycji podmiotowości nowoczesnej, uwikłanej w zależność od nieakceptowanego przez nią świata, umęczonej duszy czującej, która podlega nieznośnym dla siebie wpływom – i zachowuje swą wartość dopóty, dopóki nie popada w filozoficzny zamęt pseudo – rozwiązań i quasi-pojednań, niecierpliwie anulujących tę aporetyczną sytuację” [470] .

    Pokazując syndromatyczną wartość analiz Brzozowskiego, badaczka konfrontuje swoją wypowiedź ze słynnym stwierdzeniem Brzozowskiego, już kilkakrotnie analizowanym przeze mnie w niniejszej dysertacji, głoszącym o tym, że „romantyzm jest buntem psychiki przeciwko społeczeństwu, które je wytworzyło” [471] . Zauważmy, iż analizy te są tu wykorzystywane do ukazania tego, co autorka nazwała rewizją romantyczną, czyli do rozszerzenia romantyzmu także na przesilenie romantyczne przełomu dziewiętnastego i dwudziestego stulecia. Autorka wykorzystuje słynny passus Brzozowskiego, ze względu na fakt, iż pomimo wyraźnego zaznaczenia przez samego autora intencji pisania o romantyzmie, w gruncie rzeczy ma on swoje wyraźne odniesienia do przesilenia romantycznego przełomu stuleci, zwłaszcza do romantyzmu negacji, będącego przecież źródłem krytyk i postulatów ideologicznych autora Legendy.

    Zauważmy jednak, że Brzozowski, jak to już zostało przedstawione, walczy bezwzględnie z taką formą romantyzmu w całej niemal swojej twórczości, czego autorka jednak nie podkreśliła w swojej książce. Pełnym odzwierciedleniem tej walki jest właśnie ewolucja światopoglądowa Brzozowskiego. Brzozowski walcząc z postulatami tego romantyzmu, widząc jego alienacyjne i destrukcyjne konsekwencje, podejmuje przecież próby przetworzenia współczesnej już świadomości neoromantycznej, a to poprzez transformacje ideowe, zaczynając od zagadnień związanych z twórczością artystyczną, poprzez zagadnienia odnoszące się do szeroko rozumianej problematyki pracy, a kończąc na podjęciu tematyki narodowej i to jako już następnej, tym razem trzeciej syntezy światopoglądowej. Ostatecznie więc współczesne Brzozowskiemu przesilenie romantyczne traktowane jako syndrom, jest w gruncie rzeczy źródłem zła, które może spotkać współczesną świadomość kulturalną.

    „Romantyzm był ocaleniem wiary wśród realnej klęski - powie Brzozowski. - Dziś zmienia się w widowisko pasyjne dla własnej dumy, co dnia odnawiane – własne swe bezpłodne istnienie. Nie mogę nic zdziałać – a jednak wierzę – wołał romantyzm. Widzicie, jak wierzę: - przecież nic nie robię – powtarzają dzisiejsi epigoni. Tam była Golgota – to Oberamergau; tam męczeństwo, tu chęć wykręcenia się „męką” od pracy” [472] . Konfrontacja autentycznego cierpienia - drogi krzyżowej (Golgoty - romantyzmu) z widowiskiem pasyjnym [473] , które jak wiemy jest tylko, kulturowo przetworzonym rytuałem, zachowującym pamięć przeszłych wydarzeń, odtwarzającym kulturowo ich tragedię, pewnym pastiszem, nie osadzonym w autentycznej atmosferze dziejących się wydarzeń (Oberamergau – modernistycznego przełomu romantycznego) pozwala Brzozowskiemu na ostateczną rewizję, rewizji romantycznej, o której pisze w swojej książce Agata Bielik. Rewizja ta pozwala więc na pokazanie, w gruncie rzeczy wszystkich niekorzystnych społecznie konsekwencji rewizji romantycznej, zwłaszcza na ukazanie poprzez słynny już tak wiele razy przywoływany passus, mówiąc metaforycznie, świadomości kwiatu (tj. elit kulturalnych okresu Młodej Polski), „któremu wydawało się, że żyć to kwitnąc”, choć autentyczne życie oznaczało ciężką pracę na rzecz wspólnoty narodowej. Dlatego też, jeśli świadomość kulturalna polska ma wynieść lekcję z klęski, poprzez rewizję romantyczną, to w tym znaczeniu, w którym tendencje współczesnego przesilenia romantycznego ulęgną szerszej racjonalizacji i przekształceniom w kierunku nadania tym postulatom szerszego zapośredniczenia w idei narodu, którą w dojrzałym okresie swojej twórczości postulował Stanisław Brzozowski. Ostatecznie pojęcie fałszywej świadomości romantycznej, skorelowanej z pojęciem romantyzmu negacji może mieć zastosowanie w przypadku analiz romantyzmu prezentowanych przez Brzozowskiego, o tyle, o ile odnoszą się one do rewizji problematyki filozoficznej modernistycznego przełomu romantycznego. Inną natomiast funkcję przyznaje Brzozowski pojęciu, używając terminologii Agaty Bielik, - romantyzmu negacji – w swoich analizach romantyzmu polskiego dziewiętnastego stulecia i taka korelacja moim zdaniem tam nie występuje. O ile bowiem możemy mówić w tym wypadku o funkcjonalności tego, co badaczka nazwała romantyzmem negacji, usprawiedliwionej w opinii Brzozowskiego ówczesną sytuacją narodu polskiego, o tyle nie możemy mówić, odnosząc to stwierdzenie do analiz Brzozowskiego o fałszywej świadomości romantycznej, gdyż ta świadomość, będąc świadomością „romantyzmu negacji”, ukształtowana została w pewnych specyficznych warunkach historycznych jako jedyna „prawdziwa świadomość romantyczna” pozwalająca na podtrzymanie w świadomości zbiorowej idei narodu.

    3.10. Rekapitulacja. spis treści

    Ostatecznie więc, to naród był dla Brzozowskiego próbą całkowitej syntezy światopoglądowej, która miała rozwiązać targające twórczością pisarza dialektyczne, wewnętrzne napięcia, pojawiające się na linii tego do indywidualne i tego co zbiorowe. Miał być też on kolejnym narzędziem przezwyciężenia alienacji, tak w aspekcie indywidualnym, jak i szerszym aspekcie wspólnotowym. „On” czyli naród, postulowany w pytaniu „dla kogo”, trzecim wielkim pytaniu, które starałem się odnieść do twórczej ewolucji pisarza, jest efektem ostatniej zakończonej syntezy światopoglądowej. Nie znaczy to, że Brzozowski nie podejmował w swojej twórczości nowych prób, raczej należałoby ten fakt odnieść do faktów biograficznych z życia pisarza, który jak wiemy, nie miał już czasu i szans na zbudowanie nowej syntezy. Właściwie należałoby powiedzieć o dwóch takich, nieukończonych próbach. Pierwszą byłaby pierwsza w historii myśli filozoficznej próba rewizji światopoglądu romantycznego. Druga dotyczyłaby podjęcia, pod koniec życia próby syntezy katolicyzmu.

    Synteza pierwsza o tyle jest niedokończona, że z jednej strony Brzozowski dokonuje na poziomie ogólnym, zwłaszcza w Głosach wśród nocy, na co słusznie zwraca uwagę Agata Bielik, rewizji romantyzmu [474] , dodajmy romantyzmu europejskiego, jednak wcześniej, zajmując się problematyką romantyzmu z perspektywy historycznych uwarunkowań rozwojowych oraz ról i zadań polskiego romantyzmu dokonuje rewizji podejmowanych następnie prób rewizji romantyzmu, czyli rewizji prób postawienia znaku równości pomiędzy romantyzmem a neoromantyzmem. Z powodu ostatecznego niedopracowania sprzeczności jawiących się w analizach tych dwóch poziomów interpretacyjnych, - przypomnijmy, że Brzozowski mimo podejmowanych dramatycznych prób, nie miał już czasu ukończyć Głosów wśród nocy, książki tę syntezę prezentującej – synteza ta, w wyniku przedwczesnej, tragicznej śmierci pisarza nie została dokończona, nie pozwalając na przedstawienie ostatecznej postaci syntezy romantycznej.

    Druga synteza to synteza katolicyzmu, jako systemu religijnego, jak również systemu produkującego pewien porządek ładu społecznego. Ślady rozmyślań nad rolą katolicyzmu w życiu społecznym Polaków znajdujemy rozrzucone na kartach Legendy, Idei, Listów i Pamiętnika. Są to jednak tylko szkicowe postacie propozycji, które mogłyby ulec rozwinięciu w przyszłej pracy twórczej. Co prawda Brzozowski zainteresuje się modernizmem katolickim i napisze nawet przedmowę do Przyświadczeń wiary, kardynała Newmana, wydanych już w cztery lata po jego śmierci, ale ostateczne zainteresowanie problematyką katolicyzmu jako problematyką analiz użytecznych dla zrozumienia rzeczywistości społecznej, nie zostanie przekształcone w żadną szerszą postać teorii z zakresu rozumienia zjawisk życia społecznego na skutek śmierci pisarza.

    Ślady odwołań do Boga w Pamiętniku, i Listach z ostatniego okresu życia pisarza ukazują nam zaś osobiste poszukiwania Brzozowskiego podejmowane w obliczu zbliżającej się śmierci. Trzeba pamiętać, że Brzozowski przed śmiercią przystępuje do spowiedzi i przyjmuje sakramenty [475] , w ostatnich godzinach życia modląc się także żarliwie [476] . Czy niweluje tym samym, zwykły ludzki strach przed śmiercią? Czy jest to wyraz zrozumienia głębokiego znaczenia potrzeby wiary człowieka, zwłaszcza w obliczu ostateczności? Czy tym samym podejmuje pisarz ostateczną próbę przezwyciężenia alienacji, poprzez znalezienie oparcia w Idei Boga, zapośredniczonej w tym konkretnym wypadku przez katolickie rytuały? Na te pytania niestety nie znajduję odpowiedzi w swoich badaniach. Wydaje się, że są i powinny być sekrety, które człowiek zachowuje wyłącznie dla siebie. Zresztą to i dobrze, nie można przecież poznać całej prawdy o innym człowieku. Można poznać jej tyle na ile pozwoli on sam, lub uwarunkowania zewnętrzne niezależne częściowo od niego, ale nigdy nie będzie to prawda absolutna.

    Wracając jednak do tematyki poruszanej w tym rozdziale należy raz jeszcze usprawiedliwić, zawężony przeze mnie obszar badań nad tematyką narodową do, w gruncie rzeczy, dosyć skromnego obszaru badawczego, nakreślonego wybiórczo traktowanymi faktami historycznymi, biograficznymi, oraz pierwszą, jeszcze szkicową wersją Legendy. Celem nadrzędnym tego przedstawienia miało być pokazanie, iż rozwój tematyki narodowej wpisuje się w światopogląd Brzozowskiego w formie procesu, a nadrzędnym celem podejmowania tej problematyki była potrzeba walki z alienacją w aspekcie indywidualnym jak i szerszym aspekcie wspólnotowym. Przede wszystkim, używając kategoryzacji zaproponowanej na początku tej rozprawy – z alienacją jednostkową i alienacją społeczną. Zaznaczyć tu jednak trzeba, że omawiane w dziale Technologiczne źródła wykorzenienia - opowieść o żelaznym wilku, aspekty tej problematyki nawiązują do kategorii, którą już na wstępie niniejszej dysertacji nazwałem alienacją ze względu na szybką zmianę społeczną. Przy czym, paradoksalnie, Brzozowski widzi przyczyny alienacji nie w tej szybkiej zmianie społecznej, jak czynił to Simmel lub Weber, bo ta jest niemożliwą w kraju zacofanym, pozbawionym niepodległego bytu państwowego, w którym podstawy naukowości, o ile w ogóle występują, są narzucone z góry i obce. Widzi on ją w braku takiej zmiany, związanej właśnie, w odróżnieniu od gwałtownie rozwijającej się w tym czasie naukowo, technicznie i gospodarczo „nowoczesnej” Europy, - z narzuconym siłą stanem, w którym rozwój taki jest powstrzymywany lub wręcz niemożliwy.

    Początkowy współudział Brzozowskiego w działalności politycznej, mającej na celu uaktywnienie dużych rzesz społecznych w celu zmiany sytuacji geopolitycznej – pozbawionej bytu państwowego, wyalienowanej na forum międzynarodowym Polski, wpisuje się w nurt działań, którego celem była walka o przezwyciężenie marazmu społeczeństwa polskiego, wyrwania go z alienacji społecznej, w której było pogrążone. Brzozowski jednak ponosząc klęskę na forum spraw publicznych, przeżywa kilkuletni kryzys indywidualny (alienację indywidualną – w konsekwencji, śmierci ojca, oraz wykluczenia wyrokiem sądu koleżeńskiego z życia publicznego wraz z wszystkimi tego konsekwencjami), a po jego przezwyciężeniu angażuje swoją energię, już nie w stricte polityczne działania, lecz w sferę szeroko rozumianej twórczości. Nieuniknionym następstwem rozwoju światopoglądowego pisarza jest jednak powrót do szeroko rozumianej problematyki narodowej, zwłaszcza po upadku rewolucji 1905 - 1906 roku. W swoim przedstawieniu skupiłem uwagę – na, jak sam to już zaznaczyłem - Zapomnianej Legendzie, czyli pierwszej szkicowej jeszcze wersji książki, która w ostatecznej swej wersji stała się jedną z cezur rozwojowych epoki Młodej Polski [477] . Wydaje mi się, iż pomimo dwóch edycji Legendy, zawierających wersję pierwszą (1937, 2001), nie jest ona w sposób należyty doceniana w dotychczasowej recepcji twórczości Stanisława Brzozowskiego. A to właśnie okres powstania pierwszej wersji tej książki tj. lata 1906 - 1907 należałoby traktować, jako czas, w którym jawi się Brzozowskiemu pierwszy raz na łamach jego twórczości idea narodu w swej dojrzałej postaci tj. w formie widocznej już wyraźnie syntezy filozofii pracy z ideą narodu, która to synteza pozwala Brzozowskiemu przezwyciężyć problemy indywidualnego niezaangażowania w sprawy walki politycznej, jak również nadać zapośredniczonej wspólnotowo filozofii pracy charakter narodowej obligacji.

    Kiedy zwróciłem uwagę na fakt, iż Andrzej Walicki wraz z Cezarym Rowińskim postrzegają trzecią wersję Legendy, jako czas kształtowania się w światopoglądzie Brzozowskiego idei narodowej – dodajmy, według mnie - w jej skrystalizowanej już, dojrzalej postaci, starałem się zarazem pokazać ich błąd, polegający na niedocenianiu przez tych badaczy wagi pierwszej wersji tej książki, oraz marginalizacji znaczenia analiz biograficznych w kształtowaniu się tego światopoglądu. W mojej opinii pierwsza wersja Legendy jest kopalnią wiedzy o tym przełomowym okresie w życiu pisarza, w którym, w swojej dojrzalej postaci formuje się jego światopogląd narodowy, jest zarazem najlepszym literackim jej unaocznieniem. Ponadto w wersji tej niezwykle mocny akcent kładzie pisarz na wątki szeroko rozumianej alienacji.

    Przedstawienie idei narodu w twórczości Stanisława Brzozowskiego chciałbym zakończyć w tym punkcie, gdyż uważam, iż analizy idei narodu w późniejszej fazie twórczości pisarza są już w bardzo rozległym zakresie zaprezentowane przez poprzednie generacje badaczy. Chciałem więc uniknąć powtórzeń interpretacyjnych, które niewątpliwie miałyby w tym przypadku miejsce. Wydaje się, że Brzozowski, jak słusznie już zauważono [478] , w Legendzie i Ideach swoją prezentacją idei narodowej bardziej chciałby być postrzegany jako wychowawca narodu niż jako polityk. Jego rewizja romantyzmu, krytyka kultu klęski jako kultu sukcesu moralnego, jego racjonalizujące tendencje krytyki świadomości „warstw” myślących, w końcu zwrócenie uwagi na nośność kulturotwórczą katolicyzmu, wszystkie te postulaty miały na celu wychowanie społeczeństwa do podjęcia prób zmiany sytuacji, w której naród ten znalazł się w wyniku swojej nieracjonalności myślenia, czego konsekwencją była utrata niepodległości.

    Próby te, miały zaowocować ostatecznie przywróceniem Polsce należnego jej miejsca na mapie współczesnej Europy tj. miały zaowocować wybiciem się Polski na niepodległość. Zauważyłem też, że Brzozowski swoją postawą wpisywał się zarazem realiter w szerszy nurt kontestatorski, którego aktorami była cała postępowa inteligencja jego czasów.

    Mówiąc o idei narodu nie uniknąłem błędu powtórzeń tematycznych. W powyższej prezentacji, bowiem raz jeszcze w sposób wyraźny musiałem powrócić do problematyki związanej z rolami i zadaniami inteligencji polskiej tj. „warstw” myślących postulowanych wychowawczo – powiedzmy już teraz - przez Brzozowskiego. Jak widać, także tu, przy omawianiu idei narodu w twórczości Stanisława Brzozowskiego, postulat przekształcenia „warstw” myślących w Polsce w rzeczywiste warstwy myślące, zapośredniczony jest przez nowe role i zadania na tej warstwie społecznej spoczywające. Ważnym także, jest zwrócenie uwagi na fakt, iż książka ta powstała w czasie, gdy Brzozowski był pod silnym wpływem formułowanych prawie równolegle do idei narodu, postulatów filozofii pracy. Prezentowane zaś w pierwszej wersji Legendy postulaty mogą być odczytywane w kategoriach, jakich użył Andrzej Walicki dla prześledzenia światopoglądowych transformacji Brzozowskiego, mówiąc o przekształceniach filozofii pracy w filozofię pracy na rzecz narodu, gdzie naród postrzegany jest jako nowoczesny organizm pracy narodowej.

    Należy także zwrócić uwagę, że moje wcześniejsze ustalenia odnoszące się stricte do problematyki pracy w dużej części pochodzą z okresu chronologicznie późniejszego niż czas pisania pierwszej wersji Legendy. Stąd też chociażby wątki dotyczące nowych ról i zadań inteligencji przedstawione w dziale Praca, są w dużej mierze późniejszymi i szerszymi rozwinięciami pomysłów przedstawionych przez Brzozowskiego w pierwszej wersji Legendy, a zaprezentowanych przeze mnie w dziale Naród. Przyjmując taką klasyfikację tematyczną zrobiłem to jednak z pełną świadomością nieciągłości historycznej wątku rozważań nad inteligencją. Ważniejszym dla mnie w tym wypadku było konstruowanie konsekwentnych wątków tematycznych. Stąd w dziale Praca zwracałem przede wszystkim uwagę na „pracę myśli” w kształtowaniu nowych podstaw światopoglądowych inteligencji, a w przypadku nawiązań do tematyki narodowej na diagnozę, sytuacji wykorzenienia przeprowadzaną z pozycji inteligenckich, przez inteligenta. Oczywiście takie wytłumaczenie nie jest pełnym, gdyż dodatkowym atutem była tu chęć pewnej kategoryzacji tematycznej. Legenda Młodej Polski zaś w swojej pierwszej wersji, jawiła mi się jako materiał do analiz badawczych w dziale poświęconym tematyce narodowej. Dodatkowo, to właśnie w tym dziale zarezerwowałem miejsce na omówienie genezy polskiej inteligencji. Zrobiłem to ze względu na wyraźny kontekst narodowy tego omówienia.

    Pozostaje jeszcze sprawa powrotów. Jak już zaznaczyłem we wcześniejszych rozważaniach w poprzednich rozdziałach niniejszej dysertacji -powroty do wcześniej zaniechanych wydawałoby się wątków światopoglądowych, wypartych przez kolejne ideologiczne transformacje są naturalną koleją rozwoju sposobu myślenia pisarza.

    W tym konkretnym przypadku, śledząc wątki alienacji w twórczości Stanisława Brzozowskiego na polu tematyki narodowej, postawiłem tezę, że powrót do problematyki narodowej był następstwem przezwyciężenia wyparcia psychologicznego, które zaważyło w pierwszych latach twórczości pisarza na profilu jego zainteresowań twórczych. Powrót, do zaniechanej wydawałoby się problematyki narodowej możliwy był, w dużej mierze na skutek wrzenia rewolucyjnego, które, jak sam potem zaznaczył w Ideach było dla niego bardzo inspirujące światopoglądowo i twórczo, oraz było podstawowym impulsem do napisania Legendy. Tym samym zwłaszcza po opublikowaniu przez Brzozowskiego wyjaśnienia w sprawie endeckiej publikacji z listopada 1906 roku, oczyszczającego w swojej wymowie, niweluje Brzozowski zarazem ostatnie skutki alienacji jednostkowej, będącej następstwem wydarzeń z lat 1897 – 1898.

    Idea narodu, występująca w dojrzalej twórczości pisarza jest już mocno posuniętą radykalizacją konieczności zakorzenienia, poprzez fakt posiadania przynależności narodowej. Stąd Brzozowski powie w Ideach o tym, że: „Człowiek bez narodu jest duszą bez treści, obojętną, niebezpieczną i szkodliwą [479] ”, radykalizując tym samym konieczność przynależności narodowej, powiedzmy z wyraźnym akcentem położonym na konieczność „posiadania”. Wypowie on ten passus w artykule odnoszącym się stricte do problematyki pracy, powracając tym samym do tej tematyki po raz kolejny, prezentując zarazem wyraźnie, tą odczytywaną i opisywaną później przez Andrzeja Walickiego syntezę pracy i idei narodu w twórczości Stanisława Brzozowskiego. W mojej opinii idea narodu w swej dojrzalej postaci jest ostatnią zakończoną sukcesem próbą przezwyciężenia alienacji społecznej a naród – narzędzie zakorzenienia wspólnotowego jednostki - jest narzędziem jej przezwyciężenia.

    Rekapitulacja spis treści

    Kończąc niniejsze badania, odkładam pióro z poczuciem pewnego niedosytu. Nie udało mi się bowiem zrealizować w całości postulatów badawczych, które narzuciłem sobie na wstępie podejmowanych badań. Wychodząc z założenia, że najpierw trzeba zbudować plan badawczy, aby go później konsekwentnie realizować, przystąpiłem do pracy nad niniejszą rozprawą od napisania konspektu, który, w nieco rozszerzonej formie stworzył wstęp do niniejszego przedstawienia. Mając tak skonstruowany plan badawczy przystąpiłem do jego realizacji. Śledząc wątki alienacji w twórczości Stanisława Brzozowskiego wyszedłem w swoim przedstawieniu od zaprezentowania problematyki badawczej tj. przedstawiłem problematykę pojęcia alienacji w jej historycznym rozwoju, określając zarazem interesujący mnie zakres tematyki badawczej. Zakres ten oscylował pomiędzy problematyką alienacji jednostkowej, a problematyką alienacji społecznej, w twórczości Stanisława Brzozowskiego. W pierwszym przypadku przecinając się znaczeniowo z pojęciem alienacji twórczej, w drugim zaś przypadku, marginalnie, jak zostało pokazane w dziale naród, z pojęciem alienacji ze względu na szybką zmianę społeczną.

    Następnie przedstawiłem wątki recepcji twórczości Stanisława Brzozowskiego pod kątem alienacji. Przedstawienie to wydawało mi się koniecznym z dwóch względów. Po pierwsze, dlatego, że wewnętrzna obligacja badawcza nakazywała mi przedstawienie dotychczasowego stanu badań nad problematyką alienacji w twórczości Stanisława Brzozowskiego w jej dotychczasowym przebiegu w celu eliminacji wątków tematycznych wyeksponowanych i wyeksploatowanych przez poprzednie generacje badaczy. Po drugie zaś było ono podyktowane formą szacunku intelektualnego, dla poprzednich generacji badaczy, których prace, dla mnie, jako początkującego adepta nauki były niedoścignionymi źródłami inspiracji. Stykając się z tymi pracami, starałem się zarazem uczyć. Jeżeli można mówić więc o jakichś sukcesach badawczych to na tym polu właśnie. Przystępując bowiem do pisania pierwszego w moim życiu naukowym tak rozległego tekstu badawczego, byłem pełny obaw co do możliwości zapanowania nad całością struktury przedstawionego dyskursu, miałem poważne obawy co do możliwości konsekwentnego przedstawienia i rozwoju tezy badawczej, jak również ukończenia prac. Inspiracją do kontynuacji badań w chwilach zniechęcenia była właśnie chęć nauki. Uczenia się poprzez pracę badawczą.

    W części drugiej niniejszej dysertacji, przystępując do samodzielnych badań miałem świadomość braków warsztatowych, które musiałem zniwelować własną pracą, aby powstała spójna, z góry zaplanowaną całość, konsekwentnie rozwijającą wątek moich rozważań zarysowanych tematyką niniejszej dysertacji. Końcowe rekapitulacje poszczególnych działów drugiej części tej dysertacji służą w tej pracy do weryfikacji założeń tezy badawczej postawionej w mojej dysertacji doktorskiej, która głosi, że aktywizm i kreacjonizm twórczy Stanisława Brzozowskiego był podejmowany przez niego w celu przezwyciężenia alienacji, w którą wikłała go jego własna egzystencja.

    Weryfikację tę uważam za częściową. Podejmując tak interesujący, niewystarczająco wyeksploatowany wątek rozmyślań badawczych nad życiem i twórczością Stanisława Brzozowskiego myślałem, że uda mi się w niniejszej dysertacji przedstawić wszystkie nurtujące mnie zagadnienia związane z podejmowaną przeze mnie tematyką. Tak niestety się nie stało. Przede wszystkim nie udało mi się satysfakcjonująco zmierzyć z problematyką nieukończonych syntez światopoglądowych Stanisława Brzozowskiego tj. z problematyką jego ambiwalentnego stosunku do romantyzmu, i jego stosunku do katolicyzmu. W pierwszym przypadku skoncentrowałem się wybiórczo na rewizji, rewizji romantycznej proponowanej przez Brzozowskiego w kontekście rozważań nad problematyką narodu, w drugim wypadku, właściwie zaznaczyłem tylko problematykę badawczą, bez jej podejmowania. Następnym niespełnionym postulatem badawczym jest przedstawienie Brzozowskiego, stricte, jako egzystencjalistę pierwszej generacji. Problematyka egzystencjalna zarysowana już w omówieniu, książki Czesława Miłosza człowiek wśród Skorpionów, w pierwszej części niniejszej dysertacji przewija się w sposób widoczny, przez całość moich rozważań w drugiej części tej dysertacji. Transformacje światopoglądowe, które przechodzi w rozwoju swojej twórczości Brzozowski, są jego wyborami egzystencjalnymi, niwelującymi poczucie egzystencjalnego osamotnienia człowieka, są w gruncie rzeczy poszukiwaniami sensów, jakie człowiek może nadać swojej egzystencji. Brzozowski rozwiązanie zagadki egzystencjalnej bytu ludzkiego utożsamia z zapośredniczeniem go przez szersze integracyjne ramy wspólnoty. Niemniej jednak egzystencja pozostaje, zagadką a zarazem wyzwaniem do rozwiązania, a rozwiązania tej zagadki, w moim odczuciu dostarczają kolejne ideowa fascynacje pisarza. Mówiąc o Brzozowskim jako o egzystencjaliście należałoby zwrócić uwagę właśnie na jego zmagania z życiem, czego wyrazem są wszystkie transformacje egzystencjalno - ideowe pisarza. W moim wywodzie nie miałem już czasu odnieść się do tej kwestii stricte podmiotowo.

    Niewątpliwym brakiem tego przedstawienia jest też, brak analiz twórczości literackiej Brzozowskiego w powyżej prezentowanym przedstawieniu. Ze względu na rozległość materiału badawczego musiałem dokonywać jego selekcji i ostatecznie zrezygnowałem z dodatkowych analiz dorobku literackiego Brzozowskiego, pomimo, iż wydaje się on niezaprzeczalnie kopalnią wiadomości mogących być użytecznymi w mojej pracy.

    Fakty te są istotne i ważą z pewnością na końcowej wartości merytorycznej niniejszego tekstu. Jeżeli tekst ten miałby w przyszłości być przyczynkiem do publikacji naukowej braki te muszą być koniecznie zniwelowane. Musze zaznaczyć jednak, że przystępując do pisania niniejszej rozprawy mój projekt badawczy nie spotkał się z zainteresowaniem w środowisku naukowym Szkoły Nauk Społecznych. Podejmując taką problematykę badawczą nie mogłem wiec liczyć na jakąkolwiek formę pomocy w formie grantu badawczego lub jakiegokolwiek dofinansowania podejmowanych przeze mnie badań. Pomoc ze strony Szkoły Nauk Społecznych, udzielona mi została w momencie zakończenia podejmowanych przeze mnie prac, po przeszło dwóch i pól roku badań. W tym czasie jedynym oparciem moralnym dla mnie, osobą, dzięki której nie przerwałem swoich badań, był mój opiekun naukowy profesor Stanisław Borzym, dyskusje, z którym, zwłaszcza w momentach zniechęcenia, utwierdzały mnie jednak w sensowności kontynuacji podjętych badań. To jemu właśnie należą się największe podziękowania za pomoc, jakiej mi udzielił w trakcie pisania tej pracy. Bez jego moralnego wsparcia praca ta prawdopodobnie nigdy by nie powstała.

    Należałoby teraz odpowiedzieć na pytanie, czy pomimo braków, jakie niewątpliwie ta praca prezentuje, należało podjąć próbę jej napisania. Próbę kolejnego powrotu do analizy tematyki badawczej wydawałoby się już należycie i wystarczająco opracowanej tj. analiz życia i twórczości Stanisława Brzozowskiego.

    Uważam osobiście, że istnieje potrzeba powrotów do tematów badawczych, wydaje się już wyeksploatowanych, czasami całkowicie, czasami częściowo i to ze względu na kilka czynników. Po pierwsze istotnym jest tu praca nad reprodukcją wiedzy naukowej, a ta odbywa się właśnie przez podejmowanie na nowo badań nad poszczególnymi zagadnieniami z zakresu nauki przez nowe generacje badaczy. W moim przypadku praca ta była pewnego rodzaju poligonem badawczym, gdzie uczyłem się, zgodnie z wymaganiami metodologii naukowej, podstaw warsztatu badawczego i przygotowywałem się zarazem do przyszłej pracy naukowej. Po drugie, każda następna generacja badawcza wnosi własne genus proximum do nauki, a więc uwspółcześnia dyskurs właśnie mający miejsce poprzez możliwość zabrania w jego ramach głosu autorskiego. Dyskurs ten jest życiodajnym źródłem, z którego musi czerpać nauka w celu podtrzymania podstaw swojej naukowości. Moim zdaniem to genus proximum prezentuje przedstawiony powyżej przeze mnie wywód. Po trzecie wreszcie, praca ta w formie monograficznej prezentuje, choć jeszcze nie w formie całkowitej, próbę interpretacji twórczości Stanisława Brzozowskiego na przestrzeni całego jego życia pod kontem problematyki alienacji i jest to chyba pierwsza próba syntezy twórczości tego pisarza pod tym kątem podejmowana.

    Pozostaje jeszcze jedno pytanie. Czy w ogóle można pisać pracę o alienacji w twórczości Stanisława Brzozowskiego? Pytanie wydaje się najważniejsze, na które w całej powyższej rozprawie szukałem odpowiedzi. Pytanie, na które odpowiedź jest o tyle utrudniona, że sam autor, co należy już teraz, po dokonaniu weryfikacji jego twórczości pod tym kontem właśnie dokonanej wyraźnie zaznaczyć - nie używa w swoich pracach ani razu pojęcia alienacja. Czy znaczy to, że mój trud badawczy był zbędny, a temat rozprawy wydumany i nie mający potwierdzenia w weryfikujących go faktach?

    W moim przekonaniu absolutnie nie. Jeżeli postawić znak równości pomiędzy opisywanymi przez Brzozowskiego na łamach jego twórczości różnymi formami obcości i wyobcowania człowieka, a pojęciem alienacji – przypomnijmy jeszcze raz łacińskie słowo alienus znaczy obcy – to wyżej prezentowany w formie triady rozwojowej wywód przedstawiający rozwój problematyki alienacji w twórczości Stanisława Brzozowskiego, pomimo zastępowania greckiego słowa alienus jego polskimi odpowiednikami tj. obcością, wyobcowaniem, czasami również zaczerpniętymi przez pisarza z filozofii marksowskiej sformułowaniami fetyszyzacji lub fałszywej świadomości odnosi się do tematyki badawczej podjętej przeze mnie w tej dysertacji tj. ma rację bytu i może być źródłem naukowego oglądu i weryfikacji. Dlatego też, uważam, że praca ta w dużej mierze spełnia jednak założone sobie na wstępie cele. Pokazała na bazie pewnego schematu, tj. triady rozwojowej, analogie pomiędzy kolejnymi transformacjami ideowymi pisarza a problematyką alienacyjną w twórczości Stanisława Brzozowskiego, której ta dysertacja stricte dotyczyła. Oczywiście, nie da się całości badań umieścić w ścisłym schemacie historyczno rozwojowym, może on być więc tylko pewnego rodzaju propozycją porządkującą porządek przedstawienia. Z tego względu w niniejszej pracy kilkakrotnie stawałem przed dylematami wyborów, których konsekwencją było umieszczenie pewnych części rozważań właśnie w poszczególnych działach tej rozprawy, pomimo faktu, iż mogłyby one być umieszczone w innych działach niniejszej rozprawy. Takim dylematem była dla mnie decyzja umieszczenia partii tekstu dotyczących twórczości Wyspiańskiego, w dziale Sztuka lub dziale Naród. Dylematem następnym była decyzja, czy część rozważań dotyczących zapomnianej legendy umieścić jako cześć rozważań na temat dekonstrukcjonizmu w rozdziale Czy możemy mówić o dekonstrukcji w twórczości Stanisława Brzozowskiego?, czy też umieścić je jako część autonomicznego rozdziału. Dylematem zaś największym, o którym już wspominałem była konieczność odpowiedzi samemu sobie na pytanie: czy zostawić wstęp w formie, jaka prezentowała zakres planowanych prac, w pierwszej fazie badań, czy przerobić go w ostatecznej redakcji tekstu, dostosowując go do osiągniętych rezultatów badawczych.

    W pierwszym przypadku zadecydowałem, iż ze względu na charakter omówienia, partie tekstu dotyczące twórczości Stanisława Wyspiańskiego należy jednak umieścić w dziale Sztuka, pomimo ich niekwestionowanej wartości dających prawo ich prezentacji w dziale Praca. W przypadku drugim, zadecydował fakt, iż pomimo możliwości wykorzystania pewnych partii tekstu dotyczących historii powstania Legendy Młodej Polski przy omówieniu problematyki dekonstrukcjonistycznej, w celu porównania z analogiczna historią powstania Idei, bardziej adekwatnym wydawało mi się przedstawienie prezentacji historii powstania tej książki w dziale Naród, ze względu na chęć pokazania niedocenianej wartości tej książki jako dokumentu badawczego.

    W trzecim przypadku zdecydowałem się na końcowe zaznaczenie pewnej nieadekwatności pomiędzy zamierzeniami badawczymi a ich realizacją. Wydawało mi się bowiem nieuczciwym dostosowywać wyniki podejmowanych badań, do na nowo, zmodyfikowanego projektu badawczego. Pomimo, iż takie przedstawienie pozwoliłoby być może na zaprezentowanie moich zamierzeń badawczych w konfrontacji z ich wynikami w lepszym świetle, kierując się uczciwością badawczą, zaprezentowałem powyżej wszystkie niespełnione oczekiwania tej pracy, mimo iż z pewnością ważą one na jej wartości merytorycznej.

    Podsumowując, chcę powiedzieć, że dylematy te rozwiązane zostały przeze mnie w sposób, który wpłynął na ostateczny kształt niniejszej rozprawy. I taki kształt, będący konsekwencjami podejmowanych przeze mnie analiz naukowych tekst ten ostatecznie przyjął.

    Konstancin - Jeziorna 03. 11.04.

    Literatura spis treści

    Baczko Bronisław, Absolut moralny i faktyczność istnienia [w:] Wokół Myśli Stanisława Brzozowskiego, praca zbiorowa pod redakcją Andrzeja Walickiego i Romana Zimanda, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1974, s. 127 – 178.

    Baczko Bronisław, Samotność i wspólnota, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1964.

    Belmont Leo, Szpieg czy męczennik, [w:] „Wolne Słowo” 1911, nr 127, s. 1 – 3.

    Benjamin Walter, Dzieło sztuki w dobie reprodukcji technicznej, [w:] Benjamin Walter, Twórca jako wytwórca, wstęp Hubert Orłowski, przełożyli z niemieckiego Hubert Orłowski, Janusz Sikorski, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1975.

    Bielik – Robson Agata, Duch powierzchni. Rewizja romantyczna i filozofia, Towarzystwo autorów i Wydawców prac naukowych Uniwersitas, Kraków 2004.

    Bilinski Stanisław, Na florenckich szlakach Stanisława Brzozowskiego [w:] Wokół Myśli Stanisława Brzozowskiego, praca zbiorowa pod redakcją Andrzeja Walickiego i Romana Zimanda, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1974, s. 359 –374.

    Borzym Stanisław, Pojęcie życia u Stanisława Brzozowskiego, [w:] Borzym Stanisław, Panorama polskiej myśli filozoficznej, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1993.

    Bourdieu Pierre, Jean – Claude Passeron, La reproduction. Eléments pour une théorie du systčme d’enseignement, Les Editions des Minuit 7, Paris 1970.

    Brzozowska Anna, Wspomnienia o Stanisławie Brzozowskim [w:] „Wiedza i życie” ,zeszyt 6-7, Czerwiec - Lipiec 1936, s. 329 – 335.

    Brzozowski Stanisław Au petit bonheur de la fatalité, z wprowadzeniem Mieczysława Sroki [w:] „Twórczość” nr 6, 1966, s.17 – 38.

    Brzozowski Stanisław, Eseje i studia o literaturze, wybór wstęp i opracowanie Henryk Markiewicz. T.1-2, Zakład Narodowy im Ossolińskich, Wrocław, Kraków 1990.

    Brzozowski Stanisław, Filozofia romantyzmu Polskiego, Biblioteka Orla Białego, Rzym 1945.

    Brzozowski Stanisław, Głosy wśród nocy, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Połonieckiego, Lwów 1912.

    Brzozowski Stanisław, Humor i prawo: wybrane studia krytyczne, wybór opracowanie i wstęp Tomasz Burek, Czytelnik, Warszawa 1988.

    Brzozowski Stanisław, Idee: wstęp do filozofii dojrzałości dziejowej, wstępem poprzedził Andrzej Walicki, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1990.

    Brzozowski Stanisław, Kultura i życie, [w:] Dzieła, pod redakcja Mieczysława Sroki, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1973.

    Brzozowski Stanisław, Legenda Młodej Polski, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Połonieckiego, Lwów 1910, Reprint, wydawnictwo Literackie, Kraków – Wrocław 1983.

    Brzozowski Stanisław, Legenda Młodej Polski, Studia o strukturze duszy kulturalnej, Wydawnictwo Instytutu Literackiego, Warszawa 1937.

    Brzozowski Stanisław Legenda Młodej Polski, tom 1 i 2, pod redakcją Mieczysława Sroki, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2001.

    Brzozowski Stanisław Listy tom 1 i 2, Opracował, przedmową komentarzem i aneksami opatrzył Mieczysław Sroka, Wydawnictwo Literackie Kraków 1970.

    Brzozowski Stanisław, Pamiętnik, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Połonieckiego, Lwów 1913, reprint, wydawnictwo Literackie, Kraków – Wrocław 1985.

    Brzozowski Stanisław, Pamiętnik, wstępem opatrzył Andrzej Mencwel, Czytelnik, Warszawa 2000.

    Brzozowski Stanisław, Płomienie. / z papierów po Michale Kaniowskim wydał i przedmowa poprzedził Stanisław Brzozowski, -2 t. słowo wstępne Andrzej Mencwel, Warszawa Iskry 1983.

    Brzozowski Stanisław, Poszukiwaczom Idei narodowej, [w:] „Przegląd Społeczny”, Warszawa 21 lipca 1906, s.1 – 3.

    Brzozowski Stanisław, Sam wśród ludzi, opracowała Marta Wyka, Zakład narodowy imienia Ossolińskich, Wrocław 1979.

    Brzozowski Stanisław, Stan. Wyspiański. (Wydanie pośmiertne), Nakładem Księgarni i Magazynu Nut pod firmą: Marian Haskler w Stanisławowie, pod nową redakcją Karola Irzykowskiego, Warszawa 1912.

    Brzozowski Stanisław, Wczesne prace krytyczne, wstępem poprzedził Andrzej Mencwel, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1988.

    Brzozowski Stanisław, Widma moich współczesnych, Książka o starej kobiecie, Nakładem księgarni polskiej Bernarda. Połonieckiego, Lwów 1914.

    Brzozowski Stanisław, Współczesna powieść i krytyka, [w:] Dzieła, pod redakcją Mieczysława Sroki, wstępem poprzedził Tomasz Burek, Wydawnictwo literackie Kraków – Wrocław 1984.

    Brzozowski Stanisław, Współczesna powieść polska, [w:] Dzieła,

    Wydanie zbiorowe, tom VI, Pod redakcją Artura Górskiego i Stefana Kołaczkowskiego, Nakładem Instytutu Literackiego w Warszawie, Warszawa 1936.

    Cywiński Bohdan, Rodowody niepokornych, Biblioteka <<Więzi>>, Warszawa 1971.

    Chałasiński Józef, Społeczna genealogia inteligencji polskiej, wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1946.

    Chlebowski Bronisław, Książka Brzozowskiego[w:] „Książka” 1910, nr 2, s. 50 – 55.

    Chlebowski Bronisław, Rozwój kultury polskiej w treściwym zarysie przedstawiony, Nakładem Gebethnera i Wolfa, Warszawa 1917.

    Davies Norman, Europa, tłum Elżbieta Tabakowska, Wydawnictwo Znak, Kraków 1998, s. 991 – 992.)

    Dawid Jan Władysław, Psychologia religii., Nakładem „Naszej księgarni” Sp. akc. Związku Nauczycielstwa Polskiego, Warszawa 1933.

    Durkheim Emile, Typy samobójstw [w:] Durkheim, tłum Jerzy Szacki wyd. Wiedza Powszechna, Warszawa 1964, s 163 – 192.

    Encyklopedia Britannica, 15 th. edition, printed by Encyklopedia Britannica, Chicago 1991, vol. 1.

    Encyklopedia Powszechna Ultima Thule, pod redakcją Dr. Stanisława Fr. Michalskiego, tom 2 , Wydawnictwo Ultima Thule, Warszawa 1928.

    Foucault Michel, Les mots et les choses. Une archeologie des sciences humaines, Paris 1966.

    Foucault Michel, What is Enlightenment?, [w:] Ethics, subjectivity and truth, edited by Paul Rabinow, Published by The New Press, New York 1997, s. 303 – 319.

    Freud Siegmunt, Człowiek o imieniu Mojżesz a religia monoteistyczna, Przeł. Jerzy Prokopiuk, Warszawa KiW 1967.

    Fryde Ludwik, Brzozowski jako wychowawca. (Z powodu nowego wydania Legendy Młodej Polski),Odbitka z Ateneum, Warszawa 1938.

    Gellner Ernest, Narody i nacjonalizm, przełożyła Teresa Hołówka, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1991.

    Habermas Jürgen, Filozoficzny dyskurs nowoczesności, Universitas, Kraków 2000.

    Haecker. Emil, „ Płomienie” Stanisława Brzozowskiego, „Naprzód”, 30.X – 6XI 1908, nr 300, 301, 303 – 307

    Hegel Georg Wilhelm Friedrich, Wykłady z historii filozofii, przełożył, wstępem i komentarzem opatrzył Światosław Florian Nowicki, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1994.

    Hegel Georg Wilhelm Friedrich, Fenomenologia Ducha, T 1 i 2, Przełożył, wstępem i objaśnieniami opatrzył Adam Landman, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Kraków 1963.

    Hegel Georg Wilhelm Friedrich, Wykłady z filozofii dziejów, Przełożyli: Janusz Grabowski, Adam Landman; wstęp Tadeusz Kroński, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1958.

    Heidegger Martin, Budować, Mieszkać, Myśleć, wybrał, opracował i wstępem opatrzył Krzysztof Michalski, Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa !977.

    Herbaczewski Józef Albin, Neo – Pankracy, [w:] I nie wódź nas na pokuszenie... Szkicowane wizerunki dusz współcześnie wybitnych na tle myśli dziejowej, Księgarnia G. Gebethnera i sp. Kraków 1911, s. 167 – 201.

    Herbaczewski Józef Albin, Męczennik pracy (St. Brzozowski), [w:] Amen. Ironiczna nauka dla umysłowo dojrzałych dzieci, Nakładem księgarni J. Czarneckiego w Wieliczce, Kraków 1913, s.92 –101.

    Irzykowski Karol, Ortwin Ostap, Nałkowski Wacław, Lemiesz i szpada przed sądem publicznym ,[w:]Irzykowski Karol, Pisma, pod redakcją Andrzeja Lama, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1980.

    Irzykowski Karol, Ortwin Ostap, Lemiesz i szpada przed sądem publicznym. W sprawie Stan. Brzozowskiego, Nakładem autorów, Lwów 1908.

    Irzykowski Karol, Stanisław Brzozowski [w:] Czyn i słowo, Glossy sceptyka, nakładem księgarni Polskiej B. Polonieckiego, Lwów 1913, s.257 – 275.

    Irzykowski Karol, Ortwin Ostap, Lemiesz i Szpada przed sadem publicznym. W sprawie Stanisława Brzozowskiego, Nakładem autorów, Lwów 1908.

    Jedlicki Jerzy, Nacjonalizm patriotyzm i inicjacja kulturowa, [w:] „Znak”, nr (502), 3/1997.

    Klinger Witold, Do sprawy Stanisława Brzozowskiego, [w:] „Przegląd Współczesny tom XVI, styczeń – marzec 1926, s. 111 – 117.

    Klinger Witold, Sprawa Stanisława Brzozowskiego w jej dotychczasowym przebiegu [w:] „Wiedza i życie” nr 7, lipiec 1935, s. 526 – 542.

    Klinger Witold, Stanisław Brzozowski jako człowiek, Nakładem autora, Kraków 1912

    Kłoskowska Antonina, Kultury narodowe u korzeni, Wydawnictwo naukowe PWN, Warszawa 1996.

    Kołaczkowski Stefan, Rzecz o tragediach I tragizmie [w:] Wyspiański, Kasprowicz, Przeglądy, oprac. S. Pigoń, Warszawa 1968,

    Krzesławski Jan, Prawda o Stanisławie Brzozowskim, Nakładem „Echa Społecznego”, Warszawa 1936.

    Kubacki Wacław O dzieła Brzozowskiego [w:] „Wiadomości literackie” nr32(503), 1933, s. 5.

    Kuhn Thomas, Struktura rewolucji naukowych, tłum. H. Ostrołęcka, wyd. Państwowe Wydawnictwa naukowe, Warszawa 1968.

    Kurczewska Joanna, Dusza społeczeństwa. Naród w polskiej myśli socjologicznej, Wybór tekstów pod redakcją Joanny Kurczewskiej, Narodowe Centrum Kultury, Warszawa 2002.

    Labriola Antonio, Szkice o materialistycznym pojmowaniu dziejów, przełożyli: Anna Brzozowska, Jerzy Jędrzejewicz, Stefania Ciesielska Borkowska, Książka i wiedza, 1961.

    Lyotard Jean – François, Kondycja ponowoczesna. Raport o stanie wiedzy, tłum. Małgorzata Kowalska, Jacek Migasiński, Fundacja Aletheia, Warszawa 1997.

    Lukács György, History and Class Consciousness, Cambridge, Mass, 1971.

    Lukács György, Historia i świadomość klasowa. Studia o Marksistowskiej dialektyce, przeł. Marek Siemek, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1988.

    Nowa encyklopedia powszechna PWN, tom 1,Wydawnictwa Naukowe PWN, Warszawa 1995.

    Mackiewicz Witold, Brzozowski, Wiedza Powszechna, Warszawa 1979.

    Malinowski Bronisław, Plemię-naród i plemię – państwo, [w:] Sto lat socjologii polskiej pod redakcją Jerzego Szackiego, Warszawa 1995

    Malraux André, Przemijanie a literatura, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1982.

    Marks Karol, Fryderyk Engels: Dzieła, tom 2, wydawnictwo Książka i Wiedza, Warszawa 1961.

    Materiały śledztwa żandarmskiego z roku 1898 w sprawie Towarzystwa oświaty ludowej, 1. Zeznania Leopolda Stanisława Leona (3 imion) Brzozowskiego, Nakładem drukarni Narodowej, Lwów 1906.

    Mencwel Andrzej, „Między <<nową sztuką>> a <<społecznym ideałem>>”, w: Stanisław Brzozowski, Wczesne prace krytyczne, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1988,

    Mencwel Andrzej, „No! Io non sono morto...”, Jak czytać „Legendę Młodej Polski”?, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2001.

    Mencwel Andrzej, Etos lewicy: esej o narodzinach kulturalizmu polskiego, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1990.

    Mencwel Andrzej, Przedwiośnie czy potop: studium postaw polskich w XX wieku, Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1997.

    Mencwel Andrzej, Stanisław Brzozowski. Kształtowanie myśli krytycznej, Czytelnik, Warszawa 1976.

    Micewski Andrzej, Roman Dmowski, wydawnictwo „Verum”, warszawa 1971.

    Miłosz Czesław, Człowiek wśród skorpionów, Państwowy Instytut Wydawniczy, 1982.

    Mittenzwei Werner (red) Dialog i spór z György Lukácsem. Polemiki metodologiczne, wybór tekstów, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1994.

    Nałkowska Zofia, „ Płomienie” Stanisława Brzozowskiego, [w:] „Społeczeństwo” 1909, nr 39, s. 466 –468.

    Nałkowski Wiesław, W sprawie St. Brzozowskiego, [w:] „Społeczeństwo” 1908, nr 21, s.289;

    Niemojewski Andrzej, Szpieg pokolenia bezimienców[w:] „Myśl Niepodległa” 1918, nr 407. s. 97 – 107.

    Nowa Encyklopedia Powszechna PWN, tom 1, Wydawnictwo naukowe PWN, Warszawa 1995.

    Nowa Encyklopedia Powszechna PWN, tom 4, Wydawnictwa Naukowe PWN, Warszawa 1996.

    Palacz Ryszard, Klasycy filozofii, Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1987.

    Platon, Państwo, Prawa (VII ksiąg), Przełożył Władysław Witwicki, wyd. Antyk, Kęty 1997.

    Pobóg-Malinowski Władysław, Sprawa Stanisława Brzozowskiego „Kultura”, Paryż 1962, nr12/182, s 130 – 137.

    Prussak Maria, Krytyka teatralna Stanisława Brzozowskiego, Zakład Narodowy imienia Ossolińskich, Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław 1987.

    Polski Słownik Biograficzny, tom III, Nakładem Polskiej Akademii Umiejętności, Kraków 1937, hasło: Stanisław Brzozowski, oprac. K. Wyka, s. 61 – 65.

    Przewodnik po literaturze filozoficznej XX wieku, pod redakcją Barbary Skargi, przy współpracy Stanisława Borzyma, Haliny Florynskiej – Lalewicz, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1995.

    Punkty widzenia. Rozwój teoretycznoliterackich poglądów György Lukácsa, [w:] Dialog i spór z György Lukácsem. Polemiki metodologiczne, wybór tekstów pod redakcją Wernera Mittenzweia, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1994.

    Rousseau Jan Jakub, Umowa społeczna oraz..., pod red, Bronisława Baczki, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1966.

    Rowiński Cezary, Stanisława Brzozowskiego ,,Legenda Młodej Polski,, na tle epoki, wyd. Zakład Narodowy Imienia Ossolińskich, Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław 1975.

    Simmel Georg, Socjologia, przeł. Małgorzata Łukasiewicz, wyd. PWN Warszawa 1975.

    Simmel Georg, Filozofia pieniądza, przeł. Andrzej Przyłębski, wyd. Humaniora, Poznań 1997.

    Simmel George, Mentalność mieszkańców wielkich miast, [w:] Socjologia, tłum Małgorzata Łukasiewicz, Warszawa 1975.

    Schaff Adam, Alienacja jako zjawisko społeczne, Wydawnictwo Książka i Wiedza, Warszawa 1999.

    Sowa Ewa, Pojęcie pracy w Filozofii Stanisława Brzozowskiego, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1976.

    Spytkowski Józef, Stanisław Brzozowski estetyk – krytyk, Kraków 1939.

    Srokowski Konstanty „ Legenda Młodej Polski”, [w:] „Nowa reforma” 1910, nr 92, 96; przedr.: „Nowa Gazeta” 1910, nr 113.

    Stawar Andrzej, O Brzozowskim i inne szkice, Czytelnik, Warszawa 1961,

    Stępień Marian, Spór o spuściznę po Stanisławie Brzozowskim, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1976.

    Suchodolski Bogdan, Stanisław Brzozowski, Rozwój ideologii, Nasza Księgarnia, Warszawa 1933.

    Sudolski Zbigniew, Norwid, Wydawnictwo Ancher, Warszawa 2003.

    Swingowood Alan, Cultural theory and the problem of modernity, St.Martin Press. New York 1998.

    Szacki Jerzy, Historia myśli socjologicznej, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2002.

    Szacki Jerzy Ojczyzna, naród, rewolucja. Problematyka narodowa w polskiej myśli szlacheckorewolucyjnej, Państwowy Instytut Wydawniczy Warszawa 1962.

    Szacki Jerzy, Spotkania z utopią, wyd. Iskry, Warszawa 1980.

    Szacki Jerzy (red.) Sto lat socjologii polskiej: od Supińskiego do Szczepańskiego. Wybór tekstów, Wydawnictwa Naukowe PWN, Warszawa 1995.

    Świętochowski Aleksander, Utopie w rozwoju historycznym, Nakładem Gebethnera i Wolfa, Warszawa 1910.

    Trzebuchowski Paweł, Filozofia pracy Stanisława Brzozowskiego, Instytut wydawniczy PAX, Warszawa 1971.

    Walicki Andrzej, Czy możliwy jest nacjonalizm Liberalny?, [w:] „Znak” (502) 3/1997

    Walicki Andrzej, Inteligencja i proletariat – Stanisław Brzozowski wobec rewolucji 1905 – 1907, [w:] „Z pola walki”, nr 4(72) 1975.

    Walicki Andrzej, Narodziny filozofii pracy: Brzozowski w latach 1904 – 1907, [w:] Brzozowski Stanisław, Kultura i życie, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1973.

    Walicki Andrzej, Philosophy and Romantic Nationalism: the case of Poland, Clarendon Press, Oxford 1982.

    Walicki Andrzej, Polskie zmagania z wolnością, Wydawnictwo Universitas, Kraków 2000.

    Walicki Andrzej, Stanisław Brzozowski and the Polish beginnings of “Western Marxism” , Clarendon Press, Oxford, 1989.

    Walicki Andrzej, Stanisław Brzozowski, drogi myśli, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1977.

    Wapiński Roman, Roman Dmowski, Wydawnictwo Lubelskie, Lublin 1988.

    Wokół myśli Stanisława Brzozowskiego, praca zbiorowa pod redakcją Andrzeja Walickiego i Romana Zimanda, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1974.

    Weber Max, Gospodarka i społeczeństwo: zarys socjologii rozumiejącej, przeł. Dorota Lachowska, PWN 2002.

    Weber Max, Etyka protestancka a duch kapitalizmu, tłum. Jan Mizinski, wyd. tekst, Lublin 1994.

    Welsch Wolfgang, Nasza postmodernistyczna moderna, Oficyna Naukowa, Warszawa 1998.

    Wyka Maria, Brzozowski i jego powieści, Wydawnictwo Literackie Kraków 1981.

    Wyka Marta, Światopoglądy Młodopolskie, Universitas, Kraków 1996, wyd.1

    Wyka Kazimierz, Cyprian Norwid, studia, artykuły recenzje, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1989.

    Wyka Kazimierz, Młoda Polska, Szkice z problematyki epoki, tom 1 i 2, Wydawnictwo Literackie Kraków 1987.

    Wyka Kazimierz, Modernizm polski, Wydawnictwo Literackie Kraków 1959.

    Wyka Kazimierz, Encyklopedyczność a pewna encyklopedia, [w:] „Tygodnik Ilustrowany” 1935, nr 27, s. 527.

    Zdziechowski Marian, Gloryfikacja pracy, Nakładem Krakowskiej Spółki Wydawniczej, Kraków, bdw.

    Archiwum spis treści

    (...) mam na sumieniu dużo chaotyczności, właściwie cala moja działalność pisarska była i jest przedwczesna, i może znaleźć usprawiedliwienie jedynie jako pewien rodzaj dziennika artystyczno - filozoficznego w formie artykułów etc.(...)
    (List do Salomeii Perlmutter Nervi, koniec lutego 1906)

    1. Stanisław Brzozowski

    List Otwarty

    Lwów, 15 listopada 1906

     

    Na gruncie lwowskim pojawiła się broszura zawierająca rzekomo wierny odpis zeznań moich w sprawie Oświaty Ludowej, poczynionych w śledztwie prowadzonym jesienią 1898 roku. Wydawnictwo to zatytułowane jest jako pierwszy zeszyt do materiałów do dziejów Oświaty Ludowej. Byłoby dla mnie rzeczą pożądaną, aby ukrywający się wstydliwie poza tytułem byłych członków Oświaty Ludowej opublikowali pospiesznie i dalsze części tych materiałów, a przede wszystkim olbrzymie protokoły dotyczące zeznań pewnego z byłych członków Oświaty Ludowej. (chodzi o Zenona Grzegorzewskiego, fakt ten podaję za M Sroka Listy tom 1 s. 240. Cały list otwarty jest także przedrukiem z listów) Bez tych zeznań bowiem moje, które były bezpośrednią odpowiedzią na zarzuty, upodstawowane przez władzę śledczą na owych zeznaniach, rozumiane być nie mogą. Przypuszczam bowiem, że byli członkowie Oświaty Ludowej w swojej publikacji mają historiograficzne zamiary, w przeciwnym bowiem razie musiałbym uznać cale wydawnictwo za wybieg polemiczny jedynie, mający na celu sparaliżować moją działalność publicystyczną. Od dawien dawna zastanawiała mnie dziwna cierpliwość Narodowej Demokracji i jej organów w stosunku do mnie. Od dwóch lat prowadzę przeciwko stronnictwu temu systematyczną ustną i piśmienną walkę; dotychczas nie spotkałem się ani razu z odparciem moich zarzutów. Musiałbym wiec uznać, że wydawnictwo „historyczne” byłych członków Oświaty Ludowej jest tylko próbą unicestwienia przeciwnika, z którego argumentami nie umiano sobie poradzić. Pozostawiam ocenie uczciwych ludzi tego rodzaju polemiczną taktykę. W samej rzeczy zresztą czuje się zobowiązanym wobec opinii socjalistycznej i postępowej kraju do wyjaśnienia spraw poruszanych we wzmiankowanej powyżej broszurze.

    W r. 1898 zużyłem na cel niewłaściwy sumę powierzona mi przez instytucję koleżeńską. Ustanowiono nade mną sad koleżeński; przewodniczył temu sądowi student Jastrzębski; po kilkugodzinnej naradzie Jastrzębski oświadczył mi, że opinie członków sądu są tak krańcowo rożne, kompromis absolutnie wyłączony, wiec z żalem, jak mówił, postanowiono sprawę odłożyć na czas powakacyjny. Miano przesłuchać kilku nowych świadków. Po wakacjach nastąpiły aresztowania, uwięzieni zostali liczni członkowie sądu i sam podsądny, ja. Do chwili wydania wyroku rozprawy sądowe, zeznania świadków stanowiły tajemnice honorową. Zdziwiłem się, gdy na pierwszym już śledztwie prokurator izby sądowej Turau zażądał ode mnie wyjaśnień co do „sprzeniewierzenia” przeze mnie pieniędzy publicznych, powołując się na zeznania studentów, imiona których mógłbym wymienić. W czasie kiedy jeszcze siedziałem w więzieniu sąd był zwołany, składał się on z osób innych niż te, które pierwotnie do jego składu należały. Odbywał się on w warunkach takich, że jeden z jego członków, student Stanisław Michalski wystąpił z liczby sędziów. Ustawa sądowa wymagała, aby przy zmianie kompletu sądu podsądny i wszyscy świadkowie byli wysłuchani ponownie, wymagała także, aby sąd składał się co najmniej z dziewięciu członków. Sąd w nowym komplecie, w liczbie siedmiu osób, pod przewodnictwem studenta Stefana Dąbrowskiego, nie przesłuchując ani nowych świadków, ani też nie czekając na moje uwolnienie, uznał mnie winnym sprzeniewierzania i skazał na trzy lata wykluczenia z życia towarzyskiego i na całkowite wykluczenie z organizacji koleżeńskich. Ponieważ uznawałem siebie za winnego w sprawie pieniężnej, ponieważ bardziej jeszcze poczuwałem się do odpowiedzialności za skompromitowanie organizacji koleżeńskiej, w której zajmowałem honorowy urząd, postanowiłem nie protestować przeciw naruszeniu prawa, obowiązującego sądy koleżeńskie, i zastosowałem się ściśle do tego wyroku. Działalność publicystyczną rozpocząłem dopiero po upływie trzech lat przez wyrok sądu przepisanych. Chciałbym uniknąć podejrzenia co do motywów, z jakimi związane było owo roztrwonienie pieniędzy. Nie chce wzbudzać przeświadczenia, że było w nich coś mogącego mnie tłumaczyć. Powtarzam, że w tej sprawie czułem się zupełnie winnym.

    Powracam do zachowania się mojego na śledztwie.

    Przy aresztowaniu moim wzięto kilkanaście egzemplarzy proklamacji, pisanych ręką studenta U.[lanowskiego], wzięto początek rękopisu studenta Krysińskiego; koniec tego rękopisu żandarmeria wzięła już uprzednio z mieszkania autora; rękopis był pisany jego ręką. żandarmeria na śledztwie ukazała mi obszerny memoriał zeznań jednego z więźniów, z więcej niż dokładnym opisem życia organizacyjnego, ze szczegółami najbardziej detalicznymi (aż do wiernego streszczenia rozmowy, prowadzonej pomiędzy sześcioma osobami w mieszkaniu przy ulicy Chmielnej pod nr 42 czy 44. Co więcej, były tam szczegóły co do powstańczej działalności Oświaty Ludowej, co do jaskrawo rewolucyjnej działalności innego stowarzyszenia studenckiego; wszystko to z nazwiskami, adresami i detalami. Zeznania te przedstawiały samo stowarzyszenie studenckie, Bratnia pomoc, jako parawan tylko, przesłaniający inne rewolucyjne organizacje; pomiędzy innymi dowodzono w tych zeznaniach, że zarząd Bratniej Pomocy jest identycznym, zależnie od przewagi tych lub innych elementów, z Oświatą Ludową, lub też z inną organizacją, „Kołem”. Tej ostatniej zeznania przypisywały jaskrawie rewolucyjną działalność. Odezwy znalezione u mnie zdawały się całkowicie potwierdzać te zeznania. Obfitość faktów, jakimi rozporządzała żandarmeria, zdetonowała mnie całkowicie.

    Jednocześnie denerwowały mnie pogróżki Turaua, iż z zarzutów co do owej sprawy pieniężnej uczyni użytek; miedzy innymi zapowiadał, że poinformuje o sprawie mojego, od lat kilku chorego ojca. Miałem lat 19, bardzo małe pojecie o zasadach konspiracyjnej działalności, starałem się wybrnąć znad wyraz trudnego położenia i uległem pomyłce, rozpoczynając rozumowana polemikę z przedstawionym mi przez żandarmów materiałem.

    Wydawcy broszury twierdzą że przepisują ją z mojego własnego protokołu; szkoda, że nie nadmieniają, że żandarmeria w ciągu 5 tygodni kazała mi spisać pięć protokółów, wciąż mówiąc, ze poprzedni zginął, i wyzyskując przez powstałe sprzeczności nowe trudności i zawikłania. Nie twierdzę aby zachowanie się moje podczas śledztwa wytrzymywało krytykę, stwierdzam tylko, że najpoważniej zaszkodziły zeznania moje studentowi U.[lanowskiemu]; i on jednak został skazany na te samą karę, której ja uległem. Obywatel U.[lanowski], spotkawszy się ze mną po wypuszczeniu z cytadeli, zachował się wobec mnie serdecznie i zdawał się rozumieć, że zeznania moje musiały być podyktowane przez jakieś specjalne uciążliwe okoliczności.

    Teraz o dalszych losach tej sprawy. W roku 1902, czyli w prawie cztery lata po tej sprawie, rozpocząłem działalność publicystyczną; rozpocząłem ją w postępowym obozie, nie licząc się nigdy z żadnymi względami prócz własnego przekonania. Niezwłocznie po pierwszych moich artykułach nieznani mi obrońcy etyki zwrócili się do redakcyj pism, w których pracowałem („Ateneum” Cezarego Jalenty, „Głos” Dawida, „Przegląd Filozoficzny” Weryhy), Wreszcie do księgarni Arcta, który był naówczas jedynym moim nakładcą. Wszędzie radzono zerwanie stosunków z tak dwuznaczną, jak ja, osobistością. Nie liczono się z tym, że jestem człowiekiem nie cofającym się przed odpowiedzialnością i co do przeszłości swojej i jej błędów. W błąd nigdy nikogo nie wprowadzałem. Wydawcy broszury insynuują mi że zmieniłem imię. Przyjaciele i koledzy, znający mnie od dzieciństwa, wiedzą, że domowym moim imieniem było zawsze Stanisław, imienia Leopold zresztą raz użyłem w literaturze, mianowicie w „Przeglądzie Filozoficznym”, w artykule drukowanym za życia Stanisława Brzozowskiego, poety, a to w celu uniknięcia powikłań. Było to w roku1901. w ciągu polemiki sienkiewiczowskiej wyciągnięto znów całą te historię jako jedyny przeciwko mnie argument. Dzisiejsze jej wznowienie nastąpiło po szeregu artykułów w „Przeglądzie Społecznym”, Stronnictwu Narodowo Demokratycznemu poświeconych, po zeszłorocznych Glossach w „Krytyce”, po całym szeregu odczytów we Lwowie, Krakowie, Zakopanem i na prowincji, w których również Stronnictwem Narodowo- Demokratycznym się zajmowałem; po artykule Trąd Wszechpolski w „Promieniu”, po szeregu artykułów w „Głosie robotniczym” i „Naprzodzie”. Ocenę tych faktów i ich związku pozostawiam ludziom uczciwym.

    Teraz zwracam się specjalnie do socjalistycznych organizacyj i do uczciwych pierwiastków literatury polskiej. Sąd nad sobą wydałem ja sam, uznałem raz na zawsze, ze niezdolnym jestem do jakiejkolwiek bądź pracy konspiracyjnej, postanowiłem nigdy nie ubiegać się o żadne odpowiedzialne osobiste stanowisko. Zachowałem sobie jedno tylko prawo pracy w miarę sił, postanowiłem oddać wszystkie zasoby zdolności i wiedzy, jakimi rozporządzać mogę na rzecz drogiej mi sprawy socjalizmu, sprawy swobodnego i harmonijnego rozwoju naszego społeczeństwa i jego myśli. W służbie tej wybierałem stanowiska najniedogodniejsze i najniepopularniejsze. Pragnę nadal oddawać sprawom, które drogie mi są, wszystkie usługi, do jakich będę zdolny. Rzeczą organizacyj socjalistycznych, rzeczą tych żywiołów literackich, które poczuwają się do jakiejkolwiek solidarności ze mną, jest wydąć sad w sprawie, którą niniejszym niezależnej opinii polskiej przedkładam,

    Lwów, 15 listopada 1906.

    Stanisław Brzozowski.

    2. Tadeusz Ulanowski

    List Otwarty w sprawie Stanisława Brzozowskiego.

    Po przeczytaniu otwartego listu Stanisława Brzozowskiego, który z całym spokojem i świadomością przebytych cierpień oświetlił przypisywane mu występki, przyznając się do jednych, motywując inne – uważam za swój obowiązek obywatelski (nie wymieniam tak zwanych >>lirycznych<< pobudek) zabrać glos w sprawie, która w swej części politycznej dotyczy i mnie, jako poszkodowanego z winy Brzozowskiego. Jeżeli chodzi o stronę formalną i faktyczną, to zeznania Brzozowskiego co do mojej proklamacji właśnie swą dokładnością zbagatelizowały moją sprawę, wykazując dobitnie, że napisana przeze mnie proklamacja żadnego biegu nie miała, że ją czytał zaledwie autor, że nietknięta doczekała się rąk i oczu żandarmów.

    Podkreślam ten fakt ze względu na cały gmach krzywdy ludzkiej, gmach który, swymi zeznaniami miał zbudować Brzozowski, zaskoczony przez polityczny proces w najokropniejszych warunkach prywatnego życia.

    Wskutek tych warunków Brzozowski, niegdyś opływający w dostatek, mając w domu umierającego ojca i chora matkę, widząc beznadziejna nędzę, grożącą jego najbliższym (patrzyłem niejednokrotnie na ten obraz wraz z kolegami, a może i z niejednym z dzisiejszych oskarżycieli), Brzozowski wydalony za manifestację >>Ziłowowską<< w Warszawie, mający kwalifikacje polityczną do składanych na manifestantów pieniędzy, zrobił nadużycie, wziął z tego funduszu >>publicznego<< pewna sumę dla najbliższych sercu swemu nędzarzy. Wiem notorycznie, dziś bardziej niż wówczas, jak dalece Brzozowski był pewien, że sumę ową zwróci w terminie. Odkładał z dnia na dzień, czepiał się wszystkiego, byle wybrnąć z zawikłanego położenia. Zresztą sad koleżeński, znając jego warunki życiowe, nie mógł na razie zdobyć się na wyrok potępiający, tak zdania sędziów były podzielone.

    Powołując się na wybitnych przedstawicieli Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego, ówczesnych moich kolegów, którzy byli najwyraźniej zmartwieni i przybici tą >>defraudacją<< właśnie ze względu na położenie materialne oraz zalety umysłowe dwudziestoletniego młodzieńca.

    Co do zeznań w sprawie politycznej, zaznaczę jeszcze, że w Warszawie w owym czasie rozeszła się wiadomość o tym, ze jeden z czynnych członków Oświaty Ludowej miał poczynić bardzo kompromitujące zeznania, czy też, że znaleziono przy nim cały materiał dowodowy w prywatnych notatkach, które z sobą nieopatrznie woził.

    Brzozowski powołując się w liście otwartym na fakt, że pokazywano mu wyczerpujące zeznania innego z aresztowanych, poczynione uprzednio.

    Należy więc, moim zdaniem, ujawnić całą stronę protokolarną całej sprawy.

    Powinni to uczynić obecnie właśnie oskarżyciele Brzozowskiego, chociażby dlatego, że muszą oni te wszystkie zeznania dobrze znać. Nie bronię tu nikogo, lecz sumienie mi nakazuje zauważyć, że całe zeznanie Brzozowskiego robi na mnie wrażenie nieudolnej walki logicznej z podawanymi przez żandarmów zabójczymi faktami.

    Cała charakterystyka ruchu umysłowego wśród młodzieży, którą Brzozowski potępia w zeznaniu za nieuctwo i dziecinną politykomanię – jest najoczywistszą, choć nieudolną stylizacją, mającą na celu zbagatelizowanie w oczach żandarmów całego procesu.

    Na tym kończę, powołując ludzi wymienionych w tej sprawie do zabrania głosu, jeżeli ich serca uznają, że Brzozowski za wszystko, co uczynił i czego nie uczynił, dostatecznie już odpokutował.

    Tadeusz Ulanowski

    List Otwarty Ulanowskiego był pierwotnie drukowany w „Naprzód” 1906 nr 320, środa 21 listopada 1906, s. 1. (sprawdzić z jakiego miasta)

    „Głos Robotniczy” 1906 nr 45, Lwów, dnia 24 listopada 1906, s. 3 – 4.

    Po latach prawie w całości opublikował go przy okazji edycji listów Mieczysław Sroka. Patrz. Listy tom 1 s. 264-266.

    3. W obronie Stanisława Brzozowskiego

    Szanowny kolego Stanisławie!

    Spóźniamy się nieco z tym naszym listem do Was, ale nas miejcie za wytłumaczonych. Sporo to lat już upłynęło odtąd, gdyśmy wraz z wami zasiadali na ławie uniwersyteckiej; rozpierzchliśmy się w tym czasie po świecie i łączność utracili; więc aby się odnaleźć, porozumieć i zebrać dla jakiejś akcji wspólnej, trzeba było nam czasu. Stąd też pochodzi, że dzisiaj dopiero możemy głos zabrać wszczętej przeciwko Wam sprawie - że użyjemy tutaj takiej niewinnej nazwy na oznaczenie szeregu objawów, ku wstydowi i hańbie, świadczących o zaniku instynktów szlachetności i sprawiedliwości w pewnym odłamie prasy, a nawet społeczeństwa.

    Ale wszak nigdy nie bywa za późno, dać świadectwo prawdzie.

    To więc i to tylko dziś uczynić chcemy – my, co jako ludzie, stoimy poza wszelką partyjną zaciekłością, a jako Wasi byli koledzy, Was, życie Wasze i całą sprawę bliżej od innych znamy. Może ten list nasz zdoła się przyczynić do postawienia owej sprawy Waszej we właściwem świetle, zarówno w oczach tych, którym ona dotąd niejasno się przedstawia jak i w oczach wszystkich prawych i sprawiedliwych ludzi z wrogiego Wam obozu. Bo musimy wierzyć, ze są i tam tacy, chociaż ta wiara nasza na niczem niestety ugruntowana nie jest, gdy spośród partji, która Was oskarża, ani jeden głos trzeźwy, uczciwy i spokojny w sprawie Waszej znikąd się słyszeć nie dał.

    Bronić Was nie myślimy. Chcemy wyjaśniać tylko.

    Bronić Was moglibyśmy tylko w tym wypadku, gdyby wśród oskarżycieli Waszych była choć dziesiąta, chociaż dwudziesta część ludzi dobrej woli, w których głosach znaćby nie było oczywiście, że im największa rozkosz sprawia właśnie pluć, szarpać i obrzucać błotem, i potępiać, i mścić się nad znienawidzonym. Bronić zaś sprawy przed trybunałem ludzi, spod piór których wyszły Was dotyczące artykuły „Gońca”, „Kuriera warszawskiego” lub „Słowa Polskiego”, byłoby daremne i obrazą dla Was i dla nas.

    Zresztą bronilibyśmy i usprawiedliwiali Was wówczas tylko, gdyby wymowniej od słów najwymowniejszych nie broniło Was całe, nie tylko nam znane, życie Wasze w ciągu ostatnich lat kilku i stanowisko, jakieście zajęli w rozwoju polskiej myśli postępowej, i cała działalność Wasza ku dobru społeczeństwa, jak Wy je pojmujecie, bezsprzecznie skierowana, a nazbyt już doniosłe znaczenie mająca, aby ją dziś tak łatwo zniweczyć można. A w tak ciężkich warunkach jest ona prowadzona, że śmiało krwawą nazwać ją możemy, i tak jest stała i taka nieugięta, mimo sprzysiężenia się na Was nieomal wszelkich przeciwności, jakie człowieka tutaj spotkać mogą, ze nawet największy jej przeciwnik ideowy, gdy tylko jest uczciwy, za nieskazitelną uznać ją dziś musi.

    To Was najlepiej broni i zapewne jeszcze długo, i coraz skuteczniej bronić będzie, czego życzenia wraz z życzeniami powrotu do zdrowia przyjmijcie dziś od nas.

    Co zaś do naszych wyjaśnień w Waszej sprawie, będą one krótkie wobec stanowiska, jakieście Wy sami zajęli wobec oskarżycieli Waszych. Nam, Waszym kolegom, pozostaje rozwinąć tylko i uzupełnić to stanowisko Wasze tem czegoście Wy sami powiedzieć o sobie i o sprawie swej nie chcieli.

    Sprawa tak jak wiadomo, składa się z dwóch części: z oskarżenia o sprzeniewierzenia pieniężne i z oskarżenia o wydanie kolegów i stowarzyszenia.

    Co się tyczy pierwszego z tych oskarżeń, w liście Waszym otwarcie powiedzieliście, iż nie chcecie, aby myślano, że w sprawie tej były dla Was jakiekolwiek okoliczności łagodzące.

    I rozumiemy dobrze, iż w znanej nam drażliwości Waszej i dumie człowieka, który może i czuje się na siłach nieść dziś odpowiedzialność za całe życie swoje, inaczej nie mogliście się wyrazić. Ale obowiązkiem naszym jest wyświetlić prawdę i dopowiedzieć to czego Wyście powiedzieć nie chcieli, aby położyć kres zbyt łatwym tryumfom ludzi niskiej duszy, co to wyrażenie się Wasze w złej woli swojej wzięli za dosłowne przyznanie się do winy.

    Okoliczności łagodzące w tej sprawie dla Was były i były bardzo wielkie.

    Ówczesne postępowanie Wasze w czasach pierwszego sądu zdradzało najzupełniej człowieka niezdolnego do jakiegokolwiek czynu nieetycznego świadomego i obmyślanego, a nie popełnionego tylko wbrew całej swej naturze pod ciężarem najprzykszejszych w świecie okoliczności; w calem zachowaniu się Waszem ówczesnem znać było, że fatalne te okoliczności i mus postępku Waszego tak złowrogo zaciążyły nad delikatną i wrażliwą duszą Waszą, iż wprost pozbawiały Was władania najelementarniejszą przytomnością umysłu. żenowaliście sędziów, co Wasze przestępstwo stwierdzać przyszli, naiwną i nieprzytomną nieumiejętnością spełniania przestępstwa. A wobec tego, ci wszyscy z członków sądu, którzy byli zdolni odczuć i zrozumieć, doznali najprzykszejszego uczucia smutku i bezsilności na widok nieszczęść losu, które do tego stopnia prześladują nieraz nawet najlepszych z ludzi. Toteż zważywszy, że sprawa Wasza należała do tych, co do których dwa tylko są możliwe zdania: popełnił świadomie, winien, więc jest szubrawcem, albo też jest niewinien; - wybrali to co było jedynie prawdy bliskie i rzekli: nie winien. Nie sądźcie abyście nie byli sadzeni – pomyśleli może. I doprawdy po stokroć rację mieli oni, bo było to jedyne logiczne i jedyne ludzkie wyjście z owej sprawy, nawet z punktu widzenia społecznie utylitarnego, zważywszy Wasz młody wiek i Wasze wybitne zdolności umysłowe. Ale niestety, w składzie tego pierwszego sądu była, prócz tych głosów, równa im ilość takich, co was i sprawy waszej nie znali, lub nie mogli, albo nie chcieli jej zrozumieć i ci zgodnie z zewnętrzną zdawkową sprawiedliwością, ale też i logicznie, orzekli: wziął, winien, godzien aby go bez apelacji potępić. I w ten sposób sąd pierwszy nie doszedł do żadnego w sprawie waszej porozumienia.

    Zjawisko to jasne i całkiem zrozumiałe.

    Nieszczęście wasze chciało, że sąd drugi (pomijamy już jego nieprawidłowości), złożony przeważnie z ludzi obcych sprawie, ludzi obojętnych, a zmuszonych do wydania jakiegoś wyroku, jak zazwyczaj w tych razach dzieje się na świecie, wybrał utartą drogę kompromisu i uwzględniwszy okoliczności łagodzące, wydał znany wyrok. Przeciwko wyrokowi temu, członek pierwszego sądu i uczestnik drugiego, kolega Michalski, musiał złożyć protest ze względu na oczywistą nielogiczność postawienia sprawy, która wymagała, jakjżeśmy już rzekli, albo potępienia, albo uniewinnienia, ale nigdy kary; gdyż przedewszystkiem sądy koleżeńskie nie są instytucją karno – policyjną, a dalej sprawa Wasza była z rodzaju tych, w których nie wolno zostawiać na sądzonym cienia podejrzenia, jeśli się nie ma niezbitych powodów do potępienia go, bo sam ten cień już się równą potępieniu, a w takim razie pocóż było uwzględniać jakieś okoliczności?

    Tak się sprawa miała w rzeczywistości.

    Przez zwykłą bierność, niezdecydowanie i obojętność ludzką na sprawę innych ludzi pozostał na imieniu Waszem cień niejaki – cień, który nie przeszkodził jednak tym z kolegów Waszych, co Was bliżej znali, a których honoru nikt dotąd nie chciał i nie śmiał kwestionować, utrzymać z Wami wbrew wyrokowi sadu stosunków i nadal. Ale z cienia tego skorzystała zła wola Waszych wrogów („ideowych” wrogów!), a wszą dumę i wrodzoną każdej wyższej organizacji psychicznej już zrównoważonej niechęć do rozgłaszania, iż się aż tak ciężkie przechodziło chwile, że się pod ich ciosami zachwiać mogła na moment dusza młoda i niewyrobiona, - tę Waszą tak czystą drażliwość etyczną w niskości chyba własnej za cynizm poczytano. Niechajże tych Katonów i tych niepowołanych sędziów Waszych strzeże los, aby im się nie otarły kiedy, choć przypadkiem, oczy na całą ich przewrotność! Bo dla nas, co sprawę całą znamy i bezstronnie, spokojnie z oddalenia czasu i spoza partyjności ją rozpatrujemy, jasne jest, że równie jak nam, wiadome jest aranżerom tej całej orgii niepowołanych sądów, jak się sprawa miała, że przeto z całą świadomością szkaradę uprawiają dla swych partyjnych celów czy też z zaciekłości.

    Pozostaje jeszcze drugie oskarżenie – o denuncjację.

    Lecz to jest jeszcze prostsze.

    W tej sprawie zbłądziliście, istotnie zbłądziliście straszną naiwnością. Nie wiedzieliście bodaj tak elementarnych konspiracyjnych rzeczy, jak to że żandarmi mają zawsze, szczególnie zaś dawniej, materjał w każdej sprawie przez tajnych agentów dostarczany, lecz że materjał ten wymaga potwierdzenia w jakikolwiek sposób, przez kogoś z kompetentnych, bo szpiegi kłamać mogą. A w dodatku w tej sprawie, w której Was uwięziono, posiadali oni dane najszczegółowsze boć pono dostarczane przez osobę, świadomą rzeczy najtajniejszych, o czem my tutaj z łatwych do zrozumienia przyczyn mówić nie będziemy. Wstydby nam było taką posługiwać się bronią, a przytem z „ochraną” przeciw rodakom naszym z jakiejkolwiek partji w żadne sojusze wchodzić nie możemy. Uwierzywszy przeto, że wszystko odkryte, - w co Wam tem łacniej przyszło uwierzyć, iż de facto „Bratnia Pomoc” i „Oświata” były władzom znane, - dla rychlejszego uwolnienia swego, którego pragnąć mieliście tyle i tak ciężkich przyczyn, pod presją w dodatku, o której wspominacie, wdaliście się z żandarmami w polemikę rozumowana, zaczęliście z nimi grę w otwarte karty. To była dziecinada, naiwna dziecinada – te Wasze dysputy społeczne, polityczne i filozoficzne i wynurzenia o stanie społeczeństwa i młodzieży polskiej przed żandarmerią cara. Dowodziło to braku przytomności, braku wyrobienia, był to krok fałszywy. Można więc, chcąc być krytykiem srogim i nieubłaganym dopatrywać się w Waszych postępkach z Cytadeli bodaj nagannych rzeczy, których strzec się trzeba, - są przecież ludzie z żelaza odlani, którzy się nigdy i z niczem nie zdradzą, - ale coby te zeznania Wasze, ta cała naiwność i dziecinne niewyrobienie „Drang und Sturm” młodzieńczego okresu Waszego miały wspólnego ze świadomą siebie łotrowską denuncjacją za jaka śmią ją podawać pseudo – Katoni oskarżyciele Wasi, to jest już widocznie tylko tajemnicą ich dusz i tej atmosfery, w której snąć żyją oni.

    A już zupełnie świadomem i na efekt obliczonem kłamstwem są ich twierdzenia, że przez zeznania swoje staliście się przyczyną tylu nieszczęść, ofiar, śmierci i t.d. Ale o tem sprostowania na swojem miejscu przez rzekome ofiary Wasze były już poczynione.

    Tak więc każdy, kto tylko bezstronnie i spokojnie rozpatrzy sprawę Waszą, przyjść musi do wniosku, ze chociaż z jednej strony niepodobna uznać, aby ówczesne postępowanie Wasze było bez zarzutu, i że śmiesznością byłoby i zaciekłością partyjną, obcą nam zupełnie, chcieć to udowadniać wbrew własnym słowom Waszym, to jednak z drugiej strony sądy, wypowiadane o Was przez przeciwników Waszych, uznane być muszą nie za sprawiedliwą i rzeczowa ocenę zaszłych faktów, ale za brutalną napaść osobistą, wynikającą a pobudek nie mających nic wspólnego z honorem i etyką.

    Ale tego już tutaj roztrząsać nie będziemy. Ocenę takich środków w walce ideowej, stosowanych – twierdzimy przez aranżerów z całą świadomością, zostawić musimy do uznania tych wszystkich, w których instynkt godności i uczucia ludzkie jeszcze nie zamilkły. Nam , jako zwykłym obywatelom kraju, nie stanowiącym dla nikogo areopagu sędziów, ale spełniających jedynie swój obywatelski obowiązek wobec kolegi, pozostaje tylko w tym względzie ubolewać, iż tyle przewrotności i fałszywych poglądów, ze cel uświęca środki, znaleźć się mogło dzisiaj w duszach polskich.

    Z drugiej zaś strony, - wracając do sprawy, - każdy, kto zna ją bliżej, stwierdzić też musi, że zarówno jak sądowi o Was przeciwników Waszych, choć zgoła z innych przyczyn, wierzyć tez niepodobna i Waszemu własnemu sądowi o sobie. Wstrząśnięci brutalną i nieszlachetna napaścią, w porywie drażliwości i dumy poszliście za daleko w Waszej niechęci do bronienia siebie. Napisaliście, że niema nawet dla Was okoliczności łagodzących. To był błąd z waszej strony. Zapomnieliście widać, ze macie do czynienia tylko z osobami, które się przed użyciem żadnych środków nie cofają i które Wam sprawę Waszą z całą świadomością, jak się ona miała, poruszyć dziś mogły. Tym ludziom trzeba było wyprzeć się wszystkiego, zarzucić ze Swej strony tysiące podłości, na ich poziomie stanąć. Kiedy wlazłeś między wrony... Jacyście nieoględni, kolego Brzozowski, i wciąż niedoświadczeni!

    Ale ironję nabok odkładając, obowiązkiem nas – kolegów Waszych z tych czasów – było stwierdzić, czegoście Wy powiedzieć nie chcieli, ze okoliczności łagodzące w obu oskarżeniach waszych były i były tak wyraźne i tak poważne, iż całą tę sprawę, która dała powód do takich ciężkich przeciwko Wam zarzutów, sprowadzają do poziomu nieoględnego kroku młodzieńczej epoki Waszego życia, kroku dla tych, co Was bliżej znają, popełnionego najwyraźniej wbrew całej najgłębszej, czystej i etycznej naturze waszej.

    Kto jest bez winy, niech rzuci kamieniem za ten faux pas młodości ciężkiej i niedoświadczonej na całe ciężkie, ofiarne i już owocne życie człowieka idei, której zresztą osobiście my nie podzielamy. Naszym obowiązkiem było tylko zrobić wszystko, aby nie pozwolić, żeby ludzie, co nigdy w życiu nie zbłądzili, ale i dobra nie przysporzyli w niczem, i ci, co błędy swoje, a często i podłości płaszczykiem cnoty okrywać umiejąc, dusze ogółu znieprawiają, święcili dzisiaj zbyt łatwe tryumfy nad ciężką, krwawą, nieskazitelną działalnością Waszą. Dla nas, gdybyśmy nawet byli najzaciętszymi wrogami Waszymi, działalność ta byłaby postokroć dostateczną rehabilitacją, dla przeciwników Waszych, jest całkiem zrozumiale dla kogo, kto patrzy na współczesną zaciekłość partyjną. Ale dla dzieci Polski ten widok, jak całe odłamy społeczeństwa dla swych celów partyjnych z całą świadomością czyn nieszlachetny popełniają, może być tylko, jak już mówiliśmy, bolesnem widowiskiem.

    Kończymy.

    Prywatnie cóż wam dzisiaj jeszcze powiedzieć możemy, kolego Stanisławie, czegobyście oddawna nie wiedzieli? Już prze laty kilku, gdyśmy na zebraniu u jednego z nas z Wami się spotkali, nie mogliśmy Wam odmówić całkowitej naszej sympatji i uznania. Już wtedy byliście człowiekiem zbyt dużej miary i zbyt ciężkiego w służbie publicznej życia, aby nawet niechętni Wasi nie widzieli, że ocena prywatnego życia Waszego dla dobra wszystkich Wam samym i Wam tylko może, powinna, musi być zostawiona. Cóż dzisiaj dodać do tego możemy? żeśmy się nie zawiedli?... Za małoby to było za całą nieugiętość i nieskazitelność działalności Waszej.

    Za krwawy trud, za krwawy los, za Waszą krwawą pracę, za nieubłaganość przekonań od którejżeście na krok nie odstąpili nigdy, aby ulżyć doli swojej (a mogliście tak łatwo), należy Wam się wdzięczność i uznanie ze strony ludzi obozu Waszego, szacunek postronnych, i już co najmniej należało Wam się uszanowanie elementarnych praw jednostki i życia prywatnego ze strony przeciwników Waszych. Zamiast tego spotkaliście się z jadem i śliną partyjnej nienawiści, z karczemnem obejściem. Smutne to, ale trudno.

    Wybaczcie nam, że w ciągu tych wyjaśnień naszych musieliśmy nieraz wdzierać się mimowoli w wasze najosobistrze sprawy. Lecz nie zapominajcie, że nie o Was - dzisiejszego Stanisława Brzozowskiego – w tem wszystkim chodziło, ale o owego młodego Leopolda (którego zresztą nigdyśmy nie znali, bo imię Wasze dla nas i domowe zawsze było Stanisław), a zapomocą którego potępić Was dziś chciano w tak niedołężny zresztą i ze strony aranżerów nieuczciwy sposób. A gdy Wam zbyt ciężko będzie znosić te brudne i jadowite ciosy, które was spotykają, przypomnijcie sobie stara sentencję chińską: wysokość wieży mierzy się długością cienia, jaki rzuca, a wielkość człowieka – liczbą jego wrogów.

    Serdeczne pozdrowienia i mocny uścisk dłoni i jeszcze raz życzenia powrotu do zdrowia łączą byli koledzy Wasi.

     

    (Pod listem brak podpisów, [P.D])

    List opublikował Kazimierz Błeszyński w Wiadomości Literackie, 1936, nr 23(655) Warszawa, Niedziela 24 maja 1936 r opatrując go taką przemową:

    Zainteresowanie pismami i osobą Stanisława Brzozowskiego nie ustaje – przeciwnie, raczej nawet wzrasta. Wobec tego, nie od rzeczy może będzie podać do wiadomości publicznej pewien dokument, który świeżo znalazłem przypadkiem w swoich starych papierach. Jest to list zbiorowy grupy kolegów Brzozowskiego. Ale przedtem muszę wyjaśnić tło sprawy czego jednak, niestety, nie da się uczynić nie mówiąc o sobie.

    Z Brzozowskim, podczas jego pobytu w Warszawie, łączyły mnie stosunki jeśli nie całkiem bliskie, to bądźcobądź bliższe niż z wielu innymi literatami i artystami, których w młodości znałem. Kiedy wyjechał zagranicę, zamieniliśmy nawet ze sobą kilka listów. Pod koniec ówczesnej, t. zw. pierwszej rewolucji rosyjskiej, - kiedy dokładnie, nie pamiętam, ale w każdym razie po burzy, którą we Lwowie rozpętała przeciwko Brzozowskiemu ówczesna Narodowa Demokracja, - zwróciło się do mnie grono jego kolegów uniwersyteckich z propozycją, ażebym wystylizował im list, z którym pragnęli wystąpić, oburzeni niską na niego napascią. Dlaczego zwrócili się do mnie, nie wiem, - nie znałem ich prawie i byłem od nich młodszy; ale oni widocznie wiedzieli, że już wówczas - jak dziś zresztą, dorywczo – parałem się piórem. A rzecz była istotnie do napisania niełatwa; obrona postępowania Brzozowskiego bez zastrzeżeń – niemożliwa; jednomyślności i zdecydowania pod tym względem w grupie kolegów jego widocznie nie było, oprócz jednego punktu: że coś trzeba zrobić dla zaprotestowania przeciw niskości napastników. Pochlebiającą mi propozycję przyjąłem i list – poniżej z przedrukowanej kopji przedrukowany – napisałem. Został on, o ile pamiętam, nieomal bez zmian zaakceptowany przez szersze grono osób, wielce tu kompetentnych – kolegów Brzozowskiego! – i to właśnie nadaje mu znaczenie oświetlającego sprawę dokumentu.

    Zastrzegam się jednak: wszystko to – o ile w tej chwili pamiętam. Bo o całym tym epizodzie później zapomniałem. W zapomnieniu tem skłonny dziś jestem upatrywać potwierdzenie freudowskiego spychania w podświadomość przeżyć niemiłych, niewygodnych. Mój wewnętrzny stosunek do Brzozowskiego był podówczas sprzeczny, nieuregulowany. Brzozowski pociągał mnie ku sobie urokiem osobistym, podbijał jako pisarz. Między mojem młodzieńczem, nerwowem barbarzyństwem, szukającym siebie, a jego tragizmem i entuzjazmem „płonącego krzaka”, była mimowolna sympatja. Łączył nas też obu ( i trzeciego w tem, zresztą, liczniejszym gronie o dość dużej rozpiętości wieku: Franciszka Fiszera) nieprzemożony popęd albo, po prostu mówiąc nałóg filozofji. Jednakże z drugiej strony, ja byłem wówczas rewolucjonistą, członkiem roboty wojskowej – proponowałem nawet Brzozowskiemu, już gdy był zagranicą, stałe współpracownictwo w podziemnym organie wojskowym, za co, znając jego położenie materialne, mieliśmy się z Jerzym - Jarosławem (Adam Bujno) starać o specjalnie wysokie dla niego honorarium; na propozycję, skierowaną bodajże do Nerwi, nie dostałem jednak nigdy odpowiedzi, i na tem korespondencja moja z Brzozowskim ustała. Z drugiej więc strony, mówię, przeciwko Brzozowskiemu było we mnie moje rewolucyjne nastawienie, które nie pozwalało mi w gruncie rzeczy na żadne usprawiedliwienie tego co uczynił. Lecz znowu pisma jego były tak zgoła inne niźli te uczynki. I tak cenne jako oręż rewolucji. I tak się nie znosiło jego przeciwników – tych, którzy nie wierzyli, ze można zdusić carat, wprowadzić sprawiedliwość, odzyskać niepodległość.

    Takie było podłoże, z którego list ten wyrósł. Dziś czytając go, widzę, że miałem niejakie zdolności adwokackie. Może dlatego faktów doszczętnie zapomniałem. Nie pamiętam, kto wówczas ze mną pertraktował. Wiem, że było jakieś zebranie, na którym dostałem dyrektywy, może nawet nie jedno. Przypominam sobie, jak przez mgłę, postacie, nazwiska: Ocetkiewicz, żeromski (krewniak wielkiego Stefana), może Michalski, w samym liscie wymieniony (czy nie polonista?). Nie zainteresowałem się jednak nigdy, kto ten list podpisał i nawet czy go w ogóle wysłano. Może zresztą powędrowałem wkrótce potem do więzienia... Wiem tylko, że kopja maszynowa, którą niedawno znalazłem, przygotowana była staraniem kolegów Brzozowskiego. Jest ona bez daty; zawiera poprawki ołówkiem i piórem, niektóre jakby moją robione ręką, inne – ręką któregoś z zainteresowanych. Może wiec oni więcej w tej sprawie pamiętają.

    Kazimierz Błeszyński.

     

    4. Dzieła Stanisława Brzozowskiego

    Wydanie zbiorowe

    Nakładem Instytutu Literackiego w Warszawie

    Pod redakcją

    Artura Górskiego i Stefana Kołaczkowskiego.

    I.                    Prace naukowe, filozoficzne i rozprawy popularne

    z najwcześniejszego okresu twórczości.

    II.                 studia literackie, estetyczne, i recenzje teatralne.

    III.               Utwory beletrystyczne z wczesnego okresu twórczości.

    IV.              *Kultura i życie. – Wstęp do filozofji. – Fryderyk Nietzsche.

    V.                 Widma moich współczesnych. – Studia społeczne i społeczno polityczne.

    VI.              *Współczesna powieść. – współczesna krytyka – studia o żeromskim i Wyspiańskim.

    VII.            Płomienie.

    VIII.         *Legenda młodej Polski (i odmiany pierwszej redakcji)

    IX.              *Idee. Studium o Newmanie.

    X.                 Filozofia romantyzmu polskiego. Głosy wśród nocy.

    XI.              Sam wśród ludzi – Książka o starej Kobiecie.

    XII.            Pamiętnik – wybór listów.

     

    Wydanie obejmuje cały dorobek wielkiego myśliciela, m.in. prace dotychczas niepublikowane – i ukaże się w ciągu trzech lat.

     

    Planowane na lata 1936 – 1939 wydanie Dzieł wszystkich zostało przerwane przez wybuch wojny. Tomy zaznaczone gwiazdką, to tomy które udało się do tego czasu wydać. Jeżeli chodzi o tom IX Idee, to został on opublikowany w sierpniu 1939 roku, lecz cały nakład z wyjątkiem egzemplarza korekcyjnego, który przetrwał wojnę, spłonął w pierwszych dniach września 1939 roku. Do tomu tego dołączono treść wykładów lwowskich Brzozowskiego wygłoszonych na Politechnice we Lwowie w październiku – grudniu 1906 roku. Stenogram tych wykładów spisanych przez Karola Irzykowskiego znajduje się obecnie w Bibliotece narodowej pod sygnaturą (BN, 6489). Nie udało się niestety ustalić losów jedynego egzemplarza Idei który przetrwał wojnę. Egzemplarz ten jak pisze Mieczysław Sroka ocalał u profesora St. Pigonia [480] , który przekazał go A.Górskiemu. Na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku egzemplarz ten znajdował się w posiadaniu S. Karpińskiego.

     

     

    5. Karol Irzykowski Ostap Ortwin, Wacław Nałkowski

    Lemiesz i Szpada przed sadem publicznym

    rozdział 4: „Dorobek Literacki „Szpiega””

    Rok 1900.

    Recenzja o pracy Stammlera: Recht und Wirtschaft nach materialistischer Geschichtsauffassung. („Przegląd Filozoficzny“).

    Rok 1901.

    Fryd.Henryk Amiel. („Prawda”).

    Rok 1902.

    W „Przeglądzie Filozoficznym”:

    Recenzja pracy Wartenberga W obronie metafizyki i Lapic:

    Logique de la volonté.

    W „Przeglądzie Tygodniowym”:

    Odrodzenie Indywidualizmu

    Emil Zola

    Estetyka Poglądowa.

    W „Głosie” warszawskim:

    Kultura narodowa i chińszczyzna.

    My Młodzi.

    „Dla szczęścia” Przybyszewskiego.

    „Dramat Kaliny”Kaweckiego

    Rok 1903.

    W „Przeglądzie Filozoficznym”:

    Co to jest Filozofia?

    W Bibliotece samokształcenia:

    Próba określenia filozofii.

    Czym jest rzeczywistość?

    Świat nauki i świat filozofii.

    W „Głosie” warszawskim:

    Ryszard Avenarius.

    Rozproszkowanie dusz.

    I smutek tego wszystkiego...

    Tu l’as voulu George Dandin!

    Porachunki.

    List otwarty do Posła Prawdy.

    Wobec chaosu.

    Probierze.

    Rachunek sumienia.

    Próba samopoznania („Literatura Feldmana”).

    Henryk Sienkiewicz i jego stanowisko w literaturze współczesnej.

    Współczesne kierunki w literaturze polskiej wobec życia.

    Cicha książka (Krzymuska: Studia literackie).

    Spóźnione strzały.

    Ire ad sol: „Głód życia”.

    Cogitationes morosae („Pałuba”).

    O nowej sztuce.

    Meaterlinck.

    Przezwyciężenie subiektywizmu w nowoczesnej filozofii.

    Teatr współczesny i jego dążności rozwojowe.

    Sztuka i społeczeństwo

    O nową sztukę.

    !8 recenzji teatralnych.

    Pod pseudonimem A. Czepiela artykuły polemiczne i satyryczne pod ogólnym tytułem „Widma moich współczesnych”:

    I. Zygmunt Podfilipski Henryka Sienkiewicza apologeta pośmiertny. II. Tak mówił Homunkulus.

    III. Nikt.

    IV. Z życia i myśli Joachima Weltschmerza.

    V. Dusza miast.

    VI. Osobliwe przygody i doświadczenia X. Dyonizego Suchoszczapskiego.

    VII. P. Kajetan Jutro.

    VIII. System polityczny p. Teodora Grzechotki.

    Rok 1904.

    W „Głosie” warszawskim:

    Katarakty.

    „Scherz, satyre, Ironie und tiefere Bedeutung“.

    W odpowiedzi na protest.

    Medyceusze.

    Faryzeusze.

    Jean qui rit et Jean qui pleure.

    A tyś zląkł się syn szlachecki!

    Miriam,( Zagadnienia kultury).

    Stefan żeromski (osobno w książce)

    Piotr Chmielowski.

    Antoni Czechow.

    Kant ( w stuletnią roczn. śmierci).

    Monistyczne pojmowanie dziejów i idealizm społeczny.

    Przedmiot socjologii z punktu widzenia krytyki czystego poznania. Avenariusa.

    M.K.Michajłowski.

    13 recenzji teatralnych.

    Jako Czapiel dalszy ciąg „ Widm moich współczesnych”:

    X. Katarzyny Nietoperz opinie literackie.

    XI. Zagrożone podstawy, czyli katastrofa w życiu p. Izydora Drzazgi.

    W „Przeglądzie filozoficznym”:

    Etyka Spencera.

    Rok 1905.

    W „Głosie” warszawskim:

    Tryumfatorom.

    Kultura i życie.

    Bezwiedna demagogia i rozliryzowana reakcja.

    Nasz oświecony oportunizm i jego akademicy.

    Czynniki postępu i prasa.

    Ma i winien.

    O „Skarbie Staffa.

    Małżonek tytanii (Trietiak i Słowacki).

    Miłe złego początki.

    Współczesna polska twórczość gramatyczna.

    Same płaskie koncepty.

    Do „ Widm moich współczesnych”:

    XII. Pan Alojzy, człowiek dobrej woli.

    W „Krytyce”:

    Odbywa się osobliwy sąd.

    St. Wyspiański o Hamlecie.

    Cypraian Norwid (Próba syntezy).

    Glossy polityczne.

    O teatrze.

    W „Naprzodzie”:

    Wyspiański.

    Pamięci Kazimierza Krauza.

    Rok 1906.

    W „przeglądzie społecznym”.

    Koniec Legendy.

    Nowe zagadnienia i drogi w filozofii.

    Zagadnienie wartości.

    Na śmierć Ibsena.

    Nasze polityczne manifesty.

    Proletariat i duma.

    Zimnej Krwi.

    Likwidacja szlachetczyzny.

    Stronnictwo chłopskiej krzywdy i narodowej hańby.

    Z nekrologii.

    Poszukiwaczom idei narodowej.

    Narodowe kłamstwa.

    Sensacje w socjalizmie.

    Ideowe karykatury.

    Król – Duch w Krakowie.

    Trąd Wszechpolski.

    E pur si muove!

    Carat i dialektyka.

    Opętane zegary.

    Ce sont cadets de Pologne!

    Rok 1907.

    W „ Przeglądzie społecznym”:

    Materializm dziejowy jako filozofia kultury.

    Liberalizm rosyjski i stronnictwa rewolucyjne.

    Padlina.

    Alternatywa.

    Ich rewizjonizm.

    życie i śmierć w twórczości Stanisława Wyspiańskiego.

    Przyroda i poznanie.

    Garibaldi.

    W „Społeczeństwie”:

    Myśl i Praca.

    Listy o literaturze.

    W „Świcie”:

    Jerzy Sorel.

    Tante Sombart.

    T. Miciński.

    Powstawanie prawa.

    Koniec romantyzmu.

    Testament Cypriana Norwida.

    Antoni Labriola.

    W kwestii żydowskiej.

    Zleżała partia.

    Listy do nieznanych przyjaciół.

    Ludzkość i naród.

    W „Przeglądzie filozoficznym”:

    Epigenetyczna teoria historii.

    W „Kampf”:

    Polnische Litteratur in der revolution.

    W „Panteonie“:

    Religia i społeczeństwo.

    Fryderyk Nietsche.

    Rok 1908

    W „Panteonie”:

    Nim się rozprószy mgła.

    Stanisław Wyspiański.

    W „Społeczeństwie”:

    Jacht Mistyka.

    Dzieje Grzechu.

    Jako osobne dzieła pojawiły się następujące prace:

    Co to jest Filozofia? Cz.I. Do Kanta. (Warszawa 1902. Książki dla wszystkich. 71).

    Co to jest filozofia? CZ.II. Od Kanta. (Warszawa 1902. Książki dla wszystkich. 78).

    Hipolit Taine i jego poglądy na filozofię, psychologię i historię.(Warszawa 1902. Książki dla wszystkich. 61).

    Józef Kremer jako pisarz, filozof i estetyk. (Warszawa 1902. Książki dla wszystkich. 58).

    Józefa Kremera poglądy na sztukę i jej historię (Warszawa 1903.

    Książki dla wszystkich. 99).

    Jędrzej Śniadecki. życie i dzieła. (Warszawa 1903. Książki dla wszystkich. 33).

    Jan Śniadecki. życie i dzieła. (Warszawa 1904..Książki dla wszystkich. 169).

    Mocarz. Dramat w pięciu aktach. Nagrodzony na konkursie im. Sienkiewicza 1902.

    Skonfiskowane przez warszawską cenzurę:

    Pod Ciężarem Boga. Powieść.

    Ojcze nasz Cieszkowskiego; Etyka Spencera; Co to jest modernizm.(Pisane dla wydawnictwa Książki dla wszystkich).

    Stanisław Wyspiański jako poeta. (Warszawa 1903. Książki dla wszystkich. 118).

    Zasady psychologii.(Warszawa 1904. Książki dla wszystkich. 186).

    Logika. (Warszawa 1904. Książki dla wszystkich, 273).

    Milczenie. Dramat. (Pisane w Warszawie 1903 r. Grane na scenie lwowskiej i w Warszawie.

    Wiry. Powieść. („Głos” warszawski 1904).

    Stefan żeromski. (Warszawa 1905).

    Warszawa. Prolog dramatyczny. („Krytyka” 1905).

    Teodor Dostojewski: Z mroków duszy rosyjskiej. (Lwów 1906).

    Wstęp do filozofii. (Kraków 1905).

    Współczesna powieść w Polsce.(Stanisławów 1906).

    Współczesna krytyka literacka w Polsce. (Stanisławów 1906).

    Kultura i życie. Studia Literackie i filozoficzne.: 1. zagadnienia sztuki i twórczości.2. W walce o światopogląd. (Lwów 1907).

    Płomienie. Z papierów po Michale Kaniowskim. Powieść w dwóch tomach. ( Lwów 1908. W druku, na ukończeniu.).

    Fryderyk Nietsche. ( Stanisławów 1907).

    Ponadto wygłosił St. Brzozowski w latach 1905 i 1906 szereg wykładów, z których znaczna cześć stanowiła cykl w sobie zamknięty, rozległą dziedzinę omawianego przedmiotu obejmujący, a to:

    W Krakowie:

    Stanisław Przybyszewski.

    Patriotyzm i socjalizm.

    O narodowej demokracji.

    Próba określenia romantyzmu.

    Literatura rosyjska.

    W Zakopanem:

    Zygmunt Krasiński. (10 wykł.).

    Idea swobody w filozofii niemieckiej XIX wieku. (6 wykł.).

    Tadeusz Miciński.

    Cyprian Norwid.

    Dwa Lata dziejów.

    Stanisław Wyspiański.

    We Lwowie

    Filozofia niemiecka od Kanta do Marksa. (6 wykł.).

    Filozofia Romantyzmu polskiego. (6 wykł.).

    Juliusz Słowacki

    Kurs literatur słowiańskich.

    Rok 1904.

    Światopogląd nowoczesny.(6 wykł.).

    W rękopisach złożone u wydawców są następujące dzieła:

    Z dymem pożarów... Poemat dramatyczny (1906).

    Historia romantyzmu polskiego (1905).

    Legenda o Młodej Polsce (1908).

    W przygotowaniu:

    Mór. Powieść.

    Dębina. Powieść w 2 tomach.

     



    [1] Kuhn Thomas, Struktura rewolucji naukowych, tłum. H. Ostrołęcka, wyd. Państwowe Wydawnictwa Naukowe, Warszawa 1968.

    [2] Listy, tom 1, str. LV.

    [3] Jest to podstawowa kategoria podziału zjawiska zaproponowana przez Adama Schaffa w książce: Alienacja jako zjawisko społeczne, Wydawnictwo „Książka i Wiedza”, Warszawa 1999.

    [4] W Nowej Encyklopedii Powszechnej PWN czytamy pod hasłem alienacja: „prawo, zbycie, przeniesienie prawa własności na inna osobę”. Nowa Encyklopedia Powszechna PWN, tom 1, Wydawnictwo naukowe PWN, Warszawa 1995, s. 105.

    [5] Szerzej o tym pisze Siegmund Freud w swojej ostatniej książce Człowiek o imieniu Mojżesz a Religia Monoteistyczna, Przeł. Jerzy Prokopiuk, Warszawa KiW 1967.

    [6] Platon, Państwo, Prawa (VII ksiąg), przełożył Władysław Witwicki, wyd. Antyk, Kęty 1997.

    [7] Tamże, s. 220.

    [8] Pisze o tym szerzej Jerzy Szacki w swojej książce Spotkania z Utopią, wyd. Iskry Warszawa 1980.

    [9] Tamże, s. 15.

    [10] Por. [w:] Aleksander Świętochowski, Utopie w rozwoju historycznym, Nakładem Gebethnera i Wolfa, Warszawa 1910, s. 7.

    [11] Op. cit., s. 21.

    [12] Por. [w:] Palacz Ryszard, Klasycy Filozofii, s. 155. Szerokie opracowanie problematyki alienacji u Rousseau przedstawia Bronisław Baczko w swojej książce Rousseau: samotność i wspólnota, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1964.

    [13] Rousseau Jan Jakub, Umowa społeczna oraz..., Pod redakcją Bronisława Baczki, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1966, s. 139.

    [14] Por. [w:] Tamże, s. 9 i następne.

    [15] Tamże, s. 14.

    [16] Tamże, s. 23.

    [17] Tamże, s. 10.

    [18] Myślę o marksizmie i egzystencjalizmie w filozofii.

    [19] Oczywiście ta przedstawiona w bardzo skrótowej formie koncepcja alienacji w myśli marksistowskiej może być różnie interpretowana, także z perspektywy indywidualnej. Tak na przykład Erich Fromm w swojej książce Marx’s Concept of Man pisze na str. 43-44 mówiąc o alienacji i omawiając tą problematykę z wyżej wymienionej perspektywy światopoglądowej, że: „ Pojecie człowieka aktywnego, produktywnego, który chwyta i obejmuje obiektywny świat przy pomocy swych własnych sił, nie może być w pełni zrozumiałe bez pojęcia negacji produktywności: alienacji. Dla Marksa historia ludzkości jest historią powiększającego się rozwoju człowieka, a w tym samym czasie powiększającej się alienacji. Jego koncepcją socjalizmu jest emancypacja od alienacji, powrót człowieka do siebie samego, jego autorealizacja. Alienacja [albo „wyobcowanie”] znaczy dla Marksa, że człowiek nie odczuwa siebie samego jako aktywnego czynnika w ujęciu świata, lecz że świat [przyroda, inni ludzie i on sam] pozostają obcy dla niego. Stoją oni ponad nim i przeciw niemu jako przedmioty, nawet, jeśli są przedmiotami, które on sam stworzył. Alienacja polega w zasadzie na doświadczeniu świata i siebie samego pasywnie, jako postrzeżenie, jako podmiot oddzielony od przedmiotu” Widać tu wyraźnie, że autor skupia się na jednostce ludzkiej, przechodząc z marksowskiej perspektywy społecznej tłumaczenia zjawiska alienacji do perspektywy jednostkowej. O tyle jest to uzasadnione, że w koncepcji Marksa nacisk jest położony głównie na mechanizmy społeczne powodujące alienację, nie zaś na odczucia pojedynczego człowieka. Trzeba także zwrócić uwagę na fakt, iż Fromm jest psychologiem społecznym, a wiec nacisk interpretacyjny nastawiony jest na ukazanie zjawisk społecznych z punktu widzenia jednostki.

    [20] W tym nurcie rozważań wczesnego egzystencjalizmu należałoby umieścić wypowiedź Brzozowskiego zamieszczoną w Kulturze i życiu, kiedy to późniejszy autor Idei mówi min., że: „Poza sobą i ponad sobą ludzkość otacza mrok i próżnia. Lecz nie jest to pobudka do rozpaczy, lecz wezwanie do twórczego męstwa. Próżnia ta znaczy, że ludzkość jest panią swych losów, nieokreśloność nie ma być pojęta jako los nieznany i wszechwładnie rządzący ludzkością, lecz jako zadanie do spełnienia”. ( Brzozowski Stanisław, Kultura i życie, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1973, s. 256).

    [21] Podaję za : Encyclopćdia Britannica, 15 th. edition, printed by Encyclopćdia Britannica, Chicago 1991, vol. 1, s. 270.

    [22] Lukács György, Historia i świadomość klasowa. Studia o marksistowskiej dialektyce, przeł. Marek Siemek, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1988.

    [23] Por. [w:] Tamże, s. 198 – 234.

    [24] Podaję za: Benjamin Walter, Anioł Historii, s. 386, [w:] Karol Marks, Fryderyk Engels: Dzieła, Warszawa 1961, t. 2, s. 299-300.

    [25] Szacki Jerzy, Historia myśli socjologicznej, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2002, s. 390.

    [26] Durkheim pisze min: „Od stulecia postęp gospodarczy polegał, w gruncie rzeczy, na uwalnianiu stosunków w przemyśle od wszelkiej reglamentacji. Aż do ostatnich czasów funkcją całego systemu władz moralnych było zapewnienie dyscypliny tym stosunkom. Najpierw istniała religia, dająca odczuć swój wpływ zarówno pracownikom, jak i ich pracodawcom, zarówno biednym, jak i bogatym. Religia pocieszała tych pierwszych i uczyła ich kontentować się swoim losem, nauczając, iż porządek społeczny jest porządkiem opatrznościowym, położenie zaś każdej klasy zostało ustalone przez Boga samego, oraz pozwalając spodziewać się od tamtego świata wynagrodzenia nierówności doczesnych. Religia powściągała także bogatych przypominając im, że człowiek to coś więcej niż jego ziemskie interesy, które winny być podporządkowane innym, wznioślejszym celom i nie zasługują na to, przeszkadzała ich gwałtownemu rozwojowi. Na koniec, w łonie samego świata interesów, aby gonić za nimi bez miar i zasad. Z drugiej strony władza doczesna, sprawując kontrolę nad funkcjami ekonomicznymi, i utrzymując je w stanie względnego podporządkowania, organizacja rzemiosł, reglamentacja płac, cen wytworów oraz samej wytwórczości, ustalały pośrednio przeciętny poziom dochodów, który siłą rzeczy określa w jakiejś mierze skale potrzeb. Opisując tę organizację, nie mamy zamiaru proponować jej w charakterze wzoru. Jasne jest, że bez głębokich przekształceń nie nadaje się ona do współczesnych społeczeństw. Stwierdzamy jedynie, iż taka organizacja istniała, miała korzystne skutki, dziś zaś nic nie zajmuje jej miejsca. Religia utraciła większość swego królestwa. Władza państwowa zamiast regulować życie gospodarcze, stała się jego narzędziem i sługą. Oto skąd bierze się wrzenie, jakie panuje w tej części społeczeństwa, ale rozciąga się także na części pozostałe. Stan kryzysu i anomii jest tutaj stały i – można by powiedzieć - normalny”.[w:] Durkheim Emile, Typy samobójstw, s. 189 – 190, [w:] Durkheim, tłum. Jerzy Szacki, wyd. Wiedza Powszechna, Warszawa 1964.

    [27] Por. [w:] Weber Max, Etyka protestancka a duch kapitalizmu, tłum. Jan Miziński, wyd. Tekst, Lublin 1994.

    [28] Por. [w:] Simmel Georg, Mentalność mieszkańców wielkich miast, s. 513 - 531. [w:] Socjologia, tłum. Małgorzata Łukasiewicz, Warszawa 1975.

    [29] Por. [w:] Baczko Bronisław, Samotność i Wspólnota, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1964, s. 11-90.

    [30] Jedynymi z nielicznych wyjątków wydają się być książki Czesława Miłosza Człowiek wśród Skorpionów i książka Andrzeja Mencwela Stanisław Brzozowski Kształtowanie myśli krytycznej, oraz wstęp i komentarze do edycji listów z 1970 roku. Wspomnę o tym szerzej omawiając przegląd podstawowej literatury dotyczącej tej tematyki.

    [31] Tamże, s. LXX.

    [32] „Naprzód” 1906, nr 320, s. 1.

    [33] „Głos Robotniczy” 1906, nr 45, s. 3 – 4.

    [34] Op. cit., także [w:] Archiwum. Poz. 2.

    [35] Tamże, s.1.

    [36] Tamże, s.1.

    [37] W. Nałkowski, W sprawie St. Brzozowskiego, „Społeczeństwo” 1908, nr 21, s. 289; przedr. Jako trzecia część broszury „ Lemiesz i Szpada przed sadem publicznym”, s. 201 – 202.

    [38] Pisze m.in., że: „Ten, co wypowiedział te słowa, mistrz lemiesza i szpady, po raz drugi stanął przed sądem publicznym, obwiniony o zdradę i szpiegostwo. Sądem? Nie, sądu tu nie ma, skoro wyrok z góry wydany, jest tylko przepędzanie przez rózgi potwarzy, szyderstwa, aroganckich obelg, obłudnych ubolewań. I sprawa od razu tak stanęła, że Brzozowski został bezbronnym. Jakaś na pozór nieomylna, tajemnicza władza, ciesząca się w tym właśnie wypadku wyjątkowo u wszystkich moralną aureolą wynurzyła potężną dłoń z ciemności i zdławiła go. Bez przedłożenia dowodów, bez apelacji, bez pociągnięcia obżałowanego do odpowiedzialności według zasady „audiatur et altera pars”, – bo nawet nie zadano sobie trudu zapytać Brzozowskiego, czy się poczuwa do winy i czy ma co na swoje usprawiedliwienie. My z boku patrzyliśmy bezsilni, bezradni na to – nie morderstwo, lecz skrytobójstwo, i na ohydny widok, jak osły kopią śmiertelnie zranionego lwa, jak cnota publiczna zaczęła świecić swe orgie, jak dzięki gapiostwu moralnemu polskiego ogółu Brzozowski stał się nagle cennym, utalentowanym, pożytecznym, aby w tej samej chwili tym głębiej być zepchniętym w odmęt potępienia” ( Lemiesz i szpada przed sądem publicznym, [w:] Karol Irzykowski Pisma, pod redakcją Andrzeja Lama, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1980, s. 173 –174).

    [39] Tamże, s. 202.

    [40] Por. [w:] Tamże., s. 200.

    [41] Por. [w:] Tamże, s. 200.

    [42] Wykaz ten zawiera uszeregowany według lat od roku 1900 do roku 1908 pełen zestaw publikacji Brzozowskiego. Tamże, s. 203 – 210, także w Archiwum, poz. 5.

    [43] Por. [w:] Listy, tom 2, list nr 415, Do Ostapa Ortwina, list datowany jest wg stempla pocztowego, Florencja 7 kwietnia 1910.

    [44] Por. [w:] Tamże, list nr 421, Do Ostapa Ortwina, Florencja, 18 kwietnia 1910.

    [45] Por. [w:] Brzozowski Stanisław, Głosy wśród nocy, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Połanieckiego, Lwów 1912, Przedmowa wydawcy s. XXV.

    [46] Tamże, s. XXV.

    [47] List ten, ani jego odpis nie zachował się. Większość korespondencji pisarza z Ostapem Ortwinem zaginęła tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej. Listy te wraz z innymi, które miały stanowić zawartość przygotowywanej przed wojną edycji listów zostały przekazane przez Instytut literacki Dr Marii Stokowskiej. Dr Stokowska ukryła je w czasie okupacji na terenie oranżerii w swoim majątku Plecka-Dąbrowa pod Kutnem. Po wojnie majątek rozparcelowano i przez kilka lat nie można było podjąć prób odzyskania listów. Na podstawie oświadczenia ogrodnika, który asystował przy ich ukryciu, listy te znajdowały się w oranżerii jeszcze w 1945 roku. Niestety ekipie Ossolineum, które podjęło próbę ich odzyskania w roku 1958, nie udało się już ich odnaleźć. Szczegółowo historia zaginięcia listów przedstawiona jest przez Mieczysława Srokę w przedmowie do edycji listów z roku 1970, Listy, tom 1, s. LXXIV – LXXV.

    [48] List ten nie zachował się. Przedruk fragmentu z przedmowy wydawcy Głosów wśród nocy znajduje się [w:] Listy, tom 2, list nr 492, Do Ostapa Ortwina s, 581.

    [49] List ten nie zachował się. Przedruk fragmentu z przedmowy wydawcy Głosów wśród nocy znajduje się [w:] Op. cit., list nr 503, Do Ostapa Ortwina. s. 607.

    [50] Por. [w:] Brzozowski Stanisław, Głosy wśród nocy, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Połanieckiego, Lwów 1912, Przedmowa wydawcy s. XXX – XXXI, List z opisem tej sytuacji niestety nie zachował się.

    [51] Listy, tom 2, list nr 508, Do Ostapa Ortwina, s. 615.

    [52] Brzozowski Stanisław, Głosy wśród nocy, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Połanieckiego, Lwów 1912, Przedmowa wydawcy, s. XXXI.

    [53] Tamże,s. XXXVII.

    [54] Por. [w:] Tamże, s. XXIII - XXIV.

    [55] Por. [w:] Tamże s. XXIV.

    [56] Listy, tom 1, list nr 46, Do Salomei Perlmutter, Nervi, początek Lutego 1906, s. 151.

    [57] Por. [w:] Brzozowski Stanisław, Pamiętnik, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Połonieckiego, Lwów 1913, s. 173 –174.

    [58] Tamże, s. 1.

    [59] Por. [w:] Listy, tom 2, List nr 418, Do Ostapa Ortwina, Florencja, 14 kwietnia 1910, s. 396.

    [60] Głosy wśród nocy, przedmowa wydawcy, s. XXIV, też [w:] Listy, tom 2, List nr 421, Do Ostapa Ortwina, Florencja, 18 kwietnia 1910.

    [61] Miedzy innymi w liście nr 475 do Ostapa Ortwina, z połowy grudnia 1910 i w liście nr 488, Do Wuli i Rafała Buberów, z początku lutego 1911 roku.

    [62] Miłosz Czesław, Człowiek wśród skorpionów, Państwowy Instytut Wydawniczy, 1982, s.117.

    [63] Sam mówił, że: „w literaturze polskiej XX wieku nie znajdzie się pisarza o takiej skali i powadze zainteresowań. Górował on umysłowo nad wszystkimi sławami swojego czasu, i to przesądza o jego wyjątkowej pozycji dzisiaj. Tacy pisarze jak żeromski czy Reymont zostali „załatwieni”, umieszczeni w swojej epoce, sklasyfikowani i nikomu nie przyszłoby do głowy zajmować się cenzurowaniem ich dzieł. Brzozowski nadal u wydawców lub u tych, co próbują o nim pisać, wywołuje trwogę i drżenie, a przyczyny tego drżenia zmieniają się zależnie od wahań politycznej koniunktury. (Czesław Miłosz, Człowiek wśród skorpionów, s. 6).

    [64] Tamże, s. 5.

    [65] Por. [w:] Tamże, s. 58-58.

    [66] Por. [w:] Tamże, s. 56.

    [67] Istotnie pięćdziesiąta rocznica zgonu poety przeszła bez większego śladu. Ani we Florencji, ani w Polsce nie obchodzono tej rocznicy. Był to czas, kiedy, jak już zauważył Czesław Miłosz, Brzozowski był jeszcze twórcą wyklętym. Dopiero w roku 1964 Stanisław Biliński, uporządkował jego grób. Ponadto w „Zaduszki” 1964 roku zwrócił się z apelem do polskich pisarzy, poetów i ludzi kultury, by w swoich podróżach po Włoszech odwiedzali i to miejsce. Jak sam stwierdza bez większego odzewu. Trzeba było czasu żeby Brzozowski, pozbawiony już nimbu „Legendy biograficznej mógł na nowo, już z zupełnie innej perspektywy być odczytywany i interpretowany. Sam Biliński wraca do Florencji raz jeszcze, na początku lat siedemdziesiątych. Odwiedza grób pisarza, kompletnie zapomniany i zaniedbany. Wraz z kolegami ze stacji naukowej PAN w Rzymie porządkuje otoczenie mogiły i odnawia płytę nagrobną (Por. [w:] Bilinski Stanisław, Na florenckich szlakach Stanisława Brzozowskiego, s. 360 – 361.).

    [68] Kubacki Wacław O dzieła Brzozowskiego [w:] „Wiadomości literackie” nr 32(503), 1933, s. 5.

    [69] Op. cit., s. 56 – 57. Dodajmy, że planowana edycja Dzieł wszystkich miała obejmować:

    I. Prace naukowe, filozoficzne i rozprawy popularne

    z najwcześniejszego okresu twórczości.

    II. Studia literackie, estetyczne, i recenzje teatralne.

    III. Utwory beletrystyczne z wczesnego okresu twórczości.

    IV. Kultura i życie. – Wstęp do filozofji. – Fryderyk Nietzsche.

    V. Widma moich współczesnych. – Studia społeczne i społeczno polityczne.

    VI. Współczesna powieść. – Współczesna krytyka – Studia o żeromskim i Wyspiańskim.

    VII. Płomienie.

    VIII. Legenda młodej Polski (i odmiany pierwszej redakcji).

    IX. Idee. Studium o Newmanie.

    1X. Filozofia romantyzmu polskiego. Głosy wśród nocy.

    XI. Sam wśród ludzi – Książka o starej Kobiecie.

    XII. Pamiętnik – wybór listów.

    Trzeba dodać, że cały nakład tomu IX, spłonął w 1939 roku w Warszawie.

    Odpisu dokonano z kart wstępnych tomu IV Dzieł wszystkich tj. Kultury i życia, Warszawa 1936, opublikowanego w ramach: Dzieła Stanisława Brzozowskiego, Wydanie zbiorowe, Nakładem Instytutu Literackiego w Warszawie, pod redakcją

    Artura Górskiego i Stefana Kołaczkowskiego. Odpis wraz z komentarzem autorskim także w Archiwum, poz. 4.

    [70] Suchodolski Bogdan, Stanisław Brzozowski, Rozwój Ideologii, Nasza Księgarnia, Warszawa 1933.

    [71] Op. cit., s. 57 - 58, także [ w:] Brzozowski Stanisław, Filozofia romantyzmu Polskiego, Biblioteka Orla Białego, Rzym 1945. Przedmowa, s. 8.

    [72] Tamże, s. 58.

    [73] Op. cit., s. XXXVIII.

    [74] Por. [w:] Op. cit., 1982, s. 7.

    [75] Por. [w:] Tamże, s. 59.

    [76] Tamże, s. 6.

    [77] Tamże, s. 7.

    [78] Por. [w:] Tamże, s. 169 - 170.

    [79] Tamże, s. 99.

    [80] Tamże, s. 99.

    [81] Tamże, s. 99.

    [82] Sam mówił, że: „w literaturze polskiej XX wieku nie znajdzie się pisarza o takiej skali i powadze zainteresowań. Górował on umysłowo nad wszystkimi sławami swojego czasu, i to przesądza o jego wyjątkowej pozycji dzisiaj. Tacy pisarze jak żeromski czy Reymont zostali „załatwieni”, umieszczeni w swojej epoce, sklasyfikowani i nikomu nie przyszłoby do głowy zajmować się cenzurowaniem ich dzieł. Brzozowski nadal u wydawców lub u tych, co próbują o nim pisać, wywołuje trwogę i drżenie, a przyczyny tego drżenia zmieniają się zależnie od wahań politycznej koniunktury. (Tamże, s. 6.)

    [83] Por. [w:] Tamże, s.61-62.

    [84] Por. [w:] Władysław Pobóg-Malinowski, Sprawa St. Brzozowskiego, „Kultura”, Paryż 1962, nr 12/182, s. 130 – 137.

    [85] Op. cit., s. 62.

    [86] Pisał tam między innymi:, „Jeśli kiedyś dziennik ten lub inne, które jeszcze pisać i zostawić mogę, zarówno, jak i moje listy, będą drukowane – a pragnę, aby były – zastrzegam nie wolno nikomu czynić dowolnych skrótów, opuszczeń itp.” Cały tekst „ Przedmowy do Pamiętnika” drukuje Mieczysław Sroka [w:] Listy, tom 2, List nr 495, Przedmowa Do Pamiętnika, Florencja 12 lutego 1911.

    [87] Por. Tamże, Nota wydawcy, s. 887.

    [88] Problematykę tę omawia szerzej Mieczysław Sroka w Listy, tom 1, s. LXXV – LXXVII, oraz w Listy, tom 2, s. 887.

    [89] Por. [w:] Listy, tom 1, s. VIII - IX.

    [90] Por. [w:] Tamże, s. XXVIII.

    [91] Por. [w:] Tamże, s. XIV.

    [92] Brzozowski Stanisław, Głosy wśród nocy, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Połonieckiego, Lwów 1912, s. 8. Podaje za: Mieczysław Sroka, Listy, tom 1, Przedmowa, s. XIV.

    [93] Por. [w:] Listy, tom 1, s. XXIX.

    [94] Suchodolski Bogdan, Stanisław Brzozowski, Rozwój Ideologii, Warszawa 1933.

    [95] Spytkowski Józef, Stanisław Brzozowski estetyk – krytyk, Kraków 1939.

    [96] Stawar Andrzej, O Brzozowskim i inne szkice, Warszawa 1961, s. 111.

    [97] Por. [w:] Listy, tom 1, s. XXIV.

    [98] Tamże., s. XXIX.

    [99] Por. [w:] Tamże, s. XXIX.

    [100] Por. [w:] Tamże, s. XXX – XXXII.

    [101] Polski Słownik Biograficzny, tom 3, Nakładem Polskiej Akademii Umiejętności, Kraków 1937, hasło: Stanisław Brzozowski, oprac. K. Wyka, s. 61 – 65. Podaję za Mieczysław Sroka, Listy, tom 2, s. XXXIII, przypis nr 31.

    [102] Por. [w:] Listy, tom 1, s. XLIII.

    [103] Irzykowski Karol, Ortwin Ostap, Lemiesz i Szpada przed sądem publicznym. W sprawie Stanisława Brzozowskiego, Nakładem autorów, Lwów 1908.

    [104] Haecker. Emil, „ Płomienie” Stanisława Brzozowskiego, „Naprzód”, 30.X – 6.XI 1908, nr 300, 301, 303 – 307 w rubryce Przegląd literacki. Artykuł ten w formie broszury pod nieco zmienionym tytułem: Rzecz o „Płomieniach” Stanisława Brzozowskiego ukazał się jako broszura bezpośrednio przed sądem, w początkach lutego 1909 roku. (Por. [w:] Listy, tom 1, s. 742 – 743. oraz [w:] Andrzej Mencwel, Stanisław Brzozowski. Kształtowanie myśli krytycznej, wydawnictwo „Czytelnik” Warszawa 1976. s. 11 –12.).

    [105] Nałkowska Zofia „ Płomienie” Stanisława Brzozowskiego, [w:] „Społeczeństwo” 1909, nr 39, s. 466 –468.

    [106] Chodzi o bardzo pochlebną Brzozowskiemu recenzję Bronisława Chlebowskiego Legendy Młodej Polski, która ukazała się [w:] „Książka” 1910, nr 2, pt.: Książka Brzozowskiego” s. 50 – 55. W swej bardzo przychylnej Brzozowskiemu recenzji autor przyrównuje Legendę Młodej Polski do tak wybitnych dzieł kultury narodowej jak Uwagi Staszica czy Księgi narodu i pielgrzymstwa polskiego Mickiewicza a pisarza przyrównuje do Norwida i Wyspiańskiego. Poprzez swoją ciężką pracą na rzecz polskiej kultury odpokutował on już swoje winy z młodości, zaś pisząc Legendę, „mannę krzepiących i kształcących duszę[narodową P.D] wskazań” udowodnił bezpodstawność kierowanych przeciwko niemu oskarżeń. Szersze omówienie tej recenzji oraz jej skutków przedstawione jest przez Prof. Mieczysława Srokę [w:] Listy, tom 1, s, XLIV – XLV, oraz [w:] Listy, tom 2, s. 332, przypis nr 1.

    [107] Józef Albin Herbaczewski w sposób pamfletowy potraktował dorobek Brzozowskiego w swoich dwóch książkach: I nie wódź nas na pokuszenie... Szkicowane wizerunki dusz współcześnie wybitnych na tle myśli dziejowej, Kraków 1910, oraz: Amen. Ironiczna nauka dla umysłowo dojrzałych dzieci, Kraków 1913. W pierwszej książce m.in. nazwał Brzozowskiego Neo – Pankracym, w drugiej - ironicznie: Męczennikiem pracy.

    W artykule z książki pierwszej pt.: Neo - Pankracy(Stanisław Brzozowski) pisał on między innymi, że Brzozowski: „wiarę, miłość i nadzieję swoją zaasekurował w „legendzie Polski pracującej” – jako[...] fikcyj [...] ubliżających „duchowi Polski pracującej”... Fikcyjne gadanie o „cnotach” mającej się dopiero narodzić „legendy Polski pracującej” jest treścią wszystkich utworów Brzozowskiego, zrodzonych w okresie porewolucyjnym. Fikcyjne legendy zwalczać fikcją legendy – oto sprawdzian tej jego „krytycznej gadaniny” bez końca...” ( s. 170.). I kilka stron dalej cytując pisarza: „ „O popularność się nie ubiegam, ale gdy polska klasa (aha!) pracująca dojrzeje, znajdzie moje pisma i spostrzeże, że czekały one na nią!” Oczywiście to się nie nazywa „ubieganiem się o popularność”, lecz – megalomanią, przeciwko której sam się broni: „jestem nie kandydatem na przywódcę lub mesyasza”... zadziwiająca skromność! Jako „warsztatowa organizacja psychiczna” (pracy) Brzozowski niezawodnie jest pierwszym fenomenem w Polsce (w Rosyi są lepsze pierwowzory): aby napisać książkę, zużywa tak wielka ilość przeczytanego materiału, że jego „warsztat pracy” wpada w ekstazę „przerabiania surowca na... surowiec”( s. 174 –175.). W artykule Męczennik pracy (Stanisław Brzozowski), z drugiej cytowanej powyżej książki, Herbaczewski naśmiewa się ironicznie z oskarżeń Brzozowskiego o lenistwo i brak aktywności społeczeństwa polskiego. Ostateczną konkluzją z obu powyżej wymienionych artykułów może być stwierdzenie Herbaczewskiego z Neo - Pankracego, że Brzozowski „hasłu sztuka dla sztuki przeciwstawił fanfarę „praca dla pracy” ( s. 185.). A „Stwarzając iście katorżne wartości pracy, Brzoz. tylko się ośmiesza. Oprócz musu pracy, istnieje wolny wybór wolnej pracy, o której Brzoz. Nie ma prawa decydować”(s. 193.). Por. także [w:] Listy, tom II, s. 218, przypis nr 1.

    [108] K. Srokowski, „ Legenda Młodej Polski”, „Nowa reforma” 1910, nr 92, 94, 96; przedr.: „Nowa Gazeta” 1910, nr 113, 115, 117. Pisał tam między innymi: Cały streszczony [... ] substrat [ Legendy Młodej Polski] składa się [...] częścią z truizmów, częścią zaś z prymitywów ideowych. Wprawdzie truizmy te i prymitywizmy <<odkrywa>> Brzozowski z wielkim aplombem i patosem, przygnębiając czytelnika ogromną i dziwnie jałową dialektyką, ale okoliczność ta jest charakterystyczna dla metody pisarskiej autora [...] Można by tylko ubolewać że [ Legendę Młodej Polski] w ogóle napisał i że niepospolitą energię swego bardzo ruchliwego i chłonnego umysłu, który, ujęty, w karby solidnej dyscypliny, mógłby istotnie przyczynić się wydatnie do podniesienia i udoskonalenia struktury duszy kulturalnej, użył na wytworzenie zamętu i chaosu w samych najważniejszych elementach tej właśnie struktury”. „Nowa reforma” nr 92, s. 1 –2, nr 96, s. 1, przedruk [w:] „Nowa Gazeta” nr113, s. 3, nr 117. s. 3.

    [109] Klinger Witold, Stanisław Brzozowski jako człowiek, Nakładem autora, Kraków 1912.

    Pisał on tam między innymi, że: „Zaledwie kilka miesięcy ubiegło od śmierci, śp. St. Brzozowskiego, a nad samotną mogiłą florencką zapadło milczenie tak głuche, jak nad starym kurhanem stepowym. Zapewne zmarły był postacią zbyt wybitną, zajmował w literaturze naszej miejsce zbyt znaczne, by zgon jego mógł przejść zupełnie niepostrzeżenie. I rzeczywiście z wyjątkiem paru <<szanujących się>>, tj. bojących się narazić komukolwiek organów, które, jak <<Tygodnik Ilustrowany>>, <<Biblioteka Warszawska>> itd., zamknęły się w dyplomatycznym milczeniu, inne pisma nasze [...] czyniąc zadość obowiązkom informatorskim i prostej przyzwoitości, poświęciły pamięci zmarłego szereg wzmianek i notatek. We wszystkich jednak przebija wyraźnie pewne zakłopotanie, jakby chęć jak najprędszego ubicia sprawy, przejścia ponad nią do porządku dziennego – już to poprzez rozmyślne pomniejszanie dorobku literackiego zmarłego, już to przez wygłaszanie o nim sądów nieubłaganie surowych, a dostatecznie nieumotywowanych. [...] Na tle tej pisaniny tchórzliwej, głupiej lub obłudnej, dodatnio wyróżnia się i odcina swym czystym tonem zaledwie parę głosów należących do ludzi, którzy nie kryjąc się z puklerzem nieodpowiedzialnej bezimienności, uczciwie i rozumnie, w miarę sil swoich, starali się wyjaśnić społeczeństwu, czym jest sprawa jego wobec poszczególnych jednostek i całego narodu” ( Klinger Witold, Stanisław Brzozowski jako człowiek, Kraków 1912, s. 3 - 5. Podaję za Mieczysław Sroka, Listy tom 2,... Sprawa toczy się dalej, s. 702 - 703).

    [110] Dawid Jan Władysław, Psychologia religii., Nakładem „Naszej księgarni” Sp. akc. Związku Nauczycielstwa Polskiego, Warszawa 1933.

    [111] Chlebowski Bronisław, Rozwój kultury polskiej w treściwym zarysie przedstawiony, Nakładem Gebethnera i Wolfa, Warszawa 1917.

    Pisał on tam między innymi: „Główną myślą [Brzozowskiego] jest stwierdzenie kształtującego charakter i umysłowość narodu znaczenia pracy ludzkiej, stanowiącej niedostrzegalny przeważnie, lecz najważniejszy czynnik rozwoju kultury, podstawę konieczną twórczej działalności, a więc niezbędny warunek i czynnik odrodzenia i odbudowy przyszłej Polski.(s. 212.) Por.[w:] Listy, tom 1, s. XXXVII. przypis nr 41.

    [112] Niemojewski Andrzej, Szpieg pokolenia bezimieńców [w:] „Myśl Niepodległa” 1918, nr 407. s. 97 – 107. W artykule tym Niemojewski przedstawiając mocno tendencyjny rys biograficzny Stanisława Brzozowskiego stara się pokazać, że był szpiegiem i „podejrzaną” kreaturą. Brzozowski był nałogowym graczem w karty, popadł więc w kłopoty finansowe i zdefraudował koleżeńskie pieniądze, nie na operację ciężko chorego ojca, bo na zabieg chirurgiczny wystarczyłoby zużyć jedną dziesiątą tego, co zdefraudował. Oczerniał Sienkiewicza, uznanego pisarza, który podtrzymywał ducha patriotycznego pisząc swoje utwory „dla pokrzepienia serc”. Oskarżenie z roku 1908 wyszło z kręgu kół Brzozowskiemu najbliższych, a więc zdrada jego musi być pewna, bo w innym wypadku nie zdecydowano by się na upublicznienie niesprawdzonych, niewygodnych dla partii rewelacji. W końcu, gdy sprawa przybierała coraz gorszy obrót dla oskarżonego przerwano ją by chorego nie wykończyć wyrokiem. Konkluduje swoje rozważania – odnosząc się do wypowiedzi Chlebowskiego przywołując pewną metaforę. Mianowicie mówi, że: Heine żartował, widząc półmisek wielkanocny z głową wieprza, pięknie ozdobioną, że do tej pory pewni ludzie lubią <<wieńczyć świnie>>. Niech wieńczą, Tylko niech świat o tym wie.

    [113] Mowa o dysertacji Stefanii Zdziechowskiej pt. Stanisław Brzozowski jako krytyk literacki, Kraków 1927. Jak zauważa Mieczysław Sroka, Zdziechowska dokonując przeglądu sądów o Brzozowskim do roku 1926 dochodzi do konkluzji, że większość opinii o Brzozowskim zabarwiona jest osobistym tonem rozliczeń i porachunków z nieżyjącym pisarzem. Analizując losy recepcji twórczości pisarza trzeba mieć to zawsze na uwadze i analizować poszczególne stanowiska z uwzględnieniem tego postulatu badawczego. W analizach spuścizny twórczej autora Legendy często ten postulat nie jest uwzględniany, często sądy głoszone przez czołowych krytyków osobiście zaangażowanych w sprawę Brzozowskiego są powielane automatycznie i zaczynają żyć własnym życiem w oderwaniu od kontekstów, które je wytworzyły, a tym samym przyczyniają się nie do wyjaśnienia spraw związanych z twórczością pisarza, a wręcz przeciwnie służą jej zagmatwaniu.

    Por. [w:] Listy, tom 1, s. LVI, Listy tom 2, s. 739, oraz Zdziechowska, s. 1.

    [114] Encyklopedia Powszechna Ultima Thule, pod redakcją Dr. Stanisława Fr. Michalskiego, tom 2, Wydawnictwo Ultima Thule, Warszawa 1928, s. 258.

    [115] Wyka Kazimierz, Encyklopedyczność a pewna encyklopedia, [w:] „Tygodnik Ilustrowany” 1935, nr 27, s. 527.

    [116] Por. [w:] Listy, tom 2, ...Sprawa toczy się dalej, s. 757.

    [117] Zdziechowski Marian, Gloryfikacja Pracy, nakładem Krakowskiej Spółki Wydawniczej Kraków, bdw.

    [118] Stawar Andrzej, O Brzozowskim i inne szkice, Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1961.

    [119] Listy, tom 1, s. LXX.

    [120] Listy tom 2, s.851.

    [121] Listy, tom 1, List nr 43, Do Wuli i Rafała Buberów, Nervi 28 stycznia 1906.

    [122] Tamże, List nr 48, Do Wuli i Rafała Buberów, Nervi 8 lutego 1906.

    [123] Por. [w:] Listy, tom 2, list nr 429, Do Witolda Klingera, Florencja 2 maja 1910, s. 416, 418.

    [124] Por. [w:] Listy, tom 1, Przedmowa, s. LXXIX – LXXX.

    [125] Trzebuchowski Paweł, Filozofia pracy Stanisława Brzozowskiego, Instytut wydawniczy PAX, Warszawa 1971.

    [126] Wokół myśli Stanisława Brzozowskiego, Praca zbiorowa pod redakcją Andrzeja Walickiego i Romana Zimanda, Wydawnictwo literackie, Kraków 1974.

    [127] Sowa Ewa, Pojęcie pracy w filozofii Stanisława Brzozowskiego, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1976.

    [128] Rowiński Cezary, Stanisława Brzozowskiego ,,Legenda Młodej Polski,, na tle epoki, wyd. Zakład Narodowy Imienia Ossolińskich, Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław 1975.

    [129] Mencwel Andrzej, Stanisław Brzozowski. Kształtowanie myśli krytycznej, Czytelnik, Warszawa 1976.

    [130] Stępień Marian, Spór o spuściznę po Stanisławie Brzozowskim, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1976.

    [131] Walicki Andrzej, Stanisław Brzozowski - drogi myśli, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1977.

    [132] Mackiewicz Witold, Brzozowski, Wiedza Powszechna, Warszawa 1979.

    [133] Wyka Maria, Brzozowski i jego Powieści, Wydawnictwo Literackie Kraków 1981.

    [134] Prussak Maria, Krytyka Teatralna Stanisława Brzozowskiego, Zakład Narodowy imienia Ossolińskich 1987.

    [135] Walicki Andrzej, Philosophy and Romantic Nationalism: the case of Poland, Clarendon Press, Oxford 1982.

    [136] Walicki Andrzej, Stanisław Brzozowski and the Polish beginnings of “Western Marxism” , Clarendon Press, Oxford, 1989.

    [137] Mencwel Andrzej, Stanisław Brzozowski. Kształtowanie myśli krytycznej, wydawnictwo „Czytelnik”, Warszawa 1976, s. 6.

    [138] Por. [w:] Tamże, Nota IV, Przypuszczenia i interpretacje, s. 356 – 361.

    [139] Listy, tom 1, List nr 77, List Otwarty 15XI 1906, s. 238.

    [140] Por. [w:] Listy, tom 2,... Sprawa toczy się dalej, s. 797.

    [141] Por. [w:] Tamże., s. 798 –799.

    [142] Tamże, s. 800, oraz Listy, tom 1, List nr 137, Florencja, Koniec stycznia lub początek lutego 1908.

    [143] Listy, tom 2,... Sprawa toczy się dalej, s. 800 – 801, oraz, Pamiętnik, s. 118 –119.

    [144] Por. [w:] Tamże, s. 801, przypis nr 180.

    [145] Por [w:] Mencwel Andrzej, Stanisław Brzozowski. Kształtowanie myśli krytycznej, wydawnictwo „Czytelnik”, Warszawa 1976, s. 360.

    [146] Tamże, s. 361.

    [147] W swoim artykule Nieoczekiwana Ofensywa z „Wiedzy i życia” pisze m.in., że: „Ochranie mogło przecież chodzić o popisanie się przed swą władzą przełożoną pozyskaniem współpracy jednostki tak wybitnej, a z drugiej samowolne wpisanie czyjegoś nazwiska na listę szpiegów i delatorów może być skutecznym narzędziem nacisku moralnego: wszak groźbą jej ujawnienia można zmusić niekiedy do mówienia nawet uparcie milczące usta”. [w:] W. Klinger, Nieoczekiwana Ofensywa.( Z powodu artykułu p. J. Krzesławskiego o St. Brzozowskim), „Wiedza i życie” 1938, s. 755.

    [148] Por. [w:] Op. cit., s. 53.

    [149] Wrócę do tego problemu w dalszej części niniejszej dysertacji.

    [150] Ten dramat to samotność pisarza, konsekwencje sprawy z roku 1898 oraz oskarżenia o współpracę z ochraną z roku 1908. Ponadto niezrozumienie jego pism i heroicznego wysiłku włożonego w próby zmiany świadomości społecznej w Polsce, nędza towarzysząca pisarzowi przez niemal cale dorosłe życie, jak również cień choroby gruźlicy ostatecznie ucinającej życie pisarza o wiele przedwcześnie w wieku lat 33.

    [151] „Sens dzieła Brzozowskiego wyłania się równolegle z kolejnych uwikłań jego twórczości, jak również z kolejnych uwikłań jego recepcji. Ponieważ recepcja ta jest tyleż recepcją osobowości co twórczości, pozwala to lepiej zrozumieć nie tylko historyczny charakter tej twórczości, ale i historyczny charakter tej osobowości. Uczestniczy ona w tych samych dramatach, w których uczestniczy twórczość. W ten sposób dramaturgia ta została nieodłącznie związana z dramaturgią jego recepcji, a zrozumienie jednej bez drugiej jest niemożliwe”.( Op. cit., s. 433).

    [152] Tamże, s. 147.

    [153] Por [w:] Brzozowski Stanisław: Kant. W stulecie śmierci, [w:] Brzozowski Stanisław, Kultura i życie, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1973. Podaję za: Op. cit., s. 149.

    [154] Tamże, s. 148.

    [155] Tamże, s. 148 -149.

    [156] Tamże, s. 150.

    [157] Por. [w:] Tamże, s. 151.

    [158] Tamże, s. 151.

    [159] Tamże, s. 152.

    [160] Por. [w:] Tamże, s. 158 – 159.

    [161] Por. [w:] Tamże, s. 160 – 161.

    [162] Por. [w:] Tamże, s. 158.

    [163] Co ciekawe można w pewnym sensie szukać rozwiązania dla idei „inteligentnych proletariuszy” w historycznych uwarunkowaniach kongresówki przełomu stuleci. Jak mówi Andrzej Stawar w tym czasie zaczęło się mówić w kongresówce o nowej warstwie społecznej. Mianem „proletariatu w białych kołnierzykach” określa się rosnącą liczebnie warstwę najemników, różniących się od pracowników fizycznych wykształceniem, ale upodobnionych do nich brakiem majątku i utrzymywaniem się li tylko z pracy najemnej. W Polsce ta grupa społeczna posiadała pewną osobliwość. W znacznej mierze składała się ona wówczas z sproletaryzowanej szlachty. W innych krajach naturalnym wyjściem dla sproletaryzowanej inteligencji był aparat państwowy. W Polsce czasu zaborów (z wyjątkiem Galicji) miejscowy element nie znajdował zatrudnienia w aparacie rządowym poza niewielką ilością stanowisk i to niższych.(Za czasów carskich Polak mógł pracować np. w urzędzie pocztowym na niższym stanowisku, ale aby jednak awansować i zostać np. kierownikiem urzędu pocztowego, musiał albo przyjąć prawosławie, albo zgodzić się na przeniesienie w głąb Rosji. Podobnie było w wojsku itp.) Poczucie degradacji przybierało charakter szczególnie ostry. Dla tych elementów postulat odzyskania własnego państwa przedstawiał się bardzo jaskrawo. Protest społeczny łączył się z potępieniem trójlojalizmu jako ideologii klas posiadających.( Por. [w:] Stawar Andrzej O Brzozowskim i inne szkice, wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1961, s. 13.)

    [164] Por. [w:] Op. cit., s. 234.

    [165] Walicki Andrzej, Stanisław Brzozowski, drogi myśli, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1977, s. 14.

    [166] Tamże, s. 14 – 15.

    [167] Por. [w:] Tamże, s. 67.

    [168] Brzozowski pisał miedzy innymi, że: Istnieje specjalna praca Marksa pt. Nędza filozofii, w której on na przykładzie wykazuje, że wartość nie jest stosunkiem konsumenta do towaru, że jest ona czymś całkiem innym niż szacowanie towarów w świadomości nabywców, że mamy tu do czynienia z prawem społecznym wytwórczości, prawem istniejącym niezależnie od woli ludzkiej i urągającym samowolnej mocy innych określeń. Wartość jest nie stosunkiem świadomości, nie zasadą psychologiczną, jest ona faktem społecznym i oznacza znaczenie, jakie ma dla społeczeństwa czynność, ucieleśniona w danym towarze. Każdy towar, każde dobro ekonomiczne, wytworzone w społeczeństwie, musi być dziełem pracy ludzkiej. Praca zaś jest jedyną podstawą bytu ludzkiego. Szanse istnienia i rozwoju danej grupy społecznej zależą od tej sumy pracy, jaką jest w stanie ona przeciwstawić siłom przyrody. [...] dla Marksa jest wartość zagadnieniem społecznego wytwarzania; w wartości właśnie przebija pozór indywidualistycznych i niezależnych od siebie konsumentów i sprzedawców, głęboka prawda społecznego związku łączącego – w sposób w obecnym ustroju społecznym niezależnym od naszej woli i mechaniczny – pozornie najbardziej izolowane procesy społeczne. Wartością staje się towar rozważany jako produkt społecznej, zbiorowej pracy. Wartość w znaczeniu Marksa nie jest stanem świadomości, jest faktem społecznym, pozaindywidualnym.( Psychologia i zagadnienia wartości, [w:] Brzozowski Stanisław, Kultura i życie, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1973, s. 368 – 369.)

    [169] Kultura i życie, [w:] Brzozowski Stanisław, Kultura i życie, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1973, s. 48. Podaję za: Op. cit., s. 68 – 69.

    [170] Por. [w:] Op. cit., s. 69.

    [171] Brzozowski pisze m.in.,: „Jeżeli człowiek ma być wolny, musi zawładnąć ekonomizmem, który dotychczas nim włada; inaczej wszelkie wyzwolenia powstaną w dziedzinie iluzji” ( Kultura i życie, [w:] Brzozowski Stanisław, Kultura i życie, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1973, s. 49. Podaję za: Op. cit., s. 70.).

    [172] Brzozowski Stanisław, Legenda Młodej Polski, Studia o strukturze duszy kulturalnej, Wydawnictwo Instytutu Literackiego, Warszawa 1937, s. 430. Podaję za: Op. cit., s. 70.

    [173] Por. [w:] Op. cit., s. 78.

    [174] Lukács György, Historia i świadomość klasowa.. Studia o marksistowskiej dialektyce, przeł. Marek Siemek, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1988, s. 198 – 234.

    [175] Por. [w:]Op. cit., s. 79.

    [176] Brzozowski podjął ten temat w roku 1907 w artykule Materializm dziejowy a filozofia kultury zamieszczonym w wydanych w trzy lata później Ideach.(Por. Idee, s. 80 –81.) Odrzucenie tezy o nadrzędności dialektyki przyrody wobec dziejów jest już widoczne w Kulturze i życiu, jako teza o pierwotności dziejów wobec przyrody, w tezach o konieczności nadania kierunku dziejom ludzkim w artykule Monistyczne pojmowanie dziejów.

    [177] Por. [w:] Op. cit., s. 79.

    [178] Por. [w:] Tamże, s. 79.

    [179] Lukács György, History and Class Consciousness, Cambridge, Mass, 1971, s. XVII, (Preface to the new Edition, 1967).

    [180] Por. [w:] Lukács György, Historia i świadomość klasowa. Studia o marksistowskiej dialektyce, przeł. Marek Siemek, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1988, s. 16.

    [181] Por. [w:] Tamże, s. 17.

    [182] Węgierska Republika Rad istniała przez pięć miesięcy – od marca do sierpnia 1919 roku. Powstała ona, kiedy pierwszy liberalny rząd Węgier podał się do dymisji, protestując przeciwko karnemu charakterowi układu pokojowego. Węgierscy komuniści przejęli władzę w sposób oficjalny. Wykorzystując nastroje nacjonalistyczne, obiecywali przyłączyć do macierzy części terytoriów spornych Słowacji i Siedmiogrodu. W czerwcu wojska węgierskie rozpoczęły inwazję na Słowację. W tym czasie delegaci rad robotniczych i żołnierskich, zorganizowanych podobnie jak w Rosji, zatwierdzili nową konstytucję. Znacjonalizowano przemysł, własność kościelną skonfiskowano, duchownych i chłopów poddano obowiązkowi przymusowej pracy. Wywołało to bunty robotnicze i protesty chłopskie, na które odpowiedziano kulami i masowymi egzekucjami. W okupowanym przez Francuzów Szegedzie powstało ugrupowanie dysydenckie, które zawiązało nowy rząd. Ostatecznie do upadku Węgierskiej Republiki Rad przyczyniła się armia rumuńska, która wkraczając do Budapesztu w Sierpniu 1918 roku położyła jej kres. (Por. [w:] Norman Davies, Europa, tłum Elżbieta Tabakowska, Wydawnictwo Znak, Kraków 1998, s. 991 – 992.).

    [183] Por [w:] Punkty widzenia. Rozwój teoretycznoliterackich poglądów György Lukácsa, [w:] Dialog i spór z György Lukácsem. Polemiki metodologiczne, wybór tekstów pod redakcją Wernera Mittenzweia, Państwowy Instytut wydawniczy, Warszawa 1994, s. 14 – 18.

    [184] Por. [w:] Walicki Andrzej, Stanisław Brzozowski - drogi myśli, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1977, s. 80.

    [185] Baczko Bronisław, Absolut moralny i faktyczność istnienia [w:] Wokół Myśli Stanisława Brzozowskiego, praca zbiorowa pod redakcją Andrzeja Walickiego i Romana Zimanda, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1974, s. 127 – 178.

    [186] Tamże, s. 149.

    [187] Tamże, s. 160.

    [188] Por [w:] Listy, tom 1, s. XLIII.

    [189] Zwraca na to uwagę Andrzej Walicki we wstępie do swojej książki Stanisław Brzozowski – drogi myśli. Pisze on tam między innymi, że: „Od dziesięciu z górą lat jesteśmy świadkami wzrastającego zainteresowania spuścizną Stanisława Brzozowskiego. Pierwszym zwiastunem tego zjawiska był specjalny numer „Twórczości” z czerwca 1966 roku. W cztery lata później ukazało się znakomite wydanie listów Brzozowskiego, przygotowane i skomentowane przez Mieczysława Srokę. Edycja ta była prawdziwym wydarzeniem kulturalnym, na nowo wznieciła przygasłe dyskusje i stała się olbrzymią pomocą w pracach nad dorobkiem autora Idei. W styczniu 1972 roku trzy placówki Polskiej Akademii Nauk zorganizowały trzydniową konferencję poświęconą twórczości Brzozowskiego. Konferencja zgromadziła przedstawicieli różnych dyscyplin i rożnych środowisk akademickich i pozaakademickich, którzy wiedli ze sobą ożywione spory nad spuścizną myśliciela. W następnych latach zainteresowanie Brzozowskim jeszcze bardziej się wzmogło, znajdując wyraz w licznych i różnorodnych publikacjach, a także w niepublikowanych pracach doktorskich i magisterskich. ( Op. cit., s. 5 – 6.)

    [190] Mieczysław Sroka zaczął pracę nad edycją Listów w roku 1958. Por. [w:] Listy, tom 2, s. 784.

    [191] Mencwel Andrzej, No! Io non sono morto...”, Jak czytać „Legendę Młodej Polski?, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2001. Patrz rozdział pierwszy pt. Wobec szablonów recepcji, s. 5 – 20.

    [192] Brzozowski Stanisław, Filozofia romantyzmu polskiego, Biblioteka Orla Białego, Rzym 1945. Przedmowa, s.8.

    [193] Por [w:] Stawar Andrzej, O Brzozowskim i inne szkice, Czytelnik, Warszawa 1961, s. 99.

    [194] Tamże, s. 99.

    [195] por [w:] Walicki Andrzej, Stanisław Brzozowski - drogi myśli, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1977, s. 5 – 6.

    [196] Powrócę do tej kwestii w dziale Sztuka w drugiej części niniejszej rozprawy.

     

    [197] Szerzej o tym pisze autor w artykule Filozofia Fryderyka Nietzschego [w:] Brzozowski Stanisław, Kultura i życie, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1973, s. 644 - 694.

    [198] Józef Spytkowski, Stanisław Brzozowski Estetyk – Krytyk, Kraków 1939, s. 8.

    [199] Brzozowski tylko raz w swojej twórczości wspomina fakt tragicznych konsekwencji samotnych zmagań Nietzschego z życiem. W artykule Filozofia czynu, z roku 1903. Pisał tam powołując się na filozofa, że: „ o tym czym jest wartość i co ma wartość, wie tylko ten, co ja tworzy”, mówi Nietzsche. Nie odcyfruje jej filozof i nie znajdzie tej wartości nigdzie poza sobą: stworzyć ją , wyłonić ją z siebie samego musi on. I to jest cecha zasadnicza tych filozofów, których Nietzsche był zwiastunem, to jest tragedia ich samotności i ich odpowiedzialności, której niczym przed samym sobą zamaskować, przysłonić już nie mogą. Poczucie tej straszliwej odpowiedzialności złamało Nietzschego. ( Filozofia czynu, [w:] Brzozowski Stanisław, Idee, Państwowy Instytut Wydawniczy, Kraków 1990, s. 126.

    [200] Brzozowski Stanisław, Kultura i życie, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1973, s. 83.

    [201] Por.[w:] Tamże, s. 73-102.

    [202] Tamże, s. 158.

    [203] Listy, tom 2, s. 237.

    [204] Tamże, s. 562-563.

    [205] Anna Brzozowska Wspomnienia o Stanisławie Brzozowskim, s. 333 [w:] „Wiedza i życie”, zeszyt 6-7, czerwiec - lipiec 1936.

    [206] Tamże, s. 334.

    [207] Sztuka i Społeczeństwo [w:] Brzozowski Stanisław, Wczesne prace krytyczne, wstępem poprzedził Andrzej Mencwel, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1988, s. 232.

    [208] Tamże, s 232.

    [209] Tamże, s. 232.

    [210] Tamże, s. 232.

    [211] Tamże, s. 232-233.

    [212] Tamże, s.232.

    [213] Por. [w:] Listy, tom 1, List nr 164, Oświadczenie, Florencja, 10 maja 1908, s. 522 oraz przypis 3 i 4, s. 524.

    [214] Por. [w:] Op. cit., s.233.

    [215] Tamże, s. 233.

    [216] Albert Camus, Człowiek Zbuntowany, Przełożyła Joanna Guze, Oficyna Literacka Res Publika, Krakow 1991, s. 237.

    [217] Por. [w] Brzozowski Stanisław, Legenda Młodej Polski, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Połonieckiego, Lwów 1910, Reprint, wydawnictwo Literackie, Kraków – Wrocław 1983, s. 197.

    [218] My Młodzi, [w:] Brzozowski Stanisław, Wczesne prace krytyczne, wstępem poprzedził Andrzej Mencwel, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1988, s. 58.

    [219] Tamże, s. 55.

    [220] Tamże, s. 56.

    [221] Op . cit., s. 198.

    [222] Tamże, s. 134.

    [223] Wyprzedaż starych zabawek [w:] Stanisław Brzozowski, Legenda Młodej Polski, Nakładem Księgarni Polskiej Bernarda Połonieckiego, Lwów 1910.

    [224] Por. [w:] Cezary Rowiński, Stanisława Brzozowskiego „Legenda Młodej Polski” na tle epoki, Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk 1975, s. 131.

    [225] Por. [w:] Tamże, s.132.

    [226] Tamże, s. 132.

    [227] Por. [w:] Tamże, s 132.

    [228] Pisał tak o Weselu Stefan Kołaczkowski: „W tym symbolu, zawierającym obraz życia polskiego, sam obraz wysuwa się na plan pierwszy – idea skryta jest na dnie. […] Tylko idea jest tragiczna, koncepcja życia narodowego jest tu tragiczną, ale ona nasuwa się tylko jako wniosek, tragizm zaś nigdzie nie jest przedstawiony, z wyjątkiem sceny końcowej, gdy Jasiek uświadamia sobie stracenie rogu i znaczenie tej zguby, gdy on sam jeden nie jest owładnięty czarem snu – widzi prawdę i jest bezsilny. Poprzez ten kontrast jego czuwania, świadomego całej grozy czaru władającego wszystkimi i snu innych, budzi się nastrój tragizmu, idea narzuca się uczuciom. Poza tym nie masz sceny tragicznej w Weselu, one tylko prowadzą ku temu, by nasuwać jedną ideę, która jako taka jest tragiczną”. Jest nią źle rozumiana koncepcja życia narodowego „Tragizm tej koncepcji […] polega na błędnym kole” naród chce się wybić na niepodległość, ale sam jest sobie przeszkodą ku wyzwoleniu. „Tragicznym jest w Weselu to, że cokolwiek jest życiem rzeczywistym i konkretnym, to jest snem i niemocą; a cokolwiek jest mocą, potęgą – to zwidzeniem snu lub marą przeszłości” (Stefan Kołaczkowski, Rzecz o tragediach i tragizmie [w:] Wyspiański, Kasprowicz, Przeglądy, oprac. S. Pigoń, Warszawa 1968, s. 154 - 155.).

    [229] Bardzo dobrym studium tej sytuacji społecznej jest książka Bohdana Cywińskiego Rodowody niepokornych, Biblioteka <<Więzi>>, Warszawa 1971.

    [230] Jak już zostało zaznaczone (patrz przypis nr 42) dokumentacja publikacji Brzozowskiego w latach 1900-1908 znajduje się w napisanej przez Karola Irzykowskiego i Ostapa Ortwina, a opublikowanej z początkiem lipca 1908 roku, publicznej obronie nękanego oskarżeniami o współprace z Ochraną Stanisława Brzozowskiego. Tekst ten wydany pod tytułem „Lemiesz i Szpada przed sądem publicznym” był jedyną stanowczą próbą obrony pisarza. Dokumentacja zawarta w rozdziale 4 zatytułowanym; „Dorobek Literacki „Szpiega” Widać tam wyraźnie, że faktycznie problematyka twórczości teatralnej stanowiła istotną część wczesnej działalności publicystycznej pisarza. Op. cit, s. 203 – 210, także w Archiwum, poz. 5.

    [231] Prussak Maria, Krytyka Teatralna Stanisława Brzozowskiego, Zakład Narodowy imienia Ossolińskich, Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław 1987, s. 50.

    [232] Brzozowski Stanisław, Teatr współczesny i jego dążności rozwojowe [w:] „Głos” nr 39/1903, s. 621 – 623; nr 41/1903, s. 652 – 655; nr 42/1903, s. 672 – 674; nr 43/1903, s. 686 - 687.

    [233] Brzozowski Stanisław, Teatr współczesny i jego dążności rozwojowe, [w:] Wczesne prace krytyczne, wstępem poprzedził Andrzej Mencwel, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1988, s. 328, oraz [w:] „Głos” nr 39/1903, s. 621 – 622.

    [234] Brzozowski Stanisław, Sztuka i Społeczeństwo, [w:] „Głos” nr 25/1903, s. 397 – 399; nr 28/1903, s. 447 – 448; nr 29/1903, s. 464 –465; nr 30/1903, s. 481 – 482; nr 31/1903, s. 497 – 498; nr 32/1903, s. 512 – 514.

    [235] Op. cit., s. 347.

    [236] Tamże, s. 347.

    [237] Por.[w:] Tamże, s. 347.

    [238] Por.[w:] Tamże, s. 328.

    [239] Tamże, s. 347.

    [240] Tamże, s. 347.

    [241] Wyczerpująco analizuje tę problematykę Andrzej Mencwel w: Mencwel Andrzej, „Między <<nową sztuką>> a <<społecznym ideałem>>”, w: Stanisław Brzozowski, Wczesne prace krytyczne, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1988.

      ;

    [242] Brzozowski Stanisław, Legenda Młodej Polski, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Połonieckiego, Lwów 1910, Reprint, wydawnictwo Literackie, Kraków – Wrocław 1983,

    s. 171.

    [243] Patrz [w:] Spytkowski Józef, Stanisław Brzozowski estetyk –krytyk, Kraków 1939.

    [244] Tamże, s. 6.

    [245] Tamże, s. 6-7.

    [246] Tamże, s. 7.

    [247] Stanisław Brzozowski, Współczesne kierunki w literaturze polskiej wobec życia, [w:] Stanisław Brzozowski, Wczesne prace krytyczne, wstępem poprzedził Andrzej Mencwel, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1988, s. 179.

    [248] Op. cit, s. 8.

    [249] Brzozowski Stanisław, Pamiętnik, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Połonieckiego, Lwów 1913, reprint, wydawnictwo Literackie, Kraków – Wrocław 1985, str. 29.

    [250] Brzozowski pisze dosłownie: „Jakakolwiek prawda uznana, jakikolwiek światopogląd przyjęty - mają pomiędzy innymi to jeszcze do siebie, że są środkiem ochronnym przeciwko wszelkim prawdom i światopoglądom z nimi niezgodnymi. Psychologicznie zasada Spinozy: veritas criterium sui et falsi, jest niezaprzeczalnie słuszna. Gdy jednak znikła różnica pomiędzy prawdą a złudzeniem, prysła wszelka różnica pomiędzy różnymi rzeczami, które mogłyby być prawdą. Wszystko stało się możliwe, i w samotności swej człowiek nowoczesny pozbawiony został wszelkiej przegrody, wszelkiego muru granicznego pomiędzy tym, co jest, a tym, czego nawet być nie może”( Współczesne kierunki w literaturze wobec życia, [w:] Stanisław Brzozowski, Wczesne prace krytyczne, wstępem poprzedził Andrzej Mencwel, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1988, s. 180.).

    [251] Op. cit., s. 9

    [252] Podobnej bardzo kategoryzacji wykorzystując model teoretyczny Józefa Spytkowskiego odnośnie problematyzacji analizy zjawisk z zakresu sztuki i twórczości artystycznej będę używał w pewnym momencie moich analiz przy rozważaniu zagadnień związanych z problematyką pracy. W tym wypadku zastąpię słowo artysta słowem człowiek. Tak jak Spytkowskiemu obecnie, kategoryzacja ta posłuży mi wówczas do ukazania jednej ze znaczniejszych transformacji światopoglądowych Brzozowskiego. Podobnie jak w przypadku sztuki, w przypadku pracy również, transformacja ta posłuży Brzozowskiemu do próby przezwyciężenia alienacji poprzez poszukiwanie uprawomocnienia swojej aktywności w szerszych wspólnotowych sensach społecznych. Wydaje mi się, że model prezentowany powyżej może też być użytecznym narzędziem do pokazania tych zmian w przypadku analizy fenomenu filozofii pracy Stanisława Brzozowskiego.

    [253] Op. cit., s. 22.

    [254] Por, poniżej.

    [255] Op. cit., s. 30.

    [256] Tamże, s.31.

    [257] Podaje [za:] Tamże, s. 31. Cytat pochodzi [z:] Brzozowski Stanisław, Poszukiwaczom idei narodowej [w:] „Przegląd Społeczny” nr 19, 21.VII.1906, s. 234. W oryginalnym przypisie literówka tj. 19 VIII. 1906, oraz brak tytułu artykułu. [P.D].

    [258] Tamże, s. 31.

    [259] Por [w:] Dawid Jan Władysław, Psychologia Religii [w:]: „Krytyka” 1913, z. XII, 276-277.

    [260] W nocie z dnia 30 XII 1910 roku pisze między innymi: „[...] Chciałbym wymienić Nietzschego, ale postanowiłem unikać go, póki nie poddam się nowej konfrontacji z jego pismami. Jestem w fazie umyślnego, ale pozornie tylko umyślnego krytycyzmu wobec niego. To zjawisko pozornej umyślności jest dla mnie charakterystyczne”. (Brzozowski Stanisław, Pamiętnik, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Połonieckiego, Lwów 1913, s. 57).

    [261] Por. [w:] Brzozowski Stanisław, Legenda Młodej Polski, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Połonieckiego, Lwów 1910, Reprint, wydawnictwo Literackie, Kraków – Wrocław 1983, s. 256.

    [262] Tamże, s. 256.

    [263] Por. [w:] Tamże, s. 256.

    [264] Op. cit., s. 544.

    [265] Tamże, s. 542.

    [266] Tamże, s. 545.

    [267] Tamże, s. 545.

    [268] Malraux André, Przemijanie a literatura, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1982, s. 84.

    [269] Świadomość zbliżającej się nieuchronnie śmierci rodzi nowe obawy i troski pisarza. Przede wszystkim zaczyna niepokoić się o los swojej najbliższej rodziny, o to, co się z nią w przyszłości stanie. Widać też widocznie w jego Listach i Pamiętniku, że przeżywa głęboki kryzys psychiczny. Brzozowski pisał między innymi tak o tych odczuciach związanych z jego obawami: „Podłe uczucie obawy śmierci. Trudno zorientować się, gdzie zaczyna się czysty strach osobisty. Pomimo wszystko myślę, że w stanie duszy, który mnie dręczy odnajduję tylko obawę o Irkę i żonę i żal po przerwanym życiu myśli. Nie sadzę aby było coś więcej. Staram się zajrzeć głęboko w duszę własną i nie znajduje w tej chwili tej słabości (Stanisław Brzozowski, Pamiętnik, s.125).

    Pisze także, że: „Rozpacz wkrada się przez każdą szczelinę; rozpacz i zniechęcenie. Nie mam w tej chwili żadnej łączności z życiem – jestem sam, a chociaż wiem że mogę wywierać wpływ, ta abstrakcyjna wiedza nie chce się zrealizować, stać poczuciem”(Tamże, s. 91).

    Poczucie potrzeby osamotnienia i wstrętu do świata widoczne jest również w liście do Walentyny i Edmunda Szalitów datowanego na maj –czerwiec 1910. „ Lada co wprawia mnie w stan nerwowego cierpienia nie do opisania: widok i obecność ludzi obcych jest dla mnie torturą i mam fizyczna, do bólu dochodząca potrzebę samotności, wstręt do wszelkiego jedzenia i jak myślę właściwie wstręt do życia” ( Listy, tom 2, List nr 444, Do Walentyny i Edmunda Szalitów, s. 436.).

    [270] Por. [w:] Brzozowski Stanisław, Legenda Młodej Polski, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Połonieckiego, Lwów 1910, Reprint, wydawnictwo Literackie, Kraków – Wrocław 1983, s. 180.

    [271] Por. [w:] Tamże, s. 180.

    [272] Por. [w:] Tamże, 182.

    [273] Tamże., 182.

    [274] Tamże, s. 182.

    [275] Tamże, s. 182.

    [276] Por. [w:] Tamże, s. 182.

    [277] Tamże, s. 180.

    [278] Por. [w:] Hegel Georg Wilhelm Friedrich, Wykłady z Historii Filozofii, tom I, przełożył, wstępem i komentarzem opatrzył Światosław Florian Nowicki, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1994., s. 31 - 81.

    [279] Por [w:] Tamże, s. 32.

    [280] Wyprzedaż starych zabawek, [w:] Brzozowski Stanisław, Legenda Młodej Polski, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Połonieckiego, Lwów 1910, Reprint, wydawnictwo Literackie, Kraków – Wrocław 1983, s. 167 - 168.

    [281] Por. [w:] Tamże, s. 183.

    [282] Por. [w:] Listy, tom 2, List nr 488, Do Wuli i Rafała Buberów, Florencja początek lutego 1911, s. 562 – 563.

    [283] Foucault Michel, Les mots et les choses. Une archéologie des sciences humaines, Paris 1966.

    [284] Por [w:] Topolski Jerzy, Les mots et les choses. Une archéologie des sciences humaines, [w:] Przewodnik po literaturze filozoficznej XX wieku, pod redakcją Barbary Skargi, przy współpracy Stanisława Borzyma, Haliny Florynskiej – Lalewicz, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1995, s. 108.

    [285] To Lyotard w swojej rozprawie La condition postmoderne. Rapport sur le savoir wyraźnie stwierdzi w roku 1979 że przestała istnieć bezpowrotnie legitymizująca siła meta-narracji gdyż człowiek współczesny przestał w nią wierzyć. Trzy wielkie meta-opowieści nowoczesności –emancypacja podmiotu, urzeczywistnienie ducha, kapitalizm, są już ideami przeszłości i jako takie nie stanowią sił napędowych teraźniejszości.

    (Por. [w:] Lyotard Jean – Francois, La Condition postmoderne. Rapport sur le savoir, Les Editions de Minuit, Paris 1979. Wydanie polskie: Lyotard Jean – Francois, Kondycja ponowoczesna. Raport o stanie wiedzy, tłum. Małgorzata Kowalska, Jacek Migasiński, Fundacja Aletheia, Warszawa 1997. )

    Podsumuje zaś te rozważania Wolfgang Welsch tłumacząc, że chodzi o to, że te meta-narracje nie mają już powszechnej mocy obowiązującej i legitymizującej siły. Forma meta-narracji, która jako dominująca idea byłaby w stanie wyjaśnić każde teoretyczne i praktyczne postępowanie epoki i nim kierować, stała się przestarzała. ,,Metanarracje są dzisiaj podwójnie niemożliwe” - powie on. „Po pierwsze dlatego, że nie ma żadnej takiej na widoku, co rzeczywiście mogłaby przynajmniej wydawać się uniwersalna (...).Po drugie i przede wszystkim, dlatego, że niemożliwość takiej wszechobejmującej meta-narracji pojawiła się w naszej świadomości. Przejrzeliśmy oszustwo całości, zamiast niej nauczyliśmy się rozpoznawać i uznawać wielość; na projektach całości zaobserwowaliśmy, że im więcej ich usilnych starań, tym wyraźniej zaznacza się ich partykularność. W zarysach całości nauczyliśmy się odkrywać sygnaturę wielości. Prawda, moc prawna, człowieczeństwo leżą dla nas po tej stronie owego konwulsyjnego, pełnego napięcia wysiłku meta-narracji.”( Welsch Wolfgang, Nasza postmodernistyczna moderna, Oficyna Naukowa, Warszawa 1998, s. 238. )

    Można powiedzieć, że według tych diagnoz współczesność jest epoką, której mitem jest utrata ośrodka , pewnej utopii – wyobrażenia jedynego zbawienia, jedynej słusznej drogi i zastąpienie jej nową utopią zupełnie innego rodzaju - „utopią wielości”. Tak więc utopia ta paradoksalnie jawi się jednak jako nowa meta-narracja, będą głosili zwolennicy tego nowego prądu w naukach społecznych.

    Foucault zaś swoją książką przygotuje grunt dla tej rewizji.

    [286] Heidegger Martin, Budować, Mieszkać, Myśleć, wybrał, opracował i wstępem opatrzył Krzysztof Michalski, Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1977.

    [287] Tamże, s. 332.

    [288] Por. [w:] Tamże, s. 320.

    [289] Mencwel Andrzej, Między <<nową sztuką>> a <<społecznym ideałem>>, [w:] Stanisław Brzozowski, Wczesne prace krytyczne, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1988, s. 7.

    [290] Tamże, s. 7.

    [291] Por. [w:] Op. cit. s. 324 - 326.

    [292] Mencwel Andrzej, Stanisław Brzozowski. Kształtowanie myśli krytycznej, Czytelnik, Warszawa 1976.

    [293] Jedną z pierwszych takich analiz przeprowadził na początku lat trzydziestych Walter Benjamin, który w swoim eseju Dzieło sztuki w dobie reprodukcji technicznej zajął się problematyką zmiany funkcji sztuki jako konsekwencji umasowienia możliwości jej powielania. Możliwości powielania twórczości artystycznej, nabierają nowych perspektyw w momencie ich umasowienia. Źródła przemian tych widzi Benjamin w wynalazku odlewnictwa i tłoczenia już w świecie starożytnym, następnie w wynalazku drzeworytu miedziorytu i sztychu w średniowieczu oraz zastosowania litografii w początkach wieku dziewiętnastego. Ale to dopiero druga połowa wieku dziewiętnastego i pierwsza połowa wieku dwudziestego stanowią istotny przełom. Dzięki możliwości wykonywania dowolnej ilości fotografii na przykład zatraca się jej jednostkowy czar autentyzmu dzieła sztuki. Benjamin pisał o tym alegorycznie jako o utracie aury, czegoś do końca nieokreślonego i zwiewnego, co sztuka traci poprzez możliwość jej technicznej reprodukcji. Tak na przykład oglądanie obrazów zmusza odbiorcę do kontemplacjj, natomiast oglądając film jesteśmy pozbawieni tej możliwości gdyż obraz filmowy zbyt szybko się przesuwa pozwalając tylko na zarejestrowanie wzrokowe zmiany. W artykule tym Benjamin przedstawia swoje obawy związane z „umasowieniem” sztuki na skutek możliwości jej technicznej reprodukcji. (Por [w:] Dzieło sztuki w dobie reprodukcji technicznej, [w:] Benjamin Walter, Twórca jako wytwórca, wstęp Hubert Orłowski, przełożyli z niemieckiego Hubert Orłowski, Janusz Sikorski, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1975, s. 66 – 95.)

    [294] Brzozowski Stanisław, Pamiętnik, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Połonieckiego, Lwów 1913, reprint, wydawnictwo Literackie, Kraków – Wrocław 1985, s. 22.

    [295] Tamże, s. 43.

    [296] Stanisław Brzozowski, Stan. Wyspiański. (Wydanie pośmiertne), Nakładem Księgarni i Magazynu Nut pod firmą: Marian Haskler w Stanisławowie, pod nową redakcją Karola Irzykowskiego, Warszawa 1912.

    [297] Listy, tom 2, list nr 475 do Ostapa Ortwina.

    [298] Brzozowski Stanisław, Legenda Młodej Polski, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Połonieckiego, Lwów 1910, Reprint, wydawnictwo Literackie, Kraków – Wrocław 1983,, z przypisu s. 557 – 558.

    [299] Op. cit, s. 141.

    [300] Tamże, s. 101.

    [301] Tamże, s. 93.

    [302] Listy, tom 2, list nr 488 do Wuli i Rafała Buberów, Florencja, początek lutego 1911, s. 563.

    [303] Powinienem już tu pisać człowiek/ludzkość – w opozycji do przyrody. Gdyż ten sens jest właściwym sensem rozumienia tego dualizmu, właściwie to triady. Jednakże do momentu wyjaśnienia konieczności takiego zapisu, będę się posługiwał prostszą opozycją,: człowiek – przyroda.

    [304] Brzozowski Stanisław, Listy, tom 1, list nr 51, Do Salomei Perlmutter, Nervi, druga połowa marca 1906, s. 165.

    [305] Tamże, s.167.

    [306] Tamże, s. 165 – 166.

    [307] Listy, tom 1, list nr 126, Do Salomei Perlmutter, Florencja, początek grudnia 1907, s. 410.

    [308] Myśl i praca [w:] Brzozowski Stanisław, Kultura i życie, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1973, s. 487.

    [309] Sztuka i Społeczeństwo [w:] Brzozowski Stanisław, Wczesne prace krytyczne, wstępem poprzedził Andrzej Mencwel, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1988, s. 233.

    [310] Spytkowski Józef, Stanisław Brzozowski estetyk – krytyk, Kraków 1939, s. 27.

    [311] Tamże, s. 27 – 28.

    [312] Tamże, s. 28.

    [313] Brzozowski Stanisław, Listy, tom 1, list nr 51, Do Salomei Perlmutter, Nervi, druga połowa marca 1906, s. 167.

    [314] Tamże, s. 167.

    [315] Op. cit., s. 81.

    [316] Por. [w:] Światopogląd pracy i swobody, wykład III, 6 listopada 1906, [w:] Brzozowski Stanisław, Kultura i życie, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1973, s. 443.

    [317] Por. [w:] Monistyczne pojmowanie dziejów, [w:] Tamże, s. 326.

    [318] Por. [w:] Etyka Spencera, [w:] Tamże, s. 271.

    [319] Tamże, s. 271.

    [320] Nasze „ja” i historia, [w:] Brzozowski Stanisław, Legenda Młodej Polski, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Połonieckiego, Lwów 1910, Reprint, wydawnictwo Literackie, Kraków – Wrocław 1983, s. 13.

    [321] Tamże., s. 17.

    [322] Por. [w:] Tamże, s. 4.

    [323] Tamże, s. 5.

    [324] Tamże, s. 5.

    [325] Tamże, s. 132.

    [326] Tamże, s.133.

    [327] Tamże,. s. 133.

    [328] Tamże, s.134-135.

    [329] Tamże, s. 134.

    [330] Nasze „ja” i historia, [w:] Tamże, s. 19.

    [331] Pisze on min: „w książkach swych starał się Brzozowski zawsze ukazywać pracę jako pewien ideał moralny. Ten ideał pracy wchodził w ścisły związek z ascetyczną koncepcją życia. Celem ideologii Brzozowskiego było wychowanie takich zastępów pracowników, jakich wychował kapitalizm, wzrastający na podłożu użyźnionym przez protestancką etykę. Tylko, że u Brzozowskiego przyszłe zastępy owych pracowników miały rekrutować się ze współczesnej mu klasy robotniczej” (Rowiński Cezary, Stanisława Brzozowskiego ,,Legenda Młodej Polski,, na tle epoki, wyd. Zakład Narodowy Imienia Ossolińskich, Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław 1975, s. 195.)

    [332] Por min: Andrzej Walicki, Narodziny filozofii pracy, [w:] Brzozowski Stanisław, Kultura i życie, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1973, s. 21.

    [333] Brzozowski Stanisław, Pamiętnik, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Połonieckiego, Lwów 1913, reprint, wydawnictwo Literackie, Kraków – Wrocław 1985, s. 15.

    [334] Por [w:] Brzozowski Stanisław, Legenda Młodej Polski, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Połonieckiego, Lwów 1910, Reprint, wydawnictwo Literackie, Kraków – Wrocław 1983, s. 132.

    [335] Omówię to zagadnienie szerzej w części pracy dotyczącej problematyki narodowej.

    [336] Zaniepokojony tym stanem i jego konsekwencjami pisał przecież w Legendzie: „Mówimy jak nigdy chyba przedtem o polskiej „kulturze”, podczas gdy Poznańskie, Galicja, Królestwo, Polska emigracyjna stają się coraz bardziej obcymi sobie, nie rozumiejącymi się typami dziejowymi” (Nieboska dni naszych, [w:] Op. cit., s. 305)

    [337] Brzozowski Stanisław, Pamiętnik, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Połonieckiego, Lwów 1913, reprint, wydawnictwo Literackie, Kraków – Wrocław 1985, s. 12.

    [338] Op.cit., s. 135.

    [339] Por. [w:] Marks Karol i Engels Fryderyk, Ideologia niemiecka, [w:] Dzieła, tom 3, Wydawnictwo Książka i Wiedza, Warszawa 1961, s. 443.

     

    [341] Brzozowski Stanisław, Kultura i życie, [w:] Dzieła, pod redakcja Mieczysława Sroki, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1973.

    [342] Zwrócił już na to uwagę Bronisław Malinowski. W swojej książce Freedom and Civilization pisał on między innymi, że: „Każde plemię ma swój własny sposób życia, tzn. swą własną narodowość. Nazwałem tę formę plemiennej jedności czy integracji plemieniem – narodem, ponieważ konieczne jest uznanie pojęcia bycia narodem za kulturową zasadę integracji, jest wiec prototypem tego, co dzisiaj określamy jako naród, tzn. dużej grupy połączonej wspólnym językiem, wspólną tradycją i wspólną kulturą. Bycie narodem jest zatem pierwotnym i fundamentalnym faktem w ewolucji ludzkości”. (Por. Malinowski Bronisław, Plemię-naród i plemię – państwo, [w:] Sto lat socjologii polskiej pod redakcją Jerzego Szackiego, Warszawa 1995. s. 505).

    [343] Por. [w:] Walicki Andrzej Czy możliwy jest nacjonalizm liberalny? [w:] Walicki Andrzej, Polskie zmagania z wolnością, Wydawnictwo Universitas, Kraków 2000, s. 273.

    [344] Walicki Andrzej Polska – Naród – Europa, [w:] Walicki Andrzej, Polskie zmagania z wolnością, Wydawnictwo Universitas, Kraków 2000, s. 292 – 293.

    [345] Szerokie omówienie tych procesów zawierają książki Józefa Chałasińskiego, Społeczna genealogia inteligencji polskiej(1948), Bohdana Cywińskiego, Rodowody niepokornych(1971), oraz książka Andrzeja Mencwela Stanisław Brzozowski. Kształtowanie myśli krytycznej,(1976). W niniejszym tekście wielokrotnie powołuję się na te pozycje. Pisałem już o procesach formujących inteligencję polską w dziale dotyczącym pracy, nawiążę jeszcze do tych pozycji w niniejszym rozdziale.

    [346] Por. [w:] Walicki Andrzej Czy możliwy jest nacjonalizm liberalny? [w:] Walicki Andrzej, Polskie zmagania z wolnością, Wydawnictwo Universitas, Kraków 2000, s. 271.

    [347] Por. [w:] Stawar Andrzej O Brzozowskim i inne szkice, wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1961, s. 13.

    [348] Szeroko omawia znaczenie Głosu dla kształtowania się ruchów niepodległościowych lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych w artykule Jak się robi pismo „Głos”, [w:] Mencwel Andrzej, Etos lewicy: esej o narodzinach kulturalizmu polskiego, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1990, s. 173 – 222. Także u Romana Wapińskiego [w;] Op. cit., s. 27 – 30.

    [349] Szerzej por [w:] Wapiński Roman, Roman Dmowski, Wydawnictwo Lubelskie, Lublin 1988, s. 45 – 46.

    [350] Podaję za Wapiński Roman, Roman Dmowski, Wydawnictwo Lubelskie, Lublin 1988, s. 32.

    Pierwodruk [w:] Do historii „Ligi narodowej”, „Niepodległość”, 1929 – 1930, t. 1, s. 147.

    [351] Jedlicki Jerzy, Nacjonalizm patriotyzm i inicjacja kulturowa, [w:] „Znak”, nr (502), 3/1997, s. 54.

    [352] Por. [w:] Walicki Andrzej Czy możliwy jest nacjonalizm liberalny? [w:] Walicki Andrzej, Polskie zmagania z wolnością, Wydawnictwo Universitas, Kraków 2000, s. 273.

    [353] Tamże, s. 274.

    [354] Jeżeli można mówić o pewnych różnicach, to są to różnice historycznego pochodzenia obydwu terminów. Jako że pierwotnie patriotyzm pochodzący od łacińskiego słowa patria, czyli ojczyzna kładł większy nacisk na znaczenie wspólnoty terytorialnej – ojczyzny, a słowo nacjonalizm wywodzące się od łacińskiego słowa natio, czyli naród kładł większy nacisk na znaczenie wspólnoty pewnych podstawowych interesów ludności danego obszaru terytorialnego.

    [355] Tak rozumiany patriotyzm ma swoją bazę uprawamacniającą w przypadku radykalizmu społecznego Romana Dmowskiego, którego polityka bezkompromisowości w walce o wybicie się Polski na niepodległość w trakcie pierwszej wojny światowej może być traktowana jako postawa patriotyczna, wynikająca z umiłowania ojczyzny i troski o jej przyszły niezawisły byt a jego postawa w trakcie pertraktacji pokojowych może być z pewnymi zastrzeżeniami wpisana w postawę patriotyczną. Oczywiście jego wcześniejsza jak i późniejsza powersalowska działalność polityczna wpisuje się w nurt historyczny nacjonalizmu integralnego.

    [356] Por. [w:] Walicki Andrzej Czy możliwy jest nacjonalizm liberalny? [w:] Walicki Andrzej, Polskie zmagania z wolnością, Wydawnictwo Universitas, Kraków 2000, s. 273.

    [357] Szacki Jerzy Ojczyzna, naród, rewolucja. Problematyka narodowa w polskiej myśli szlacheckorewolucyjnej, Państwowy Instytut Wydawniczy Warszawa 1962

    [358] Tamże, s. 12.

    [359] Andrzej Walicki pisząc o Romanie Dmowskim, w kontekście rozróżnienia na nacjonalizm integralny i nacjonalizm liberalny pisze, biorąc częściowo w obronę Romana Dmowskiego, że: „Roman Dmowskim był postacią złożoną, wieloaspektową, niezasługującą na to, aby przedstawiać ją wyłącznie w czarnych barwach. W danym kontekście ważne jest jednak odnotowanie faktu, że uznawanie jednej partii za wyłącznego przedstawiciela aspiracji narodu, idea stosowania „fizycznej i moralnej tyranii” wobec jednostek niedostatecznie podporządkowujących się (jej zdaniem) owym aspiracjom, a także koncepcja „politycznego zorganizowania narodu” są typowymi cechami nacjonalizmu integralnego niedającego się pogodzić z nacjonalizmem liberalnym. Naród nie może być jednomyślny, nie jest bowiem plemieniem ani sektą. Jako forma spontanicznie kształtowanego ładu spontanicznego, nie daje się również wcisnąć w ramy służącej określonym celom organizacji politycznej”(Walicki Andrzej, Czy możliwy jest nacjonalizm liberalny?, [w:] „Znak” (502) 3/1997, s. 46).

    [360] W podobnym znaczeniu przedstawia też rozumienie pojęcia nacjonalizmu Ernest Gellner, kiedy widzi jako jądro nacjonalizmu fuzję polityki i kultury (Por. s. 24). Według niego, nacjonalizm jest też rodzajem patriotyzmu opowiadającego się za państwem opartym na homogeniczności, państwie opartym na wspólnej kulturze, która stara się zachować status kultury wyższej (Por. s. 165). W pewnym sensie idea ta byłaby bliska Stanisławowi Brzozowskiemu. Ja jednak pozostanę przy określeniu nacjonalizmu romantycznego, jako bardziej adekwatnego do moich analiz. Komentując książkę Gellnera należy zaznaczyć, że nie uporał się on z problemem radykalizacji idei nacjonalistycznych w dwudziestowiecznej historii Europy. Stąd jego praca poszukująca genezy zjawiska, moim zdaniem nie porusza bardzo ważnej kwestii nacjonalizmów integralnych i ich roli w historii dwudziestowiecznej Europy. Sam zresztą w zakończeniu swojej książki nawiązuje do tego problemu, jako do kwestii, z którą jego teoria nie uporała się koncentrując się na źródłach nacjonalizmu i przyczynach jego powstawania(Por. s. 166). Zresztą wybiórczo, gdyż geneza ruchów nacjonalistycznych wieku dwudziestego jest niewatpliwie ważnym nurtem badawczym przyczyn kształtowania się nowoczesnego rozumienia pojęcia nacjonalizmu. Stąd ostatecznie uważam opracowanie to za jednostronne, dosyć kontrowersyjne ze względu na tezę głoszącą, iż to nacjonalizm był przyczyną powstania współczesnych państw narodowych( Por. s. 72), nieuwzględniające w analizach w sposób wystarczający czynnika historyczności wspólnot narodowych tworzących współczesne państwa narodowe. Niewątpliwie jednak książka ta zasługujące na uwagę jako pozycja klasyczna już w tym momencie w badaniach nad źródłami powstawania nacjonalizmów. (Por. [w:] Gellner Ernest, Narody i nacjonalizm, przełożyła Teresa Hołówka, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1991.)

    [361] Por [w:] Op. cit., s. 144 – 145.

    [362] Op. Cit, s. 425.

    [363] Andrzej Walicki Narodziny filozofii pracy, [w:] Op. cit., s. 21. Walicki powołuje się w swoich diagnozach na wypowiedzi Brzozowskiego prezentowane w Legendzie, choć nie przytacza konkretnych cytatów. Przypomnę dlatego chociaż jedno takie sformułowanie dla zobrazowania diagnozy Andrzeja Walickiego. Brzozowski pisał tam min, że: „Albo myślowo umrzeć, albo tworzyć życie wytrzymujące miarę myśli. Tworzyć myśl narodu, a więc zbiorowości, zdolnej trwać o własnych siłach, trwać, rosnąć poprzez wieki. Naród! Czem może być ten zwycięski, tryumfujący nad przemocą, nad żywiołem, z piersi własnej czerpiący swoje prawa, swoją wolę życia, miłości istnienia – twór zbiorowy? - Tem tylko: Organizmem samowiednej rządzącej sobą pracy. Więc albo zginąć, albo stać się duszą tego ciała”(Op. cit., s. 161).

    [364] Brzozowski pisał między innymi, że: „Gdy zadajemy sobie pytanie, kto był właściwym twórcą ruchu młodopolskiego, jego protagonistą, jaki typ społeczny doszedł w nim do swojego wyrazu, - odpowiedź nasza musi być całkiem jasna. Typem tym była osamotniona jednostka, nieznajdująca dla siebie w ramach istniejącego społeczeństwa zadania ani stanowiska, pochodząca z warstw posiadających lub psychicznie od nich zależna. Odrywanie się jednostki tej od społecznego podłoża, jej dojrzewanie do samotności, usiłowanie przełamania tej samotności, stwarzanie naokoło siebie nowej rzeczywistości, próby uzależnienia swojego stosunku do świata, oparcia na tym stosunku jakiejś akcyj, jakiegoś dziejowego czy choćby tylko indywidualnego planu – oto są zasadnicze momenty przejść psychicznych, których wyrazem była i jest twórczość Młodej Polski” ( Kryzys Romantyzmu, [w:] Brzozowski Stanisław, Legenda Młodej Polski, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Połonieckiego, Lwów 1910, Reprint, wydawnictwo Literackie, Kraków – Wrocław 1983, s. 30.).

    [365] Op. cit., s. 31.

    [366] Chodzi mu o: Mencwel Andrzej, Stanisław Brzozowski. Kształtowanie myśli krytycznej, Czytelnik, Warszawa 1976.

    [367] Mencwel Andrzej, Etos lewicy: esej o narodzinach kulturalizmu polskiego, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1990, s. 119.

    [368] Tamże, s. 120.

    [369] Hegel Georg Wilhelm Friedrich, Wykłady z filozofii dziejów, Przełożyli: Janusz Grabowski, Adam Landman; wstęp Tadeusz Kroński, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1958, s. 45 – 46.

    [370] Pisze on min, że:”[...] usiłowałem pisać wiersze i bazgrałem je ciągle na lekcjach, a że zawsze były „patriotyczne” łatwo mogłem zostać męczennikiem” (Brzozowski Stanisław, Pamiętnik, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Polonieckiego, Lwów 1913, reprint, Wydawnictwo Literackie, Kraków – Wrocław 1985, s. 87).

    [371] Por. [w:] Tamże, s. 52.

    [372] Por. [w:] Tamże, s. 53.

    [373] Por. [w:] Tamże, s. 52.

    [374] Jego oddziaływanie niewatpliwie miało wpływ na kształtowanie się filozofii Fryderyka Nietzschego, którego skrajnie indywidualistyczna filozofia ma wyraźne zabarwienie darwinowskie.

    Oddziaływanie darwinizmu społecznego było jeszcze wyraźnie widoczne w drugiej połowie ubiegłego stulecia, kiedy na fali renesansu darwinizmu ukonstytuował się w naukach społecznych nurt tak zwanej socjobiologii, próbującej wykorzystywać w współczesnych naukach społecznych dziedzictwo ideologiczne darwinizmu.

    [375] Te dwa wydarzenia to ziłowszczyzna i złożenie zbyt wylewnych oświadczeń w czasie swojego pobytu w Cytadeli pomiędzy 21 września a 25 października 1898 roku.

    [376] Koło było tajną studencką organizacją jednoczących młodzież warszawską o nastawieniu demokratycznym i niepodległościowym. Prowadziło pracę samokształceniową, organizowało szereg politycznych akcji manifestacyjnych. Po rozbiciu ,,Koła’’ przez carską policję, jako następstwa ,,Ziłowszczyzny’’ i aresztowania aktywistów min Brzozowskiego jego funkcje przejmuje Bratniak – samopomocowa, legalna inicjatywa studentów carskiego Uniwersytetu Warszawskiego

    [377] Por[w:] Mencwel Andrzej, Stanisław Brzozowski. Kształtowanie myśli krytycznej, Czytelnik, Warszawa 1976, s.139 - 140.

    [378] Wnioskuję o tym na podstawie listu zamieszczonego w XLVI Sprawozdaniu rocznym Wydziału towarzystwa Bratniej Pomocy, s 30. List ten ukazał się w „Wiadomościach Literackich’, nr 23, s.1, pt. W obronie Brzozowskiego”. List ten napisany przez kolegów uniwersyteckich (H Buczka, E Hirszowskiego, W Kuropatynskiego, J.Michalskiego, St Minkiewicza, A Ocetkiewicza, W. Fusieckiego, M Przyłuskiego, J Szwejcera i G. Winogrodzkiego został przesłany w czasie ujawnienia „zeznań” Brzozowskiego na ręce R. Swiętochowskiego, ówczesnego przewodniczącego Lwowskiego „Bratniaka”.

    [...]„Ówczesne postępowanie wasze – pisali oni m.in. – zdradzało najzupełniej człowieka niezdolnego do jakiegokolwiek czynu nieetycznego – świadomego i obmyślonego, a popełnionego tylko wbrew całej swej naturze pod ciężarem najprzykszejszych w świecie okoliczności. Za takie uważamy ciężką chorobę ojca, wymagającego natychmiastowych, znacznych wydatków, które wkrótce mogły być pokryte z honorarium za własną pracę, w tym czasie wyjść mającą[...]”. Cały list jest wydrukowany w Archiwum, poz. 3.

    [379] Trudno jednoznacznie określić kiedy Brzozowski trafia do więzienia. Na podstawie listu wyjaśniającego tzw. „Wydawców Materiałów Śledztwa” umieszczonego w Słowie Polskim z 22 Listopada 1906 roku, Brzozowski był aresztowany 21 września 1898 roku a zwolniony 25 października tego roku.

    [380] Op. cit., s. 118 – 119.

    [381] Listy, tom 1, List Otwarty, Lwów, 15 listopada 1906, s. 239 – 240.

    [382] Cywiński Bohdan Narodowe i ludzkie w myśli Stanisława Brzozowskiego, [w:] Wokół Myśli Stanisława Brzozowskiego, praca zbiorowa pod redakcją Andrzeja Walickiego i Romana Zimanda, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1974, s.260 – 261.

    [383] Tamże, s. 260 – 261.

    [384] Por. [w:] Brzozowski Stanisław, Teatr współczesny i jego dążności rozwojowe, [w:] „Głos” nr 39/1903, s. 621 – 622.

    [385] Por [w:] Brzozowski Stanisław, Idee: wstęp do filozofii dojrzałości dziejowej, wstępem poprzedził Andrzej Walicki, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1990, s. 72.

    [386] Tamże, s.72.

    [387] Borzym Stanisław, Pojęcie życia u Stanisława Brzozowskiego, [w:] Borzym Stanisław, Panorama polskiej myśli filozoficznej, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1993, s.148.

    [388] Op. cit., s. 72.

    [389] Chyba najlepsze studium badawcze dotyczące współpracy Brzozowskiego z „pismami postępowymi” przedstawił w swoich pracach Brzozowskiemu poświęconym Andrzej Mencwel. Patrz zwłaszcza [w:] Mencwel Andrzej, „Między <<nową sztuką>> a <<społecznym ideałem>>”, [w:] Stanisław Brzozowski, Wczesne prace krytyczne, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1988, s. 5 – 51.

    [390] Brzozowski w pisał min. tak o rewolucji: „Stwarzała ona warunki niezwykłe dla pracującej myśli: wielką obfitość faktów wstrząsających i tego rodzaju, że mogły one być uznawane za sprawdzian każdego kierunku, każdej najśmielszej syntezy, zawsze można było przeistoczyć je, przedłużając w przyszłość w ten sposób, że zdawały się one konkretnym kształtem gorączki. W samej jednak rzeczy, w myśli mojej zmieniło się to jedno, że przede wszystkim moje ponadmarksowskie ja przyswoiło sobie kulturę romantyki polskiej i że nie reprezentowało już własnej beznadziejności indywidualnej, lecz pewien układ postulatów i uczuć narodowych. (Brzozowski Stanisław, Idee: wstęp do filozofii dojrzałości dziejowej, wstępem poprzedził Andrzej Walicki, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1990, s. 76 – 77).

    [391] Tamże, s. 77.

    [392] Pełna lista wykładów lwowskich została opublikowana przez Mieczysława Srokę w: Listy, tom 1, s. 231 – 233 (przypis 3).

    [393] Brzozowski opublikował 15 listopada 1905 roku List otwarty w sprawie endeckiej publikacji. Całość przedrukowana w Archiwum,poz.1.

    [394] Brzozowski Stanisław Legenda Młodej Polski, tom 1 i 2, pod redakcją Mieczysława Sroki, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2001.

    [395] Brzozowski Stanisław Legenda Młodej Polski, tom 2, pod redakcją Mieczysława Sroki, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2001, s. 502.

    [396] Por. [w:] Brzozowski Stanisław, Głosy wśród nocy, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Połonieckiego, Lwów 1912, słowo wstępne pióra Ostapa Ortwina s. VIII.

    [397] Irzykowski Karol, Dwie „Legendy” St. Brzozowskiego, „Pion” 1937, nr 14, s. 2.

    [398] Brzozowski Stanisław Au petit bonheur de la fatalité, [w:] „Twórczość” nr 6, 1966, s.17 – 38.

    [399] Por [w:] Brzozowski Stanisław Listy, tom 1, list nr 35, Do Ostapa Ortwina, Nervi, 5 stycznia 1906, s 112.

    [400] Tamże, list nr 38, Do Wuli i Rafała Buberów, Nervi, około 20 stycznia 1906, s. 119.

    [401] Tamże, s. 119.

    [402] Wnioskuję to na podstawie zachowanej korespondencji listowej. W sprawie ustalenia daty przyjazdu do Lozanny na podstawie: Op. cit., list nr 58, Do Salomei Perlmutter, Lozanna 4 maja 1906, s. 187. W sprawie wyjazdu Brzozowskiego z Lozanny na podstawie listu nr 73, Do Salomei Perlmutter, Lozanna 13 września 1906, s. 222.

    [403] Por. [w:] Brzozowski Stanisław, Legenda Młodej Polski, Studia o strukturze duszy kulturalnej, Wydawnictwo Instytutu Literackiego, Warszawa 1937. Świadczyć o tym mogą uwagi dotyczące wiatru „sirocco” na stronie 421, oraz uwagi o opalonych robotnikach włoskich. Na stronie 423.

    [404] Por[w:] Brzozowski Stanisław Listy, tom 1, Opracował, przedmową, komentarzem i aneksami opatrzył Mieczysław Sroka, Wydawnictwo Literackie Kraków 1970, List nr 67, Do Rafała Bubera, Lozanna, Ostatnia dekada czerwca 1906, oraz List nr 70, Do Rafała Bubera, Lozanna, 9 lipca 1906.

    [405] Brzozowski pisze w liście nr 70, Do Rafała Bubera, Lozanna, 9 lipca 1906, że ustala ostateczny rękopis Legendy, który wyśle Połonieckiemu za dwa tygodnie. Por. s. 218. Mieczysław Sroka sugeruje, że rękopis dotarł do lwowskiego wydawcy gdzieś w sierpniu tegoż roku. Por. s. 219.

    [406] Brzozowski Stanisław, Głosy wśród nocy, Nakładem księgarni polskiej Bernarda Połonieckiego, Lwów 1912, słowo wstępne pióra Ostapa Ortwina s. VIII.

    [407] Por. [w:] Brzozowski Stanisław Legenda Młodej Polski, pod redakcją Mieczysława Sroki, tom 2, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2001, s. 582.

    [408] Rowiński Cezary, Stanisława Brzozowskiego ,,Legenda Młodej Polski,, na tle epoki, wyd. Zakład Narodowy Imienia Ossolińskich, Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław 1975.

    [409] Pisze on min: „I wreszcie rzecz najważniejsza, w drugiej redakcji Legendy Młodej Polski, mimo iż dzieli ją od wersji ostatecznej zaledwie siedem miesięcy, nie znajdujemy jeszcze wyraźnych śladów ewolucji Brzozowskiego w kierunku swoiście pojmowanego nacjonalizmu, oraz modernistycznie interpretowanego katolicyzmu” (Brzozowski Stanisław Au petit bonheur de la fatalité, wprowadzeniem poprzedził Mieczysław Sroka [w:] „Twórczość” nr 6, 1966, s.18,).

    [410] Por [w:] Walicki Andrzej, Narodziny filozofii pracy: Brzozowski w latach 1904 – 1907, [w:] Brzozowski Stanisław, Kultura i życie, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1973.

    [411] Op. cit., s. 144.

    [412] Por. [w:] Op. cit., s. 58.

    [413] Brzozowski Stanisław, Legenda Młodej Polski, Studia o strukturze duszy kulturalnej, Wydawnictwo Instytutu Literackiego, Warszawa 1937, s. 402.

    [414] Tamże, s. 403.

    [415] Tamże, s. 446.

    [416] Tamże, s. 429.

    [417] Brzozowski Stanisław, Anty Engels, [w:] Idee.


    Cztery polskie transformacje systemowe
    Couple of facts from memo of a labour emigrant 2005 - 2007
    Alienacje i próby ich przezwyciężenia w twórczości Stanisława Brzozowskiego.
    Flâneurie istota zjawiska i transformacje
    Chemia 1994/2000
    Ulica jedokierunkowa
    dejnekap@poczta.onet.pl
    http://www.dejneka.fp.pl/